1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zwierciadło
  4. >
  5. Zakopane Sebastiana Karpiela-Bułecki

Zakopane Sebastiana Karpiela-Bułecki

W jego ustach słowa: „tradycja”, „rodzina” czy „obyczaj”, nabierają prawdziwej wartości. Pełen pokory wierzy, że „wszystko jakoś przychodzi i samo się układa”. Od red bulla woli żentycę, bo ona dopiero stawia na nogi! Pomysłów na nazwę jego kapeli było wiele, Gazdozbiór czy Zakopane Sound System. Wreszcie Sebastian Bułecka wymyślił Zakopower. Właśnie pojawiła się nowa płyta „zakopiańskiej siły”. Dojrzalsza, mocniejsza i jeśli to w ogóle możliwe, bardziej energetyczna.

 

Pracownia architektoniczna

Historia rodzinna. To świeży pomysł, do którego dopiero się zabieram, ponieważ do tej pory w moim życiu zbyt dużo się działo. Mój bratanek Jasiek razem z kolegą otworzyli tę pracownię już wcześniej. Ja dołączyłem do nich jako wspólnik. Chcę tu wrócić do rysowania, ponieważ je kocham. Rysowanie tak mnie wciąga, że po prostu znikam, przestaję istnieć na wiele godzin, do późnej nocy. Uważam, że muzyka i architektura mają wiele wspólnych cech. To podobny proces twórczy. Chciałbym, żeby nasza praca przypominała muzykę Zakopowera, czyli stała się połączeniem tradycji z nowoczesnością, budownictwa góralskiego z nowymi technologiami. Jednak jestem otwarty również na inne koncepcje i nie chciałbym się ograniczać. W tej chwili kończę projekt domu kolegi Wojtka [Topy] z Zakopowera. Chciał, żeby był taki bardziej witkiewiczowski, ale udało mi się go przekonać do wielkich przeszkleń z widokiem na góry.

Ojcem zakopiańskiego stylu w architekturze jest bardzo mi bliski Stanisław Witkiewicz, honorowy obywatel miasta. Myślę, że jego duch cały czas tu krąży, ponieważ był silnie związany z Zakopanem. To miasto ma magiczne przyciąganie. Nie bez przyczyny wielcy ludzie wciąż tu przyjeżdżali. Stefan Żeromski, Władysław Orkan, Kazimierz Przerwa Tetmajer, Karol Szymanowski, Jan Kasprowicz – każdy z nich uległ tutejszemu czarowi.

Dom dziadków

U rodziców mamy w Kościelisku spędziłem całe dzieciństwo. Tu dorastałem, tu się wychowałem. U dziadków: Stefanii i Józefa Gąsieniców Sobczaków, mieszkałem do końca szkoły podstawowej. Miałem to szczęście, że w bliskiej okolicy domu mieszkała cała nasza rodzina, wszyscy wujkowie i ciotki (dziadek z babcią mieli sześcioro dzieci i dla każdego zostawili majątek). Każdy z nich miał troje dzieci, dorastałem więc z kuzynostwem. Ja sam mam trójkę rodzeństwa: starszego o 20 lat brata i dwie starsze siostry – jedną o 15 lat, a drugą o 3 lata. My, dzieciaki, żyliśmy w jednej wielkiej sielance. Byliśmy wolni jak ptaki. Dookoła góry, las i pola. Takie góralskie dzieci z Bullerbyn. Każde imieniny, urodziny i święta były wielkimi rodzinnymi spotkaniami. Wspominam to naprawdę z dużym sentymentem. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, jakie to było szczęście. Zdarzały się też oczywiście kłótnie, jak w każdej normalnej rodzinie, ale nie miały wielkiego znaczenia.

Gospodarstwo było duże i całe życie kręciło się wokół niego, a dziadkowie byli bardzo pracowici. Szczerze mówiąc, nigdy nie widziałem babci w innej sytuacji niż w czasie wykonywania jakiejś pracy, wszystko jedno, czy było to obieranie ziemniaków, czy praca na polu. Babcia, jak to babcia, była złotą, poczciwą kobietą. Gdy mama na mnie krzyczała lub próbowała złoić mi skórę, babcia zawsze stawała za mną murem.

Na pewno nauczyłem się tu wielkiej pokory wobec życia. Dziadkowie byli również ludźmi niezwykle bogobojnymi, którzy zaszczepili we mnie wiarę w Boga. Zawdzięczam im też dobrą znajomość gwary góralskiej. Na wsi życie płynie inaczej, panuje spokój i nie ma pędu. Do dziś udało się tę atmosferę zachować. Mimo że zaczęto budować tu coraz więcej apartamentów, nie wiem tak naprawdę po co, to niewiele się zmieniło. Patrzę teraz przez okno i wciąż widzę góry, które kocham. To one dyktują warunki.

Szkoła budowlana

Chodziłem tu przez trzy lata. W tym czasie wcale a wcale nie byłem takim porządnym człowiekiem jak teraz. Nie byłem, krótko mówiąc, grzeczny. Od 16. roku życia zacząłem już poważnie muzykować. Miałem swoją kapelę. Nazywała się Kapela Sebastiana Karpiela Bułecki, ponieważ tu jest taki zwyczaj, że nazwa pochodzi od nazwiska premisty, czyli tego, który jest takim jakby liderem.

Muzyka tak totalnie mnie pochłonęła, że zacząłem zaniedbywać szkołę. Powroty o szóstej rano, pobudka o ósmej, spanie na lekcjach i wagary były dla mnie normą. W pewnym momencie postanowiłem odejść z tej szkoły, bo to nie miało po prostu sensu. Miałem już tak nagrabione, że nie było po co nadal tu tkwić, to tylko pogarszało sytuację.

Maturę zdałem już w liceum. Hulałem jednak nadal, niestety muzyka i granie narażają człowieka na różne pokusy, również te związane z alkoholem. Taki miałem okres w życiu i już. Potem mi to na szczęście przeszło. Wtedy jednak byłem tym wszystkim mocno zachłyśnięty, wydawało mi się, że lepiej być nie może, że wystarczy tylko, że będę grał.

Muzyka, podobnie jak stolarstwo artystyczne, jest naszą rodzinną tradycją. Ojciec mojego ojca grał na skrzypcach, mój brat na skrzypcach i dudach. Z budowaniem poszedłem po linii i trafiłem na architekturę, bardzo chciałem też muzykować. Grałem głównie na skrzypcach, dudach podhalańskich, tzw. kozie, oraz na pasterskich instrumentach typu piszczałki. Wszystko to zawdzięczam mojemu bratu, to on mnie tym zaraził.

Skład tamtej kapeli był taki sam jak teraz Zakopowera. Jesteśmy wszyscy. Wojtek Topa, lutnik, robi skrzypce na światowym poziomie (nasz rodzimy mistrz Konstanty Andrzej Kulka gra na jego instrumencie). Bartek Kudasik jest dyrektorem Ośrodka Kultury w Białym Dunajcu, a z wykształcenia etnologiem. Józek Chyc Scepon, najstarszy z zespołu, mógłby być moim ojcem, bo ma w tej chwili 56 lat. Nie czuje się jednak tej różnicy. To człowiek młody duchem. Jest u nas basistą, z wykształcenia technikiem budowlanym, ale swoje prace artystyczne traktuje raczej jako hobby. Z Bartkiem i Wojtkiem razem dojrzewaliśmy muzycznie, Józek pojawił się trochę później. Mówimy do niego wujek, mimo że nie jest z nami spokrewniony. Taki jest zwyczaj na Podhalu, że do starszych mężczyzn tak się właśnie zwraca. Do starszych kobiet stosuje się formę „wy” (wyście była, wyście widziała). W taki sposób okazuje się im szacunek.

 
Najważniejsze w Zakopowerze jest to, że rozumiemy się bez słów – mamy ten sam sposób postrzegania świata, to samo poczucie humoru. A humor mamy bardzo specyficzny. Czasem bywa czarny, momentami kąśliwy, lubimy sobie inteligentnie podokuczać, czyli dawać sobie tzw. pasy. Oczywiście nikt się na nikogo za to nie obraża. Foto: Łukasz Gawroński

Pracowaliśmy na Zakopower przez 15 lat wspólnego grania. To, że w ogóle doszło do tego projektu, jest też zasługą ludzi, których udało się nam spotkać na swojej drodze, np. Wojtka Waglewskiego, Mateusza Pospieszalskiego, Kayah, Bregovicia, Zbigniewa Namysłowskiego. Wszyscy oni dostrzegli w nas potencjał i namawiali do zrobienia czegoś swojego. Wielki wkład w naszą „karierę” ma zwłaszcza Mateusz Pospieszalski, ojciec chrzestny Zakopowera. To on skomponował większość piosenek na naszą pierwszą płytę i wyprodukował ją. Na nowym albumie też z nim pracujemy.

Pozostał dobrym duchem zespołu. Nasza nowa muzyka jest mocniejsza, ma ostrzejsze brzmienie. Gra z nami Nigel Kennedy, który pewnego dnia zadzwonił do nas i oświadczył, że jest wielkim fanem Zakopowera. Chciał koniecznie się z nami spotkać. Przyjechał do Zakopanego i zagraliśmy wspólną próbę. Wszystko się zazębiło. Od razu wpadłem na pomysł zaproszenia go do udziału w nagraniach do nowej płyty. Był wniebowzięty, pojechaliśmy więc do jego londyńskiego studia, gdzie nagrał elektryczne skrzypce do sześciu piosenek. Na poprzedniej płycie grali też różni sidemani, na nowej gra zwarty zespół, który w ciągu dwóch lat obrał jakiś kierunek. I wydaje mi się, że tę dojrzałość słychać.

Dom siostry

Mieszka w nim moja siostra z mężem i prowadzą pensjonat. Dom zbudował mój ojciec. Pomieszkiwałem tu, gdy byłem w szkole średniej, bo stąd miałem bliżej do szkoły. Obok domu stoi pracownia taty, który z wykształcenia jest technikiem budowlanym. Jego wielką pasją było i jest stolarstwo artystyczne. Wszystko, co znajduje się w tym domu, każdy mebel, zrobił własnoręcznie. Mój brat, również architekt, bardzo dobrze rzeźbi. Jak już wspominałem, stolarstwo to nasza druga obok muzyki rodzinna tradycja. Ojciec mojego ojca był cieślą i budował drewniane domy. Ja jestem architektem.

Wspaniała zakopiańska architektura jest wciąż bardzo żywa. Tak samo jak muzyka i kultura góralska, która żyje w nas bardzo mocno. Myślę, że oprócz Kaszub nie ma drugiej tak mocnej kultury w Polsce. Tu nadal można spotkać ludzi wychodzących z kościoła w tradycyjnych góralskich strojach. Nie chcą szpanować, ubierają się w ten sposób z naturalnej potrzeby. Muzyka góralska nie gra tylko w knajpach dla turystów, ale na każdym pogrzebie, na chrzcinach, na weselach. Towarzyszy życiu.

Górale nie ulegają wpływom. Zawsze byliśmy trochę z boku. Całe to dziadostwo świata do nas nie dochodziło. Mieliśmy kontakt jedynie ze Słowakami i Węgrami, ponieważ mamy do nich blisko. Z Zakopanego bliżej jest przecież do Budapesztu niż do Warszawy. Poza tym dookoła nas jest las. Zanim ktoś się tu przedarł, to zdążył się już tak wymęczyć po drodze, że czasem po prostu wolał wrócić, skąd przyszedł. Dawniej nie znaliśmy tu polskich przekleństw typu kurwa (przepraszam za wyrażenie). Gdy ktoś miał ochotę przekląć, to klął po węgiersku, bo tylko tak potrafił. Do dziś pamiętam, że gdy mój dziadek zaciął się w palec młotkiem, wykrzykiwał: „Basamteteremtete”, czy coś takiego.

Dolina Małej łąki

To moje magiczne miejsce. Ulubiona, piękna, barwna dolina. Przychodzę tu, gdy mam wszystkiego dość, bo często mnie coś dołuje. Może to taka cecha muzykanta? Jestem bardzo podatny na bodźce. Może jestem nadwrażliwy i dlatego łapię takie smutki? Lekarstwem na to bywa czas. I spokój. Nie ma innej rady. A mój spokój to często pozory, a wewnątrz mnie jedna wielka erupcja. Do spokoju chyba trzeba dojrzeć. Może warto dostać parę razy po głowie? Zastanowię się nad tym bardziej, gdy skończę 80 lat.

W Dolinie Małej łąki jest stara leśniczówka, w której leśniczym był kiedyś mój pradziadek, przydomek „Dziaduś”. Znam go tylko z opowieści wujków. Był muzykantem, barwną podhalańską postacią. „Dziadusiowi” udało się tu nieraz coś ustrzelić. Nie jestem pewien, czy był to legalny odstrzał, czy zwykłe kłusownictwo, ale wujek opowiadał mi, że „Dziaduś” czasami przynosił z lasu do domu dziadków coś do zjedzenia. Teraz leśniczówka jest własnością Tatrzańskiego Parku Narodowego z nowym leśniczym z przydziału, który pilnuje całej doliny.

Sopa

Spędziłem tu mnóstwo czasu. To knajpa mojego kolegi, świetnego basisty Jaśka Zatorskiego. Jedna z pierwszych prywatnych knajp w Zakopanem. Był rok 1995, przy wejściu do Sopy ustawiały się wtedy długie kolejki. Jasiek potrafił tworzyć tu świetny klimat, może dzięki temu, że sam muzykował? Wieczorami schodzili się tu wszyscy muzykanci. Garnęli się do tego miejsca, wiedząc, że nikt ich stąd nie wyrzuci i mogą siedzieć do białego rana. Grać i śpiewać do woli, bo Jasiek ma taki sam przelot jak oni. Był taki czas, że przychodziłem tu dosłownie codziennie. Wszystko rozpoczynało się o 19, a potem, jeśli mieliśmy na to ochotę, odbywały się tzw. jamy. Wydawało mi się to wtedy największym szczęściem.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Jak zadbać o czystość powietrza w domu i biurze?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Poziom zanieczyszczenia powietrza w większości polskich miejscowości jest zatrważająco wysoki. Lokalizacje, w których normy czystości powietrza są spełnione, należą do rzadkości. Niestety, często nie uświadamiamy sobie, że zanieczyszczonym powietrzem oddychamy nie tylko na zewnątrz, ale również wewnątrz pomieszczeń.

O ile na stan powietrza na ulicy mamy wpływ ograniczony, o tyle w łatwy i niedrogi sposób możemy z powodzeniem zadbać o jego jakość w naszym domu czy biurze. Wystarczy zaopatrzyć się w funkcjonalny oczyszczacz powietrza, np. w jeden z modeli oferowanych przez markę Xiaomi

Oczyszczacz powietrza – dlaczego jest niezbędny w większości domów i mieszkań?

Przyczyna, dla której warto nabyć oczyszczacz powietrza, jest oczywista. Mowa tu o zanieczyszczonym powietrzu, które urządzenie doprowadza do właściwego stanu. Warto jednak przyjrzeć się problemowi nieco bardziej wnikliwie. Zanieczyszczone powietrze to nie tylko niebezpieczne dla zdrowia pyły zawieszone (PM2,5), ale również szereg innych składników w nim obecnych.

Oczywiście na czystym powietrzu najbardziej zależy z pewnością alergikom, ponieważ to właśnie oni odczuwają bezpośrednio i stale negatywną obecność kurzu, pleśni czy formaldehydów we wdychanej mieszaninie gazów. Nie oznacza to, że wspomniane substancje są bezpieczne dla niealergików. Przeciwnie, odznaczają się taką samą szkodliwością, jedynie nie powodują reakcji alergicznych organizmu.

Z tego powodu, oczyszczacz powietrza powinien być obecny w zasadzie w każdym mieszkaniu, domu czy biurze oraz zapewniać w szczególności ochronę przed:

  • pyłami zawieszonymi,
  • cząsteczkami pleśni i grzybów,
  • lotnymi związkami organicznymi.

Każdy oczyszczacz powietrza Xiaomi spełnia te wymagania, a przy tym odznacza się niewgórowaną ceną, dlatego warto wybrać i nabyć odpowiadający naszym wymaganiom model urządzenia.

Ważny element oczyszczacza powietrza – filtr

Oczszczacz powietrza Xiaomi, niezależnie od modelu, wyposażony jest w wymienialne filtry, które składają się z trzech warstw. Każda z warstw pełni inne zadanie:

  • filtr główny zatrzymuje kurz, włosy i inne drobne cząsteczki, w tym włókna bawełniane,
  • filtr True HEPA zatrzymuje 99,97% cząstek o średnicy równej 0,3 µm lub większej. Stanowi skuteczną ochronę przed pyłami zawieszonymi, pyłkami roślin, a także niektórymi bakteriami i wirusami.
  • filtr węglowy zatrzymuje lotne związki organiczne, formaldehydy, toulen, a także chroni przed biernym paleniem.

Wymiana zużytego filtra jest bardzo prosta – wystarczy zdemontować górną część obudowy, wyciągnąć stary filtr i włożyć w to miejsce nowy.

Oczyszczacz powietrza Xiaomi – czy warto?

Marka Xiaomi znana jest przede wszystkim ze smartfonów, które cieszą się dużą popularnością ze względu na korzystny stosunek jakości do ceny. Xiaomi to jednak również wysokiej klasy sprzęt ułatwiający codzienne funkcjonowanie w domu i w pracy. Jedną z grup oferowanych przez markę urządzeń są oczyszczacze powietrza, które skutecznie chronią nas samych i naszych współmieszkańców lub współpracowników przed niekorzystnym wpływem otaczającego nas, zanieczyszczonego powietrza.

Oczyszczacze Xiaomi odznaczają się wysoką skutecznością usuwania szkodliwych pyłów, ale także wielu wirusów i bakterii oraz innych cząsteczek unoszących się w powietrzu. Są wydajne, skuteczne, niskoenergetyczne i ciche. Każde z oferowanych przez Xiaomi urządzeń do oczyszczania powietrza można ustawić w sypialni czy pokoju dziecka.

Jaki oczyszczacz powietrza Xiaomi będzie dla mnie najlepszy?

W ofercie producenta znajdują się obecnie 4 oczyszczacze powietrza Xiaomi:

  • Mi Air Purifier Pro H o wydajności 200 m2/h, który poradzi sobie z oczyszczeniem powietrza w całym domu czy mieszkaniu,
  • Mi Air Purifier Pro o wydajności 166 m2/h, doskonały do otwartego salonu połączonego z jadalnią i kuchnią lub mieszkania,
  • Mi 3H o wydajności 126 m2/h, idealny do pokoju dziecka czy sypialni, ewentualnie do niewielkiej kawalerki,
  • Mi 3C o wydajności 106 m2/h, do oczyszczania powietrza w gabinecie, pokoju do pracy czy niewielkiej sypialni.

Oczyszczacze powietrza Xiaomi są w stanie przefiltrować zatrzymując szkodliwe pyły zawieszone od 320 do aż 600 m3 powietrza na godz.

  1. Styl Życia

Styl Glamour we wnętrzach

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Lustrzane przedmioty, miękkie tkaniny, bogato zdobione dodatki oraz ciekawa sztukateria. Wchodząc do wnętrza w stylu glamour czuje się przepych oraz niepowtarzalną atmosferę. Co jeszcze wyróżnia ten wyjątkowy rodzaj wystroju?

Co oznacza styl glamour? Przede wszystkim kojarzony jest z elegancją, luksusem i blaskiem. Na samym początku zadebiutował on w modzie, kiedy na premierach filmowych i bankietach aktorki zaczęły pojawiać się w szykownych kreacjach. Stroje przykuwały wzrok wszystkich ze względu na błysk diamentów i luksusowe materiały. Niemalże w tym samym czasie styl glamour przeniósł się do wnętrz domów, które zaczęły przypominać szkatułki wypełnione błyskotkami. Z czasem tego rodzaju meble przestały w tak wysokim stopniu epatować bogactwem, lecz w dalszym ciągu przywodzą na myśl splendor, elegancję oraz piękno. Dziś mieszkanie w stylu glamour może mieć każdy. Popularne są zarówno wszystkie elementy wnętrza w tym rodzaju, jak i pojedyncze meble, które dodadzą szyku oraz luksusu.

Czym charakteryzuje się styl glamour?

Meble glamour łączą w sobie przepych oraz bogactwo z charakterystycznymi cechami minionych epok, przede wszystkim baroku. Wskazują na to poszczególne detale oraz formy i kształty elementów wyposażenia. Obecnie meble w tym stylu łączy się z dodatkami, które są bardziej nowoczesne, tak aby uniknąć przesadnej elegancji. Takie przeplatanie się mebli o różnym wyglądzie niezwykle ożywia wnętrze i sprawia, że nie jest przytłaczające. Jednym z najważniejszych aspektów stylu glamour są surowce i tkaniny, które powinny być wysokiej jakości, ewentualnie ich zamienniki doskonale je imitujące. Dobre gatunkowo drewno, kryształy, atłas oraz welur - to tylko niektóre z materiałów, po które należy sięgać, kiedy wykańcza się mieszkanie w stylu glamour.

Jakie kolory są wykorzystywane we wnętrzach glamour?

Podczas planowania wystroju wnętrza jednym z najważniejszych aspektów jest wybór palety kolorystycznej. W stylu glamour zdecydowanie dominują jasne kolory - biel, szarość oraz subtelne odcienie beżu. Dzięki takim barwom nawet mniejsze metrażowo mieszkania staną się optycznie większe i przytulniejsze. Dodatkowo jasna paleta kolorów świetnie współgra ze szlachetniejszymi odcieniami, takimi jak fiolety, zielenie oraz granat. W wymienionych kolorach bardzo dobrze wyglądają różnego rodzaju dodatki - poduszki, zasłony oraz wazony. W takiej ilości te barwy nie będą przytłaczające, ale ciekawie urozmaicą wnętrze. Nie można również zapomnieć o blasku, który zapewniają srebrne oraz złote akcenty. To one sprawiają, że mieszkanie w stylu glamour przypomina szkatułkę pełną błyskotek - nie należy jednak przesadzać z ilością tego typu dodatków, ponieważ celem nie jest kicz, ale wytworna elegancja.

Meble glamour

Meble glamour są jedyne w swoim rodzaju: miękkie sofy i fotele o dużych gabarytach, aksamitne, pikowane poduszki oraz lustrzane stoły i stoliki kawowe. Jednym z najważniejszych aspektów jest spójność wszystkich elementów - w tego rodzaju wnętrzach nie ma miejsca na nieprzemyślane decyzje. Nie ma potrzeby wypełniać całego mieszkania zabytkowymi antykami - doskonale wpasują się w nie również bardziej nowoczesne sprzęty. Takie połączenie wpłynie pozytywnie na przestrzeń, ponieważ doda lekkości oraz pozwoli uniknąć wrażenia przepychu. Bardzo duży wybór świetnej jakości mebli oraz dodatków można znaleźć w luksusowych butikach, na przykład w Primavera Home. Oferta sklepu jest szeroka: znajdują się w niej między innymi sofy, fotele, wyjątkowe żyrandole oraz klimatyczne dywany. Obsługa butiku z pewnością pomoże w wybraniu idealnie współgrających ze sobą elementów wystroju.

Akcent na dodatki

Dodatki sprawiają, że wnętrze w stylu glamour zyskuje na wyjątkowości oraz wpływają na niepowtarzalny klimat mieszkania. Warto zwrócić uwagę na materiały, z których wykonane są poduszki, sofy, zagłówki łóżka oraz zasłony. Dodatkowy blask można uzyskać dzięki użyciu satyny lub atłasu, które podkreślą luksusowy charakter wnętrza. Kolejnym istotnym aspektem są wszelkiego rodzaju detale: klamki, uchwyty, szklane świeczniki oraz efektowne wazony. Najlepiej, aby były one w starym stylu, ale przełamane innowacyjnym rozwiązaniem, na przykład odbijającymi światło kryształami. Bardzo ważnym elementem w stylu glamour są również lustra. To one optycznie powiększają przestrzeń i dodają jej lekkości, która w połączeniu z meblami o dużym gabarycie idealnie się komponuje.

Elegancja i blask

Na elegancję mają wpływ nie tylko meble glamour, ale również wszystkie dodatki, które tworzą klimat całej przestrzeni. Każdy, nawet najmniejszy detal musi zostać dokładnie przemyślany. Dlatego takie elementy jak nogi stołów oraz kanap mają efektowne kształty, są lustrzane lub srebrne i zwracają na siebie uwagę, jednocześnie nie przytłaczając domowników oraz gości. Jednym z najważniejszych dodatków we wnętrzu glamour są kryształowe żyrandole, które doskonale odbijają promienie słoneczne, tworząc w mieszkaniu niepowtarzalny, magiczny klimat.

Mieszkanie glamour - balans we wnętrzu

Według niektórych osób w stylu glamour łatwo zahaczyć o kicz, dlatego jeśli chcesz wykończyć swoje mieszkanie w ten sposób, musisz zachować pewien balans. Celem jest wydobycie luksusu oraz elegancji z mebli, ale nie w sposób przytłaczający. Nie jest to łatwe zadanie, dlatego warto skorzystać z usług profesjonalnych firm, które oferują elementy wyposażenia w tym stylu. Projektanci z pewnością pomogą i wskażą odpowiedni kierunek, który połączy Twoją estetykę ze stylem glamour.

  1. Psychologia

Odkryj swoje wewnętrzne piękno – 6 kroków do samoakceptacji

– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka Beata Markowska. (Fot. iStock)
– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka Beata Markowska. (Fot. iStock)
Znów jakiś głos w twojej głowie mówi ci, że jesteś za gruba, za stara, niedoskonała? Naucz się z niego śmiać, ignorować go, a czasem konstruktywnie z nim rozmawiać.

Co przeszkadza nam ujrzeć naszą prawdziwą twarz, rozwinąć skrzydła kobiecości? – Brak odwagi, by spotkać się ze swoimi zranieniami. Żeby zrobić miejsce na nową kobietę, trzeba wyrzucić stare ograniczenia – odpowiada Beata Markowska, trenerka rozwoju osobistego.

Jeśli myślisz o sobie: „mam małe oczy, wąskie usta, wydatny nos, cofnięty i w dodatku podwójny podbródek…” – to taka informacja dociera do nieświadomej części ciebie samej i staje się źródłem kompleksów i zahamowań. Oczywiście, nie robisz tego świadomie. Taki komunikat już dawno usłyszałaś od swojej matki, ciotki, przyjaciółki. Przyzwyczaiłaś się myśleć w ten sposób i nawet nie wiesz, że opinia innych stała się twoją własną. Podpowiada ci ją twój wewnętrzny krytyk. Dopóki nie rozprawisz się z jego poglądami, twój nadajnik będzie emitować fałszywy sygnał. Będziesz czuła się źle ze światem, a świat z tobą.

– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka.

Każdy nosi w sobie – mniej lub bardziej świadomie – jakiś ideał samego siebie. Przez całe życie próbujemy sprostać swoim wyobrażeniom. Być takie, jak to sobie wymyśliłyśmy. Dlatego przez długie lata nie zmieniamy naszego stylu ubierania się czy sposobu, w jaki się malujemy. Zamiast trwonić energię na kogoś, kim nie jesteśmy, poświęćmy trochę czasu na to, aby lepiej poznać siebie.

Kim jest ta osoba, którą codziennie widzę w lustrze? O czym myśli, jakie są jej marzenia, potrzeby? Co jest dla niej ważne, co lubi, a czego nie? Tak rzadko dajemy sobie szansę, by się poznać. A przecież w tym wypieranym aspekcie naszej kobiecości tkwi prawdziwy skarb. Nasionko, z którego rozwinie się kwiat.

– Wewnętrzne piękno to samoakceptacja, zgoda na siebie taką, jaką jestem, na sukces taki, jakim go rozumiem, poczucie spełnienia – uważa Beata Markowska. – To siła, która bierze się ze zgody na słabość, świadomość własnych ograniczeń i umiejętność życia z tą wiedzą. Radość, optymizm i szczypta pewności, a może właśnie niepewności siebie.

Ćwiczenia - 6 kroków do samoakceptacji

1. Twarzą w twarz z wrogiem

Przypomnij sobie sytuację, w której źle o sobie myślałaś. Naprzeciwko krzesła, które zajmujesz, postaw drugie. Wyobraź sobie, że siedzisz tam ty sama, chwilę po jakimś zdarzeniu, w którym „nie popisałaś się”. Przyjrzyj się sobie. Jaka jest twoja postawa ciała, gestykulacja, mimika? Powiedz do niewidzialnej siebie, co o niej myślisz. (Możesz położyć na krześle lalkę albo misia, jeśli miałoby ci to ułatwić dalszą część pracy). Powiedz jej, jaka jest beznadziejna. Użyj określeń, którymi zwykle siebie łajasz.

Zaobserwuj, w jaki sposób mówisz, gestykulujesz. Skieruj uwagę na ton głosu i pojawiające się emocje. Zastanów się, kim jest twój wewnętrzny krytyk? Kto traktował cię w taki sposób? Zmień miejsce. Teraz spójrz na swojego krytyka. Co masz mu do powiedzenia? Co chciałabyś zrobić? Czy jest coś, co cię przed tym powstrzymuje?

2. Wyśmiej go!

Bardzo dokładnie wyobraź sobie swojego wewnętrznego krytyka. A teraz zacznij proces nadawania mu niechcianych cech. Najpierw wyciągnij go z jego nory. Jeśli zadomowił się w twojej głowie, wyjmij go stamtąd i przenieś tam, gdzie masz ochotę: na stół, pod krzesło, do kubka po kawie... Bądź kreatywna. Następnie zmień jego głos. Jeśli do tej pory mówił cicho, niech zacznie głośno, a kobiecy sopran zamieni się w męski bas. Może nawet kwiczeć jak świnia, kwakać jak kaczor Donald, piszczeć jak mysz. Możesz jego głos odtworzyć na taśmie, na przyspieszonych lub zwolnionych obrotach. Dobrze także dać krytykowi trochę helu z balonu.

A teraz chwila dla oczu. Zabaw się ze swoim krytykiem w przebieranki. Jeśli to mężczyzna, pewnie niezbyt dobrze będzie się czuł w reformach i wałkach na głowie. Może zrobisz mu trwałą…?

Czas na ubranie. Legginsy czy może raczej baletki? Eksperymentuj, baw się, popuść wodze swojej fantazji. Masz nieograniczone możliwości. Możesz zmieniać do woli całą jego postać. Warunek jest jeden – twój wewnętrzny krytyk ma być śmieszny.

Jak się czujesz po tej krótkiej terapii? Rozbawiona? Dobrze. Następnym razem, gdy twój wróg pojawi się na horyzoncie, przypomnij sobie jego najśmieszniejsze wydanie. Obdarz go najzabawniejszym z głosów i powiedz, żeby powtórzył to, co usłyszałaś przed chwilą. Kiedy przestaniesz się śmiać, zrób to, co chciałaś zrobić.

3. Lubię, nie lubię

Wpisz co najmniej 15 zakończeń następujących zdań: „Lubię siebie za…”, „Nie lubię siebie, bo…”. – Musimy wybaczyć sobie niepowodzenia i unikać wyolbrzymiania swoich wad. Umieć zażartować z nich, a przede wszystkim nie starać się na siłę ich pozbyć – mówi Beata Markowska. – Im bardziej przed czymś uciekamy, tym bardziej to coś nas goni i w efekcie dopada. To brzmi jak absurd, ale jeśli nie damy sobie zgody na bycie nadmiernie obfitą, ze zbyt małym biustem, za to za dużą pupą, nie mamy szans na to, że kiedyś w odbiciu w lustrze zobaczymy atrakcyjną kobietę.

4. Co myślą inni

Przystąp do konfrontacji swoich lęków i ocen z tym, jak jesteś postrzegana przez innych. Wypisz 10 swoich atutów, z czego 5 niech dotyczy ciała, pozostałe intelektu. Według podobnego wzorca wypisz 10 swoich wad. Następnie poproś kilka zaprzyjaźnionych osób, żeby sporządziły podobną listę na twój temat. Sprawdź, w których punktach się rozminęliście i jak bardzo.

5. Pożyczona umiejętność

Poszukaj cechy, której najbardziej ci brak. Może to być coś, czego w sobie nie akceptujesz, a jest ci potrzebne. Znajdziesz ją w osobie, której najbardziej nie lubisz. Wynotuj sobie na kartce: „Nie znoszę jej, bo jest wyniosła, przemądrzała, wyzywająca, bezmyślna, kapryśna…”.

Nie chodzi o to, byś epatowała tą cechą, ale żeby wzbogacić siebie o coś nowego. Na przykład: od zapatrzonej w siebie koleżanki wziąć więcej wiary w siebie, od butnego szefa – umiejętność stawiania granic, od narcystycznej bratowej – więcej dbałości o ciało i troski o wygląd zewnętrzny.

– Może się okazać, że teraz bogatsza o jakąś cechę, nagle zupełnie inaczej spojrzysz na swoje odbicie w lustrze. Dręczy cię fałdka na brzuchu? Jeśli przestaniesz się na niej koncentrować, zwrócisz energię do wnętrza, okażesz sobie zainteresowanie, to pewnego dnia zniknie nie tylko z twojej głowy, ale i z twojego brzucha – tłumaczy trenerka.

6. Wywiad z ciałem

Rozluźnij się... Zapytaj swoje ciało, czy jest zadowolone z właściciela. Czy czuje się dobrze traktowane, zadbane, lubiane. Zagadnij je o potrzeby, pragnienia, oczekiwania. Sprawiaj sobie przyjemności, obdarowuj się prezentami – mogą to być nawet drobiazgi, które sprawią ci radość. Tak przecież postępujesz w stosunku do osób, które cenisz i lubisz. Potraktuj to jako nagrodę za każdy, nawet najmniejszy sukces, jaki cię w życiu spotka.

  1. Styl Życia

Pierwsza sesja zdjęciowa dziecka. Zobacz, o czym warto pamiętać!

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Przyjście na świat dziecka to prawdziwa rewolucja w życiu całej rodziny. Młodzi rodzice muszą na nowo poukładać codzienny „plan działania”, a obserwacja, jak maluch zmienia się z tygodnia na tydzień (a czasem z dnia na dzień) dostarcza wielu wzruszeń. Te ważne momenty warto uwiecznić na zdjęciach. Jak powinna wyglądać pierwsza sesja fotograficzna dziecka? Podpowiadamy!

Pierwsza sesja zdjęciowa dziecka: samodzielnie czy u fotografa?

Wykonanie pierwszej sesji zdjęciowej przez fotografa jest coraz popularniejszym rozwiązaniem. Nie ma się czemu dziwić. Specjalista:

  • dysponuje odpowiednim sprzętem, dzięki któremu może uchwycić w kadrze idealny balans kolorów czy kompozycję,
  • zazwyczaj ma zestaw akcesoriów dekoracyjnych, które można wykorzystać jako ciekawe rekwizyty w trakcie sesji,
  • wie, w jaki sposób fotografować maluchy i ich rodziców, aby „złapać” najpiękniejsze momenty, pełne emocji.

Trzeba jednak pamiętać, że takie rozwiązanie ma też wady. Przede wszystkim, kiedy zdjęcia robi obca osoba, trudno o stworzenie intymnej atmosfery, albo… wzajemne oswajanie się młodej rodziny z fotografem trwa dłuższy czas. Po drugie, niełatwo jest przewidzieć nastrój dziecka podczas sesji – jeśli zostanie ona zaplanowana na „zły dzień”, rodzicom może być trudno uspokoić maluszka, tak aby na zdjęciach nie wyglądał na zapłakanego i pochmurnego.

A co daje sesja wykonana samodzielnie? Przede wszystkim wspomniane wcześniej poczucie intymności oraz brak limitu czasowego. Wyjątkowe zdjęcie pociechy możesz uchwycić w dowolnym momencie – czasami wystarczy do tego zwykły smartfon. Może być Ci jednak trudno wykonać ładny portret rodzinny, który później – wydrukowany na dużym formacie – trafi na ścianę salonu czy sypialni. Ograniczeniem może być też brak odpowiedniego sprzętu fotograficznego.

Dlatego warto pomyśleć o połączeniu obu tych kierunków działania. Z jednej strony rób swojemu maluchowi zdjęcia, kiedy tylko wyczujesz odpowiedni moment. Z drugiej – możesz pomyśleć o profesjonalnej, rodzinnej sesji. Zarówno jedne, jak i drugie fotografie uzyskasz w formie cyfrowej. To Ty zadecydujesz o tym, które z nich wywołasz i w jakiej formie!

Jak przygotować się do pierwszej sesji dziecka u fotografa?

Chcesz się umówić na pierwszą sesję rodzinną z maluszkiem? Mamy dla Ciebie kilka wskazówek, które sprawią, że fotograf uchwyci w kadrze to, co najpiękniejsze!

  • Wybierz odpowiednią porę dnia. To oczywiście kwestia indywidualna i jako rodzic najlepiej wiesz, kiedy maluszek jest najbardziej wyciszony. W przypadku niemowlaków idealne są godziny dopołudniowe bądź wczesne popołudnie.
  • Pomyśl o tym, jaka sesja będzie najlepsza. W studio fotograficznym można wygodnie ustawić światło o dowolnej porze dnia. W plenerze – niekoniecznie. Na sesję na ukwieconej łące, plaży czy w parku warto zaplanować czas po południu. Dlatego to dobre rozwiązanie przy fotografowaniu już nieco starszego maluszka.
  • Zaplanuj dużo czasu na sesję – uzgodnij to z fotografem, ponieważ praca pod presją, kiedy pociecha nie chce „współpracować”, może się zakończyć rozczarowaniem.
  • Zabierz kilka kompletów ubranek – tak, aby można było wykonać różnorodne fotografie. Zadbaj o to, aby ubrania były czyste i wyprasowane, a buciki niezabrudzone.
  • Jeśli na zdjęciach mają się pojawić zarówno rodzice, jak i dziecko, warto zadbać, aby Wasze stroje pasowały do siebie. Możecie założyć np. ubrania w podobnych kolorach.
  • Nie zapomnij o ulubionych zabawkach maluszka – pomogą uspokoić go bądź odwrócić uwagę w „sytuacji awaryjnej”.
  • Postaraj się, aby dziecko na sesji było dobrze wypoczęte – senny maluch może kaprysić.

Przed wizytą u fotografa omów z nim dokładnie, jak będzie wyglądać sesja oraz zdjęć w jakim klimacie oczekujesz.

Co zrobić ze zdjęciami z pierwszej sesji dziecka?

Takie fotografie są zbyt cenne, aby schować je w pamięci telefonu czy pozostawić w chmurze! Najlepiej, jeśli wydrukujesz najciekawsze zdjęcia i uczynisz z nich piękną dekorację. Pomyśl na przykład o:

  • wydrukowaniu standardowych odbitek, np. 10x15, wstawieniu ich w ramki i wręczeniu jako prezent dziadkom i chrzestnym malucha. Sprawdzą się również ustawione na biurku w pracy,
  • przygotowaniu fotokalendarza ozdobionego zestawem fotek z takiej sesji – również sprawdzi się jako upominek albo element dekoracji sypialni malucha,
  • wydrukowaniu na dużym formacie, np. na płótnie, rodzinnego portretu, który powstanie podczas sesji – to dekoracja, którą można z dumą zaprezentować w salonie!
  • Zamówieniu tzw. Instapacka pakietu zdjęć w kwadratowym formacie wraz ze sznureczkiem i klamerkami, dzięki którym łatwo powiesisz je na ścianie. Doskonale będą prezentować w pokoju malucha.

Jeśli chcesz mieć pewność, że fotografie z sesji dziecka zostaną wydrukowane z zachowaniem najlepszej jakości, powierz ich wywołanie ekspertom. Na foto.fujifilm.pl zamówisz online odbitki, które wykonane zostaną w labolatoriach z wieloletnim doświadczeniem.

  1. Kuchnia

Koktajle, które nawadniają organizm – przepisy

Fot. iStock
Fot. iStock
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Podczas upałów nasz organizm traci dużo wody i minerałów. Stan odwodnienia jest bardzo niebezpieczny i początkowo trudny do rozpoznania - niełatwo prowadzić bilans wodny, podczas którego ocenialibyśmy ilość strat wody w stosunku do przyjmowanej ilości. Dlatego należy dostarczać organizmowi jak najwięcej płynów, które zawierają również różne mirko - i makroelementy.

Poznajcie przepisy na letnie nawilżenie - koktajle według Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr.

Koktajl truskawkowo-arbuzowy

Składniki:

  • garść truskawek (ok. 70 g)
  • plaster arbuza (ok. 7 cm)
  • 5 listków mięty
  • 1/4 cytryny
  • 6 kostek lodu

Truskawki, arbuz oraz miętę blendujemy z lodem. Koktajl podajemy przybrany listkami mięty.

Fot. iStockFot. iStock

Szkarłatna wyspa

Składniki:

  • 1 czerwony grejpfrut
  • 1 limonka
  • 1 szklanka truskawek (mogą być mrożone)
  • 1 szklanka wody gazowanej lub 10 kostek lodu
  • kilka kropli olejku waniliowego

Grejpfrut, limonkę i truskawki miksujemy z lodem (lub dodajemy wodę gazowaną). Można doprawić olejkiem waniliowym.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Borówkowa lemoniada

Składniki:

  • 1/2 szklanki borówki amerykańskiej
  • 1 łyżka soku z limonki
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • kilka listków mięty
  • 1 szklanka wody gazowanej

Borówki rozgniatamy widelcem i wrzucamy do szklanki. Dodajemy limonkę, cukier, miętę i wodę gazowaną. Mieszamy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Mrożona kawa

Składniki:

  • filiżanka espresso
  • 1 szklanka mleka roślinnego
  • 1 gałka ulubionych lodów
  • kilka kostek lodu
  • 1 łyżeczka oleju z nasion ogórecznika

Wszystkie składniki dokładnie miksujemy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Smoothie bananowo-pomarańczowe

Składniki:

  • 1 banan
  • 1 pomarańcza
  • 1 szklanka truskawek (mogą być mrożone)
  • kilka kostek lodu
  • kilka listków mięty

Banana, pomarańczę i truskawki miksujemy z lodem i miętą.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Orzeźwiający ananas

Składniki:

  • 1 ananas
  • kilka gałązek mięty
  • 1 szklanka wody gazowanej
  • opcjonalnie brązowy cukier

Ananasa miksujemy z miętą i dolewamy wodę gazowaną. Jeżeli owoc nie był słodki, koktajl można odrobinę dosłodzić.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Ogórkowe nawilżenie

Składniki:

  • 1 ogórek
  • 1 cytryna
  • 1/2 pomarańczy
  • 6 listków mięty
  • 1 szklanka wody

Ogórek, cytrynę, pomarańczę i miętę wyciskamy w wyciskarce do soków lub sokowirówce. Dodajemy wodę i dokładnie mieszamy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Więcej przepisów w książce „Jak zamieszać w swoim życiu, czyli koktajle dla zdrowia i urody” Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr, Wydawnictwo Zwierciadło.