fbpx

Yukio Mishima – literacki geniusz, szaleniec i kabotyn

Droga Samuraja
Yukio Mishima w obiektywie Elliota Erwitta. (Fot. Forum)

Lubił prowokować. Nie krył homoseksualnych skłonności, pozował do obscenicznych zdjęć, założył prywatną armię, dla której mundury zaprojektował Pierre Cardin. Yukio Mishima, jeden z najbardziej znanych i najchętniej tłumaczonych japońskich pisarzy, nawet własną śmierć wyreżyserował w najdrobniejszych szczegółach. Tak aby przykuła uwagę całego świata.

Tego dnia wstaje wcześnie rano. Przychodzi mu to z trudem, zwykle bowiem budzi się koło południa, odsypia całonocne pisanie. Bierze zimny prysznic, goli się przed lustrem. W rozległym domu na przedmieściach Tokio nie ma nikogo oprócz niego. Żona Yōko odwiozła dzieci do szkoły. Mishima zerka na zegarek. Ma jeszcze trochę czasu, siada więc przy biurku i skreśla kilka słów. Następnie schodzi do holu i dzwoni do kilku zaprzyjaźnionych dziennikarzy. Mają czekać w pogotowiu, bo dziś zdarzy się coś wyjątkowego. Co? Tego pisarz nie chce zdradzić. Przed wyjściem zostawia na stoliku grubą kopertę. W środku jest dokończenie jego ostatniej powieści, tetralogii „Morze płodności”, nad którą pracował przez siedem lat.

Jest 25 listopada 1970 roku, kilka minut po dziesiątej. Około pierwszej ojciec Mishimy, siedząc przed telewizorem, wysłuchuje pierwszego komunikatu o tragedii w kwaterze głównej Japońskich Sił Samoobrony: sławny prozaik i dramaturg Yukio Mishima wdarł się do budynku i zabarykadował w gabinecie jednego z generałów. Ojciec Mishimy myśli ze złością: „Znowu robi z siebie pośmiewisko. Znów będę się musiał za niego tłumaczyć!”.

Po chwili spiker donosi: „Pisarz miał przy sobie białą broń i doznał obrażeń”. Ojciec zaczyna się martwić, że może rany syna są poważne. Cierpliwie czeka na dalsze informacje. Ta ostatnia o tym, że Mishima popełnił rytualne samobójstwo i że jego głowa, zgodnie z kodeksem japońskich wojowników, została odcięta samurajskim mieczem, nie wzbudza w ojcu emocji. – Mózg spłatał mi figla, w ogóle nie przyjąłem tego do wiadomości – wspominał po latach.

Zakładnik swojej babki

Na zdjęciu z 1930 r. widać pięcioletniego chłopca, przeraźliwie bladego i chudego. Za jego plecami stoi kobieta. Jej dłoń mocno ściska drobne ramię dziecka. Chłopiec to Kimitake Hiraoka, syn wysokiej rangi urzędnika państwowego. W przyszłości przyjmie literacki pseudonim Yukio Mishima. Kobieta to Natsuko, jego babka. To ona, jak twierdzą biografowie pisarza, odcisnęła na życiu Mishimy największe piętno. Pochodząca z szacownego samurajskiego rodu Natsuko, wykształcona i oczytana, była niekwestionowaną głową rodziny Hiraoka. Niecały miesiąc po narodzinach wnuka zażądała, aby synowa oddała jej dziecko. Odtąd będzie wychowywała je sama. Malec staje się jej zakładnikiem, maskotką i lekiem na samotność.

– W życiu najważniejsza jest duma. Bądź tak wyniosły, jak tylko się da – powtarza Natsuko wnukowi. Podkreśla, z jak szlachetnego rodu wojowników pochodzą. Widzi w chłopcu następcę swoich przodków. Ale w praktyce wychowuje go na słabeusza. Nie wolno mu opuszczać domu, tylko wyjątkowo może wychodzić do ogrodu. Jedynymi dziećmi, z jakimi ma kontakt, są jego kuzynki. A i one muszą trzymać się ściśle określonych zasad: żadnych krzyków, żadnego biegania, Natsuko ma bowiem słabe nerwy. Jeden z biografów Mishimy twierdzi, że ataki szału i depresyjne zachowania babki to wynik postępującego syfilisu, którym zaraziła się w młodości od męża.

Z braku innych rozrywek Kimitake ślęczy nad książkami. Umie czytać już w wieku pięciu lat. Nie cierpi pogodnych historyjek i szczęśliwych zakończeń. Woli baśnie, w których bohaterowie na końcu umierają. Im tragiczniejsza i bardziej krwawa opowieść, tym lepiej.

Gdy chłopiec kończy 12 lat, stan zdrowia jego babki bardzo się pogarsza. Nie może się już zajmować wnukiem. Chłopiec wraca wreszcie do rodziców, a Natsuko wkrótce umiera. Kimitake odkrywa, jak bardzo przez te lata brakowało mu matki. Więź między nimi staje się bardzo silna. Nawet jako dorosły mężczyzna Mishima będzie się do niej zwracał „mamusiu” i obsypywał prezentami i kwiatami. Nikogo nie pokocha tak mocno jak jej.

Chłopiec wydaje się pogodniejszy niż kiedykolwiek, a jednak demony, które nawiedzały go w dzieciństwie, nie zniknęły. Prześladują go coraz mroczniejsze wizje. Przelewa je na papier. – Mam obsesję mordu – wyzna w jednym z wywiadów. – Pisarz tworzy romanse, gdy ma niepowodzenia erotyczne. Ja zacząłem pisać, by nie skończyć jako więzień skazany na karę śmierci.

Haniebny tchórz

W jednym z pism literackich ukazuje się jego debiutanckie opowiadanie „Las w pełni kwiecia”. Ma wówczas 16 lat i uczęszcza do słynnej Gakushuin, prestiżowej szkoły dla japońskiej arystokracji. Osiąga znakomite wyniki, jedynie oceny z zajęć wychowania fizycznego pozostawiają wiele do życzenia. Jest słaby i chorowity. Mimo to komisja lekarska orzeka, że kwalifikuje się do służby wojskowej. Jest rok 1941. 7 grudnia wojska japońskie atakują amerykańską bazę wojskową w zatoce Pearl Harbor. Japonia przyłącza się do wojny po stronie nazistów.

Trzy lata później armia upomina się o Kimitake. Jadąc pociągiem do jednostki, czuje, że łapie go grypa. Gdy dojeżdża, ledwo trzyma się na nogach. Wojskowy lekarz wydaje mylną diagnozę: początki gruźlicy, a rekrut nie zamierza wyprowadzać go z błędu i tego samego dnia zostaje odesłany do domu. Do końca życia będzie się wstydzić tego „haniebnego aktu tchórzostwa”.

2 września 1945 roku Japonia kapituluje i na wyspach rozpoczyna się okupacja amerykańska. Cesarz Hirohito zrzeka się statusu boga. Kraj nie ma prawa posiadać własnej armii – zastąpią ją Japońskie Siły Samoobrony. Krótko po kapitulacji Mishima z wyróżnieniem kończy studia prawnicze i zgodnie z życzeniem ojca rozpoczyna pracę w ministerstwie finansów. Nocami pisze. Jego opowiadania ukazują się we wszystkich liczących się magazynach literackich podpisane pseudonimem Yukio Mishima. Yuki to w języku japońskim „zima”, Mishima – miasto słynące z najpiękniejszego widoku na ośnieżony szczyt góry Fudżi. Kariera urzędnicza pisarza nie trwa długo. Cztery lata po wojnie ukazują się słynne „Wyznania maski”. Ta w dużym stopniu autobiograficzna powieść uczyniła z 24-letniego Mishimy literacką gwiazdę. Kolejne utwory umacniają tę pozycję.

Narcyz

„Był blady jak śmierć. Tak blady, że jego cera miała wręcz szkarłatny odcień. Kiedy patrzył na siebie, a spoglądał na siebie w lustrze bez przerwy, widok napełniał go obrzydzeniem” – tak zapamiętał Mishimę na początku kariery literackiej jeden z jego przyjaciół. Wkrótce pisarz zmieni się nie do poznania.

W roku 1951 wyrusza w pierwszą w życiu zagraniczną podróż do USA i Europy. Najbardziej podoba mu się Grecja, zachwyca się starożytnymi popiersiami greckich młodzieńców. W dzienniku podróży notuje: „Wydaje mi się, że Grecja z czegoś mnie uleczyła, uwolniła coś, co tkwiło głęboko we mnie”. Po powrocie do Japonii zaczyna uprawiać sporty – pływanie i boks. Jest beznadziejnym pięściarzem, wciąż wychodzi z treningów poobijany. Przerażeni przyjaciele każą mu przysiąc, że skończy z walkami, zaczyna więc podnosić ciężary. Przez ponad 15 lat, aż do śmierci, nie pozwolił, aby cokolwiek przeszkodziło mu w ćwiczeniach.

Ma obsesję na punkcie swego wyglądu. Kiedy w 1963 roku wydawcy nowej encyklopedii japońskiej zwrócili się do pisarza z prośbą, aby pozował do zdjęcia przy haśle „body build”, wyznał jednemu z przyjaciół, że to najszczęśliwszy dzień w jego życiu. Gdzie tylko mógł, eksponował mięśnie. Grywał w filmach i na scenie. W obcisłych kostiumach, z nagim torsem. Uwielbiał sesje zdjęciowe, w których występował w skąpych ubraniach i prowokacyjnych pozach. Jego ekshibicjonizm był dla wielu Japończyków nie do przyjęcia. W kręgach literackich mówiono, że pisarz postradał zmysły. Bardziej bezwzględni dziennikarze nazywali go „bufonem”, „kabotynem”, „nieuleczalnym narcyzem”.

Mundur od Pierre’a Cardina

„Kiedy wreszcie posiadłem piękne ciało, chciałem się nim popisywać jak dziecko nową zabawką, ale ciało jest skazane na rozkład, a ja osobiście nie akceptuję takiego wyroku”.

W drugiej połowie lat 60. Mishima coraz poważniej myśli o samobójstwie. Wcześniej próbował odnaleźć cel, dla którego warto żyć. Bezskutecznie. Na domiar złego po raz trzeci Nagroda Nobla, na którą liczył, trafia w inne ręce – otrzymuje ją Yasunari Kawabata, przyjaciel i mentor Mishimy. Pisarz nie potrafi znaleźć celu w życiu, odnajduje za to ideę, dla której warto życie poświęcić. Uważa, że powojenna Japonia zdradziła ideały przodków. Chce, aby w miejsce Japońskich Sił Samoobrony powstała silna armia i aby cesarzowi przywrócono boski status. Na kilku uniwersytetach zbiera studentów o podobnych poglądach i zakłada Tatenokai – „Stowarzyszenie Tarcz”, swoją prywatną, 100-osobową armię. Mundury projektuje sam Pierre Cardin. Wielu nie traktuje tej organizacji poważnie. Znajomi Mishimy śmieją się, że to kolejna „wymyślna zabawka” w jego rękach. Złośliwi dziennikarze twierdzą, że to klub homoseksualistów – treningi i obozy wojskowe to dla pisarza tylko pretekst, żeby popatrzeć na umięśnione ciała młodych chłopców.

Pisarz nigdy nie krył skłonności homoseksualnych. A jednak w wieku 33 lat zaczął intensywnie rozglądać się za przyszłą żoną. Jego wybór padł na 21-letnią Yōko Sugiyamę, córkę znanego malarza. Mishima oświadczył się jej po miesiącu znajomości. Śpieszył się tak nie bez powodu. Lekarze zdiagnozowali u jego matki raka i bał się, że mogłaby umrzeć, nie doczekawszy ślubu syna, o którym tak marzyła. Z Yōko pobierają się 1 czerwca 1958 roku. Wkrótce okazuje się, że lekarze postawili matce Mishimy złą diagnozę. Pani Hiraoka przeżyje syna o kilkanaście lat.

Yōko urodziła pisarzowi dwójkę dzieci: córkę Noriko i syna Ichiro. Na jednej z ostatnich rodzinnych fotografii widać, jak Mishima bawi się z dziećmi w ogrodzie. Choć pisarz wygląda na szczęśliwego, od ponad pół roku w sekrecie spotyka się z kilkoma członkami Tatenokai. Planują szturm na siedzibę Sił Samoobrony i zamach stanu. Mishima nie bardzo wierzy w pomyślność tego planu. Zapowiada najbardziej zaufanym żołnierzom, że w razie niepowodzenia popełni seppuku.

Profesjonalny samobójca

Wszystko dokładnie zaplanował. Opuszcza dom po dziesiątej. Ma na sobie galowy mundur, u pasa zawiesił samurajski miecz. Trzyma w dłoni brązową skórzaną dyplomatkę. W środku, wśród papierów, ukryty jest sztylet. Wsiada do białej toyoty, w której czeka na niego czterech żołnierzy Tatenokai. O jedenastej auto zajeżdża przed bramę bazy wojskowej w centrum Tokio. Mieści się tu kwatera główna Wschodniej Armii Sił Samoobrony. Wartownik poznaje pisarza i przepuszcza samochód. Pięcioosobowa grupa wkracza do gabinetu generała Mashity, dowódcy Wschodniej Armii. Jeden z towarzyszy pisarza chwyta generała za szyję, inni przywiązują go do krzesła. Kilku oficerów próbuje odbić zakładnika. Wdzierają się do gabinetu, ale pisarz zadaje im ciosy mieczem jak wytrawny samuraj. Z ciężkimi ranami wycofują się na korytarz. Mishima grozi, że zabije generała, jeśli nie spełnią jego żądań: żołnierze garnizonu mają przybyć na plac przed budynkiem sztabu. Pisarz ma wygłosić do nich przemówienie.

Tuż przed dwunastą żołnierze gromadzą się na placu. Na balkon wychodzą dwaj szturmowcy i wywieszają transparent z żądaniem, by przemówienia wysłuchano w ciszy. Rozrzucają ulotki: „Odbudujmy Japonię jako prawdziwe państwo i ponieśmy śmierć. Precz z wolnością! Precz z demokracją!”. Na balkon wychodzi Mishima. Zaczyna przemawiać, jednak jego słowa zagłuszają helikoptery, które zleciały się nad budynek. Z tłumu sypią się protesty i przekleństwa. „Daj spokój! Natychmiast złaź na dół! Mamy cię gdzieś!”.

Pisarz się poddaje. Wraca do gabinetu generała. Zdejmuje górę od munduru. Nagi do pasa siada na ziemi. Otwiera teczkę i wyjmuje sztylet. Nie waha się. Jeden z żołnierzy wyciąga z pochwy samurajski miecz Mishimy i wznosi ostrze nad głową swojego dowódcy. Mishima trzykrotnie wznosi tradycyjny okrzyk na cześć cesarza: „Tenno Heika Banzai!”, bierze głęboki oddech i wbija sztylet w brzuch. Napina wszystkie mięśnie i wprawnym ruchem wykonuje cięcie. Powoli pochyla głowę, czekając na cios miecza. Na życiu Mishimy największe piętno odcisnęła babka.

Tekst pochodzi z archiwalnego numeru „Zwierciadła”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>