„W grupie siła”. Najazd kobiet z Hardej Hordy od 8 marca. To pierwsze takie wydarzenie w Polsce – zapraszamy do degustacji!

Kiedy kilkanaście kobiet łączy siły, powstają rzeczy wyjątkowe. Można się o tym przekonać już od 8 marca, kiedy światło dzienne ujrzy antologia niesamowitych opowiadań. Warto przystąpić do degustacji i się w nich rozsmakować. Jest to pierwsze dzieło stowarzyszenia Harda Horda czyli Fantastic Women Writers of Poland. To mocny kobiecy głos pisarek cenionych, popularnych i nagradzanych. To także pierwsza tak bardzo kobieca publikacja na polskim rynku, bo stworzyły ją wyłącznie kobiety. Jest efektem doskonałej współpracy profesjonalistek: od autorek, przez redaktorki, ilustratorki, korektorki i graficzki.

Historie nie z tej ziemi

Cała książka jest bogato zdobiona klimatycznymi ilustracjami. Uzupełniają one nastrój dwunastu historii nie z tej ziemi. Dosłownie, bo pisarki „Hardej Hordy” balansują na granicy rzeczywistości i fantastyki – od horroru przez fantasy po science fiction. Zręcznie łączą ją z literaturą obyczajową, psychologiczną i kryminałem. Niektóre czerpią pełnymi garściami z popkultury. Wszystkie zabierają czytelnika w podróż po zdumiewających światach.

W jednym z nich ludzie mieszkają pod wodą. W innym, po latach spędzonych na tułaczce w kosmosie, ludzkość zaczyna życie od nowa na pewnej planecie. Okazuje się też, że chmury mogą być bramą do innego uniwersum, a w dobrze wszystkim znanych słowach dziecięcej piosenki „Jaworowi ludzie” ukrywa się mrożąca krew w żyłach tajemnica. Historii wywołujących gęsią skórkę jest tu bez liku. Jest też sporo sekretów i nieoczywistości do odkrycia, bo w tych magicznych światach wszelkie granice są płynne i zagadkowe. Ciekawa jest też wizja przyszłości, w której człowiek może być nieśmiertelny dzięki digitalizacji swoich wspomnień – brzmi kusząco? Pytań i wyobrażeń, w jakim kierunku zmierzamy, pojawia się tu bardzo dużo. Część z tych wizji może się spełnić.

„W antologii mocno zaakcentowana jest tematyka końca świata, apokalipsy, zagłady – widać, że tocząca się w mediach dyskusja o ociepleniu klimatu i wiszące nad naszą planetą katastrofy klimatyczne nie są pisarkom obojętne” – zauważa Anna Misztak, była redaktor naczelna popularnego serwisu czytelniczego Lubimyczytać.

Przesunęłam wzrokiem po mieście, które wtapiało się w gęstniejący las. Zawahałam się, patrząc na lądownik. Był olbrzymi jak wyrzucony na brzeg wieloryb i jak starożytna ruina obrośnięta masą dobudówek. – Anna Nieznaj, opowiadanie „Ognisty warkocz”

Niektóre z tych światów są oniryczne, mroczne i melancholijne, inne wręcz przeciwnie – ukazują rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Wystarczy przeczytać, jak mogłaby wyglądać apokalipsa dokonywana przez zombie w jednym z polskich miast, by – to nie pomyłka – uśmiech pojawił się na naszej twarzy. A co, jeśli zemsta najlepiej smakuje na zielono? Aby dowiedzieć się więcej, trzeba przystąpić do degustacji opowiadań. Panie potrafią zaskakiwać, piszą z pazurem, ironicznie i z humorem.

Trudno w to uwierzyć, ale przespałam koniec świata. Tak, serio. Pewnego dnia zwlekłam się z wyrka, włączyłam czajnik, żeby sobie zrobić kawy, zalałam ją i dopiero kiedy podniosłam kubek do ust, zorientowałam się, że płyn jest zimny. – Ewa Białołęcka, opowiadanie „Tylko nie w głowę”

Stereotypom mówią „nie”

Twórczość pisarek z „Hardej Hordy” ukazuje inne oblicze tzw. kobiecej literatury. To, co robią, wymyka się wszelkim stereotypom. Jeśli ktoś jest znudzony mdłymi romansami i banalnymi historiami z happy endem, czytając „Hardą Hordę” będzie zachwycony. Pisanie poza wszelkimi schematami wychodzi im znakomicie. Ich opowiadania wciągają jak najlepszy serial Netflixa. Pozostają długo w pamięci. Nic więc dziwnego, że ich teksty zdobywają popularność międzynarodową. Są wśród nich nominowane i laureatki wielu ważnych nagród: m. in. Nagrody im. Janusza A. Zajdla (w tym Ewa Białołęcka która była pierwszą kobietą – zdobywczynią tej statuetki), Nagrody Conrada, Nagrody Specjalnej im. Janiny Paradowskiej przyznawanej w ramach Nagrody Wielkiego Kalibru.

Skąd się tu wzięli? Czemu ich nie pamiętał? Czemu nie znał ich twarzy, chociaż kojarzył tu każdego, przynajmniej z widzenia? O tym też nie myślał, bo biegł i biegł, wabiony złotem najpiękniejszym z pięknych, urzeczony czarownymi słowami. – Marta Kisiel, „Jaworowi ludzie”

Obok pisania świetnych książek członkinie Hardej Hordy spełniają się zawodowo w bardzo różnorodnych dziedzinach: od absolwentki psychologii i kryminologii przez arabistkę, polonistkę, tyflopedagog, farmaceutkę, dwie tłumaczki, programistkę, socjolożkę i specjalistkę HR po doktor neurobiologii z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie. Wśród autorek jest uczestniczka projektu Jutronauci 2018 „Gazety Wyborczej”, a także członkini zespołu literackiego przy studiu Munka. Jedna z zapałem zgłębia tajniki ludzkiego mózgu, nowoczesnych technologii oraz profilowania osób zaginionych i nieznanych sprawców zbrodni. Inna zajmuje się molekularnymi mechanizmami rozwoju neuronów, pamięci i uczenia się.

Mieszkają w całej Polsce: od Wrocławia po Lublin, od Krakowa przez Warszawę po Gdańsk. Pięknie się różnią, łączy je jedno… piszą i zrzeszyły się jako „Harda Horda”. Autorki „Hardej Hordy” to: Ewa Białołęcka, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Aneta Jadowska, Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj, Martyna Raduchowska, Milena Wójtowicz i Aleksandra Zielińska. Ich biogramy, liczne osiągnięcia i ciekawostki są w antologii szczegółowo opisane.

Przy ławkach na zewnątrz stały jeszcze dwa puste automaty z blaknącymi symbolami i napisami, które brzmiały jak zaklęcia przebrzmiałej epoki – Kirin, Pokka Sapporo, Boss. Napoje w butelkach i puszkach nigdy nie wróciły na stacje, podobnie jak wszechobecny niegdyś Internet i zrośnięta z nim kultura masowa. – Aleksandra Janusz, opowiadanie „Dróżniczka”

„W grupie siła”

Spotkały się w mediach społecznościowych. Niektóre znały się w „realu”, inne nigdy wcześniej nie miały ze sobą żadnego kontaktu. Szybko okazało się, że zaczęły wspierać się i rozmawiać o życiu, o pracy, o pisaniu, o premierach, o marketingu. Założyły grupę Harda Horda. Ich stowarzyszenie wywołało sporą dyskusję w branży wydawniczej oraz w różnych częściach Internetu: „Dyskryminują mężczyzn? Grupa samych kobiet? Skandal!”

Jak wspomina Aneta Jadowska, od tamtego czasu w licznie udzielanych wywiadach musiały tłumaczyć się i odpowiadać na pytania, czy dyskryminują mężczyzn. „Otóż nie (…), nie dążymy do eksterminacji połowy populacji” – odpowiada.

Dlaczego postanowiły działać wspólnie? W czym tkwi sekret? „Przeprowadzono na ten temat sporo badań literaturoznawczych. Analizowano chociażby efektywność i wpływy, które są jak prądy morskie w obrębie grupy. I wnioski są jednoznaczne – w grupie siła. Pisarze mający „środowisko” są bardziej płodni, kreatywni, lepiej zmotywowani. Zapewne dlatego, że często się wzajemnie napędzają, rywalizują przyjacielsko, jak Hemingway i Fitzgerald” – kontynuuje Aneta Jadowska we wstępie do antologii i dodaje: „Pisarze zawsze się zrzeszali. Czasami formalnie, czasami towarzysko. Zdarzało się, że łączył ich radykalny program literacki, wizja świata i roli w nim literatury, ale głównym łącznikiem mogło być na przykład to, że są młodymi Amerykanami osiedlonymi w Paryżu, spełniającymi swój sen o pisarstwie nierzadko z pustym żołądkiem. Oczywiście grupy tworzyli nie tylko pisarze. Pozostali artyści też mają tendencję do gromadzenia się w galaktyki bliższych i dalszych centrum gwiazd”.

Duchy odtwarzające wydarzenia z przeszłości były zjawiskiem rzadkim, acz spotykanym. Widział takie przypadki trzy razy, choć nigdy na taką skalę. – Magdalena Kubasiewicz, opowiadanie „Dokąd odeszły cienie”

Harda Horda to pierwsze takie literackie wydarzenie w Polsce. Eksperyment zarówno artystyczny, ale także społeczny i psychologiczny. Jak widać jego efekty są więcej niż tylko zadowalające. Pokazują siłę kobiet i ich wytrwałość w dążeniu do celu. Harda Horda to symbol tego, że kobiety potrafią współpracować, tworzyć rzeczy wyjątkowe, pomagać sobie prywatnie i zawodowo, inspirować się nawzajem i być inspiracją dla ludzi wokół.

„Dwanaście autorek, dwanaście opowiadań, dwanaście przekroczonych granic. (…) aż się proszą o ciąg dalszy. Miejmy nadzieję, że ich autorki zechcą nas jeszcze kiedyś zabrać do swoich światów”. – Anna Misztak

Poniżej przedstawiamy fragmenty opowiadań Martyny Raduchowskiej „Bezduch” oraz Mileny Wójtowicz „lot wieloryba”:

Nie jestem pewien, czy ból pozbawił mnie przytomności, czy może właśnie otrzeźwił.
Jawa i sen zlały się w jedną nierzeczywistość, rozmazaną, płochliwą, drżącą niczym deliryczny majak. W głowie świdruje mi przenikliwy pisk, mózg kipi pod stłuczoną czasz- ką, kruchą, jakby kości zastąpiło cienkie szkło. Mam mroczki przed oczami i coraz silniejsze mdłości. Zaciskam powieki. Chcę zasłonić uszy, lecz ręce okazują się ciężkie jak żelazne sztaby, nie mam dość sił, żeby je unieść. Kolejne sto lat później białe światło, które zalało moją świadomość oślepiającą strugą, wreszcie przygasa. Resztki wspomnień walają się bezładnie na dnie pustego umysłu. Staram się poskładać je w całość, lecz są niekompletne, z chirurgiczną precyzją wykrojone z kontekstu. – Martyna Raduchowska „Bezduch”

Kiedy pierwszy wieloryb przeleciał nad Polską, miałam pięć lat i byłam nim zachwycona. Do dziś to pamiętam: był wrzesień, wciąż lato, drzewa dopiero zaczynały nieśmiało przy- oblekać żółtą barwę, a niebo było cudownie niebieskie, pełne puchatych obłoków w różnych kształtach przesuwających się nad moją głową. Niektóre przypominały lokomotywy, inne samoloty, a w pewnej chwili, pędząc szybciej niż pozostałe, nad miastem przeleciała ogromna, szara chmura, która nie tylko przypominała wieloryba. Nad Wrocławiem przepłynął, sterując olbrzymim ogonem, prawdziwy, srebrzysty, lśniący ssak.

To była najwspanialsza rzecz, jaką widziałam w całym swoim pięcioletnim życiu. Właściwie to nawet najwspanialsza, jaką widziałam kiedykolwiek. Nic potem nie było aż tak zachwycające. – Milena Wójtowicz, „Lot wieloryba”

 

Książki szukaj na empik.com lub na sqnstore.pl w wyjątkowym pakiecie z gadżetami, a od 8 marca w salonach Empik w całej Polsce.