fbpx

Święta w zgodzie ze sobą

Święta w zgodzie ze sobą

Zamiast choinki kaktus ustrojony w lampki i łańcuchy? A może prezenty z wielkimi kokardami i chóry aniołów? Nieważne. Istotne, by świąteczna przestrzeń pasowała do tego, co ci w duszy gra. Odkryj te tony.

Podczas świąt zmieniamy nasze mieszkania. Jest w nas pragnienie, by otoczyć się atmosferą magii. Święta Bożego Narodzenia mają w sobie wiele konwenansów i oczywiście tradycji, ale… warto wykraczać poza schematy. Po to, by te kilka dni przeżyć w zgodzie ze sobą. Z tym, co wypełnia nasze wnętrze. Może niekoniecznie są to klimaty, które pasują do kolorowej choinki, białego obrusu, jemioły i złotych świec?

Ukryte przestrzenie

Zwariowane marzenia świąteczne

– W zeszłym roku sznurem lampek owinęliśmy naszego wielkiego kaktusa. Kupowanie choinki uznaliśmy za nieekologiczne – mówi Agnieszka Wróblewska, psycholożka z Akademii Zorientowanej na Proces w Warszawie. – A bombki rozrzuciliśmy na stole i podwiesiliśmy pod lampami. Agnieszka Wróblewska namawia, żeby nie bać się szalonych na pozór marzeń. To w nich ukryta jest ta cząstka nas, która domaga się realizacji. Tam chowają się niezaspokojone tęsknoty. Zwykle trudno im się przebić do codziennego życia. Mieszkania urządzamy zgodnie z tym, jakimi się widzimy, jakimi się lubimy. Pasują do naszych przyzwyczajeń i etykietek, z którymi zżyliśmy się na dobre i na złe. Jesteśmy rodzicami, prawnikami, artystami, singlami, osobami, które mają pewne obowiązki, a także zainteresowania. I to widać w naszych domach. I dobrze, bo to my – od siebie nie uciekniemy. – Ale to jeszcze nie wszystko – dodaje psycholożka. – Są w nas przestrzenie nieodkryte, nieużywane. Zabawa w dekorację mieszkania może je uaktywnić. Zacznijmy od pytań: co dla mnie oznaczają święta? Co jest w nich ważnego? Jaka energia za nimi stoi? Jaka jest prawdziwa esencja świąt? Ale moich świąt, niezależnie od amerykańskich familijnych filmów, tego, co widzimy w folderach reklamowych i tego, co zawsze było kultywowane w rodzinie. Jak sobie na te pytania odpowiemy, możemy zabierać się za dekoracje.

Precz ze starą dekoracją!

Czas na zmiany

Kto tak naprawdę dekoruje twoje mieszkanie? Może robi to wewnętrzny krytyk? To figura psychiczna, która gani, straszy i ogranicza. Przed świętami mówi mniej więcej coś takiego: „nie wygłupiaj się, jak kupisz te przezroczyste bombki z piórkiem w środku, matka cię wyśmieje”, „te wszystkie twoje pomysły są niepraktyczne”, „czerń przecież nie pasuje do świąt”. – Gdy posłuchamy krytyka, zafundujemy sobie wystrój przypominający dom rodziców albo jego przeciwieństwo. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wybierzemy wariant asekuracyjny, klasyczny czy zgodny z modą, taki, by nikt nie mógł nam niczego zarzucić. Bez wyrazu – mówi Agnieszka Wróblewska. – W takiej dekoracji nie poczujemy się dobrze, nie będzie cieszyć, bo nie jest zgodna z naszymi procesami wewnętrznymi, które prowadzą nas do rozwoju. Do odkryć. Ważne, żeby pozwolić sobie na zmiany. – To naturalne – mówi psycholożka. – Jeśli w tym roku zauważę, że już nie bawi mnie pieczenie pierniczków, klejenie łańcuchów i złocenie szyszek, to może właśnie przestałam być „domową” kobietą. Tym razem nie będę się bawić w robienie stroików na stół. Nic na siłę. Może się zdarzyć, że reszta rodziny, w tym zwłaszcza dzieci, będą nadal potrzebowały tradycji. Wtedy pokieruj nimi, żeby udekorowały mieszkanie własnoręcznie.

 

Bajka na święta

Kot Findus i staruszek Pettson ze Szwecji

Dla gadającego kota Findusa i staruszka Pettsona, bohaterów szwedzkiej bajki, miały to być święta jak co roku. Z pierniczkami, suszonym dorszem i małymi serdelkami. I, rzecz jasna, z choinką ozdobioną kolorowymi bombkami. Cóż, kiedy dziadek skręcił sobie nogę. Nie mógł wejść na strych po ozdoby świąteczne ani zrobić zakupów. – Marchew, ziemniaki, kasza i puszka sardynek! W święta!? Ble! – kot Findus był niepocieszony i miał posępny pyszczek. – Ale choinkę mieć będziemy – zawyrokował Pettson. – Idź do szopy z narzędziami i zobacz, czy jest tam coś ładnego. Coś, co się błyszczy i jest czerwone, i tak dalej. A ja poszukam czegoś w domu. Pettson pozaglądał do szuflad i szaf, znalazł kilka łyżek i trzepaczkę, porcelanowy but, małpkę z blachy i podobne rzeczy. Findus wrócił z lampką do roweru, zakrzywionym piórkiem i innymi drobiazgami, o których sądził, że mogą wisieć na choince. To były niezapomniane święta Findusa i Pettsona. Sąsiedzi przynieśli im pyszne jedzenie, a o ich choince jeszcze długo głośno było w całej wsi. Że taka piękna. Bo była piękna. Jej niezwykłość polegała na tym, że pasowała do bałaganiarskiego dziadka i wyluzowanego kota.

To, co cię denerwuje…

Zastępy aniołków

– Zwykle to, co w pierwszym odruchu krytykujemy, co nas denerwuje, na co nie pozwolilibyśmy sobie, czego się boimy, jest ważne dla naszego rozwoju. To czyste złoto – tłumaczy Agnieszka Wróblewska. – Zastanówmy się, czego byśmy w dekoracji na pewno nie znieśli. Na temat jakiego świątecznego mieszkania gorąco plotkowaliśmy. Co nas tak poruszyło?

Na przykład zastępy aniołków. Denerwować w nich może infantylizm, brak powagi, tandeta. Ale jeśli tak jest – zastanów się – może twoje mieszkanie na co dzień, nie tylko od święta, jest zbyt poważne, przyziemne, bez polotu, eleganckie i wyrafinowane. Może zbyt serio traktujesz przestrzeń, a przy okazji i życie? Może na święta przyda ci się właśnie trochę energii aniołka, kogoś, kto fruwa nad ziemią z lekkością? Nie tyle chodzi o to, żeby obstawić się figurkami nielubianych aniołków i obwieszać nimi choinki, ale odmienić twoją przestrzeń jakimś „dziecięcym elementem”, zaznaczonym chociażby obecnością różowego koloru czy barwnych girland. Może brakuje nam lekkości, którą łatwo wprowadzić do mieszkania i życia dzięki zwiewnym tkaninom.

Niech przybędzie „duch miejsca”!

Srebro, biel, gliniane misy…

Nie główkuj na temat dekoracji, zacznij od wymyślenia sobie historii, która próbuje wydarzyć się w twoim domu. – Stań w pomieszczeniu i wejdź w nastrój medytacyjny – radzi Agnieszka Wróblewska. – Pozwól ogarnąć się energii tego miejsca. Snuj fantazje. Kto pasuje do tego nastroju, jaka historia się tu dzieje? To nasza opowieść, nie musi wcale zahaczać o realność. Ważne są pierwsze sygnały, które poczujemy, warto je rozwijać, iść za nimi.

Może się okazać, że w szklanym, nowoczesnym wnętrzu odbywa się rustykalna biesiada, na stole stoją drewniane misy i gliniane kubki. Albo nagle znajdziemy się w pałacu Królowej Śniegu, we wnętrzu skrzącym się od srebra i bieli, podczas gdy na co dzień żyjemy w ciepłych beżach i oliwkach. Może poczujemy zapachy chleba, lawendy, goździków? Bo brakuje nam tego, z czym nam się one kojarzą. Albo znajdziemy się na Hawajach, ujrzymy łańcuchy kolorowych kwiatów i soczystą zieleń. A może przekonamy się, że wcale nie chcemy dekoracji i bombek, za to pragniemy kupić bilet lotniczy do odległego kraju lub chodzić w święta w piżamie do godziny 16 i jeść kanapki? Dlaczego nie?

?>