Czas Świąt

Świąteczne prezenty: do czego prowadzi szantażowanie dziecka?

Prezenty na święta cieszą dorosłych i dzieci, które często nie rozumieją naszych pospiesznych komunikatów. Dlatego szantażowanie dziecka jest jednym z najczęściej popełnianych błędów wychowawczych. (fot. iStock)

W ferworze przygotowań my, rodzice — napięci, wiecznie spóźnieni — odpychamy dzieci od siebie, przekładamy budowanie więzi z nimi na czas świąteczny. Mamimy obietnicą, że już za kilka dni będzie cudownie, naprawdę wspaniale, ale teraz…. teraz mają być grzeczne i dać nam spokój. Okres przedświąteczny jest dla polskich dzieci bardzo trudny. To czas wielkiej dziecięcej samotności.

W grudniu polskim rodzicom nasila się niedobre traktowanie własnych dzieci. Jednym z tych bardziej popularnych jest przedświąteczne szantażowanie dziecka. Kto z nas nie ma na sumienia toksycznego komunikatu: „Jeśli będziesz grzeczny, to dostaniesz prezent”. To zdanie jest normą w wielu domach. Niby nic takiego, ale przyjrzyjmy się bliżej temu pozornie niewinnemu komunikatowi.

Prezenty na święta. Jak działa szantaż wobec dziecka?

Wychowanie to modelowanie czyjegoś zachowania. Wzmacniamy zachowania pozytywne i jednocześnie staramy się zniechęcać dzieci do zachowań niepożądanych. Gdy mówisz: „Jeśli będziesz grzeczny, to dostaniesz prezent”, tobie wydaje się, że wzmacniasz zachowania pozytywne (grzeczność), a w rezultacie nasilasz zachowania negatywne (rozczarowanie tobą, wdrażanie do manipulacji, bezradność). Szantażowanie dziecka prezentami jest ogromnym błędem.

Brak jednoznacznej definicji — powoduje, że oczekiwanie bycia grzecznym jest dla dziecka abstrakcyjnym, enigmatycznym komunikatem. Poza tym nazbyt ogólny charakter tego określenia sprawia, że rodzic może wszystko „podciągnąć” pod niegrzeczność.

Utrata wiarygodności — przecież i tak kupimy prezent. Dość często rodzice szantażują dziecko, choć z góry wiedzą, że ich groźba jest nierealna. Dziecko bez względu na to, co zrobi, i tak prezenty dostanie.

Wzmacnianie bierności w zachowaniu. „Bądź grzeczny” w okresie przedświątecznym oznacza „bądź cicho, siedź spokojnie, nic ode mnie nie chciej”. Najlepiej idź do swojego pokoju, włącz film albo zajmij się czymś, bylebym tylko miała kilka godzin spokoju od ciebie. Takie mamy de facto oczekiwania co do „grzeczności” dzieci.

Wysyłamy dziecku komunikat, że światem nie rządzą żadne racjonalne reguły, tylko wszystko zależy od naszego widzimisię.

Dziecko zaczyna żyć w strachu. Musi się stale pilnować, żeby czasem nie zasłużyć na miano niegrzecznego.

Wpędzamy dziecko w uzależnienie od nastroju rodzica. Po takim komunikacie będzie ono pilnie obserwować, co rodzic o nim sądzi. Może nawet kilka razy dziennie przychodzić i namolnie pytać: „Czy mnie kochasz, czy jestem grzeczny, czy byłem grzeczny”. Rodzic odbierze to jako marudzenie i zawracanie głowy, czyli… niegrzeczność!

Dzieci się zwyczajnie denerwują takim stawianiem sprawy. Nie czerpią radości ze wspólnych przygotowań do świąt, bo ich uwaga ogniskuje się na temacie bycia grzecznym.

Zauważmy też, że grudzień to czas nasilonego chorowania dzieci. Choroba to ogromna ulga dla napiętego, zdenerwowanego dziecka, które już nie musi się pilnować na każdym kroku. Jest chore, a chorzy są na innych prawach. Chorym nie zarzuca się niegrzeczności, chore dzieci zasługują na prezenty zawsze. Jeśli twoje dziecko co roku choruje przed świętami, urodzinami i innymi prezentowymi okazjami, zastanów się, czy nie obciążasz go zbyt dużym napięciem.

Uczymy własne dziecko obłudy. Zamiast wychowywać, żeby było miłe, dobre, pomocne, koleżeńskie samo z siebie, dla swojego dobrego samopoczucia, ma to robić dla aprobaty innych.

Świąteczne prezenty to ogromna radość dla dziecka. (fot.123rf)

Zanim więc powiesz to toksyczne zdanie, pomyśl czy czasem:

Podświadomie nie karzesz go za to, że się urodziło, nie lubisz go, odpychasz od siebie.

Chcesz mieć na nie „haka”. Każde dziecko możemy określić jako niegrzeczne, bo w zachowaniu każdego człowieka znajdziemy jakieś nieprawidłowości. Zwłaszcza, gdy ich szukamy.

Odreagowujesz własne dzieciństwo, zazdrościsz swojemu dziecku, że ma lepiej niż ty. Zachowujesz się jak fala w wojsku, przenosząc na następne pokolenie falę zła.

Karzesz sam siebie — uważasz, że nie zasługujesz na dobre relacje z własnym dzieckiem i robisz wszystko, żeby ono miłe i kochane nie było.

Nie wiesz, co dziecku kupić, nie chce ci się o tym pomyśleć, odczuwasz strach przed kupnem prezentu, bo masz kłopoty z podejmowaniem decyzji i uciekasz w uliczkę: „Zobaczymy, czy zasłużysz”.

Błędne koło

Dziecko otrzymuje od dorosłych komunikat: „Jeśli będziesz grzeczny, wtedy i tylko wtedy dostaniesz prezent”. Budzi to w nim ogromny niepokój. Napięcie jest tak wielkie, że dziecko musi gdzieś pozbyć się negatywnych emocji. Poszuka ulgi w agresji, co my odbierzmy jako niegrzeczność.

Zamiast szantażu

Wyznacz konkretne zadanie — takie, żeby dziecko mogło się wykazać i koniecznie uspokój je. Zapewnij, że na pewno dostanie prezent, że jest waszym największym skarbem i nie ma takiej możliwości, żeby pod choinką niczego nie znalazło.

Prezent w naszej kulturze ma wiele funkcji. Jedną z nich jest informacja, że jesteś ważny. Każde dziecko jest ważne, zasługuje na prezent. To nieprawda, że musi być grzeczne, żeby go otrzymać.

Tylko grzeczne dzieci dostają prezenty?

Jeśli w przedszkolu lub w szkole dziecko usłyszy komunikat, że tylko grzeczne dzieci dostają prezenty — zaprzecz. Zwyczajnie i szczerze powiedz, że to nieprawda. Każde dziecko powinno dostać prezent tylko dlatego, że jest dzieckiem. To zbyt ważna sprawa, żeby bać się zniszczenia autorytetu pani przedszkolanki, sąsiadki czy dziadków.