1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. O własnym ogródku

O własnym ogródku

Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois (Fot. Krzysztof Opaliński)
Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois (Fot. Krzysztof Opaliński)
Mam rozkminę, którą chętnie zderzę z tobą. Na ile, twoim zdaniem, trzeba przejmować się problemami tego świata, zwłaszcza tymi, na które nie mamy wpływu? Czy to nie grozi kulturowym bambinizmem?

Jacek Dubois: Według mnie nieprawdziwa jest teza, że są rzeczy, na które zupełnie nie mamy wpływu. Przypomnij sobie słowa poety Johna Donne’a, będące mottem do „Komu bije dzwon” Hemingwaya. „Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą, każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj: komu bije dzwon; bije on tobie”. Wycofanie się daje nam spokój, ale wtedy o nas decydują inni i to jest ta pułapka.

Monika Sobień-Górska: Nie chodzi mi o to, że nie mamy na nic wpływu jako jednostka. Uważam, że należy chodzić na każde wybory, bo to jest właśnie możliwość realnego wpływu na rzeczywistość. W mojej rozterce chodzi o to, na ile angażować się w sprawy, na które mamy znikomy wpływ, czyli na przykład martwić się tym, jakiego tweeta napisał dziś prezydent USA, lub tym, że 300 kilometrów ode mnie był tragiczny wypadek samochodowy.

Czy nie lepiej nasz wpływ na świat realizować poprzez odizolowanie się od szumu informacyjnego i skupienie się na budowaniu silnych relacji z rodziną, uprawianiu sportu, czytaniu książek? Może dzięki temu będziemy mieli więcej siły, by ogarnąć ten własny ogródek, do czego zachęcał nas Kandyd w lekturze z podstawówki.

Co do tego pełna zgoda. Współczesne media żerują na naszych emocjach. Tu znów zacytuję mojego ukochanego Hemingwaya: „Denerwować się to oznacza mścić się na własnym zdrowiu”.

Pech polega na tym, że moja praca to komentowanie rzeczywistości i nie mogę zupełnie od niej uciec. Mój stan idealny to bycie poza szumem informacyjnym, dlatego telewizor jest jednym z moich największych wrogów. Ty chyba też nie jesteś jego fanką?

Telewizora nie mam od 15 lat, ale od pół roku radykalnie ograniczyłam śledzenie aktualności i skierowałam się bardziej do wewnątrz. Stopniowo ukrywałam czy odobserwowałam większość profili, które pobudzały mnie w niezdrowy sposób. Wiele z informacji było pożytecznych, ale dotyczyły różnych problemów społecznych, zbiórek charytatywnych, instytucji, które potrzebują pomocy i biją na alarm o zbliżającym się końcu świata. Po zanurzeniu się w tym byłam tak rozbita, zmęczona, poirytowana, że nie miałam już na nic siły. Do tego świat wydawał mi się skrajnie ponurym, niebezpiecznym miejscem.

Czy to nie paradoks, że przejmując się sprawami świata, możemy tracić siły, przez co ten nasz najbliższy świat nie będzie mógł być lepszy?

Tego, co nowe, warto słuchać, pytanie – w jakiej formie. Czy w tej emocjonalnej, której przejawem jest platforma X, czy w formie analitycznych komentarzy. Wydaje mi się, że odcinanie się od tego, co się dzieje, daje tymczasowy komfort. W konsekwencji przestajemy rozumieć rzeczywistość. Ja wolę się z nią mierzyć, ale w formie intelektualnej, czyli poznania i zrozumienia, a nie emocjonalnej, czyli przeżywania. Takiego spojrzenia nauczyła mnie praca adwokata. Argumentuję w różnych sprawach, ale jako adwokat jestem skuteczny, gdy emocjonalnie się nie angażuję. Podobnie patrzę na rzeczywistość, którą chcę poznawać, dobierając jak najlepiej źródła poznania i starając się, by nawet najbardziej kretyńskie działania uczestników życia społecznego nie zakłócały mojej gospodarki spokoju. Bycie jelonkiem Bambi to też wielka pokusa, tylko w moim wypadku niemożliwa, dopóki jestem czynnym adwokatem. Nie da się być obrońcą współczesnych spraw, będąc poza współczesnością.

Monika Sobień-Górska, dziennikarka, scenarzystka filmowa, autorka książek z gatunku literatury faktu, a ostatnio również powieści sensacyjnej. O życiu może rozmawiać godzinami. Na przykład z Jackiem Dubois.

Jacek Dubois, adwokat specjalizujący się w prawie karnym. Po godzinach pisze książki i felietony i przyjaźni się z Moniką.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE