1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. Ten kraj i orzeł

Ten kraj i orzeł

Tomasz Jastrun (Fot. Krzysztof Opaliński)
Tomasz Jastrun (Fot. Krzysztof Opaliński)
Czasami mam wrażenie, że Ewa Lipska roztrzaskała świat na niewielkie kawałki, ale nie w gniewie, tylko z ciekawości, by potem je dla zabawy składać, łącząc je w sposób paradoksalny w wierszach.

Powstają surrealistyczne obrazy, które są wyzwaniem dla naszej wyobraźni. Przekazała mi niedawno swój ostatni tomik „Wariacje Geldbergowskie”, „e” na początku zastąpiło świadomie „o”, by nawiązując do utworu muzycznego, od niego odjeść. W tym tomie wiersze zmieniły się w poetycką prozę, takie małe opowieści, wywodzą się jednak z tej samej wyobraźni, co pisane wcześniej wiersze. Lipska powiedziała niedawno: „Wierszy już od jakiegoś czasu nie piszę, uznałam, że zaprzyjaźnię się z inną formą”.

Ewa uważa się za agnostyka. Ładna jest jej refleksja na temat życia: „Czasem życie człowieka przypomina idącego po linie linoskoczka. Najmniejsze wahanie może go strącić w otchłań. Pomimo ryzyka idziemy wszyscy w tym samym kierunku i z podobną nadzieją. Dla jednych będzie to wiara w Boga, dla innych wiara w energię, w kosmos, w teorie kwantowych pól”.

Znamy się z Ewą do dawna, mam jej tomiki z dedykacjami dla mnie i te dawne, które słała rodzicom. W pierwszej połowie lat 90. Lipska była dyrektorem Instytutu Polskiego w Wiedniu, ja w tym sam czasie w Sztokholmie. Taki to był czas Wielkiej Zmiany, trochę surrealistyczny okres, gdy poeci zostawali dyrektorami i dyplomatami. Nie pasowało to chyba za bardzo do nas. Odwiedziłem Ewę w tym czasie w Wiedniu, pokazywała mi miasto, które nazwała kiedyś odległą dzielnicą Krakowa. Wyjątkowo zaprezentuję tu dwa wiersze poetki, z dwóch różnych tomików, oba zaczynają się od słów „mój kraj” i są przewrotnym portretem Polski w trakcie przemiany, tej Polski, która już chyba odeszła do historii.

„Wolność”

Mój kraj włóczy się po wolności

Udaje Europę

Leżą krzyżem ulice

Pielgrzymka kelnerów

Niesie na tacy święty guzik

„Mój kraj”

Mój kraj wygląda dzisiaj

jak nieogolona kopalnia.

Ubogi pejzaż. Prawie bankrut.

Źle spał. O czym donosi

poranna prasa.

Na parkingu blizna

po plakacie:

historia nie podlega reklamacji.

Dziewczyna na długiej łodydze

Biegnie w nieśmiertelność duszy.

Mój kraj idzie przez kraj

z wytatuowanym na

grubej owłosionej łydce

orłem

który

próbuje wzlecieć

próbuje wzlecieć

próbuje wzlecieć.

Ewa Lipska „Pomarańcza Newtona”, Wyd. Literackie.

Ewa Lipska „Pogłos”, Wyd. Literackie

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE