1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. „Ciągle nic z tego! Ciągle jestem taka sama”. Natalia de Barbaro o tym, dlaczego same siebie unieważniamy

„Ciągle nic z tego! Ciągle jestem taka sama”. Natalia de Barbaro o tym, dlaczego same siebie unieważniamy

Natalia de Barbaro (Fot. Weronika Ławniczak/Papaya Films)
Natalia de Barbaro (Fot. Weronika Ławniczak/Papaya Films)
Z czego dokładnie chcemy się wyleczyć? Na co niby jesteśmy chore? Czy aby przypadkiem nie na siebie? I czy nie to bywa częstym, choć wielokrotnie nieświadomym motywem naszych poszukiwań – że na ich końcu wreszcie będziemy jakieś inne?

Kiedy go zobaczyłem, właśnie wyzywał swojego psa. Mówił do niego: „Łajdaku! Padlino!”, a pies skomlał. „Dobry wieczór” – powiedziałem. Zapytałem go wtedy, co pies mu zrobił. Nie odpowiedział. Powtarzał tylko: „Łajdaku! Padlino!”. Schylił się nad psem, jakby poprawiał coś przy jego obroży. Powiedziałem głośniej. Wtedy, nie odwracając się, odpowiedział mi z jakąś tłumioną wściekłością: „Zawsze tu jest”.

„Obcy”, Albert Camus

Spotkałam kobietę, która nieustannie się dokształca: podyplomówki, licencjaty, kursy letnie i weekendowe, podcasty, lektury, tutoriale. Kiedy o tym opowiadała, w jej głosie pobrzmiewała gorycz; ta sama, którą już wielokrotnie słyszałam w głosie kobiet wymieniających swoje osiągnięcia.

Mogłaby tam być duma: tyle wytrwałości, tyle osiągnięć, tyle dyplomów na ścianach. A jest gorycz. Dlaczego? Zaczęłam dopytywać. „Bo wiesz, ciągle nic z tego!” – powiedziała w końcu kobieta. Nie zrozumiałam. Nic z czego? „Ciągle jestem taka sama! – wykrzyknęła z pretensją, której adresatka mogła być tylko jedna. – Ciągle jestem sobą!”

We fragmencie cytowanym powyżej główny bohater powieści Alberta Camusa „Obcy” spotyka swojego sąsiada Salamano. Salamano mieszka ze swoim starym i schorowanym psem. Wydaje się nim nieustannie poirytowany, ciągle jest dla niego opryskliwy. Do czasu, kiedy pies gubi się na spacerze. Wtedy Salamano rozpacza, nie może się odnaleźć. Chociaż wcześniej robił wrażenie, jakby towarzystwo psa było dla niego wyłącznie źródłem udręki.

Czy trochę podobnej udręki do tej, która przebijała w tonie Kolekcjonerki Dyplomów? I czy nie o to samo owa Kolekcjonerka zdawała się mieć do siebie pretensje, co Salamano do swojego psa? Że ciągle „jest”? Że ciągle jest sobą, że nie udało jej się samej siebie z siebie wyprać, jakimś naprawdę dobrym odplamiaczem wywabić swojego losu, swoich właściwości, zdezynfekować swoich relacji z innymi – równie ludzkimi – ludźmi? Może ta kobieta nie mówi do siebie „łajdaku, padlino”, ale gdyby prześledzić jej myśli – może czasem też twoje i moje myśli – czy sposób, w jaki same się do siebie zwracamy, nie bywa równie przykry?

Z czego dokładnie chcemy się wyleczyć? Na co niby jesteśmy chore? Czy aby przypadkiem nie na siebie? I czy nie to bywa częstym, choć wielokrotnie nieświadomym motywem naszych poszukiwań – że na ich końcu wreszcie będziemy jakieś inne?

Duszy nie da się oszukać. Jeśli dusza wykryje w naszych wysiłkach fałszywą nutę, nie da się nakarmić. Dusza woli nie jeść wcale, niż karmić się fast foodem. Jeśli dokształcasz się – na przykład w tematach psychologicznych – po to, żeby samą siebie zanegować, unieważnić własną istotę, to zmiana, na którą czekasz, nie przyjdzie, a ty sama będziesz mówić o pracy włożonej w „samorozwój” z goryczą, której nie będziesz rozumieć. Jeśli to, co robimy, podszyte będzie irytacją sąsiada z „Obcego”, który wścieka się na psa, że ciągle tam jest, żaden dyplom na ścianie nie przyniesie długotrwałej ulgi.

A jednak gdy ten, na kogo sąsiad nie może patrzeć, ginie, sąsiad jest w rozpaczy. I ta rozpacz jest prawdziwa. Przecież wiemy, że on tego psa kochał. I może to jest jakiś trop dla nas, których głębokim pragnieniem nie jest przecież kolejny dyplom czy tytuł naukowy, tylko doświadczenie głębokiej zgody na to, że jesteśmy tym, kim jesteśmy.

Natalia de Barbaro, psycholożka, socjolożka, autorka książek „Czuła Przewodniczka” oraz „Przędza”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE