1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Premiera na polskim rynku medycyny estetycznej – Sunekos 200 i 1200

Premiera na polskim rynku medycyny estetycznej – Sunekos 200 i 1200

Zobacz galerię 6 Zdjęć
Na polskim rynku medycyny estetycznej pojawiła się nowość – system regeneracji macierzy pozakomórkowej (ECM) stosowany w procesie biogenezy skóry Sunekos, dystrybuowany przez firmę Beauty Derm Aesthetic. Dlaczego warto zwrócić na niego uwagę?

Polska premiera produktu Anti-Aging SUNEKOS – taka nowość czekała na dziennikarzy podczas konferencji prasowej w ubiegłą środę. Prowadzący (dr n. med. Beata Dethloff oraz Artur Pindel, Prezes Zarządu Beauty Derm Aesthetic i dystrybutor Sunekos®) przedstawili zebranym problematykę dotyczącą starzenia się skóry oraz innowacyjny produkt – nowy system regeneracji macierzy pozakomórkowej stosowany w procesie biogenezy skóry. Pod tym fachowym określeniem kryje się połączenie kwasu hialuronowego i opatentowanej sekwencji aminokwasów, które doskonale sprawdza się w gabinetowych zabiegach odmładzających. Produkt występuje w 2 wersjach: Sunekos® 200 (przeznaczona dla nieco młodszych pacjentek, z mniej widocznymi oznakami starzenia) oraz Sunekos® 1200 (działanie antyoksydacyjne w przypadku głębokich zmarszczek i uszkodzonej skóry). Zabieg jest dostępny w Polsce od niedawna, ale już cieszy się popularnością wśród pacjentów i uznaniem lekarzy.

Produkt jakich wiele?

Podstawowe pytanie, jakie prawdopodobnie zadają sobie wszyscy lekarze i pacjenci potencjalnie zainteresowani Sunekos 200 i 1200, brzmi zapewne: czym właściwie różni się on od wcześniej dostępnych na rynku produktów tego typu? Tę kwestię wyjaśnia dr Adele Sparavigna, lekarz dermatolog i ekspert marki Sunekos z Włoch. – to unikalne połączenie kwasu hialuronowego oraz opatentowanej sekwencji aminokwasów, które stymuluje regenerację macierzy pozakomórkowej, nazywanej również ECM. W związku z procesem starzenia się skóry obserwujemy zmniejszenie liczby i aktywności fibroblastów, a w rezultacie redukcję głównych elementów strukturalnych macierzy pozakomórkowej. Produkt stymuluje zatem fibroblasty do tworzenia nowych włókien białkowych skóry, takich jak kolagen i przede wszystkim elastyna. Proces ten nazywamy biogenezą skóry, która możliwa jest jedynie dzięki ściśle wyselekcjonowanym pod względem jakościowym i ilościowym aminokwasom, w połączeniu z kwasem hialuronowym, co gwarantuje Sunekos – mówi dr Sparavigna. – Potrzebne do syntezy kolagenu aminokwasy to przede wszystkim glicyna, prolina, hydroksyprolina oraz hydroksylizyna. Walina i lizyna umożliwiają natomiast wytwarzanie elastyny – dodaje. Siła Sunekos tkwi zatem w jego unikalnym składzie, który różni się od tych, które znamy już z innych produktów tego typu.

Dwie linie dla różnych potrzeb skóry

W skład gamy produktów marki wchodzą dwie linie: Sunekos 200 (przeznaczona dla nieco młodszych pacjentek, z mniej widocznymi oznakami starzenia), która zapewnia młody wygląd dzięki utrzymaniu homeostazy macierzy pozakomórkowej oraz Sunekos 1200 (działanie antyoksydacyjne w przypadku głębokich zmarszczek i uszkodzonej skóry, działa jak „rusztowanie”), która charakteryzuje się, jak sama nazwa wskazuje, obecnością kwasu hialuronowego o wyższej masie cząsteczkowej (1200 kDa). Obie linie zostały wyprodukowane we włoskiej fabryce zgodnie z zasadami GMP (Dobra Praktyka Produkcyjna) oraz posiadają międzynarodowy patent (PCT/IB2015). Każde opakowanie zawiera 4 ampułki – dwie z kwasem hialuronowym i dwie z aminokwasami. Aby produkt był gotowy do podania pacjentowi, wystarczy je ze sobą zmieszać.

Mnogość rozwiązań

Sunekos to produkt niezmiernie łatwy w użyciu. Może być podawany techniką mikrobolusa, techniką płynu śródmiąższowego, a także kaniulą – tłumaczy dr Adele Sparavigna. – W przypadku bardzo głębokich zmarszczek i utraty objętości (np. policzków) na początku, w celu zapewnienia wspomnianego rusztowania, podajemy Sunekos 1200, a następnie w odstępie 1-2 dni od zabiegu rozpoczynamy standardową procedurę Sunekos 200, która obejmuje 3-4 zabiegi w odstępach co 7-10 dni. Oczywiście, w kwestii częstotliwości stosowania i ilości zabiegów, są to jedynie rekomendacje, które powinny zostać dostosowane do indywidualnych potrzeb pacjenta. Co ważne, w przypadku Sunekos nie występuje ryzyko akumulacji, dlatego nie musimy obawiać się podania zbyt dużej ilości produktu – zapewnia. Możliwe obszary iniekcji to: twarz, szyja, dekolt, dłonie, ramiona, wewnętrzna strona ud i obszar pod kolanami. – Bardzo subtelny i naturalny efekt wolumetryczny widoczny jest natychmiast po zabiegu. Na kolejne efekty rozświetlenia skóry, wygładzenia zmarszczek i ujędrnienia należy poczekać – pierwsze widoczne są po ok 10 dniach, a ostateczne utrzymują się ponad 6 miesięcy. Potwierdzają to rzetelne badania kliniczne – mówi dr Sparavigna.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Laser frakcyjny - rewolucyjne odmładzanie

Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty liftingu skóry. (Fot. iStock)
Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty liftingu skóry. (Fot. iStock)
Laser frakcyjny pozwala na precyzyjny,  trwały i mało inwazyjny lifting skóry. Wymaga jednak specjalisty, który odpowiednio dostosuje parametry do potrzeb skóry. Rozmowa z dr. Franciszkiem Strzałkowskim z Kliniki Strzałkowski.

Lasery to ważne narzędzie w medycynie estetycznej. Dziedzina, która cały czas dynamicznie się rozwija. To prawda. Rozwój laseroterapii umożliwia nie tylko skuteczne leczenie różnych problemów skórnych, takich jak zmiany naczyniowe, blizny czy przebarwienia, ale też pozwala uzyskiwać spektakularne efekty ujędrnienia i odmłodzenia, dając naturalny efekt liftingu i przebudowy skóry.

W sieci nie słabnie zainteresowanie frazą „laser frakcyjny” - jak działa i dlaczego cieszy się taką popularnością? Pierwszy laser frakcyjny pojawił się w 2004 roku i  zrewolucjonizował zabiegi estetyczne. Zmiana polegała na tym, że technologia frakcyjna uszkadza tkanki, w sposób zamierzony, kontrolowany,  i tylko punktowo, tworząc w nich mikroskopijne „kolumienki” (słowo frakcyjny oznacza cząsteczkowy, ułamkowy), dzięki czemu proces gojenia się i przebudowy skóry zachodzi szybciej, a rekonwalescencja jest zdecydowanie krótsza. Trwa zaledwie 2-3 dni. Lasery niefrakcyjne działają natomiast na skórę jednolicie na całej powierzchni poddawanej zabiegowi i wiążą się z dłuższym okresem gojenia i większym ryzykiem powikłań.

Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty przebudowy skóry poprzez stymulację produkcji kolagenu i elastyny oraz uruchomienie procesów naprawczych i regeneracyjnych.

Konsekwentnie używa Pan sformowania „przebudowy” skóry. Dlaczego? Bo istotnie dochodzi do przebudowy skóry w trakcie regeneracji. Odradzająca się skóra wzbogaca się o nowe włókna kolagenowe, i zmienia swoją strukturę.

Laser wywołuje mikrouszkodzenia skóry i frakcyjne przerwania jej ciągłości. Wokół tych uszkodzonych punktów pozostają obszary nienaruszonego naskórka, co pobudza tkanki do intensywnej regeneracji. W trakcie tego procesu powstaje nowa pokrywa nabłonkowa oraz nowe włókna kolagenowe, wytwarzane przez pobudzone fibroblasty. W efekcie skóra staje się grubsza, bardziej zwarta, gęsta i jędrna. Zaletą lasera frakcyjnego jest też to, że umożliwia on  precyzyjne dopasowanie mocy energii i rozstawu wiązek do indywidualnych potrzeb pacjenta.

Dopasowanie mocy energii jest bardzo ważną i kluczową sprawą - zbyt mała dawka może nie przynieść efektu, za duża może doprowadzić do powikłań, skóra będzie przekrwiona, obrzęknięta, mogą powstać przebarwienia pozapalne. Zadaniem lekarza jest znaleźć optymalne parametry. Inną energię używamy w różnych obszarach ciała - w zależności od potrzeb. Przy kolejnym zabiegu (bo zwykle robi się serię 2-3 zabiegów) można parametry zwiększyć - efekty będą lepsze, a za każdym razem tolerancja skóry się zwiększa.

Do czego najczęściej stosuje się laser frakcyjny? W mojej klinice laser frakcyjny najczęściej wykorzystywany jest do usuwanie blizn i odmładzania, a konkretnie: usuwania zmarszczek, poprawy jędrności, gęstości i napięcia skóry, co wpływa na owal twarzy. Efekty są naprawdę dobre nawet u pacjentów z bardziej zaawansowanymi objawami starzenia i fotostarzenia.

Czy dobrze zrozumiałam, że możliwość regulowania mocy pozwala stosować laser frakcyjny również na delikatniejsze obszary takie jak dekolt, szyja, skóra pod oczami? Tak, zwłaszcza skóra pod oczami to jest obszar, który zdradza wiek i słabą kondycję skóry. Coraz więcej kobiet ostatnio, pewnie przez noszenie maseczek, szczególnie zwraca na to uwagę.  Laserem można odmładzać też szyję, dekolt, dłonie, piersi.

Na czym polega bardzo modny resurfacing laserowy? Ten zdobywający coraz większą popularność zabieg polega na intensywnej przebudowie skóry poprzez pobudzenie w niej procesów regeneracji oraz stymulację produkcji kolagenu. Używa się do niego lasera frakcyjny ablacyjnego CO2. Podczas zabiegu jednocześnie mamy do czynienia z „odparowaniem” naskórka, dzięki czemu dochodzi do wygładzenia, odświeżenia, poprawy napięcia i kolorytu powierzchni skóry z niemal natychmiastowo widocznym efektem. Lasery CO2 starej generacji (niefrakcyjne) były bardzo uciążliwe dla pacjenta i wiązały się z wyłączeniem z codziennej aktywności przez co najmniej tydzień, na twarzy powstawała „skorupa” ze strupów, istniało też większe ryzyko powikłań, np. przebarwień. Nowoczesna technologia frakcyjna umożliwia przeprowadzenie bardzo silnego zabiegu odmładzającego z minimalnym okresem rekonwalescencji – przez kilka dni skóra jest mocno zaczerwieniona, może być lekko opuchnięta, widoczna też jest na niej charakterystyczna kratka (drobne strupki, kropeczki) po przyłożeniu aplikatora – ale w zasadzie przez cały czas można normalnie funkcjonować (już od 3. dnia można zamaskować rumień i kratkę makijażem, dlatego zabieg dobrze jest robić przed weekendem). Pacjentki są bardzo zadowolone z efektów – skóra staje się gładka, napięta, ujędrniona, zagęszczona. Co ważne, resurfacing laserowy jest metodą polecaną zarówno dla młodszej skóry (jako profilaktyka przeciwstarzeniowa), jak i dojrzałej – pozwala wygładzić siateczkę zmarszczek, zmniejsza bruzdy, likwiduje objawy fotostarzenia, odmładza też trudną okolicę oczu.

Energia, moc, stopień penetracji, wiązki światła, głębokość wnikania, długość fali - można się przestraszyć tej technologii hi-tech.  Co warto wiedzieć przed pierwszym zabiegiem? Trzeba wiedzieć, że zabieg laserem będzie skuteczny i przede wszystkim bezpieczny dla pacjenta, ale wymaga to doświadczenia i wiedzy osoby wykonującej procedurę. Prawidłowo wykorzystywane lasery są dobrym sposobem na szybką i nierzadko spektakularną poprawę wyglądu i jakości skóry. Rezultat rozwija się w czasie – najlepszy pojawia się w przeciągu trzech miesięcy po zabiegu.Aby nie zepsuć tego efektu, pamiętajmy, że w trakcie laseroterapii i do 4 tygodni po ostatnim zabiegu bezwzględnie trzeba stosować kremy ochronne z wysokim filtrem SPF, ponieważ skóra poddana działaniu lasera jest uwrażliwiona na działanie słońca i u nieostrożnych łatwo o przebarwienia. Dlatego też lasery najczęściej wykonujemy w okresie jesienno-zimowym.

  1. Moda i uroda

CO2 dla urody

Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn i redukcji rozstępów, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. (Fot. iStock)
Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn i redukcji rozstępów, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. (Fot. iStock)
Medyczny dwutlenek węgla nazywany jest cudownym gazem. Nic dziwnego – jest bezpieczny i wszechstronny. Ujędrnia, wygładza, zmniejsza widoczność blizn i rozstępów, pomaga w przypadku cieni pod oczami i wypadania włosów.

Na jaką część ciała wykonuje się zabieg karboksyterapii? Zabieg wykorzystywany jest przede wszystkim do zagęszczania skóry, dlatego najczęściej wykonuje się go na twarz. Z powodzeniem można robić go również na wiotkiej skórze brzucha lub przy redukcji blizn głębokich, zanikowych czy pooperacyjnych. Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. Ponadto karboksyterapia bardzo dobrze radzi sobie z redukcją rozstępów.

Zabieg, który stosuje pani w swoim salonie, to Carbolift. Na czym dokładnie polega? Carbolift łączy w sobie dwie techniki zabiegowe – karboksyterapię (wstrzykiwaniu niewielkich dawek czystego dwutlenku węgla (CO2), do warstw skóry i tkanki podskórnej i mezoterapię frakcyjną (nakłuwanie). Do skóry przykłada się urządzenie ze specjalną końcówką, która w przypadku pierwszego zabiegu jest zaopatrzona w 13 igiełek. Po przyłożeniu do wybranego miejsca, z urządzenia w szybkim tempie wysuwają się igiełki na określoną głębokość tkanki (skóry właściwej). Podczas samego nakłucia, z igieł emitowana jest mikroilość dwutlenku węgla. Dzięki temu mechanizmowi skóra zostaje zmuszona do regeneracji, a do komórek dostaje się tlen oraz składniki odżywcze.

Czy zabieg boli lub piecze? Czy wymaga znieczulenia? Carbolift to zabieg, który raczej nie wymaga znieczulenia. Wyjątkiem jest wykonywanie go na niewielkim fragmencie, takim jak blizna na ciele czy okolice oczu. W przypadku stosowania go na duży obszar, taki jak twarz, szyja, brzuch czy dekolt, zwykle aplikuje się specjalną maść znieczulającą, która ma zwiększyć komfort pacjentki. Jeśli zabieg wykonywany jest poprawnie, w skórze może być odczuwalne lekkie szczypanie i rozpieranie. Po zabiegu można spodziewać się mikrosiniaczków i mikrouszkodzeń skóry, jednak już po dwóch dniach pacjentka może nakładać na twarz podkład i kosmetyki kolorowe.

Kiedy i jakie pojawiają się efekty? Jak długo się utrzymują? Pierwszych efektów możemy spodziewać się kilka dni po przeprowadzonym zabiegu. Jeśli mówimy o zagęszczeniu i regeneracji skóry, to pacjentka odczuwa znaczne jej napięcie już po trzech dniach. Natomiast w przypadku redukcji blizn i rozstępów, przez kilka czy kilkanaście dni po zabiegu skóra jest mocno zarumieniona, co świadczy o tym, że rozpoczął się proces zapalny i proces przebudowy skóry. Po zabiegu skóra znacząco się wygładza i napina, a zmarszczki zostają spłycone. Ten efekt jest przejściowy, utrzymuje się do dwóch tygodni. Pełne wyprodukowanie nowych włókien kolagenu i elastyny, uzupełnienie ubytków powstałych pod wpływem mikronakłuwania można zauważyć po 10 dniach od wizyty w salonie.

Karolina Martin, kosmetolog, założycielka sieci SC Beauty Clinic Karolina Martin, kosmetolog, założycielka sieci SC Beauty Clinic

  1. Moda i uroda

Epilacja laserowa - pozbądź się zbędnego owłosienia na zawsze

Depilacja nóg, pach, czy strefy bikini zabierają  sporo czasu, nerwów, a czasami wiąże się też z bólem. Epilacja laserowa pozwala na stałe pozbyć się uciążliwych włosków. (Fot. iStock)
Depilacja nóg, pach, czy strefy bikini zabierają sporo czasu, nerwów, a czasami wiąże się też z bólem. Epilacja laserowa pozwala na stałe pozbyć się uciążliwych włosków. (Fot. iStock)
Tęsknimy za latem, a w kalendarzu wciąż zima… Zamiast narzekać, lepiej wykorzystać ten czas na zabiegi, które można zrobić jedynie o tej porze roku. Jednym z nich jest epilacja laserowa - czyli usunięcie na zawsze zbędnego owłosienia. 

Tak, na zawsze - to jest możliwe. Po serii zabiegów włosy naprawdę nie odrastają. Bezpowrotnie można zapomnieć o maszynkach, piankach, golarkach, depilatorach, woskach i wszystkich problemach z tym związanych. Trwałe usunięcie owłosienia, które i tak ciągle było golone albo depilowane, to duża wygodna oraz oszczędność czasu, a czasem też bólu. I najlepsze rozwiązanie dla osób szukających w pielęgnacji ekologii - jeśli założymy, że w ciągu roku kobieta średnio zużywa 20 maszynek do golenia, a przygodę z depilacją zaczyna w wieku 15 lat, to jest o co zawalczyć. Czasem laser staje się też jedynym skutecznym rozwiązaniem na problem wrastających włosków - tak było w moim przypadku. Po wielu latach stosowania depilatora, w pewnym momencie, na moich nogach pojawiło się dużo ciemnych punkcików, czyli włosków, które nie był w stanie przebić się przez naskórek. Co gorsze, z czasem ciemne kropki zamieniały się w krostki. Jak do tego doszło? Włosy po depilacji, stają się coraz cieńsze i słabsze - trudno jest się im przebić przez naskórek, więc zaczynają rosnąć w poprzek, czasem widoczne są jako czarna nitka pod skórą. Mogą się też zakręcić w mieszku włosowym i spowodować stan zapalny. W moim przypadku nie pomagały pilingi, golenie w odpowiednim kierunku, ani specjalistyczna pielęgnacja. Epilacja laserowa okazała się wybawieniem -  już po pierwszym zabiegu problem wrastających włosów zniknął. A od  pond 15 lat nie wiem w ogóle co to zbędne owłosienie i depilacja.

Jak działa laser?

Laser wysyła wiązkę promieniowania - energia ta zamienia się w ciepło, które powoduje zniszczenie cebulki oraz macierzy włosa, czyli miejsca odpowiedzialnego za jego odżywianie i wzrost. Promieniowanie pochłaniane jest przez melaninę, czyli zawarty we włosie barwnik, szczególnie skoncentrowany w trzonie włosa. Im ciemniejszy włos, zawierający dużo pigmentu, tym lepszy efekt, bo bardziej nagrzewa się włos w trakcie zabiegu. Do niedawna blondynki właściwie nie miały większych szans na epilację laserową, ale najnowsze technologie zrobiły w tej dziedzinie postęp. Dobry sprzęt pozwala na jednoczesne usuwanie włosów ciemnych oraz jasnych - mówi dr Franciszek Strzałkowski założyciel Kliniki Starzałkowski. Stało się to możliwe m.in. dzięki technologii Diolaze XL, w której zastosowano mieszane długości fali (755+810 nm oraz 810+1064 nm). Laser z taką technologią stosujemy w naszej klinice. Dodatkowo laser ten, dzięki zróżnicowaniu emisji długości fal działa na mieszki płycej i głębiej położone, co zwiększa skuteczność zabiegu - przekłada się to na mniejszą liczbę serii koniecznych do uzyskania pożądanego efektu.

Dlaczego zabiegi epilacji laserowej trzeba powtarzać?

Cykl życia włosa  ma trzy fazy: intensywnego wzrostu, spoczynku i obumierania. W momencie wykonywania zabiegu tylko część włosów jest w fazie wzrostu zwanego anagenem i tylko one mogą być usunięte na zawsze. Dlaczego? W  tej fazie wzrostu cebulka jest ściśle połączona z macierzą  -  „ustrzelona” dokładnie w tym czasie, jest zniszczona skutecznie. Oznacza to, że po jednym zabiegu pozbywamy się na stałe około. 30 proc. włosów. Dla uzyskania optymalnego efektu należy wykonać kilka zabiegów w odstępach trzech, czterech tygodni.

Czy to boli?

Dużo zależy od tzw. indywidualnego progu bólu, ale jeszcze więcej od maszyny jaką wykonywany jest zabieg. W najnowocześniejszych laserach wbudowane są unikalne układ do chłodzenia powierzchni skóry. Większość naszych pacjentów uważa, że epilacja laserem DiolazeXL jest praktycznie bezbolesna, nawet na tak delikatnych obszarach, jak wąsik, pachy czy bikini. Jednak dla pacjentów, którzy mają niską wytrzymałość na ból można dodatkowo zastosować zewnętrzne dodatkowe chłodzenie powietrzem o temperaturze minus 24 stopnie C.— mówi dr. Strzałkowski .

Czy epilacja laserem jest bezpieczna?

Podczas zabiegu zniszczeniu, oprócz włosa, ulegają tylko maleńkie naczynka odżywiające opuszkę włosa, a to nie jest groźne dla całego systemu naczynek krwionośnych skóry. Zabieg jest bezpieczny, pod warunkiem że moc promieniowania jest odpowiednio dobrana. Źle wykonana epilacja może spowodować oparzenia, a następnie trwałe przebarwienia naskórka, dlatego lepiej wykonywać ją w sprawdzonym miejscu.

Czy do epilacji należy się przygotować?

Przede wszystkim epilacji nie wolno wykonywać na świeżo opalonej skórze, dlatego zima to najlepszy czas na serię zabiegów - mówi dr. Franciszek Strzałkowski. Minimum 4 tygodnie przed zabiegiem nie powinno się wyrywać - depilować włosków, ale golić można, a nawet trzeba, bo skóra do zabiegu musi być gładka. Przeciwskazaniem jest również stosowanie leków światłouczulających: m.in. antybiotyków. Musi minąć przynajmniej 2 tygodnie od zakończenia leczenia, żeby wykonać zabieg - dodaje dr Strzałkowski.

Ile to kosztuje?

Epilacja laserowa, przy wszystkich swoich zaletach, ma jedną wadę - jest dość droga, biorąc pod uwagę jednorazowy wydatek. Jeden zabieg epilacji nóg kosztuje 600-800 zł. W przypadku wykupowania serii, klinki zwykle oferują rabat. Kwoty te robią wrażenie, kiedy trzeba je wydać na raz, ale warto wówczas pomyśleć, że już nigdy nie wyda się ani złotówki na inne akcesoria do golenia, o oszczędności czasu  i wygodzie nie wspominając.

  1. Moda i uroda

Pełne, wąskie, naturalne… Czy istnieją usta doskonałe? Co warto wiedzieć przed zabiegiem? 

My Polki mamy delikatny, słowiański typ urody, ale pociąga nas bardziej wyrazisty amerykański wizerunek - zwłaszcza przy zabiegach na usta, warto zachować umiar. (Fot. iStock)
My Polki mamy delikatny, słowiański typ urody, ale pociąga nas bardziej wyrazisty amerykański wizerunek - zwłaszcza przy zabiegach na usta, warto zachować umiar. (Fot. iStock)
Zabiegi związane z modelowaniem ust kwasem hialuronowym dają różnorodne efekty -  nie musimy obawiać się przerysowanego czy wulgarnego wyglądu. Można nimi unieść opadające kąciki, wygładzić zmarszczki palacza, odmłodzić wargi, nawilżyć i wprowadzić harmonię w proporcjach twarzy. Rozmowa z lek. Małgorzatą Kocot z kliniki IkonaCity.

Jak rozmawiać z lekarzem, by uniknąć nieporozumień w zakresie tego, o jakich ustach marzymy? Zwłaszcza, że z pewnością wielu osobom zależy na  dobrym - naturalnie wyglądającym - efekcie. Najlepiej „pismem obrazkowym”. Idealnie, gdy pacjentka będzie miała wystarczająco dużo czasu i wcześniej przemyśli, jaki efekt końcowy chciałaby uzyskać. Na wizytę może przygotować zdjęcie ust w jej ocenie idealnych, np. celebrytki, aktorki lub jakiekolwiek inne pokazujące o jaki efekt jej chodzi. To dobry punkt do rozpoczęcia dialogu. Widząc przykład mogę stwierdzić, czy takie usta będą pasowały do jej indywidualnych warunków anatomicznych, wyjściowego kształtu i wielkości ust, rozmiaru nosa, proporcji twarzy czy linii żuchwy. Czasami zdarza się, że pacjenci zarówno kobiety jak i mężczyźni zabiegiem w okolicach ust chcieliby ukryć istniejące wady zgryzu. W tych przypadkach najlepiej najpierw skontaktować się z lekarzem ortodontą, a dopiero w drugim etapie skorygować kształt i wielkość ust, by przywrócić twarzy harmonię. Przede wszystkim ostateczny efekt zabiegu powinien być wynikiem porozumienia. Kompromisem uwzględniającym życzenia pacjenta oraz doświadczenie i świadomość lekarza. Dla zwiększenia komfortu pozwalam moim pacjentom kontrolować przebieg całego zabiegu w lusterku. Nic nie może ich wtedy zaskoczyć.

Czy przerabianie własnych zdjęć za pomocą filtrów to dobra wskazówka? To wręcz najlepszy sposób komunikacji! Wiemy wtedy dokładnie, co dla danej pacjentki oznaczają usta małe, a co duże, jakie jest jej wyobrażenie o naturalności, czy bardziej zależy jej na podkreśleniu kształtu ust czy większa objętość jest najbardziej oczekiwana. Oczywiście inny kształt będzie „pasował” dwudziestolatce, a inny kobietom po sześćdziesiątce, inny wybierają mężczyźni z sumiastym wąsem, a inny panowie z gładko ogoloną twarzą. Muszę powiedzieć, że większość pacjentek po kilku miesiącach, wraca na kolejny zabieg. Obawy wtedy są już dużo mniejsze, panie chętniej podejmują odważniejsze decyzję. Na własnej skórze przekonują się, że standardowa objętość strzykawki czyli 1 ml kwasu hialuronowego nie zniekształca ust, nie zaburza naturalnego ruchu i mimiki tej okolicy, nagle okazuje się że „to wcale nie jest za dużo”. Widzę też, że młodsze pacjentki mają w sobie więcej odwagi. Już na pierwszej wizycie dokładnie wiedzą jakiego efektu oczekują. Te dojrzalsze są na początku bardziej zachowawcze, często obawiają się reakcji otoczenia i najbliższych.

Czyli naturalność może być różnie postrzegana? Jeśli chodzi o „naturalność”, to nie tylko dotyczy ona wielkości ust, ale także lub nawet najważniejsze - proporcji. Najlepszych wskazówek dotyczących naturalnych proporcji ust udziela nam tak zwany złoty podział, czyli matematyczna zależność oddająca najdoskonalszą harmonię. Zgodnie z zasadą złotego podziału stosunek objętości górnej wargi do dolnej powinien wynosić 1:1,618, dolna warga powinna być zawsze większa niż górna. W przypadku jeśli np. górna warga będzie za duża w stosunku do dolnej to, mimo że całe usta nie będą przerysowane, mogą nam się po prostu nie podobać i wydawać się nieco wulgarne. Oczywiście proporcje objętości i wysokości rozróżniamy również ze względu na płeć. U panów usta powinny być szerokie i bardziej płaskie. Na męskich twarzach dobrze prezentują się wargi masywne, bez mocno zaznaczonego łuku kupidyna. Kąt podciągnięcia górnej wargi powinien być jak najbardziej płaski. W przypadku kobiet bardzo istotne jest podkreślenie łuku kupidyna- stąd popularność takich technik jak Baby Doll Lips czy Russian Lips, które aktualnie podbijają Instagram. Usta po wykonaniu zabiegu powyższymi technikami są niezwykle kobiece, ale pasują do osób między 25 a 35 rokiem życia. Dla dojrzalszych pacjentek mogą okazać się zbyt intensywne czy przerysowane, a przecież kształt ust musi być dopasowany również do gęstości skóry i rysów twarzy.

Czy przy pomocy kwasu hialuronowego można jedynie poprawić kondycję ust, nawilżyć je? Tak, istotny jest wybór kwasu hialuronowego, którego użyjemy w trakcie zabiegu. Każda z technik pozwala osiągnąć inny efekt. Jednak nawet w przypadku zabiegu nawilżania ust powinniśmy zastosować preparat najwyższej jakości, który da nam naturalny i przede wszystkim trwały efekt. Zabieg pielęgnujący nie doda ustom objętości. Osobiście preferuję do nawilżania ust kwas hialuronowy Teosyal RHA1  lub RHA KISS marki Teoxane, bo efekt utrzymuje się 9-12 miesięcy. Jeżeli użylibyśmy innego produktu, na przykład takiego do mezoterapii, obrzęk po zabiegu byłby stosunkowo duży, a efekt niestety krótkotrwały. Po 2-3 miesiącach pacjentka byłaby zmuszona powtórnie odwiedzić gabinet.

Zabieg nawilżania ust kwasem hialuronowym rekomendujemy również pacjentom, którzy stosują dermatologiczną przeciwtrądzikową terapię doustną pochodnymi witaminy A, Wówczas, pierwszym objawem ubocznym są wyschnięte, pękające usta. W tym przypadku, zanim rozpoczniemy leczenie, możemy niejako zabezpieczyć pacjenta przed tą nieprzyjemną dolegliwością na najbliższe 9 miesięcy.

Zabieg ten świetnie sprawdzi się też u osób, które mają tendencję do często nawracającej opryszczki. Oczywiście z zachowaniem odpowiednich odstępów czasowych pomiędzy nawrotami i najczęściej  z  zastosowaniem profilaktycznej kilkudniowej kuracji lekami przeciwopryszczkowymi  przed, w trakcie i po zabiegu. Efekt będzie rewelacyjny, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym, gdy jesteśmy na nią bardziej narażeni. Aktualnie, gdy jesteśmy zmuszeni do stosowania „anty-covidowych” maseczek ochronnych, wiele osób skarży się na wysychanie ust. Dodatkowo rozmawiając, generujemy tarcie pomiędzy materiałem a ustami, a to może powodować szereg mikrouszkodzeń naskórka. Omawiany zabieg przy użyciu kwasu hialuronowego może zmniejszyć ten problem. Nawilżanie ust to uniwersalny zabieg, polecam go wszystkich. Będzie doskonały zarówno dla osiemnastolatki, jak osiemdziesięciolatki, dla podrażnionych ust zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Dodatkowym plusem nawilżenia ust jest także podkreślenie koloru czerwieni wargowej, zniwelowanie ich bladości, co bywa uwarunkowane genetycznie, a często pojawia się wraz z wiekiem.

Czy Polki mają swoje preferencje jeśli chodzi o modelowanie ust? W Polsce dominuje słowiański typ urody. Oznacza to, że mamy przeważnie nieduże i stosunkowo wąskie usta. Doskonale rozumiem, dlaczego większość z nas chciałaby je nieco wymodelować i nie chodzi tutaj tylko o objętość. W związku z tym, podczas pierwszego etapu powiększania, jeśli zależy nam na naturalnym efekcie, skupiamy się na proporcjach. Zadaniem lekarza jest również dobranie preparatu odpowiedniej jakości. W tym przypadku powinien być niezwykle plastyczny i dostosowywać do naturalnej dynamiki tej okolicy. Dobrym przykładem jest szeroka gama kwasów hialuronowych Teosyal Lip Collection, która składa się z pięciu różnych produktów, dedykowanych tylko tej szczególnej okolicy, pozwala to na idealne dobranie preparatu. Produkty z Teosyal RHA ze względu na swoje właściwości reologiczne, wbudowują się w strukturę skóry, są także bardziej odporne na rozciąganie – uśmiech, mówienie, wszelką naturalną mimikę. Polki lubią także usta „American Style”, który charakteryzuje się tym, że górna warga jest bardziej wyciągnięta na boki i w górę. Dolna warga pozostaje nieco węższa, ale jest bardziej podkreślona. Ten kształt możemy zaobserwować u większości amerykańskich modelek - usta są kobiece i niewyzywające. Mimo że stosunkowo mocno powiększone. My Polki mamy delikatny, słowiański typ urody, ale pociąga nas bardziej wyrazisty amerykański wizerunek. Myślę, że najlepiej jest jednak zachować umiar.

Dlaczego techniki znane jako Baby Doll Lips i Russian Lips zrobiły tak zawrotna „karierę", choć wielu z nas źle się kojarzą? Baby Doll Lips oraz Russian Lips to obecnie najbardziej pożądane kształty ust. To określenia popularne raczej w social mediach, niż wśród lekarzy. Ale proszę się nie obawiać, nadążamy za trendami! Te nazwy niezwykle silnie zakorzeniły się w świadomości pacjentek. Najważniejsze, by obydwie strony dobrze rozumiały, o jaki efekt chodzi. Wyjaśniając - Baby Doll to usta uniesione tylko w centralnej części. Układają się w kształt serca. Jednak jeśli patrzymy na nie z profilu, są spłaszczone, nie nadajemy im objętości, która wysuwałaby je do przodu. Natomiast kształt Russian Lips eksponuje usta pełniej - ku górze i do przodu. Mimo, że ten rosyjski styl jest mocno kontrowersyjny, nie dyskredytowałabym go. Są osoby, które z takimi ustami wyglądają świetnie, co więcej dodaje im to pewności siebie. Szczególnie panie o ciemnej karnacji, ciemnej oprawie oczu, ciemnych tęczówkach i... z dużym nosem. W tym przypadku wyraźne usta doskonale zmniejszą optycznie nos. Paradoksalnie uzyskamy łagodniejszy wyraz twarzy. Masywny nos w połączeniu z małymi ustami nadaje twarzy dosyć surowego wyglądu.

Czy powiększanie ust możemy robić etapowo? Tak, jak najbardziej. Jeśli małe usta chcemy powiększyć mniej więcej trzykrotnie, to powinniśmy rozłożyć to na kilka etapów. Dla przykładu - wyobraźmy sobie osobę, która ma niezwykle cienkie, prawie niewidoczne wargi - w tym przypadku jeśli cały proces przeprowadzimy w odpowiedni sposób, etapami,  mimo znacznego dodania objętości, efekt nie będzie zdradzał jakiejkolwiek ingerencji. Na początku zawsze pracujemy nad konturem i kształtem ust. To daje pacjentce czas na zastanowienie, do jakiego efektu będziemy zmierzać kolejnymi krokami. Kiedy podejmie już decyzję, wraca do gabinetu i wskazuje, jak mają wyglądać jej wymarzone usta. Możemy wyraźniej unieść łuk kupidyna lub podkreślić centralną część dolnej wargi. Mamy bardzo dużą swobodę w modelowaniu ust. Najważniejsze jest to, by finalnie pacjentka była zadowolona i czuła się komfortowo.

Jako pierwszy preparat zawsze polecam RHA KISS. To najnowszy produkt linii Teosyal - niebywale plastyczny i dający finezyjny efekt podkreślenia konturu czerwieni wargowej. Usta nie przestają wyglądać naturalnie. Dzięki mniejszej objętości kwasu hialuronowego w ampułce - 0,7 ml – możemy osiągnąć delikatny i naturalny efekt. W przypadku gdy decydujemy się na kolejny krok i kolejny zabieg powinniśmy poczekać około 6 tygodni. Jest to czas, w którym czerwień wargowa adaptuje do nowej formy i większej objętości, napina się i wygładza. Jeśli pacjentka czuje niedosyt i chce wyraźniejszego efektu, możemy kontynuować proces modelowania ust. Wiem, że czasami czekanie na efekt końcowy jest trudne, ale cierpliwość, odpowiedni kwas hialuronowy, technika zabiegowa i zaufanie do lekarza dają wspaniałe, bo naturalne efekty, a jednorazowe podanie dużej ilości preparatu sprawia, że zaniknie odpowiedni kształt i kontur ust, będzie dominowała tylko objętość, a to efekt, którego często najbardziej się obawiamy.

A co z wielkimi, przerysowanymi wargami, które stereotypowo kojarzą się nam z zabiegami powiększania ust? To najczęściej kwestia podania zbyt dużej objętości w czasie jednego zabiegu, produktu niskiej jakości albo niewłaściwej techniki iniekcyjnej. Tak mogą powstawać deformacje. Jeżeli w ciągu roku nie podamy pacjentowi ilości preparatu przekraczającej w sumie objętość 2 ml, to usta pozostaną naturalne i zachowają swój kształt. Przekroczenie tej ilości może skutkować nadmiernym napięciem warg. A to również wpływa chociażby na odczuwanie temperatury, które w tym przypadku może być zaburzone. Inną kwestią jest jakość produktów kwasu hialuronowego. Pacjenci, skuszeni niższymi cenami, decydują się na preparaty z nielegalnych źródeł, które nie dość, że nie posiadają medycznych certyfikatów, to mogą być po prostu podróbkami znanych marek, niestety o nieznanym składzie i pochodzeniu.

A czy kwas hialuronowy może być traktowany przez organizm jako ciało obce? Czy dojdzie wtedy do otorbienia? Tak, mogą pojawić się zmiany o charakterze „granuloma”czy - grudek. Najczęściej jest to wynik użycia preparatów niskiej jakości. Istotną kwestią jest również właściwy dobór odpowiednio usieciowanego kwasu hialuronowego. Jeśli decydujemy się na użycie podrabianych preparatów, których nie brakuje w internecie, podejmujemy więc duże ryzyko. Kolejne czynniki bezpieczeństwa to technika iniekcyjna oraz sterylne warunki, w których przeprowadzany jest zabieg. Z przerażeniem czytam na różnych forach wypowiedzi o rozmasowywaniu produktu przez pacjentów po zabiegu. W ten sposób  możemy nadkazić miejsce iniekcji, umożliwiając bakteriom dostanie się w głąb skóry.

Wróćmy do samych zabiegów. Rozumiem, że mamy wpływ na to, jaki będzie finalny kształt ust. Mamy nad tym pełną kontrolę dzięki użyciu odpowiednich preparatów. Również znajomość zaawansowanych technik iniekcyjnych pozwala osiągnąć pożądany efekt. Możliwymi rezultatami są wypełnienie, lifting, konturowanie czy nawilżenie. Możemy zdecydować się na wymodelowanie kształtu ust lub podkreślenie łuku kupidyna czy dodanie im objętości, wszystko zależy od rodzaju preparatu jaki wykorzystujemy i znajomości zaawansowanych technik iniekcyjnych stosowanych przez konkretnego lekarza.

Czy przy pomocy kwasu hialuronowego możemy odmłodzić nasze usta, zlikwidować smutny wyraz twarzy, unieść kąciki? Oczywiście! Tu należy wspomnieć o tak zwanych zmarszczkach palacza. Są to pionowe linie znajdujące się nad górną wargą. Pacjentki, które chcą się ich pozbyć, jednocześnie nie zmieniając objętości ust, mogą zdecydować się na preparaty Teosyal RHA1 i RHA2. Będą najbardziej odpowiednie ze względu na swoją plastyczność i dynamikę. Pozwolą osiągnąć naturalny efekt. Zawsze polecam jednak połączenie zabiegu wypełnienia zmarszczek z subtelnym wymodelowaniem ust. Jeśli skupimy się tylko na tym pierwszym, rezultat może być niespójny. Podkreślony kolor i kształt ust wzmocnią ostateczny efekt zabiegu. Kwasem hialuronowym można skorygować również opadające kąciki ust, czyli otaczające usta mięśnie i specyficzne dla każdej osoby mimikę tej okolicy. Oczywiście możliwe jest podniesienie kącików poprzez podanie preparatu tylko wokół ust, osobiście jednak preferuję delikatne, ale holistyczne podejście co pozwala na osiągnięcie najbardziej naturalnego efektu. Jeśli u pacjenta podniesiemy kąciki ust, zlikwidujemy zmarszczki palacza, ale usta pozostaną niewyraźne i bez zaznaczonego konturu, to rezultat będzie niespójny. Paradoksalnie, obawiając się przerysowania, sprawimy, że zaburzymy harmonię. A to do niej przeważnie dążymy.

Czy istnieją więc usta doskonałe? Odpowiem przekornie - tak! Zakładając, że nasza potrzeba dążenia do doskonałości jest nieustająca, a doskonałość, której szukamy ulega zmianom, związanym z modą, wiekiem, poczuciem pewności siebie, aktualnym poziomem szczęścia i spełnienia, a czasami też zasobnością portfela. Mam wrażenie, że żaden z innych zabiegów medycyny estetycznej tak bardzo nie wpływa na nasze postrzeganie własnej atrakcyjności. Decydując się na wykonanie zabiegu, nawet tylko nawilżenia ust zbliżamy się do ideału, a usta doskonałe dla każdego pacjenta oznaczają przecież coś innego.

Lek. Małgorzata Kocot jest dermatologiem zajmującym się medycyną estetyczna od prawie 20 lat oraz trenerem zaawansowanych technik iniekcyjnych kwasu hialuronowego w firmie Teoxane. 

  1. Moda i uroda

Przebarwienia skóry - teraz jest najlepszy czas, by je usunąć. Jak?

Walczymy z przebarwieniami bo dodają nam lat bardziej niż zmarszczki. (Fot. iStock)
Walczymy z przebarwieniami bo dodają nam lat bardziej niż zmarszczki. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Skąd się biorą? Co współczesna medycyna proponuje kobietom, które nie lubią na swojej twarzy, dekolcie czy dłoniach brązowych nierównych plamek. Rozmowa z dr. Franciszkiem Strzałkowskim.

 

Stosuję kremy z wysokimi filtrami nawet, kiedy wychodzę na chwile na balkon, a i tak mam przebarwienia. Dlaczego? Słońce, czyli promieniowanie UVB stymuluje skórę do produkcji barwnika (melaniny), aby ją skutecznie chronić przed poparzeniem. Reakcję od razu widzimy na skórze - niektórzy reagują zaczerwienieniem, inni od razu zbrązowieniem skóry. Pojawienie się barwnika to po prostu blokada przed wnikaniem szkodliwego promieniowania. Opalenizna z czasem schodzi i wydawałoby się, że skóra wróci do naturalnego koloru. Niestety czasem ta redukcja barwnika nie schodzi do „zera’’, a na skórze pozostają nieestetyczne plamki. Czyli mówiąc najkrócej przebarwienia to wynik zaburzeń czynności komórek melanocytów, czyli komórek produkujących pigment (barwnik). To bardzo delikatna sprawa. Niestety. Jeśli mamy do nich tendencje – prawodopodobie będą powracać. Czasem wystarczy wyjście na saune, zażycie gorących kąpieli, zastosowanie niewłaściwych kosmetyków i w końcu ekspozycja na słońce – aby wróciły. Pracę komórek produkująych barwnik mogą zaburzać również leki np. antydepresanty, antykoncepcja, nadmierna ekspozycja na słońce, substancje fotouczulające, czy fotouwrażliwiające w kosmetykach np. retinoidy.

Nie można jednak wpadać w paranoję i uciekać, przed słońcem zupełnie. Witamina D, która dzięki niemu jest aktywowana jest nam niezbędna do życia.

Czyli jak korzystać ze słońca? Jeśli mamy tendencje do przebarwień, twarz, dekolt i dłonie trzeba bardzo dokładnie chronić. Warto przy tym pamiętać, że krem SPF 50 nie daje 100 proc. ochrony - przy pełnej ekspozycji na słońce musi być nakładany co dwie godziny, i co ważniejsze – odpowiednio grubą wartstwę. Wiele kobiet nie lubi filtrów, bo nie lubi ich konsystencji, bielenia, błysku itd. I nakłada bardzo cienką warstwę. Na samą twarz należy nakładać 1,25 g (kropla wielkości sporej maliny). Dzisiaj rynek oferuje tak dużo kosmetyków z filtrem, tak dużo różnych konsystencji, że każdy typ skóry, znajdzie kosmetyk dla siebie. Mamy kremy matujące, kremy emulsyjne i lekkie oraz spraye, które można aplikować nawet w ciągu dnia na makijaż. Wiec nie ma wymówek. Warto wyrobić w sobie codzienną, całoroczną rutynę.

Spotkałam się z taką opinią, że przebarwienia - oraz ich likwidowanie -  to jeden z bardziej skomplikowanych problemów w kosmetologii. Zgodzi się Pan doktor z tym stwierdzeniem? Tak. Mają różne pochodzenie, czasem są zaniedbane i noszone przez wiele lat, stale nawracające. Usuwając przebarwienia zawsze trzeba mieć na uwadze całą skórę, żeby nie skupiając się tylko na nich, nie spowodować kolejnego problemu np. uwrażliwienia czy ścieńczenia skóry. Czasem jest to szukanie po omacku. Zdarzają się przebarwienia, przy których nie możemy ustalić konkretnej przyczyny ich powstania. Są mniej lub bardziej rozległe. Nie wiadomo jak bardzo mogą być głębokie. Każdy przypadek jest inny i każdy należy rozpatrywać indywidualnie.

Walczymy z przebarwieniami bo dodają nam lat bardziej niż zmarszczki. Plamy sprawiają, że nasza skóra wygląda szaro i smętnie. Dlatego jesienią popularne są zabiegi likwidowania przebarwień. Problem jest tylko jeden - jak znaleźć odpowiednią dla siebie metodę? Przebarwienia dotyczą głównie kobiet, w różnym wieku, z różnym typem skór. Im jaśniejsza skóra i płytsze zmiany, tym łatwiej je usunąć. Im wyższy fototyp skóry i głębsze przebarwienia, tym niestety, trudniej się ich pozbyć. Dodatkowo należy ocenić ich pochodzenie. Wszystkie te parametry bierze się pod uwagę, przy dobieraniu metody walki z tymi nieestetycznymi plamami.

Jeśli mamy delikatnie nierówny koloryt wystarczy wzbogacić domową pielęgnacje w kosmetyki z kwasami, aby skóra odzyskała blask. Jeśli to jednak za mało, to gabinety oferują mnóstwo peelingów chemicznych, które poradzą sobie z płytkimi przebarwieniami. Jeśli przebarwienia są ciemne, rozległe, a ich przyczyna leży w zaburzeniach hormonalnych, bądź wynikają z nadużywania kąpieli słonecznych lub korzystania z solarium, to sprawa nie już tak łatwa. Należy udać się do specjalisty, aby dobrał odpowiednią kuracje w gabinecie.

Z własnego doświadczenia wiem, że lepiej poradzić się specjalisty, bo dobrze dobrana metoda to załatwienie problemu raz a skutecznie, a nie eksperymentowanie na własnej skórze. Oferta zabiegów jest naprawdę szeroka. Najbardziej znany jest Cosmelan - ma on jednak swoje minusy i nie każda skóra może pozwolić sobie na tak silne i długotrwałe złuszczanie. Bardzo skuteczne są peelingi chemiczne np. prx t33, kwas mlekowy, azelainowy, kwas kojowy, kwas traneksamowy, heksylorezorcynol, witamina C, arbutyna - wykonywane regularnie co 4-6 tygodni w gabinecie, dają bardzo dobre efekty. Inna metoda to IPL – czyli podgrzanie komórek zawierających barwnik, skutkuje ich zniszczeniem. Stosujemy również mikronakłuwanie (dermapen) w połączeniu z peelingami chemicznymi oraz lasery Qswitch lub picosekundowy.

Lubię te zabiegi, bo dzięki nim pozbywam się plam, natomiast moje koleżanki zawsze  zachwycją się efektem ubocznym jakim jest generalny lifting skóry - po każdym „odplamianiu" skóra staje się jędrna, napięta, i świeża. Kwasy cieszą się wciąż dużym zainteresowaniem, ponieważ działają wielokierunkowo. Odświeżają, złuszczają i stymulują skórę do odbudowy. Dzięki oddziaływaniu na skórę właściwą, doprowadzają do pogrubienia naskórka, który wraz z wiekiem ulega ścieńczeniu. Lasery czy światło IPL oprócz usuwania m.in. przebarwień również stymulują skórę właściwą do wytwarzania nowego kolagenu, istniejące już włókna stają się krótsze i bardziej elastyczne. Dlatego dodatkowym skutkiem ubocznym przy usuwaniu przebarwień jest poprawa jędrności i napięcia skóry.

Słyszałam, że sposobem na uniknięcie silnej reakcji skóry na kontakt z kwasem - np. mocnego zaczerwienienia czy obrzęku, jest jej zahartowanie. Czy to prawda? Tak – właśnie przy zabiegach z kwasami. Lekarz czy kosmetolog po dobraniu odpowiedniej terapii, wskazuje jaki kosmetyk należy stosować w domu, aby przygotować skórę do zastosowania mocniejszych stężeń w gabinecie.

Czy jest ratunek dla dekoltów z plamami? Zwłaszcza tych, na których widać uwielbienie do plażowania sprzed lat? Tu sprawa nie jest prosta. Bardzo często przebarwienia są rozległe, z dekoltu przechodzą na plecy, ramiona, przedramiona czy dłonie. Jeśli mamy do czynienia z przebarwieniami umiejscowionymi wyłącznie na obszarze dekoltu – będzie łatwiej. Te powstają zazwyczaj na skutek zbyt intensywnej ekspozycji na słońce lub zaburzeń hormonalnych – menopauzy. Tak jak w przypadku przebarwień na twarzy, tak również tutaj należy określić ich rodzaj, przyczynę i głębokość, a następnie dobrać odpowiednie leczenie.

Ale zabieg w gabinecie to początek kuracji… Zgadza się. Każdy zabieg wykonany w gabinecie powinien być kontynuowany w domu. Osoby zmagające się z przebarwieniami powinny codziennie stosować kosmetyki zawierające tzw. inhibitory tyrozynazy – czyli substancje blokujące powstawanie barwnika. I oczywiście polubić ochronę przeciwsłoneczną.

Dr Franciszek Strzałkowski – lekarz medycyny estetycznej, anestezjolog, założyciel Kliniki Strzałkowski w Warszawie (Fot. materiały prasowe) Dr Franciszek Strzałkowski – lekarz medycyny estetycznej, anestezjolog, założyciel Kliniki Strzałkowski w Warszawie (Fot. materiały prasowe)

Kosmetyki blokujące powstawanie barwinika - polecenia redakcyjne.

Serum liposomowe, Sesderma, Azelac RU, 132 zł/30 ml (cena promocyjna w superpharm.pl) Serum liposomowe, Sesderma, Azelac RU, 132 zł/30 ml (cena promocyjna w superpharm.pl)

Sesderma, Azelac RU Zawarty w Azelac RU kwas azelainowy hamuje tyrozynazę, działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie, niacynamid zmniejsza rumień, działa łagodząco i antybakteryjnie. Dodatek retinolu pomaga rozjaśnić przebarwienia. Serum jest bardzo dobrze tolerowane przez skórę, dzięki nanotechnologii dociera aż do warstwy skóry właściwej, zapewniając intensywne działanie depigmentujące.

 

Linia Bioderma, Pigmentbio zwiera produkty do komplekowej pielęgnacji: kremowy żel oczyszczająco-złuszczający do mycia twarzy 99 zł/500 ml; Rozjaśniający krem na dzień redukujący przebarwienia z wysokim filtrem Pigmentbio Daily care SPF 50+  114 zł/40 ml; koncentrat C-Concentrate, 99 zł/15 ml; Linia Bioderma, Pigmentbio zwiera produkty do komplekowej pielęgnacji: kremowy żel oczyszczająco-złuszczający do mycia twarzy 99 zł/500 ml; Rozjaśniający krem na dzień redukujący przebarwienia z wysokim filtrem Pigmentbio Daily care SPF 50+  114 zł/40 ml; koncentrat C-Concentrate, 99 zł/15 ml;

Bioderma, Pigmentbio  Rozjaśniający koncentrat z witaminą C wspomaga redukcję przebarwień dzięki opatentowanej technologii Lumireveal. Daje efekt  promiennej cery bo zawiera kwasy AHA, BHA i skoncentrowaną witaminę C, która pozostaje aktywna, dzięki specjalnemu ochronnemu opakowaniu. Przywraca skórze naturalny blask, bez powodowania podrażnień. Zapobiega oznakom przedwczesnego starzenia się skóry bo zwiera witaminę E.

SVR Clairial, 139 zł/30 ml SVR Clairial, 139 zł/30 ml

SVR Clairial Serum redukujące przebarwienia i zapobiegające tworzeniu się nowych plam. Jego delikatna konsystencja działa nawilżająco, a przyjemny kwiatowo-drzewny zapach nie zawiera alergenów. Zawiera 8-proc. kompleks depigmentujący, który rozjaśnia i redukuje wszystkie rodzaje przebarwień oraz zapobiega ich nawrotom. 2-proc. stabilizowana witamina C, dodaje skórze blasku i ujednolica cerę. Kwas hialuronowy nawilża.