fbpx

Powrót do dzieciństwa

(Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Śpiące zwierzęta, zastygłe kwiaty, jesienne kolory… Ilustracje Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj tworzą klimat pogodnej zadumy i nostalgii.

Po raz pierwszy zobaczyłam je na opakowaniu świeczek urodzinowych od Lary Gessler, ale zdobią też kalendarze ścienne, tapety, pościel, bajki dla dzieci – i zmywalne tatuaże czy osłony na telefon. Ludzie piszą, że odnajdują w jej pracach cząstkę swojego dzieciństwa. Ale też że ich dzieci zasypiają spokojnie, przytulone do sarenki na kołderce.

– Kiedy słyszę, że moja sztuka daje radość innym, to dla mnie największa nagroda – wyznaje artystka. – Nie tworzę z myślą o dorosłych, ale chciałam, by patrząc na moje rysunki, mogli powrócić do dziecka w sobie.

Miłość do natury jest w naszym DNA, podobają nam się jej kształty i wzory, współistniejemy z nią, czujemy się w jej otoczeniu spokojnie i bezpiecznie – mówi Kasia. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Ogrody i Beatrix Potter

Katarzyna Stróżyńska-Goraj od zawsze lubiła malować. Jej mama też ma artystyczną duszę, poszła jednak w innym kierunku – zajęła się projektowaniem dywanów. – W domu dużo czasu poświęcało się pracom manualnym, już jako dziecko tym przesiąkłam – opowiada Kasia. – Złożyłam nawet podanie na ASP, ale ostatecznie zrezygnowałam.
Z wykształcenia jest magistrem historii sztuki, a ostatnie lata studiów spędzone na pisaniu pracy magisterskiej na temat angielskich ogrodów przywiodły ją do Wielkiej Brytanii. Razem z mężem mieli okazję tam zamieszkać i zachwycić się XIX-wiecznym realizmem, angielską estetyką, no i ogrodami. – Nigdy nie czułam potrzeby zajmowania się sztuką nowoczesną, fascynowały mnie prace mistrzów renesansu, którzy doskonale znali podstawy rysunku i malarstwa oraz genialnie przedstawiali naturę – mówi. – Sama też najpierw staram się jak najdokładniej przestudiować dane zwierzę czy kwiat, żeby mieć solidne podstawy do stworzenia szkicu.

Szkic pod akwarelę to dla niej rodzaj medytacji – zakłada słuchawki, włącza muzykę, wpada w trans. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Jako dziecko zaczytywała się w książkach z dzieciństwa swoich rodziców – do dziś pamięta zwłaszcza rysunki brytyjskiej ilustratorki Beatrix Potter. Nie chciała jednak jej naśladować, ale stworzyć swój własny, rozpoznawalny styl. Przedstawia głównie naturę, zwierzęta, kwiaty, rośliny, drzewa…

– Przypuszczam, że to wynika z miejsca, w którym się wychowałam – tłumaczy. – Z okien mojego domu rodzinnego na Dolnym Śląsku widać las, zawsze mieliśmy mnóstwo zwierząt. To mała wioska, położona w pobliżu gór, mieści się tu byłe sanatorium Wysoka Łąka, razem z otaczającymi ją parkiem i typowymi sanatoryjnymi zabudowaniami. Dom rodziców ma ponad 100 lat, widać to też w jego wnętrzu. Chcielibyśmy tu z mężem osiąść na emeryturze, w spokoju i ciszy. Na razie mieszkamy w Anglii, w pięknej okolicy z dostępem do punktów znajdujących się pod opieką National Trust, organizacji dbającej o zachowanie brytyjskich zabytków i przyrody. Mąż także jest historykiem. Mam szczęście, że lubi podobne klimaty. Nasze córeczki też świetnie się w nich odnajdują.
To zamiłowanie staje się zresztą coraz bardziej powszechne. Kasia widzi w tym ludzką potrzebę powrotu do natury. – Brakuje nam bliskiego z nią kontaktu, co przejawia się w dominującej estetyce. Szczególnie jest to zauważalne na Instagramie – ocenia. – Doświadczyliśmy też tego dobitnie podczas lockdownu, kiedy największym powodem do radości był własny ogród i to, że możesz wyjść na dwór, niczym się nie przejmując. Miłość do natury jest w naszym DNA, podobają nam się jej kształty i wzory, współistniejemy z nią, czujemy się w jej otoczeniu spokojnie i bezpiecznie.

Najpierw jest szkic ołówkiem, potem cienkopisem i wykończenie akwarelą. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Na Mysim Ogonku

Kariera Kasi nabrała tempa pięć lat temu. To wtedy założyła konto na Instagramie i zaczęła wrzucać swoje prace. Początkowo wykonywała je głównie na zamówienie – czyli ten sam motyw powielała kilka lub kilkanaście razy. Chciała od tego odejść. Z dwiema koleżankami założyła więc sklep internetowy Mysi Ogonek, na którym zaczęła sprzedawać swoje plakaty. Od tego czasu zapotrzebowanie na jej rysunki stale rośnie. Cztery lata temu zaczęła współpracę z firmą produkującą pościel dla dzieci. Wtedy właśnie na polski rynek zaczął wchodzić trend hand-made. Klienci zaczęli interesować się polskimi markami, które tworzą w małych partiach i rodzinnych fabrykach, a marki – poszukiwać twórców. Na przykład jeszcze kilka lat temu ręcznie malowane tapety o klasycznych wzorach popularne były głównie w Anglii, dziś to trend ogólnoświatowy. Dzięki temu niedawno Kasia stworzyła projekt tapety z kwiatami dla Dekornika.

Rysunki Kasi zdobią kalendarze ścienne, tapety, pościel, bajki dla dzieci – i zmywalne tatuaże czy osłony na telefon. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Nieodwracalne

Najpierw jest szkic ołówkiem, potem cienkopisem i wykończenie akwarelą. Niekiedy Kasia od razu sięga po akwarelę, pomijając etap cienkopisu. Dopiero potem skanuje rysunek i obrabia go na komputerze, jeśli to ma być wzór na materiał. Nigdy nie stosuje techniki cyfrowej na początku procesu powstawania. – Rysunek cyfrowy nie jest w stanie oddać niuansów kolorystycznych, pociągnięć pędzla, wodnistości rysunku. Kontakt pędzla z wodą i farbą jest bardziej namacalny, dzięki czemu sam proces twórczy staje się wyjątkowy i zbliża mnie do czasów i techniki, które odtwarzam – tłumaczy. – Jeśli się fascynujesz jakąś stylistyką, to interesuje cię też proces jej powstawania.
Przede wszystkim jednak Kasia jest zafascynowana nieodwracalnością odręcznego rysunku. – Nie da się tak szybko cofnąć efektów, jak na komputerze. Bierzesz odpowiedzialność za każdy krok – mówi. Sam proces twórczy jest dla niej ukojeniem. Szkic pod akwarelę to dla niej rodzaj medytacji – zakłada słuchawki, włącza muzykę, wpada w trans. Musiała jednak do tego dojrzeć. Kiedyś potrafiła pracować siedem dni w tygodniu. Dziś ważny jest dla niej także odpoczynek i czas dla rodziny. Nie ma już problemu z tym, by odmówić i polecić koleżankę, która świetnie odnajdzie się w podobnej stylistyce. Uważa, że trzeba się wspierać na trudnym rynku ilustratorskim. Poza tym stres, złość, ale też zawiść czy zazdrość wpływają na jakość pracy. Bo emocje przenoszą się na rysunek. – Artysta przekazuje pracy swój stan ducha – mówi Kasia. – Jeśli ilustracja ma dawać innym ukojenie, to trzeba w trakcie jej tworzenia też czuć spokój. 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze