1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Świąteczne filmy romantyczne - oto nasz ranking

Świąteczne filmy romantyczne - oto nasz ranking

Jude Law i Cameron Diaz w filmie
Jude Law i Cameron Diaz w filmie "Holiday", fot. BEW
Dlaczego tak bardzo lubimy oglądać świąteczne filmy? Odpowiedź jest prosta: dzięki nim przenosimy się w bajkową rzeczywistość, a otaczająca nas aura świąt wpływa na  chęć przeniesienia się choć na chwilę do odległego świata i naszej często niezaspokojonej tęsknoty za rodzinnym bezpieczeństwem, spokojem i pozytywnymi zakończeniami rodem z "Kevina samego w domu". I w tym roku oddamy się świątecznej terapii filmowej i sięgniemy po najlepsze świąteczne filmy romantyczne. Oto nasz ranking!

Dlaczego tak bardzo lubimy oglądać świąteczne filmy romantyczne? Odpowiedź jest prosta: dzięki nim przenosimy się w bajkową rzeczywistość, a otaczająca nas aura świąt wpływa na  chęć znalezienia się w odległym świecie i naszą często niezaspokojoną tęsknotę za rodzinnym bezpieczeństwem, spokojem i pozytywnymi zakończeniami rodem z "Kevina samego w domu". I w tym roku oddamy się świątecznej terapii filmowej i sięgniemy po najlepsze świąteczne filmy romantyczne. Oto nasz ranking!

1. "Holiday", reż. Nancy Meyers - to już klasyk jeśli chodzi o świąteczne filmy o miłości. Losy dwóch obcych sobie kobiet, które na czas świąt zamieniły się swoimi domami i de facto swoim życiem, to od kilku lat jeden z najgorętszych hitów świątecznych. Zwłaszcza historia Amandy, granej przez Cameron Diaz i jej ucieczka do bajkowego, wiejskiego domku Iris (w tej roli Kate Winslet) przywołuje nam najcieplejsze myśli związane z Bożym Narodzeniem.

2. "To wspaniałe życie", reż. Frank Capra - czarnobiały film z 1946 r., który pomimo pierwotnej klapy, okazał się sukcesem i od lat przypominany jest w okresie świątecznym przez stacje telewizyjne. Akcja filmu rozgrywa się krótko po II wojnie światowej, kiedy w Wigilię Bożego Narodzenia, główny bohater postanawia popełnić samobójstwo. Doprowadzić do tego nie pozwala mu jego anioł stróż, który poznaje historię życia George'a oraz wszystkich osób, które pojawiły się na jego ścieżce. To zdecydowanie klasyk, jeśli chodzi o filmy świąteczne romantyczne!

3. "To właśnie miłość", reż. Richard Curtis - brytyjska komedia romantyczna, która weszła do kanonu świątecznych filmów romantycznych. Kilka historii miłosnych rozgrywających się w bożonarodzeniowym klimacie. Mamy tu m.in.: Marka kochającego się od lat w żonie swojego najlepszego kumpla (w tej roli Keira Knightley), premiera (grany przez Hugh Granta) zakochującego się w asystentce, czy pisarza Jamiego, który przeżywając zdradę żony, zaczyna podkochiwać się w pomocy domowej. Pozycja obowiązkowa podczas świątecznego maratonu, jednak z perspektywy czasu oglądana ze sporym przymrużeniem oka.

4. "Ja cię kocham a ty śpisz", reż. Jon Turteltaub - Sandra Bullock i Bill Pullman są idealni do filmów świąteczych – w tej komedii romantycznej, opowiadającej historię samotnej dziewczyny pracującej jako bileterka na stacji metra, Bullock gra dziewczynę, która zakochuje się w tajemniczym nieznajomym. W czasie świąt Bożego Narodzenia, ów nieznajomy zostaje zaatakowany przez chuliganów na stacji, czego jedynym świadkiem jest zakochana w nim kobieta. Od chwili, gdy ratuje mu życie, rozpoczyna się cała seria typowych dla komedii romantycznych wydarzeń.

5. "Dziennik Bridget Jones", reż. Sharon Maguire - kultowa postać Bridget Jones – dojrzałej, samotnej kobiety, która stara się znaleźć miłość swojego życia, otoczonej ekscentrycznymi rodzicami i specyficznymi przyjaciółmi, to majstersztyk jeśli chodzi o portret kobiety w filmie komediowym. Bridget zachwyca swoim poczuciem humoru, niezdarnością i… realizmem. To właśnie podczas Świąt Bożego Narodzenia, szalona Bridge wpada na pomysł, żeby raz na zawsze odmienić swoje życie i zakłada dziennik, w którym zaczyna zapisywać postępy w realizacji swoich świątecznych postanowień. To jeden z tych filmów świątecznych, które mają sporą domieszkę komedii romantycznej!

6. "Family man", reż. Brett Ratner - Jack to biznesman, który lata temu wybrał drogę kariery i sukcesu. W wigilię Bożego Narodzenia zasypia sam w swoim ekskluzywnym apartamencie po to, by obudzić się... jako mąż, ojciec dwójki dzieci i sprzedawca opon samochodowych. Świąteczna propozycja szczególnie dla tych, którzy wciąż zastanawiają się nad "mieć czy być".

7. "Czekając na cud", reż. Chazz Palminteri - plejada gwiazd z Susan Sarandon, Penelope Cruz i Paulem Walkerem na czele. Świąteczny film romantyczny ukazujący, podobnie jak w przypadku "To właśnie miłość" przeplatające się historie mieszkańców Nowego Jorku, którzy pomimo świątecznego nastroju muszą stawić czoła nieoczekiwanym problemom i sytuacjom. Wszyscy bohaterowie starają się zrozumieć, czym tak naprawdę są święta i odkryć ich znaczenie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

To właśnie miłość - 5 najpiękniejszych scen miłosnych

"Foodie Love", reż. Isabel Coixet, 2019. (Fot. materiały prasowe HBO)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Rankingów, które opisują topowe sceny miłosne, nie brakuje. Niemal wszystkie bez wyjątku przypominają wielkie kinowe przeboje sprzed lat. Tymczasem i w najnowszych produkcjach znajdziecie prawdziwe perełki. Poleca szefowa działu kultury Zwierciadła, Zofia Fabjanowska-Micyk.

Kto nie lubi wracać do przeszłości? Powspominać, jak to w podstawówce oglądało się z VHS-u, z bijącym sercem, „Uwierz w ducha” i młodziutką Demi Moore za kołem garncarskim, którą coraz namiętniej obejmuje od tyłu Patrick Swayze z gołym torsem. Albo inaczej: powspominać, jak w podstawówce, z bijącym sercem, oglądało się na DVD pocałunek Kristen Stewart i Roberta Pattinsona w „Zmierzchu”. A gdyby tak zamiast powtórki z kina, przejrzeć premiery? Takie, które od niedawna możecie oglądać, nie ruszając się z domu, online. Oto wybór scen i wątków miłosnych z filmów i seriali. Nieoczywistych i intrygujących. Gdzie bardziej od samego seksu istotne jest to „coś”, co łączy ekranowych kochanków.

Apetyt na miłość

Hiszpański serial „Foodie love” [HBO GO] rozpala nie tylko głód miłości, ale i głód w ogóle. Tytuł wziął się od nazwy aplikacji randkowej dla miłośników dobrego jedzenia. Przez którą to aplikację poznają się ona i on (do końca nie poznamy ich imion, nawet jeśli ich samych poznamy bardzo dobrze). Z każdą ich randką odkrywamy nowe miejsce: hipsterską kawiarnię, jedną z najbardziej wykwintnych restauracji w Barcelonie, niepozorny bar serwujący genialny japoński ramen. Ta kameralna, oparta na błyskotliwych dialogach historia trochę przypomina filmową trylogię („Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca” i „Przed północą”) z kultowymi rolami Julie Delpy i Ethana Hawke’a. Tyle, że jest śmielsza obyczajowo. I długo trzyma nas w napięciu: nie możemy się już doczekać, kiedy ona i on skonsumują wreszcie nie tylko to, co na talerzu, ale też ich związek. A jednak wcale nie scena pierwszej wspólnie spędzonej nocy, choć bardzo zmysłowa, jest tu najpiękniejsza. Serial nakręciła słynna reżyserka Isabel Coixet (m.in. „Życie ukryte w słowach”), która nie byłaby sobą, gdyby nie dodała tu wątku brzemiennej w skutki tajemnicy. Nie chcę zdradzić za wiele, ale Coixet prowadzi nas przez rozmaite zawirowania do wzruszającego finału i po mistrzowsku puentuje. A my, widzowie, mało czego pragniemy w tamtej chwili równie mocno, jak tego, żeby tym dwojgu się udało.

'Foodie Love', reż. Isabel Coixet, 2019. (Fot. materiały prasowe HBO) "Foodie Love", reż. Isabel Coixet, 2019. (Fot. materiały prasowe HBO)

Niedobrani, ale...

Skandal. Ona maturzystka, on (czyli tytułowy pan T.) dwa razy starszy udziela jej korepetycji z języka polskiego. Ich potajemny związek jest z gatunku tych, które marną mają szansę na przetrwanie, co nie odbiera mu urody, o czym za chwilę. Widują się w skromnym pokoiku w Domu Literata i w pojedynczym za wąskim dla nich łóżku częściej się kłócą niż kochają. Czasy zresztą także nie sprzyjają miłości. Są wczesne lata 50., stalinizm, a pan T. właśnie przeżywa kryzys twórczy. Nie to, że nie umie nic sensownego napisać, po prostu nie chcą go drukować. Przymiera więc głodem, ale nie traci fasonu: w golfie, płaszczu, z włosami pociągniętymi pomadą i w przyciemnianych okularach, na tle zniszczonej wojną Warszawy (Pałac Kultury dopiero się buduje) prezentuje się naprawdę stylowo. Podnoszoną przed oficjalną kinową premierą kwestię, ile w filmie „Pan T.” (player.pl i vod.pl) jest inspiracji życiorysem pisarza Leopolda Tyrmanda, pozostawmy reżyserowi Marcinowi Krzyształowiczowi. Tymczasem pewne jest, że to pierwsza taka rola dawno niewidzianego na dużym ekranie Pawła Wilczaka. I pierwsza taka młodziutkiej Marii Sobocińskiej, jego filmowej wybranki. Zresztą Sobocińska w tym czarno-białym obrazie też wygląda zjawiskowo. To para może pod pewnymi względami niedobrana, za to równie ładna co zakochani z takich klasyków polskiego kina jak „Do widzenia, do jutra” czy „Niewinni czarodzieje”.

'Pan T.', reż. Marcin Krzyształowicz, 2019. (Fot. materiały prasowe Kino Świat) "Pan T.", reż. Marcin Krzyształowicz, 2019. (Fot. materiały prasowe Kino Świat)

Jej portret

Nie brakuje głosów, że „Portret kobiety w ogniu” (vod.pl, cineman.pl oraz player.pl) to w ogóle jedna z najpiękniejszych miłosnych historii opowiedzianych w kinie. Odważna, a jednocześnie niebywale subtelna. Bretania, XVIII wiek. Marianne, młoda malarka, na zamówienie pewnej hrabiny ma namalować portret jej córki Heloise. To będzie część posagu, Heloise wyszła z klasztoru i szykowana jest do zamążpójścia. Nie zna życia na zewnątrz, od lat nie mogła nawet samodzielnie przyśpieszyć kroku, nie mówiąc o wypowiadaniu na głos, co myśli i czuje. Czas, kiedy powstaje obraz, staje się dla portrecistki i portretowanej czasem wyjątkowym, tylko dla nich. Hrabina wdowa musi wyjechać, w całym hrabiowskim zamku nie ma żadnego mężczyzny. To film o rodzącym się uczuciu. Tak bezkompromisowym, że chociaż spotkanie pary bohaterek trwa krótko, zostaje im na całe życie i też na całe życie je wzmacnia. Jest tu piękna scena ich ostatniej wspólnej nocy. Zaraz Marianne wyjedzie na zawsze. Czuwają więc wtulone w siebie do świtu. Dla nich miłość oznacza wolność, możliwość decydowania o sobie, nawet jeśli ograniczona jest tylko do tego co w sercu i głowie. Reżyserka Céline Sciamma, która jakiś czas temu udzielała wywiadu magazynowi Zwierciadło, powiedziała, że „czasami jedno słowo starcza za miliony słów”. To dobra recenzja tego filmu. Tu każde słowo, dotyk, spojrzenie jest na wagę złota.

'Portret kobiety w ogniu', reż. Céline Sciamma (2019). (Fot. materiały prasowe Gutek Film) "Portret kobiety w ogniu", reż. Céline Sciamma (2019). (Fot. materiały prasowe Gutek Film)

Szkoła uczuć

Serial „Sex education” (Netflix) to niby komedia z gatunku kid adults, czyli dla nastolatków, a jednak oglądają ją miliony dorosłych na świecie. Przygody młodocianego Otisa (syna cenionej seksuolożki) i jego pokątnego licealnego biznesu – porad z zakresu życia intymnego – to doskonała rozrywka. Nie mówiąc już o tym, że dla rodziców dorastających dzieciaków to studnia wiedzy o tym aspekcie życia ich pociech, o którym rodzic wie niewiele albo nic. Tutaj nie ma tematów tabu: ryzykowne eksperymenty, uzależnienie od masturbacji, homoseksualizm, fetysze. A jednak siłą tego serialu nie jest tylko dowcipnie podana porcja wiedzy. Geniusz tej produkcji polega na tym, że opowiada się po stronie fundamentalnych wartości. Słowo „godność” jest tu kluczem. Pierwsze doświadczenia serialowych nastolatków rozczulają, tu jeszcze jest miejsce na szczerość i spontaniczność, którą traci się z wiekiem. Ale jeśli chodzi o najlepsze wątki erotyczne, niżej podpisana należy do licznego grona miłośników matki serialowego Otisa, granej przez Gillian Anderson, zupełnie niepodobnej do sztywnej agentki Scully z serialu „Z Archiwum X” sprzed lat. W „Sex education”, w odróżnieniu od nad wiek poważnego Otisa, jego matka jest cudownie wyluzowana i zmysłowa. To pean na cześć życia po czterdzistce, kiedy to ty decydujesz o swoim życiu intymnym. I to z jaką, w wykonaniu Anderson, dezynwolturą!

'Sex Education', reż. Laurie Nunn, 2019. (Fot. materiały prasowe Netflix) "Sex Education", reż. Laurie Nunn, 2019. (Fot. materiały prasowe Netflix)

Nowe życie

A jeśli już o życiu po czterdziestce mowa: poznajcie 45-letnią Eve Fletcher z serialu „Pani Fletcher” (HBO GO). Tę postać stworzył Tom Perrotta, specjalista w pisaniu bestsellerów i przerabianiu ich na świetne scenariusze (film „Małe dzieci” z Kate Winslet, serial „Pozostawieni”). Tytułową bohaterkę umieścił w wyjątkowym momencie życia. Fletcher zostaje sama. Rozwódką jest już od jakiegoś czasu, ale jej syn Brendan wyjeżdża do innego miasta na studia. Dom nagle wydaje się taki pusty! Fletcher, na co dzień kierowniczka ośrodka dla seniorów, pewnie zabijałaby czas czytaniem i pieczeniem ciasteczek, które wysyła na uczelnię Brendanowi, ale przez przypadek trafia w laptopie na stronę zdecydowanie tylko dla dorosłych. W pierwszym odruchu odskakuje przestraszona, ale to właśnie ten moment, kiedy w Eve coś się zmienia. Krok po kroku odkrywa własne ciało i potrzeby, ogląda strony pornograficzne, zaczyna sobie zadawać pytania, co jej sprawia przyjemność, odkrywa świat fantazji erotycznych. Paradoksalnie to ona, a nie jej syn – stuprocentowy samiec, były zawodnik szkolnej drużyny, który nie bardzo umie się odnaleźć w akademiku i na uczelni – zaczyna nowe, pełne przygód życie. Zaczyna umawiać się na randki, zapisuje na kurs kreatywnego pisania, gdzie poznaje wyraźnie nią zainteresowanego chłopaka w wieku Brendana, coraz bliższa staje jej się ciałopozytywna koleżanka z pracy. Powoli pani Fletcher dojrzewa do… tego nie mogę zdradzić, bo to mocna scena i świetna zachęta, aby czekać na drugi sezon.

'Pani Fletcher', reż. Tom Perrotta, 2019. (Fot. materiały prasowe HBO) "Pani Fletcher", reż. Tom Perrotta, 2019. (Fot. materiały prasowe HBO)

Na koniec odsyłam do najnowszego magazynu Zwierciadło (na rynku od 21 kwietnia), gdzie w "Temacie numeru" przeczytacie o najlepszych stronach dojrzałości i budzeniu się świadomości własnych potrzeb.

 

 

 

 

 

  1. Kultura

14 najpiękniejszych filmów o miłości – najlepsze filmy miłosne

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Pamiętnik", na zdjęciu: Rachel McAdams i Ryan Gosling. (Fot. BEW PHOTO)
Filmy o miłości wzruszają, uwrażliwiają, a czasem nawet wywracają nasz świat do góry nogami. Często zarzucamy im, że przedstawiają historie, które nie zdarzają się w realnym świecie, ale... niech podniesie rękę ten, kto choć raz w życiu nie miał nastroju na romantyczny film. Oto lista najpiękniejszych - naszym zdaniem - filmów o miłości. 

Niezwykłe filmy o miłości wzruszają, uwrażliwiają, a czasem nawet wywracają nasz świat do góry nogami. Często zarzucamy im, że przedstawiają historie, które nie zdarzają się w realnym świecie, ale... niech podniesie rękę ten, kto choć raz w życiu nie miał nastroju na romantyczny film. Oto lista najpiękniejszych - naszym zdaniem - a zarazem najlepszych filmów o miłości. 

"Notting Hill"

Można nie lubić komedii romantycznych z przełomu XX i XXI w., ale młodego Hugh Granta nie sposób nie kochać. Jedna z najlepszych ról odrobinę niezdarnego, ironicznego, ale niezwykle charyzmatycznego aktora, który stworzył z Julią Roberts duet idealny. Warto nie tylko dla fajnej, lekkiej i prześmiesznej historii (szczególnej uwadze polecamy scenę wywiadu, który główny bohater przeprowadza z filmową Anną Scott), ale też mocnych wątków w tle (tu przede wszystkim postać przyjaciela i współlokatora Granta).

"Co się wydarzyło w Madison County"

Clint Eastwood i Meryl Streep jako ludzie w średnim wieku, którzy na "przeżycie" miłości życia mieli jedynie... 4 dni. Ona - kobieta zajmująca się domem, z mężem i dwójką dzieci, która niczego już od życia nie oczekuje i on - samotnik, podróżnik, fotograf, lekkoduch, który za nic nie zdecydowałby się na stały związek. Do czasu. Wystarczyły 4 pełne miłości, czułości i namiętności dni, by oboje zdali sobie sprawę, że takie uczucie zdarza się tylko raz w życiu.

"Pamiętnik"

Nakręcony na podstawie książki Nicolasa Sparksa film romantyczny opowiadający historię głębokiej miłości dwójki młodych ludzi, którą słyszymy z ust starszego mężczyzny. Opowiada ją chorej na Alzheimera kobiecie, czytając pamiętnik, wspominający niewinną, piękną i romantyczną miłość dziewczyny z dobrego domu i ubogiego, prostego chłopaka. Warto, także ze względu na role głównych bohaterów - Ryana Goslinga i Rachel McAdams, między którymi czuć było "chemię". Wyciskacz łez, dumnie reprezentujący filmy miłosne na podstawie książek, który zostaje w pamięci na długo.

"Rzymskie wakacje"

Audrey Hepburn jako księżniczka znudzona dworskim życiem, która postanawia zwiedzić Wieczne Miasto na własną rękę. Bez świty i królewskiego orszaku. Główna bohaterka tego filmu romantycznego podczas jednego dnia wolności spędzonego z amerykańskim dziennikarzem (w tej roli Gregory Peck) po raz pierwszy tak naprawdę dowiaduje się, co to znaczy wolność i zauroczenie. Komedia sprzed ponad 50 lat, która absolutnie nie straciła swego uroku, często uważana za numer jeden w kategorii najpiękniejsze filmy o miłości.

"Słodki listopad"

Początek filmu przełamuje schemat: tutaj to ona (w rolę Sary wcieliła się Charlize Theron) zmienia chłopaków jak rękawiczki. A on (w rolę nowojorskiego biznesmena Nelsona wcielił się Keanu Reeves) szybko się w niej zakochuje. Postanawiają zawrzeć jednak układ, że nie będą angażować się zbytnio w związek i po wspólnym miesiącu, każde pójdzie w swoją stronę. Prawda, którą skrywa Sara wywraca jednak ich życie uczuciowe do góry nogami... Wyjątkowo wzruszające kreacje Theron i Reeves'a. Dla tych, którzy mają ochotę na smutne filmy romantyczne.

"Jeden dzień"

Miłość, która musiała dorosnąć, czyli wzruszająca opowieść o parze, która nawiązuje znajomość w bardzo młodym wieku i po prostu się zaprzyjaźnia. Umawiają się na to, że co roku będą spotykać się jednego konkretnego dnia, podczas którego opowiadają o swoich związkach, uczuciach, przeżyciach. Po jakimś czasie każde z nich zaczyna rozumieć, że prawdziwa miłość nie zawsze zdarza się "od pierwszego wejrzenia". Smutny film o miłości, która szczerze wzrusza.

"Tamte dni, tamte noce"

Młody chłopak, który spędza wakacje z rodzicami zakochuje się w mężczyźnie, który przyjechał pracować wspólnie z jego ojcem. To nieoczywiste uczucie rosło w nich od momentu, w którym się zobaczyli, ale w którym nie do końca chcieli jeszcze przyznać przed sobą, że istnieje. Plus za nostalgiczny klimat, gorącego lata we włoskim miasteczku... Uznany za najbardziej romantyczny film 2017 roku.

"Dla niej wszystko"

Russel Crowe jako oddany mąż, który decyduje się poświęcić absolutnie wszystko dla swojej ukochanej żony, która została skazana na karę więzienia. Ani przez chwile nie zadaje sobie pytania, czy jego ukochana jest winna, czy nie. Wie, że dla niej zrobi wszystko - łącznie ze złamaniem prawa.

"Zakochany kundel"

"Zakochany kundel" to przeurocza animacja o miłości i lojalności. Film wzruszy nie tylko najmłodszych, ale też dorosłych. Po wyjeździe swoich właścicieli piękna suczka rasy cocker spaniel, Lady, wyrusza w świat razem z bezpańskim kundlem, Trampem. Disnejowska produkcja z 1955 roku doczekała się również nowej, odświeżonej wersji, wzbogacając miłosne filmy o kolejną produkcję wartą uwagi.

"500 dni miłości"

Porzucony przez dziewczynę chłopak wraca pamięcią do 500 spędzonych wspólnie dni, by przeanalizować, co w ich relacji poszło nie tak i jakich błędów nie popełniać na przyszłość. Ciekawa opowieść o tym, jak często pochłonięci własną, wyimaginowaną wizją idealnej miłości nie widzimy tego, jak wygląda to w rzeczywistości...

"Titanic"

Choć wszystkim zapewne film o zakazanej miłości Jacka i Rose jest dobrze znany, nie moglibyśmy pominąć go w naszym zestawieniu. Kultowy wyciskacz łez z katastrofą historycznego statku w tle to jeden z największych wyciskaczy łez, jaki do tej pory powstał, zajmując czołową pozycję na liście smutnych filmów miłosnych. Nie da się ukryć, że do tej opowieści wracamy wyjątkowo często, niezależnie od tego, jak dobrze znamy jej zakończenie…

"List w butelce"

Kolejny film oparty na powieści Nicolasa Sparksa, czyli specjalisty od romansów. Dziennikarka znajduje na plaży list miłosny i postanawia odnaleźć jego twórcę. Autor okazuje się być niezwykle przystojnym, wrażliwym i inteligentnym mężczyzną (w tej roli Kevin Costner), który nie potrafił poradzić sobie ze śmiercią ukochanej żony. Okazuje się jednak, że życie jest o wiele bardziej niespodziewane i często zaskakuje nas w najmniej spodziewanym momencie.

"Uwierz w ducha"

Patrick Swayze, który powraca jako duch do swojej ukochanej po śmierci. Brzmi banalnie, ale film z udziałem Demi Moore i Paricka Swayze stał się kinowym hitem i jedną z najpiękniejszych opowieści o oddaniu, przywiązaniu i trosce o ukochaną osobę.

"Casablanca"

Absolutny klasyk, którego jednak nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu pięknych filmów miłosnych. Film z 1942 roku, który wciąż uznawany jest za historię miłosną wszech czasów. Podczas II wojny światowej spotykają się byli kochankowie, którzy znajdują się w zupełnie innym momencie życia. Mimo to dawne uczucia między nimi odżywają i zupełnie burzą ich dotychczasowe życie. Niezapomniane role Humphreya Bogarta i Ingrid Bergman.

  1. Kultura

Festiwal Młodzi i Film – przegląd filmów, które warto zobaczyć

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Pollywood". (Fot. materiały prasowe)
Młodzi i Film to najstarszy w Polsce festiwal, podczas którego można zobaczyć tylko debiuty. Debiutowali na nim m.in. Krzysztof Zanussi, Agnieszka Holland, Xawery Żuławski, Łukasz Palkowski, Katarzyna Rosłaniec, Maria Sadowska, czy Jan P. Matuszyński.

Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych Młodzi i Film na stałe wpisał się już na mapę filmowych festiwali Polski, i jako jedyny w takim zakresie skupia się na najnowszych dokonaniach debiutujących reżyserów. Impreza obejmuje dwa konkursy: Pełnometrażowych i Krótkometrażowych Debiutów Filmowych, a także pokazy pozakonkursowe w sekcjach: Debiut zagraniczny, Na dłuższą metę (Debiut dokumentalny), Retrospektywy, czy pokazy filmów jurorów oraz pokazy specjalne, ale też spotkania Szczerość za szczerość z ekipami filmów konkursowych, spotkania branżowe dla uczestników festiwalu, czy klub festiwalowy, w którym odbywają się koncerty oraz autorskie spotkania Macieja Buchwalda pod hasłem "Zawód: aktor”. Wstęp na wszystkie wydarzenia otwarte festiwalu jest bezpłatny.

Plakat 40. edycji Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych Młodzi i Film. Jego twórcą jest Wilhelm Sasnal.Plakat 40. edycji Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych Młodzi i Film. Jego twórcą jest Wilhelm Sasnal.

Każdego roku liczba zgłoszonych filmów do dwóch konkursów wzrasta - w tym to około 200 tytułów. Festiwal stał się też miejscem spotkań młodych twórców filmowych oraz aktorów. Gośćmi w ostatnich latach byli m.in.: Agata Buzek, Sylwia Chutnik, Jacek Borcuch, Zofia Wichłacz, Karolina Czarnecka, Bartosz Gelner, Marcin Kowalczyk, Bartosz Bielenia, Eliza Rycembel, Dorota Masłowska, Agnieszka Grochowska, Ewa Kasprzyk, Andrzej Grabowski, Katarzyna Herman, ale też Wojciech Pszoniak, Jerzy Bończak i Anna Dymna.

W tym roku szczególnej uwadze polecamy sekcję Na dłuższą metę. Debiuty dokumentalne, która powraca po rocznej przerwie. W jej ramach zobaczymy aż siedem pełnometrażowych filmów dokumentalnych:

„Furia”, reż. Krzysztof Kasior

Ola ma 25 lat, pracuje w call center w małym miasteczku. Nie dogaduje się z rodzicami, a w pobliżu nie ma nikogo naprawdę bliskiego. Kiedy problemy przybierają na sile, dostaje skierowanie na terapię. Jednak zamiast na kozetkę, zaczyna chodzić na treningi MMA, brutalne walki w klatce... Dokumentalna opowieść o Aleksandrze Roli, wyjątkowej i bezkompromisowej zawodniczce MMA, która ku zdumieniu całego środowiska, w ciągu roku pokonała wszystkie przeciwniczki w Polsce, mimo że trenować zaczęła niewiele wcześniej. Opowieść o marzeniach i spełnianiu wyznaczonych celów oraz cenie, jaką za to płacimy.

Kadr z filmu 'Furia'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Furia". (Fot. materiały prasowe)

„Krafftówna w krainie czarów”, reż. Maciej Kowalewski, Piotr Konstantinow

Po seansie spotkanie z twórcami i Barbarą Krafftówną

„W tej chwili nie wiem kim jestem. Wiedziałam kim byłam rano” – to zdanie zostaje w sercu na zawsze. Jak i spojrzenie, łagodnych zielonych oczu Barbary Krafftówny. Niech was to nie zmyli – w zaskakującym portrecie bohaterka bez wieku opowiada o sobie i świecie wyobraźni, który był dla niej ratunkiem (w trudnych chwilach) i inspiracją (na scenie). Jej świadectwo wzrusza: mądrej, czułej, na wskroś nowoczesnej i bystrej obserwatorki. Ale też osoby samotnej, która w zmieniającej się rzeczywistości co chwilę musiała definiować własną niezależność, aktorstwo, kobiecość. Krafftówna opowiadając o sobie przekracza granice realizmu, jest najmłodsza z nas wszystkich.

Kadr z filmu 'Krafftówna w krainie czarów'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Krafftówna w krainie czarów". (Fot. materiały prasowe)

„Między nami”, reż. Dorota Proba

Program Pierwszy Dokument

Intymny portret trzech związków. Trzy bardzo różne pary decydują się podjąć szczerą rozmowę, zainicjowaną zestawem pozornie prostych pytań. Powoli tworzy się przestrzeń dla wymiany skrywanych emocji i wyznań, nieoczywistych pragnień. Nie ma przepisu na udany związek, podobnie jest z filmem – coś co mogłoby wypaść jak zestaw truizmów, tutaj staje się prostolinijnym, dowcipnym, ale nade wszystko zaskakującym zapisem kilku wariantów tej samej historii o miłości. Cóż z tego, że opowiadamy cały czas to samo, pytanie jak to robimy. W życiu podobnie jak w kinie – warto się zaskakiwać.

Kadr z filmu 'Między nami'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Między nami". (Fot. materiały prasowe)

„Pollywood”, reż. Paweł Ferdek

Podróż do źródeł kina. Czym jest film? Skąd się wzięło to marzenie, by snuć opowieść na ekranie, by mamić innych swoimi wizjami? Czy kino to iluzja, czy prawda? Co nam daje, a co rekompensuje samym twórcom? I co tak naprawdę oznacza w tym środowisku sukces, jak go osiągnąć, a jednocześnie pozostać wiernym sobie? Autotematyczny film drogi, podczas której reżyser z Polski stara się odpowiedzieć na te najważniejsze z punktu widzenia filmowca pytania. Bo niezależnie od tego skąd pochodzisz, jeśli czujesz magię kina, to stajesz się częścią pewnej społeczności – ludzi światłoczułych.

Kadr z filmu 'Pollywood'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Pollywood". (Fot. materiały prasowe)

„Po złoto. Historia Władysława Kozakiewicza”, reż. Ksawery Szczepaniak

Po seansie spotkanie z twórcami i Władysławem Kozakiewiczem

Władysław Kozakiewicz podczas Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku nie dość że zdobył złoto i pobił rekord świata, to jeszcze, pod wpływem emocji i presji, wyprowadzony z równowagi przez sowiecką publiczność, pokazał jej tzw. wała. Niesportowy gest miał swoje symboliczne i polityczne znaczenie. Film w dynamiczny i dowcipny sposób opowiada o drodze jaką przebył słynny tyczkarz, stawia pytania o kryzys formy „Kozaka”, o emigrację, ale też o istotę sportu. Narratorem jest sam Władysław Kozakiewicz, a twórcom udało się wzbogacić jego wypowiedzi o unikatowe materiały archiwalne. Świetny montaż to kolejny atut tej produkcji.

Kadr z filmu 'Po Złoto. Historia Władysława Kozakiewicza'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Po Złoto. Historia Władysława Kozakiewicza". (Fot. materiały prasowe)

„Toomanykicks”, reż. Dawid Wawrzyszyn

Pierwszy polski dokument o kolekcjonerach butów sportowych. Wnikliwa analiza pasji jedenastu bohaterów oraz przemian kulturowo-społeczno-gospodarczych, jakie zaszły w Polsce od 1989 roku. Pytanie o to, ile par to już za dużo, w świecie prawdziwych sneakerheadów nie istnieje. Dzięki nim poznajemy historię rozkwitu polskiego designu w ostatnich trzech dekadach wolności, ale dowiadujemy się też wiele o znaczeniu sportu i muzyki w ich życiu. Wielu bohaterów filmu osiągnęło sukces nie tylko w Polsce, ale także na arenie międzynarodowej.

Kadr z filmu 'Toomanykicks'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Toomanykicks". (Fot. materiały prasowe)

„Xabo, Ksiądz Boniecki”, reż. Aleksandra Potoczek

To nie jest hołd, pomnik, laurka na cześć. To intymny dziennik, który wyraża naszą wspólną, wielką tęsknotę – za pięknym i mądrym przewodnikiem, za doradcą, za człowiekiem, który wie więcej i zachowuje spokój mimo wszystko. Ksiądz Boniecki, który jest solą w oku instytucji kościoła i ma zakaz publicznych wypowiedzi do prasy – poza „Tygodnikiem Powszechnym” – cały czas jeździ na spotkania, rozmawia, pyta, słucha, daje odczyty, przynosi nadzieję. Podczas trzyletniej wędrówki wraz z księdzem Bonieckim ekipa przemierzyła 50 tys. kilometrów.

Kadr z filmu 'Xabo. Ksiądz Boniecki'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Xabo. Ksiądz Boniecki". (Fot. materiały prasowe)

Blok Na dłuższą metę. Debiuty dokumentalne będzie miał osobne otwarcie: w poniedziałek 14.06 o godzinie 16.30 tuż przed galowym otwarciem całego festiwalu. Sekcję dokumentalną zainauguruje w tym roku film „Krafftówna w krainie czarów” – piękny, kreacyjny filmowy portret dokumentalny w reżyserii Macieja Kowalewskiego i Piotra Konstantinowa. Barbara Krafftówna będzie Gościem honorowym wieczoru i wraz z twórcami po seansie spotka się z publicznością. Po rozmowie autorzy i Bohaterka filmu będą obecni na Gali otwarcia Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych Młodzi i Film 2021.

  1. Kultura

Niewidzialna rzeźba włoskiego artysty została sprzedana za 15 tys. euro

Salvatore Garau. (Fot. Instagram @salvatore_garau)
Salvatore Garau. (Fot. Instagram @salvatore_garau)
Dzieło sztuki, które istnieje tylko w wyobraźni włoskiego artysty. Niematerialna i niewidzialna rzeźba stworzona przez Salvatore Garau została sprzedana na aukcji za 15 tys. euro.

"Io sono" (po włosku „Jestem”) – tak Salvatore Garau nazwał swoje wyjątkowe dzieło. Wyjątkowe, bo... niewidzialne. Rzeźba to tak naprawdę próżnia, która według włoskiego artysty jest „niczym innym jak przestrzenią pełną energii”. „Nawet jeśli ją opróżnimy i nic nie zostanie, to zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga, nic nie ma wagi. Dlatego ma energię, która jest skondensowana i przekształcona w cząsteczki, czyli w nas" – tłumaczył Garau hiszpańskiemu serwisowi informacyjnemu Diario AS.

(Screen: art-rite.it)(Screen: art-rite.it)

Rzeźba została wystawiona na sprzedaż w maju we włoskim domu aukcyjnym Art-Rite. Szacowano, że osiągnie cenę pomiędzy 6-9 tys. euro. Ostatecznie rzeźba „Io sono” została sprzedana za 15 tys. euro, a szczęśliwy nabywca jako fizyczny dowód otrzymał jedynie certyfikat autentyczności, podpisany przez samego Garau, oraz wytyczne, według których dzieło musi zostać wystawione w prywatnym domu, na wolnej przestrzeni o wymiarach około pięć na pięć stóp (1,5 x 1,5 metra).

Nie jest to pierwsze tego typu dzieło w dorobku Garau. W lutym tego roku na Piazza Della Scala w Mediolanie artysta wystawił „Budda im contemplation”, podobnie niewidoczną rzeźbę, której granice wyznaczał kwadrat taśmy na brukowanym chodniku. Z kolei przed nowojorską giełdą zainstalował „Afrodite cries”, o którym świadczył pusty biały okrąg - projekt wsparł Włoski Instytut Kultury.

  1. Kultura

„Wszyscy wszystko zjedli” – film o sile kobiet i dzieleniu się dobrem

"Wszyscy wszystko zjedli" opowiada historię Madiny, doświadczonej przemocą domową Czeczenki, która uciekła wraz z rodziną do Polski, aby zbudować nowe życie na nieswojej ziemi. (Fot. materiały prasowe)
"Wszyscy wszystko zjedli" to historia przyjaźni, tolerancji, dokument o udzielaniu i dawaniu pomocy. A przede wszystkim opowieść o sile kobiet i o dzieleniu się dobrem.

Film „Wszyscy wszystko zjedli” opowiada historię dziewczynki, która przeżyła dwie krwawe wojny. Dziewczyny, którą wydano za mąż, wbrew jej woli, bez miłości. Matki, która całą swoją miłość oddaje dzieciom. Dlaczego zabawki wożono jej aż z Kazachstanu? Dlaczego ukończyła tylko trzy klasy podstawówki? Jak przetrwała domowy terror? Skąd znalazła się w Polsce? No, i jak jej mieszka się u rodziny Stuhrów? Dwuosobowa ekipa filmowa (reżyser, operator i dźwiękowiec Kamil Witkowski oraz pomocnik reżysera Marina Hulia) zaprasza do mlaskania, wąchania, dumania.

Madina, doświadczona przemocą domową Czeczenka, uciekła wraz z rodziną do Polski, aby zbudować nowe życie na nieswojej ziemi. Tutaj przygarnęła ją rodzina Stuhrów. Kobieta, wraz z innymi czeczeńskimi matkami, gotuje – nie tylko dla rodziny i przyjaciół; gotuje dla warszawskich bezdomnych oraz dla samotnych staruszek w podwarszawskiej Radości. Miesza w dużym garze smaki i zapachy, losy i opowieści.

– Nareszcie! Jednak marzenia się spełniają! Po wielu latach starań w końcu udało mi się zagrać w filmie u boku samej Madiny Mazalievej! Bo to Dobra Kobieta jest Maciej Stuhr.

– Na całym świecie kobiety walczą o swoje człowieczeństwo, a nie status „samicy gatunku homo sapiens”. Trudno to robić nie mając domu. Nie mając nic. Kobiety takie, jak Madina, zwyciężają ludzką obojętność. Jak to robią? Czym to robią? Talerzem zupy rozdają miłość. Dziękujemy Ci, Madino, że ratujesz świat. Dzięki Tobie ma czym się „najeść” do syta Dorota Sumińska.

Wszyscy wszystko zjedli. Do cna. Bo Madina jest geniuszem gotowania. Będzie kroiła, wałkowała, lepiła, doprawiała. Z ekranu popłynie do Was zapach ziół i przypraw kuchni Madiny. O jedzeniu będzie, o mlaskaniu. O głodzie będzie. O matczynej miłości i o tym, jak Europa wyzwoliła Madinę.

Premiera filmu „Wszyscy wszystko zjedli” 10 czerwca o godzinie 18:00 w warszawskim Kinie Muranów.