1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Wystawa "Fotorelacje. Wojna 1920" już niebawem w Muzeum Narodowym w Warszawie

Wystawa "Fotorelacje. Wojna 1920" już niebawem w Muzeum Narodowym w Warszawie

Ochotnicy w drodze na kolej [z Cytadeli ul. Białostocką na Dworzec Wileński w Warszawie], Warszawska Agencja Fotograficzna
Ochotnicy w drodze na kolej [z Cytadeli ul. Białostocką na Dworzec Wileński w Warszawie], Warszawska Agencja Fotograficzna
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Fotograficzne świadectwa wojny polsko-bolszewickiej nie zapisały się w świadomości Polaków, choć zachowało się bardzo wiele zdjęć upamiętniających wydarzenia lat 1919–1921. Wystawa "Fotorelacje. Wojna 1920", przygotowana z okazji 100-lecia Bitwy Warszawskiej, jest próbą przywrócenia zbiorowej pamięci obrazu tego dramatycznego okresu.

W Muzeum Narodowym w Warszawie zaprezentowane zostaną fotografie ukazujące wojenną codzienność – prywatne i oficjalne, wykonane przez zawodowych fotografów i amatorów, przez wojskowych i cywilów. To niemal wyłącznie oryginalne odbitki z epoki, naświetlone i wywołane tak dawno, jak odległe są wydarzenia, które przedstawiają.

Jedna z prezentowanych na wystawie fotografii ma duży potencjał, aby stać się zdjęciem ikonicznym wojny polsko-bolszewickiej. To zdjęcie Warszawskiej Agencji Fotograficznej, "Ochotnicy w drodze na kolej" [z Cytadeli ul. Białostocką na Dworzec Wileński w Warszawie] z 1920 roku, należące do kolekcji Muzeum.

Ochotnicy w drodze na kolej [z Cytadeli ul. Białostocką na Dworzec Wileński w Warszawie], Warszawska Agencja Fotograficzna Ochotnicy w drodze na kolej [z Cytadeli ul. Białostocką na Dworzec Wileński w Warszawie], Warszawska Agencja Fotograficzna
 

Po raz pierwszy w tak dużym wyborze zostaną pokazane oryginalne zdjęcia i albumy z epoki, dotąd prezentowane zazwyczaj w formie kopii. – Na ekspozycji można będzie zobaczyć fotografie ilustrujące codzienne życie w czasie wojny, oczekiwanie na walkę, prywatne portrety żołnierzy i żołnierek, sceny z rekrutacji, ćwiczeń, marszów i przegrupowań oraz oficjalnych ceremonii, wreszcie brutalne konsekwencje każdej wojny: zniszczenia, jeńców, rannych i zabitych – mówi Karolina Puchała-Rojek, kuratorka wystawy. Na wystawie można obejrzeć fotografie m.in. Kazimierza Mitery, Jana Zimowskiego, Wacława Saryusza-Wolskiego, Jana Bułhaka, Kazimierza Skórskiego i Adama Wisłockiego, jednak większość prezentowanych zdjęć pozostaje anonimowa.

'Żołnierka na posterunku', Warszawska Agencja Fotograficzna "Żołnierka na posterunku", Warszawska Agencja Fotograficzna

Znaczącą część ekspozycji stanowią zdjęcia amatorskie wykonane często z potrzeby zapisu osobistego doświadczenia wojny. Są dziełem cywilnych świadków i bezpośrednich uczestników działań wojennych. Na wystawie można będzie zobaczyć m.in. pamiątkowe portrety, zdjęcia ukazujące zaplecze wojny i działania na froncie. Na fotografiach z bogatej kolekcji Wojskowego Biura Historycznego znajdują się nie tylko zniszczone mosty, zdobyta broń, ceremonie pogrzebowe czy jeńcy, ale także pejzaże i sceny z codziennego życia. Natomiast próżno tu szukać zdjęć z bezpośrednich walk, czego powodem są głównie ograniczenia techniczne.

'Sanitariuszki PTCK przy łóżku żołnierza', fotograf nieznany (zbiory MNW) "Sanitariuszki PTCK przy łóżku żołnierza", fotograf nieznany (zbiory MNW)

Jednym z odkryć w zbiorze jest cykl ponad 30 fotografii anonimowego fotografa, który towarzyszył 35. pułkowi piechoty Wojska Polskiego prawdopodobnie aż do końca działań zbrojnych w 1921 roku. Zbiór ten – pierwotnie rozproszony – kuratorki wystawy uporządkowały i przypisały jednemu autorowi. Fotograf chętnie dokumentował nietypowe tematy i niemal nie wykonywał zdjęć pozowanych. To jeden z najciekawszych zespołów całej wystawy, układający się w wojenny fotoreportaż. Serię odbitek stykowych w oryginalnym, niewielkim rozmiarze po raz pierwszy będzie można obejrzeć jako całość.

'Przygotowanie posiłku w jednej z kolumn taborowych 1. Dywizji Piechoty Legionów', fotograf nieznany (zbiory MNW) "Przygotowanie posiłku w jednej z kolumn taborowych 1. Dywizji Piechoty Legionów", fotograf nieznany (zbiory MNW)

Wystawę będzie można oglądać od 14 sierpnia do 15 listopada 2020 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Zamknięte muzea podczas lockdownu prezentują w sieci... swoje najbrzydsze eksponaty [zdjęcia]

fot. iStock
fot. iStock
Challenge rozpoczął się prawie rok temu, jednak niektóre muzea dalej prześcigają się w publikacji najbardziej odrażających eksponatów dostępnych w ich zasobach. W ten sposób muzea na całym świecie starają się walczyć nie tylko z nudą i lockdownem, ale dalej wzbudzać zainteresowanie odbiorców i zaciekawiać ich swoimi zbiorami.

Inicjatywa wyszła od Yorkshire Museum znajdującego się w miejscowości York, w Wielkiej Brytanii. Pracownicy muzeum zaprezentowali wówczas na swoim twitterowskim koncie jeden z eksponatów przedstawiający... pukiel włosów kobiety z Rzymu z przełomu III i IV w. Pod hashtagiem #CreppiestObject zaczęły pojawiać się coraz nowsze wpisy prezentujące inne ciekawe i w przeważającej mierze odrażające dzieła.

Jednym z najbardziej przerażających eksponatów okazała się... syrenka znajdująca się w muzeum Natural Sciences NMS w Edynburgu. Pozostałe zbiory prezentowane były przez placówki z całego świata m.in. przez Muzeum Historii Naturalnej z Niemiec, York Art Gallery, Brampton Museum, czy The National Museum of Toys and Miniatures z Missouri. Przez niecały rok w wyzwaniu wzięło udział wiele muzeów, które prezentowały takie dziwadła, jak chociażby: wypchanego lisa z ludzką twarzą, połączenie małpy i ryby, odciętą nogę zamieniona w zwierzę czy... stado szczurów splątanych ogonami.

Wśród ciekawszych eksponatów znalazły się również takie, które wzbudziły w oglądających nie tylko odrazę, ale również zaciekawiły swoją oryginalnością. Ogromne emocje wzbudziła tu chociażby XVII wieczna maska chroniąca przed zarazą oraz... nietoperz zamknięty w butelce.

"Wspaniale, że możemy wraz z innymi muzeami dzielić się naszymi kolekcjami z ludźmi, kiedy nasze drzwi są zamknięte. Mamy tylko nadzieję, że nie przyprawiliśmy nikogo o koszmary!" – powiedziała Millicent Carroll z York Museums Trust, organizacji sprawującej pieczę nad Yorkshire Museum.

Jak już będzie to możliwe, z chęcią wybierzemy się, aby zobaczyć niektóre z nich na żywo!

  1. Moda i uroda

2021: na co czekamy?

Wystawa „Beautiful People: The Boutique in 1960s Counterculture” w Fashion and Textile Museum w Londynie, od 3 września 2021 do stycznia 2022; Pokaz Isabel Marant; kadr z filmu French Dispatch
Wystawa „Beautiful People: The Boutique in 1960s Counterculture” w Fashion and Textile Museum w Londynie, od 3 września 2021 do stycznia 2022; Pokaz Isabel Marant; kadr z filmu French Dispatch" Wesa Andersona (Fot. materiały prasowe; IMAXTREE)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Czy ten rok będzie lepszy niż poprzedni? Mamy nadzieję! Bo zapowiada się fantastycznie. oto wydarzenia, premiery i tendencje, na które wielbiciele mody i nowych doświadczeń mogą zacząć się cieszyć już dzisiaj.

Coco i kontrkultura

Wynalezienie szczepionki daje nadzieję na powrót do podróży. A najlepiej łączyć je z długo wyczekiwanymi, inspirującymi wystawami. Topowe destynacje: Paryż i Londyn. W pierwszym mieście na początku roku w Palais Galliera możemy lepiej poznać Coco Chanel, a w Musée des Arts Décoratifs – zapoznać się z historią luksusu. Z kolei w londyńskim Fashion and Textile Museum dowiemy się więcej o szalonych latach 60.

1. Wystawa „Beautiful People: The Boutique in 1960s Counterculture” w Fashion and Textile Museum w Londynie, od 3 września 2021 do stycznia 2022. 2. „Luxes” w Musée des Arts Décoratifs w Paryżu, do maja 2021. 3. „Gabrielle Chanel. Fashion Manifesto” w Musée de la Mode, Palais Galliera w Paryżu do marca 2021. (Fot. materiały prasowe) 1. Wystawa „Beautiful People: The Boutique in 1960s Counterculture” w Fashion and Textile Museum w Londynie, od 3 września 2021 do stycznia 2022. 2. „Luxes” w Musée des Arts Décoratifs w Paryżu, do maja 2021. 3. „Gabrielle Chanel. Fashion Manifesto” w Musée de la Mode, Palais Galliera w Paryżu do marca 2021. (Fot. materiały prasowe)

Gdzie jest Bowie?

Dobra wiadomość (i prezent) dla fanów Davida Bowiego. W lutym tego roku premierę mają interaktywne puzzle „Where’s Bowie? David Bowie in 70s Berlin”. Składają się z 500 kawałków, które w różnych miejscach i różnych przebraniach ukrywają ikonę muzyki.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Na poranki i wieczory

Nie ma lepszego relaksu niż dobra książka, a tych nowy rok proponuje sporo. Wśród nich opowieść o słynnym fotografie Billu Cunnighamie (pełna zdjęć z nowojorskich wydarzeń), pięknie wydany album o designie lat 70. oraz przesłanie od projektantki Diane von Furstenberg o tym, jak odnieść sukces.

1. „Bill Cunningham Was There: Spring Flings + Summer Soirées”, Steven Stolman i John Kurdewan. 2. „Decorative Art 1970s”, Charlotte i Peter Fiell. 3. „Own It: The Secret to Life”, Diane von Furstenberg. (Fot. materiały prasowe) 1. „Bill Cunningham Was There: Spring Flings + Summer Soirées”, Steven Stolman i John Kurdewan. 2. „Decorative Art 1970s”, Charlotte i Peter Fiell. 3. „Own It: The Secret to Life”, Diane von Furstenberg. (Fot. materiały prasowe)

Kolory Pantone

Są lustrem sytuacji światowej i naszego samopoczucia, nadają ton nowym tendencjom. Na rok 2021 Instytut Pantone wybrał dwa kolory – Ultimate Grey (Pantone 17-5104) i Illuminating Yellow (Pantone 13-0647). Pierwszy odnosi się do natury (skał, kamieni) i jej siły, ale i do tego, co najczęściej w ostatnim czasie nosiliśmy, czyli bawełnianych dresów. Kojarząca się ze słońcem żółć symbolizuje nadzieję i pozytywne nastawienie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

MAKRO trend: Disco lat 70. i Space age

W 2021 roku mija 60 lat od rozpoczęcia programu „Apollo”, serii lotów kosmicznych, a co za tym idzie – znów, jak w latach 60., nosić będziemy srebrne dodatki i ubrania. Modę w stylu Space Age projektują między innymi Paco Rabanne, Balenciaga czy Balmain. Z drugiej strony, wbrew pandemii, Isabel Marant i Alessandro Michele z Gucci zapraszają na disco w stylu lat 70.

1. Kolczyki Selfie 299 zł. 2. Sukienka & Other Stories 650 zł. 3. Buty AQUAZZURA 3111 zł.4. Gof HEROINE SPORT 653 zł. 5. Torebka GUCCI 3223 zł. 6. Buty H&M 149,99 zł. (Fot. materiały prasowe) 1. Kolczyki Selfie 299 zł. 2. Sukienka & Other Stories 650 zł. 3. Buty AQUAZZURA 3111 zł.
4. Gof HEROINE SPORT 653 zł. 5. Torebka GUCCI 3223 zł. 6. Buty H&M 149,99 zł. (Fot. materiały prasowe)

MIKRO trend: Top projekty

Trendy późnych lat 90., wczesnych 2000. coraz odważniej wkraczają na ulice. Stąd moda na płaszcze w stylu Lindsay Lohan z filmu „Poszlaka” albo Alicii Silverstone ze „Słodkich zmartwień” („Clueless”). W biżuterii będą królowały bardzo długie wisiorki, jak z pokazów Erdem czy Fendi.

Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Fabryka snów

Filmy dla estetów łączą piękne kostiumy i scenografię z porywającą akcją. Najbardziej wyczekiwane to „French Dispatch” Wesa Andersona z genialną obsadą; zatopiony w latach 60. „Last Night in Soho”, „Cruella” o nikczemnej pani Demon z Emmą Stone i „Respect” o niesamowitej Arecie Franklin.

Od góry: French Dispatch, reżyseria Wes Anderson, Respect, reżyseria Liesl Tommy, Cruella, reżyseria Craig Gillespie, Last Night in Soho, reżyseria Edgar Wright. (Fot. materiały prasowe) Od góry: French Dispatch, reżyseria Wes Anderson, Respect, reżyseria Liesl Tommy, Cruella, reżyseria Craig Gillespie, Last Night in Soho, reżyseria Edgar Wright. (Fot. materiały prasowe)

  1. Kultura

Dzieje się w kulturze - nasze rekomendacje

„Pływaczki” (1953),  „Sekret narzeczonych” (1962), „Autobus” (1969). (Fot. materiały prasowe)
„Pływaczki” (1953), „Sekret narzeczonych” (1962), „Autobus” (1969). (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Sprawdzamy, co dzieje się w kulturze - co warto zobaczyć, czym się zachwycić, czego posłuchać w najbliższym czasie.

Wystawa malarstwa Jerzego Nowosieskiego

Jerzy Nowosielski – artysta, który należy do kanonu historii sztuki, a jednocześnie nie przestaje fascynować. Pracujący na styku tradycji Wschodu i Zachodu, figuracji i abstrakcji, awangardy i ikony. Mistyk, mistrz przedstawiania „bytów subtelnych”, był także twórcą zmysłowym, erotycznym, zapatrzonym w postaci kobiet. To właśnie ich wizerunki stanowią przewodni motyw nowej wystawy, która na żywo ma potrwać do maja (zwyczajowo przestrzenie galerii Spectra Art Space dla zwiedzających otwiera się w weekendy), a tymczasem oglądać można jej wirtualną wersję. Obrazy pochodzą z kolekcji rodziny Staraków, Andrzeja Starmacha oraz Muzeum Sztuki w Łodzi. „Tego, co ja myślę o kobiecie – pisał Jerzy Nowosielski – nie mogę opowiedzieć, ja to mogę tylko namalować. I ja to już zrobiłem. Co ja myślę czy odczuwam na temat kobiety, to już namalowałem i nie mam tu już nic do dodania”.

„Pływaczki” (1953), „Autobus” (1969) „Sekret narzeczonych” (1962) . (Fot. materiały prasowe) „Pływaczki” (1953), „Autobus” (1969) „Sekret narzeczonych” (1962) . (Fot. materiały prasowe)

Wystawa „Jerzy Nowosielski” potrwa do 30 maja w Spectra Art Space w Warszawie i/lub na starakfoundation.org

Nie mówcie mi, co mam robić

Opowieści o bohaterkach, które miały odwagę postawić na swoim. Na przekór konwenansom, mimo szyderstw i prób zamknięcia im ust. Tom pierwszy „Tupeciar” z miejsca stał się bestsellerem. Drugi jest jeszcze lepszy. Tym razem poznajemy losy między innymi: afgańskiej raperki Sonity, indyjskiej wojowniczki Phoolan Devi, kolekcjonerki sztuki nowoczesnej Peggy Guggenheim, wulkanolożki Katii Krafft czy Hedy Lamarr (której postać przybliżamy na str. 114). Autorka komiksu biografie mocno fabularyzuje i ma do tego talent. Z tą samą łatwością potrafi u czytającego wywołać śmiech i łzy wzruszenia.

(fot. materiały prasowe) (fot. materiały prasowe)

A to Polska właśnie

Nowa wystawa Domu Spotkań z Historią wydana w formie albumu. Zbiór zdjęć ukazujących się w „ITD”. To wychodzące w latach 1960–1990 pismo słynęło ze świetnych fotoreportaży. Są tu więc zdjęcia z wizyty uzdrowiciela Clive’a Harrisa, z hippisowskiego zlotu w Częstochowie (w tekście po interwencji cenzury ani razu nie mogło paść słowo „hippis”) czy to umieszczone na okładce. Przedstawiające dzieci, które przekraczają rzekę San na szczudłach, żeby dostać się do szkoły.

(fot. materiały prasowe) (fot. materiały prasowe)

Debiutant Stuhr - "Filmowe Miniastuhrki"

Tymi wydanymi właśnie na DVD krótkimi metrażami Maciej Stuhr debiutuje jako filmowy reżyser i scenarzysta. W obsadzie studenci wydziału aktorskiego, ale gościnnie wystąpili też między innymi: Joanna Szczepkowska, Magdalena Popławska, Eliza Rycembel i sam autor. Cztery historie, każda utrzymana w innej konwencji. Jest zabawnie, ale do czasu. Ostatnia miniaStuhrka, napisana do muzyki Pawła Mykietyna (nie pada tu ani jedno słowo), to przejmująca historia oparta na faktach.

Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Operowe mosty

Opera Rara znana jest z oryginalnych pomysłów i zestawień: starego z nowym, klasyki z awangardą. W tegorocznym programie oprócz grającej na historycznych instrumentach Capelli Cracoviensis znalazła się choćby Spółdzielnia Muzyczna, jeden z pierwszych w Polsce ansambli muzyki współczesnej. Capella na rozgrzewkę przed festiwalem 6 stycznia zagra koncert z najbardziej rozchwytywanym kontratenorem świata – Jakubem Józefem Orlińskim. A i później nie zabraknie operowych gwiazd: z Leą Desandre i Dorotą Szczepańską na czele.

Dorota Szczepańska. (Fot. Świeczkowska Photographer) Dorota Szczepańska. (Fot. Świeczkowska Photographer)

Festiwal Opera Rara potrwa od 24 stycznia do 28 lutego w Krakowiei/lub na playkrakow.com

  1. Materiał partnera

Wywoływanie zdjęć – przewodnik dla początkujących

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zdjęcia cyfrowe mają wiele zalet, ale warto również wywoływać ulubione fotografie, by wyeksponować je w domu lub zgromadzić w wygodnym w przeglądaniu albumie. Obecnie odbitki można zamówić online, w łatwy  sposób wybierając ich parametry, takie jak rozmiar, kadrowanie czy rodzaj papieru. Wbrew pozorom ma to całkiem duże znaczenie. Dowiedz się, na jakim papierze warto wywoływać zdjęcia.

Mat czy błysk?

Jedną z najważniejszych decyzji, jaką musisz podjąć przy zamawianiu wydruków zdjęć, jest ta dotycząca wykończenia papieru. Zarówno odbitki błyszczące, jak i odbitki matowe mają swoich zwolenników, a ich zalety są zgoła odmienne. Odbitki błyszczące to:
  • gładka powierzchnia,
  • żywe, wyraziste kolory, głębokie czernie
  • bardzo dobre odwzorowanie szczegółów,
  • świetny wybór do albumów.
Z kolei odbitki matowe wyróżniają się:
  • powierzchnią odporną na odciski palców i drobne uszkodzenia,
  • delikatniejszą kolorystyką,
  • brakiem refleksów świetlnych utrudniających oglądanie,
  • idealnymi parametrami do ekspozycji w ramkach, choć mogą być przechowywane również w albumach, a nawet „luzem” w pudełkach
To jednak nie wszystko! Jeśli decydujesz się na wywoływanie zdjęć online, możesz wybrać papier o wykończeniu jedwabistym. Nie odbija on światła podobnie jak ten matowy, dlatego wykonane na nim wydruki dobrze prezentują się w ramkach. Ma jednak unikalną fakturę, która sprawia, że fotografie prezentują się bardzo elegancko, jak wykonane przez profesjonalistę. Papier jedwabisty doda szyku Twoim ujęciom, dlatego często wykorzystuje się go podczas drukowania zdjęć ślubnych i innych ważnych pamiątek.

Zwróć uwagę na jakość papieru foto!

Dobranie właściwego papieru, na którym zostaną wydrukowane Twoje zdjęcia, jest wbrew pozorom bardzo istotnym czynnikiem podczas zamawiania zdjęć. W końcu przecież każdemu zależy, aby ulotne chwile złapane na fotografiach zachowały trwałość i niezmienną jakość na lata, by mogły się nimi cieszyć następne pokolenia. Dlatego jakość stosowanego w laboratorium fotograficznym materiału ma ogromne znaczenie.

W ofercie niemal każdego fotolabu znajdziesz papier w jakości standard oraz premium. Te dwa rodzaje nośnika różni przede wszystkim grubość (gramatura). Papier standardowy jest cieńszy i tańszy. Nie oznacza to jednak, że jest nietrwały. To nośnik wysokiej jakości, który idealnie nadaje się do wydruku różnych typów zdjęć, w szczególności mniejszych formatów. Przy wywoływaniu większych ilości możesz liczyć na bardzo przystępną cenę.

Papier premium jest nieco grubszy, dzięki czemu uzyskane odbitki sprawiają wrażenie bardziej solidnych. Jego dużą zaletą jest większa przestrzeń kolorystyczna. Za jej sprawą wydruki są znacznie żywsze i prezentują się bardziej profesjonalnie. To wybór dla tych, którym zależy na dokładnym odwzorowaniu każdego detalu zdjęcia oraz wydobyciu jego atutów.

W ofercie Foto Fujifilm znajdziesz również papier profesjonalny. To najgrubszy wariant, który gwarantuje uzyskanie doskonałych parametrów odwzorowania obrazu, głębokiej czerni, nasyconych barw i maksymalnej ostrości. To właśnie na takim nośniku drukowane są zdjęcia zawodowych fotografów. Pozwala on na wyeksponowanie ich wszystkich walorów.

Ostatnim rodzajem nośnika jest papier fotograficzny velvet o matowym wykończeniu i aksamitnej powierzchni. To dobry wybór dla ujęć, którym chcesz dodać elegancji, w szczególności zaś zdjęć artystycznych. Odbitki na papierze velvet mogą być eksponowane bez oprawiania w szkło i uzyskują unikalny charakter. Wyróżniają się też miękką kolorystyką.

Kadrowanie

Ostatnim, jednak równie ważnym parametrem przy zamawianiu zdjęć jest możliwość ich kadrowania, nawet na zwykłych odbitkach. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że większość fotografii, które obecnie wykonujemy smartfonem, ma spore różnice w proporcjach kadru w porównaniu do klasycznej odbitki 10x15 (format pocztówkowy). Ma to szczególne znaczenie w przypadku kadrów, w których znaczące elementy obrazu są na jego skraju. Takie istotne części zdjęcia są automatycznie ucinane. Dlatego warto poszukać serwisu, który umożliwia kadrowanie każdej fotografii indywidualnie. Na Foto Fujifilm masz pełną kontrolę nad tym, jak będą finalnie wyglądać Twoje zdjęcia na odbitkach.

  1. Kultura

Helmut Newton - władza, sława, bogactwo

„Crocodile Eating Ballerina”, Wuppertal (1983). (Fot. materiały prasowe; Helmut Newton Estate)
„Crocodile Eating Ballerina”, Wuppertal (1983). (Fot. materiały prasowe; Helmut Newton Estate)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Helmut Newton, jedna z największych i najbardziej kontrowersyjnych gwiazd fotografii modowej. Gdyby żył, skończyłby w tym roku sto lat. Jego dorobek jest nie tylko zbiorem wybitnych prac, lecz także przyczynkiem do dyskusji o seksizmie, przemianach wrażliwości i ewolucji wizerunku kobiety w społeczeństwie.

Stulecie urodzin to pretekst do organizowania mu wystaw, premiery poświęconego mu filmu dokumentalnego, ale też do rozliczeń z jego twórczością. W Toruniu możemy oglądać jego retrospektywę. Tytuł wystawy „Lubię silne kobiety” to cytat. Newton powtarzał tę deklarację przez całe życie, nierzadko w odpowiedzi na zarzuty o seksizm. Czy mówił szczerze?

Ulubiona bohaterka jego fotografii to rzeczywiście kobieta na swój sposób silna – supermodelka o nierealnie długich nogach, nienagannej urodzie, o wyzywającym wyrazie twarzy, prawdziwa walkiria stylu i seksapilu. Newton nie był zainteresowany zwykłymi ludźmi, fascynowali go „nadludzie”, a dokładniej mówiąc – „nadkobiety”. Patrząc na niektóre jego zdjęcia, trudno nie pomyśleć o kulcie ciała i siły, którym przesycona była sztuka III Rzeszy. To skojarzenie jest tak mylące, jak to tylko możliwe. A jednocześnie na swój sposób słuszne, nazizm wywarł bowiem ogromny wpływ zarówno na wrażliwość, jak i losy fotografa.

„Rue Aubriot”, fotografia Helmuta Newtona dla marki Yves Saint Laurent, Paryż (1975). (Fot. materiały prasowe/ Helmut Newton Estate) „Rue Aubriot”, fotografia Helmuta Newtona dla marki Yves Saint Laurent, Paryż (1975). (Fot. materiały prasowe/ Helmut Newton Estate)

Kwintesencja piękna

Zanim został Newtonem, nazywał się Neustädter. Urodzony w 1920 roku w Berlinie w rodzinie przedstawicieli żydowskiej burżuazji, pierwszy aparat zdobył w wieku 12 lat. Dwa lata później odmówił uczęszczania do szkoły. Po następnych dwóch był już asystentem Yvy, pierwszej kobiety, której udało się w Berlinie przebić na rynku fotografii modowej. Berlin, w którym przyszedł na świat, uchodził za najbardziej dekadenckie miasto w Europie. Berlin, w którym dojrzewał – po dojściu Hitlera do władzy – stał się miastem niebezpiecznym, szczególnie dla młodego Żyda. W swej autobiografii fotograf wspomina narastający terror i grozę tamtych lat, przyznaje się jednak do swego rodzaju fascynacji estetyką reżimu. Wrażenie robiły na nim filmy Leni Riefenstahl, ulubionej reżyserki Hitlera. Jej prace, na czele ze słynnym dokumentem o olimpiadzie w 1936 roku, są kwintesencją nazistowskiej idei piękna. Młody Helmut wyciągnął z lekcji Riefenstahl swoje wnioski i nie wszystkie spodobałyby się hitlerowskim piewcom czystości rasy, zdrowia i siły. Wiele lat później, już po wojnie, miał zresztą okazję podyskutować o tym z Riefenstahl osobiście, kiedy spotkał się z reżyserką, by zrobić jej portret.

Tymczasem rodzina Neustädterów musiała uciekać z Niemiec. Rodzice udali się do Argentyny, on sam zaokrętował się na statek płynący do Chin, ale utknął w Singapurze. Próbował szczęścia jako fotoreporter prasowy, ale mu się nie powiodło. Po wybuchu drugiej wojny światowej brytyjskie władze kolonialne wysłały go wraz z innymi obywatelami Niemiec do obozu internowania w Australii. I to tam Helmut Neustädter stał się Helmutem Newtonem. Już w powojennym Melbourne otworzył studio fotograficzne. Poznał też miłość swojego życia, June Browne, aktorkę, modelkę i fotografkę, znaną pod pseudonimem Alice Springs. Newton lubił kreować się na kobieciarza, co nie przeszkodziło mu stworzyć związku, w którym wytrwał do końca swego 84-letniego życia. June towarzyszyła mu w życiu i pracy, współorganizując sesje, kuratorując wystawy i menedżerując karierę nie tylko swoją, lecz także męża.

„David Lynch and Isabella Rossellini”, Los Angeles (1988). (Fot. materiały prasowe/ Helmut Newton Estate) „David Lynch and Isabella Rossellini”, Los Angeles (1988). (Fot. materiały prasowe/ Helmut Newton Estate)

Ryzykowna ścieżka

Było czym się zajmować, bo jego kariera nabierała rozpędu. Został zauważony przez redakcję brytyjskiego „Vogue’a” i ściągnięty do Londynu. Nie spodobało mu się tam, przeniósł się więc do Paryża. Zaczynały się lata 60., dekada obyczajowej rewolucji. Newton był na nią gotowy. Fotografia modowa często igra z erotyką, ale on wzniósł tę grę na nowy, nieznany wcześniej poziom. Przyprawiał swoje sesje aluzjami do kultury sado-maso, równie obficie korzystając z lekcji estetyki nazistowskiej, którą, chcąc nie chcąc, odebrał za młodu. Jego przewrotność polegała na przywłaszczeniu sobie wypracowanego w hitlerowskich Niemczech stylu po to, by go „zdeprawować”, odrzeć z figowych listków ideologii i odsłonić nagą, cyniczną prawdę: tym co, ludzi naprawdę ekscytuje, tym, co ich podnieca, jest dominacja nad innymi, a seks, bogactwo albo sława to tylko różne synonimy tego samego pojęcia: władzy. Nic dziwnego, że jego zdjęcia gorszyły odbiorców, ale im się podobały, a mówiąc dokładniej: podobały się właśnie dlatego, że były gorszące. Ta ryzykowna ścieżka już w latach 60. zaprowadziła go na szczyt, choć nieraz próbowano go z tych wyżyn strącić. Obrońców dobrego smaku do białej gorączki doprowadzały flirty gwiazdora z kiczem. Feministki krytykowały wizerunek kobiety zredukowanej do roli seksualnego obiektu.

„Arena” dla „New York Timesa”, Miami (1978). (Fot. materiały prasowe/ Helmut Newton Estate) „Arena” dla „New York Timesa”, Miami (1978). (Fot. materiały prasowe/ Helmut Newton Estate)

Jeden z paradoksów jego twórczości polega właśnie na tym, że choć pracował przede wszystkim dla pism przeznaczonych dla kobiet, jego fotografie należą bez reszty do uniwersum męskiego spojrzenia i męskich erotycznych fantazji, lęków, fetyszów. Bohaterki inscenizacji Newtona rzeczywiście grają często role kobiet „silnych” i erotycznie dominujących, ale jednocześnie niepokojąco przypominają lalki – realistyczne zabawki w rękach dużego chłopca, który bawi się nimi przed obiektywem aparatu. Znamienne, że w swej późnej twórczości artysta eksperymentował z zastępowaniem żywych modelek manekinami i lalkami z sex shopów.

W nakręconym na stulecie urodzin fotografa dokumencie „Helmut Newton. Piękno i bestia” wypowiadają się: Claudia Schiffer, Isabella Rossellini, Grace Jones i wiele innych kobiet, które miały okazję pracować z Newtonem. Wszystkie mówią zgodnie, że choć namawiał je nierzadko do robienia przed obiektywem rzeczy perwersyjnych, nigdy nie czuły się przez niego poniżone czy uprzedmiotowione. Sam Newton tłumaczył, że to, co przedstawia na zdjęciach, jest inscenizowaną fikcją, która dotyka jednak pewnej niewygodnej prawdy: bogactwo, uroda, władza i erotyka po prostu są takie, jakimi je ukazuje – podniecające, okrutne i niebezpieczne. Osławiona redaktorka naczelna amerykańskiego „Vogue’a”, Anna Wintour, również występuje w roli jego adwokatki. Przyznaje jednak, że dziś taka fotografia, jaką uprawiał, byłaby już nie do pomyślenia. W latach 60. Newton wystawiał na próbę granice obyczajowej przyzwoitości. Dziś nie zmieściłby się w kryteriach politycznej poprawności. Jak na epokę #MeToo i #BlackLivesMatter jego twórczość jest zbyt maczystowska, zbyt biała, ostentacyjnie elitarna.

Portret fotografa: Helmut Newton pozuje z Sylvią Gobbel (1981). (Fot. materiały prasowe/ Helmut Newton Estate) Portret fotografa: Helmut Newton pozuje z Sylvią Gobbel (1981). (Fot. materiały prasowe/ Helmut Newton Estate)

Przybysz z innej epoki

W 2004 roku Helmut Newton zasłabł w Hollywood za kierownicą i zginął w wypadku samochodowym. Przebył w życiu daleką drogę od pogrążającego się w cieniu nazizmu Berlina lat międzywojennych do świata XXI wieku, Internetu, cyfrowych aparatów i nowych wyobrażeń o seksualności, kobiecości oraz o tym, co jest, a co nie jest etyczne w fotografii. Dziś wydaje się przybyszem z innej, odległej epoki. Ten dystans nie unieważnia jednak przyjemności zagłębiania się w perwersyjne, niepoprawne politycznie uniwersum jego fotografii. Jest to przyjemność grzeszna, może i godna potępienia, ale zarazem niezaprzeczalna. Podobnie jak niezaprzeczalne są osiągnięcia Helmuta Newtona, który – jak mało który fotograf w XX wieku – rozumiał, że piękno niekoniecznie musi iść w parze z dobrem.

Wystawa „Helmut Newton: Lubię silne kobiety” w CSW Znaki Czasu w Toruniu potrwa do 28 marca 2021 roku.

Rubryka powstaje we współpracy z Jankilevitsch Collection.