1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Książki miesiąca - lektury sierpnia

Książki miesiąca - lektury sierpnia

Anna Dziewit-Meller (Fot.Jacek Domiński/ REPORTER)
Anna Dziewit-Meller (Fot.Jacek Domiński/ REPORTER)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Oto kilka nowości wydawniczych, które polecamy waszej uwadze. Miłej lektury.

Pierwsza w historii powieść graficzna nominowana do Bookera

Tytułowa Sabrina przepada bez wieści w dziwnych okolicznościach, bo niemal na progu własnego domu. Jej zrozpaczony chłopak zatrzymuje się u znajomego ze szkolnych lat, Calvina, tak się składa, że pracownika Departamentu Obrony USA. A po jakimś czasie do sieci wycieka pewne nagranie. Wszyscy wiedzą, że nie powinni, ale chcą je obejrzeć. Zaczyna się istne szaleństwo, media są żądne wieści, a w Internecie roi się od teorii spiskowych.

Nick Drnaso „Sabrina”, przeł. Marceli Szpak, Kultura Gniewu. Nick Drnaso „Sabrina”, przeł. Marceli Szpak, Kultura Gniewu.

Łatwo się w tych puzzlach pogubić, bo twórca powieści Amerykanin Nick Drnaso zręcznie je rozsypał, ukazując paradoksy: mamy dostęp do informacji, ale jest ich za dużo. Otaczają nas technologie, ale nie czujemy się od tego bezpieczniej. Kto wie, czy to nie jedna z ciekawszych książek opowiadających o współczesnym świecie.

Nick Drnaso „Sabrina”, przeł. Marceli Szpak, Kultura Gniewu. (Fot. materiały prasowe) Nick Drnaso „Sabrina”, przeł. Marceli Szpak, Kultura Gniewu. (Fot. materiały prasowe)

Światło i mrok

„W tradycji żydowskiej mówi się, że człowiek umiera dwa razy”: gdy przestaje mu bić serce i gdy się o nim zapomina. Dlatego nazwiska Żydów wykuwano w chodnikach. Simon Stranger w częściowo biograficznej książce wskrzesza pamięć o zmarłych, a siłą rzeczy też o kacie, norweskim agencie gestapo Henrym Oliverze Rinnanie, postaci autentycznej. Krewni jednej z ofiar zrządzeniem losu zamieszkali w jego willi. Mogła powstać powieść makabryczna, ale autor inaczej buduje napięcie: dociekając prawdy.

Simon Stranger „Leksykon światła i mroku”, przeł. Katarzyna Tunkiel, Wydawnictwo Literackie. Simon Stranger „Leksykon światła i mroku”, przeł. Katarzyna Tunkiel, Wydawnictwo Literackie.

Gdy dorośli nie dorośli

Niewielka, a wspaniała powieść młodej Norweżki. Jej bohaterki są siostrami, które odwiedzają latem rodzinne strony. Ida się nie „ustatkowała”, powiedzielibyśmy o niej: singielka. Marthe ma partnera, planują dziecko. I tylko dlatego świat inaczej je traktuje. Czy „życie zaczyna się po czterdziestce”? Co jest szczęściem, a co udręką: związek czy samotność? Jaki jest w ogóle sens takiej licytacji? Szczególnie polecam tę książkę tym, którzy choćby raz padli ofiarą tzw. społecznych oczekiwań.

Marie Aubert „Dorośli”, przeł. Karolina Drozdowska, Wydawnictwo Pauza. Marie Aubert „Dorośli”, przeł. Karolina Drozdowska, Wydawnictwo Pauza.

Jaka matka, taka córka

Ślązacy mawiają, że „jaka matka, taka cera – od jednego Lucypera”. Lucyper kojarzy się słusznie ze złym duchem, a samo porzekadło oznacza, że córki dziedziczą po matkach także cechy charakteru. Czy i jakie przejęła Katarzyna, bohaterka nowej książki Anny Dziewit-Meller („Disko”, „Góra Tajget”), to się dopiero okaże. Sama uciekła do Holandii po lepszy los, a z rodziny została jej babcia. Prócz rodzinnej sagi mamy tu dzieje Śląska lat 40., opowiedziane z nieznanej, kobiecej, perspektywy. Autorka znów więc odkrywa słodko-gorzkie karty historii (czy raczej herstorii). No i jest tu ślonsko godka.

Anna Dziewit--Meller „Od jednego Lucypera”, Wydawnictwo Literackie. Anna Dziewit--Meller „Od jednego Lucypera”, Wydawnictwo Literackie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

O kobiecej duszy i poszukiwaniu nowego sensu – nowa książka Grażyny Jagielskiej

Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Kameralna, do bólu prawdziwa, pełna ironii i subtelnego humoru opowieść o poszukiwaniu wolności i sensu, która rozbiera na czynniki pierwsze kobiecą duszę. „Wszystkie moje domy” Grażyny Jagielskiej to świetnie napisana historia o budowaniu życia na nowo.

„Odchodząc z domu, zabrał, ile zdołał: świadectwo maturalne, płyty ojca i cały sok pomarańczowy z lodówki. Gitara już teraz obijała mu się̨ o nogi. Pomyślałam: od- prowadzam wzrokiem tego, który zwraca mi wolność́” — rozpoczyna swoją powieść Grażyna Jagielska. Koniec przychodzi często niepostrzeżenie i w mgnieniu oka kruszy fundamenty, na których oparliśmy naszą rzeczywistość. Tak też się dzieje w życiu głównej bohaterki „Wszystkich moich domów”, której dwójka synów opuszcza gniazdo rodzinne, a mąż przechodzi na emeryturę. W obliczu nadchodzących zmian ona sama postanawia sprzedać dom i pozbyć się większości starych przedmiotów. Zostawia dla siebie maszynę do pisania i mocne postanowienie, że znajdzie własny pokój, w którym będzie mogła wreszcie robić to, o czym zawsze marzyła: pisać.

Kolejne przeprowadzki i próby odnalezienia spokojnej przystani dla niej i dla męża spełzają na niczym, a pragnienie zalepienia pustki po starym życiu duchowością i kontaktem z naturą kończą się sromotną porażką. Jednakże ta podróż przez wszystkie nowe przestrzenie i domy staje się też formą terapii: możliwością skonfrontowania się z tym, co wyparte, przyjrzenia się sobie i relacji z mężem (opartej na tradycyjnym podziale ról, w której to ona poświęciła kiedyś wszystko dla swojej rodziny). Kiedy drzwi do przeszłości zostają zamknięte z hukiem, otwierają się nowe, które po wielu latach ciemności, oświetlają w końcu niewypowiedziane wcześniej pretensje, żale i tęsknoty. Lekarstwem staje się zakotwiczenie w codzienności, a także udomowienie nowej rzeczywistości za pomocą ciepła, czułości i poczucia humoru.

Grażyna Jagielska (fot. materiał partnera) Grażyna Jagielska (fot. materiał partnera)

Grażyna Jagielska, świetna pisarka, tłumaczka i autorka doskonale przyjętych przez krytyków i czytelników bestsellerów, w swojej nowej powieści eksploruje mikrokosmos kobiecych emocji, tęsknot i wspomnień. „Wszystkie moje domy” to z pozoru spokojna i pozbawiona fajerwerków powieść, która w subtelnościach i niedopowiedzeniach skrywa kobiecy wszechświat: gęsty, wielowarstwowy, pełen ciemności i blasku, co zbliża ją do niektórych książek włoskiej pisarki Eleny Ferrante. To opowieść o stracie, która jest wyzwoleniem i o domu, który każdy z nas nosi w sobie. „Wszystkie moje domy” jest pozycją obowiązkową dla każdej kobiety, zostawiającej za sobą trudną przeszłość i otwierającej się na nowe.

 

  1. Kultura

Książki, które warto przeczytać. Nowości

Książki
Książki
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Oto kilka propozycji, które mogą wzbogacić waszą bibliotekę. Miłej lektury.

Zwyczajne szaleństwo

Koniec świata? Skądże, Normalny atak paniki. Poza tym wszystko w porządku. Agnieszka Jelonek, autorka opowiadań, scenariuszy, powieści i bloga, przyznaje, że ma „czarny pas w walce z nerwicą lękową”. Bohaterka jej książki jest dziennikarką (niespełnioną), mężatką (czy szczęśliwą?), dużo podróżuje. Pozornie wszystko jest w porządku. Jak sama stwierdza, przyglądając się swojej przeszłości: „Wszystko układało się we współczesną historię Polski, z traumą wojny u dziadków i Peerelu u rodziców, bez spektakularnych urazów psychicznych u mnie w okresie przemian ustrojowych”. A jednak lęk stale Alicji towarzyszy. Gdy dopada ją atak paniki, świat się kurczy i nawet e-maile przychodzą za głośno. Jelonek znakomicie tłumaczy, czym grozi hodowany w sobie wieloletni smutek. I robi to z humorem – bo Alicji nawet joga nie wychodzi. Fascynująca odyseja przez umysł, którym rządzi lęk.

Agnieszka Jelonek „Koniec świata, umyj okna”, Cyranka, s. 104. Agnieszka Jelonek „Koniec świata, umyj okna”, Cyranka, s. 104.

To skomplikowane

Norweżka Marie Aubert – w Polsce ukazała się wcześniej jej powieść „Dorośli” – zawdzięcza „Zabierz mnie do domu” rozgłos i pierwsze literackie nagrody. To zbiór opowiadań o oczekiwaniach, rozczarowaniach i pragnieniach, do których wstyd się przyznać. Jedna z bohaterek pozwala partnerowi ciągnąć się za włosy i nie wie, czy jej się to podoba. Para szuka dziecka do adopcji, ale ma wątpliwości. Maja po rozwodzie u taty jest tylko gościem,a on sobie z tym nie radzi i w końcu traci nad sobą panowanie. Przejmująca książka o balansowaniu na granicy.

Marie Aubert, „Zabierz mnie do domu”, Pauza, s. 128. Marie Aubert, „Zabierz mnie do domu”, Pauza, s. 128.

My, czyli kto?

Zmarła siedem lat temu Janina Katz była Polką żydowskiego pochodzenia, mieszkała w Danii. Tak jak bohaterowie tej powieści (pisanej oryginalnie po duńsku). Anna i Joachim uciekli z Polski na fali zdarzeń Marca 1968 roku. Tyle że Anna z racji wieku znacznie mniej pamięta. Nie znając swoich dziejów, czuje się nikim. Żydówką, która „mało wie o żydostwie”. Joachim wolałby z kolei zapomnieć i po prostu stać się Duńczykiem. Czy to w ogóle możliwe? Czy trzeba znać swoją przeszłość, żeby zaznać spokoju? Katz podsuwa odpowiedzi.

Janina Katz „Chłopiec z tamtych lat”, Driada, s. 271. Janina Katz „Chłopiec z tamtych lat”, Driada, s. 271.

Cofnąć czas

Wybierając w życiu jakąś drogę, trzeba zrezygnować z innych opcji. Nowa książka Picoult, amerykańskiej autorki bestsellerów, opowiada o tym, jak trudno się z tym pogodzić. Dawn studiowała egiptologię, chce być archeolożką. Ale musi rzucić wykopaliska (oraz swoją miłość) i wrócić do Bostonu. Tam pracuje jako „doula od umierania”, towarzyszy pacjentom w ich ostatniej drodze. Dobrze postąpiła? A może los wybrał za nią? Czy w Egipcie byłaby szczęśliwsza? Powieść dla każdego, komu się marzy wehikuł czasu.

Jodi Picoult „Księga dwóch dróg”, Prószyński i S-ka, s. 520. Jodi Picoult „Księga dwóch dróg”, Prószyński i S-ka, s. 520.

  1. Kultura

Książki z sensem, które warto przeczytać w kwietniu

W tym miesiącu polecamy waszej uwadze cztery fascynujące lektury. (Fot. iStock)
W tym miesiącu polecamy waszej uwadze cztery fascynujące lektury. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Oto nowości wydawnicze, które polecamy waszej uwadze w tym miesiącu. Książki rekomenduje Monika Stachura. Życzymy miłej lektury! 

„Stroiciel”, Daniel Mason

Zapowiedź książki nasunęła mi na myśl dokument pt. „Stroiciel Himalajów” opowiadający o transporcie stuletniego pianina do osady położonej ponad 4 tys. m n.p.m. (można go obejrzeć w serwisach VOD). I choć jest to zupełnie inna opowieść, to wspomnienie tamtego filmu towarzyszyło mi podczas lektury. Pewnie dlatego, że w obu przypadkach głównymi postaciami są renomowani stroiciele fortepianów z Londynu, otrzymujący zlecenie wymagające podróży na Daleki Wschód. W powieści Daniela Masona celem jest Birma, pod koniec XIX wieku należąca do Imperium Brytyjskiego. Jej bohater, Edgar Drake, nie ma wielkiego pola manewru, bo owiane tajemnicą zlecenie trafia do niego z Ministerstwa Wojny, gdzie przedstawiane jest jako misja wielkiej wagi państwowej. Drake niechętnie rozstaje się na kilka miesięcy z żoną, ale wraz z każdym dniem spędzonym w położonej w głuszy fortecy jego zainteresowanie obcym miejscem i obcą kulturą rośnie. Zwłaszcza że poznaje tam fascynującą kobietę. I tu nasuwa się nam kolejne skojarzenie, a mianowicie opera „Madame Butterfly”. Jak się kończy tamta opowieść, wiemy, ale wcześniej Puccini dostarcza nam silnych wzruszeń. Nie chcę zdradzać zakończenia „Stroiciela”, ale towarzyszące bohaterom poczucie niepewności jest podobne...

„Stroiciel”, Daniel Mason, wyd. Rebis „Stroiciel”, Daniel Mason, wyd. Rebis

"Co mówią kości", Sue Black

Wydawałoby się, że w dobie DNA antropolodzy sądowi nie mają wielkiego pola do popisu. Żeby zidentyfikować ofiarę, wystarczy przecież porównać jej materiał genetyczny z próbą pobraną od krewnych. To prawda, tyle że nie zawsze jest skąd wziąć materiał porównawczy. I wtedy pozostaje prześledzenie historii życia danej osoby, zapisanej w kościach. Jak to zrobić, opowiada antropolożka i biegła sądowa Sue Black. Zdumiewające, ile można wyczytać z jednego zęba!

'Co mówią kości', Sue Black, wyd. Feeria "Co mówią kości", Sue Black, wyd. Feeria

"Baletnice. Prawie idealna", Elizabeth Barféty

Maya, Zoya i Constance... No i jeszcze Sofia, Colin i Bruno. Szóstka przyjaciół jest na pierwszym roku szkoły baletowej w Paryżu i wokół tego toczy się ich życie. A teraz dokładniej wokół prestiżowego pokazu uczniów, który co roku odbywa się w Operze Paryskiej. Nic dziwnego, że presja jest bardzo wielka, dla niektórych wprost paraliżująca. Ale przecież jeśli ktoś kocha tańczyć, można to robić także poza wielkimi scenami. Do takiego wniosku dochodzi jedna z bohaterek. I to piękne przesłanie tej opowieści.

'Baletnice. Prawie idealna', Elizabeth Barféty, Ilust. Magalie Foutrier, wyd. Znak Emotikon "Baletnice. Prawie idealna", Elizabeth Barféty, Ilust. Magalie Foutrier, wyd. Znak Emotikon

"Broń się. Jak dbać o swoją odporność", Margit Kossobudzka, Katarzyna Staszak

Margit Kossobudzka i Katarzyna Staszak – to dziennikarki i redaktorki od dawna piszące o zdrowiu. Dziś, gdy lęk o zdrowie zajmuje wiele miejsca w naszym życiu, do nich jako do specjalistek trafia bardzo wiele pytań, powtarza się zwłaszcza: „skoro antidotum na COVID-19 może być odporność, to w jaki sposób ją wzmocnić?”. W poszukiwaniu odpowiedzi autorki zwróciły się do ponad 30 specjalistów: lekarzy, dietetyków, trenerów. To praktyczna wiedza, której nie sposób zignorować – a przede wszystkim warto ją wcielić w życie!

'Broń się. Jak dbać o swoją odporność', Margit Kossobudzka, Katarzyna Staszak, wyd. Agora "Broń się. Jak dbać o swoją odporność", Margit Kossobudzka, Katarzyna Staszak, wyd. Agora

  1. Kultura

Nowa powieść Sally Rooney i inne książki, które warto przeczytać

Sally Rooney i jej najnowsza powieść
Sally Rooney i jej najnowsza powieść "Rozmowy z przyjaciółmi", Wydawnictwo W.A.B. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Po te książki warto sięgnąć. Polecamy je waszej uwadze.

Nowa powieść Sally Rooney

Jeśli „Normalni ludzie” byli wam bliscy, to i ta powieść was poruszy.

Sally jest na fali. Autorka najgłośniejszego słodko-gorzkiego portretu młodego pokolenia ostatnich lat w swoich „Normalnych ludziach” (i książce, i serialu, którego była współscenarzystką) pokazywała nam, że dorosłość ma swoją cenę, także uczuciową. Podobne wątki znajdziemy w tej powieści. To debiut Rooney, który wreszcie ukazuje się w Polsce. „Rozmowy z przyjaciółmi” są o relacjach: fundamentalnych, kształtujących nas na zawsze. Frances i Bobbi kiedyś były parą i wciąż się przyjaźnią, występują razem na slamach poetyckich. Ich relacja zmienia się i rozluźnia pod wpływem nowych znajomości. A jednak Frances, która pisze wiersze i jest narratorką tej historii, czuje się jak ktoś „bez osobowości”. Oprócz ulubionych wątków Rooney – także różnic klasowych – dostajemy więc opowieść o tym, jak może boleć ukrywanie własnych uczuć, chowanych pod maską ironii i obojętności. Czy w gruncie rzeczy nie na tym polega wkraczanie w dorosłość?

Księga lasu

Robert Beatty jest tatą trzech córek i cenionym autorem literatury, której czytelnicy mieszczą się w przedziale wiekowym 15–115. Willa to kolejna po Serafinie nastoletnia bohaterka, którą stworzył. Łączy je, oprócz fantazyjnego imienia, silny charakter. Willa żyje w harmonii z przyrodą. I choć jej klanowi zagrażają światłoluby, budujące osady kosztem drzew, dziewczyna chce zrozumieć ich zamiary, zamiast nimi gardzić. Piękna książka ucząca szacunku do natury, ale i człowieka. Przypomni nam, że wszyscy jesteśmy z lasu.

Robert Beatty „Willa, dziewczyna z lasu”, Wydawnictwo Literackie, s. 392. (Fot. materiały prasowe) Robert Beatty „Willa, dziewczyna z lasu”, Wydawnictwo Literackie, s. 392. (Fot. materiały prasowe)

Męski jak Putin

Będzie rządził aż do 2036 roku. Jest wzorcem męskości, choć ma średni wzrost i przeciętną urodę. Tak o nim pisze reporterka Barbara Włodarczyk. Kiedy go spotkała, wyczuła mocną woń perfum, ale żadnej energii wielkiego wodza. Skąd więc fenomen Putina? Autorka bada sprawę w całej Rosji, także odległej, azjatyckiej. Słucha „głubinki”, prowincji, dla której Putin wciąż jest idolem. Podziw to czy przyzwyczajenie? „Jedno jest pewne – pisze reporterka – najszybciej gaśnie ta miłość, która wybucha gwałtownie”.

Barbara Włodarczyk „Szalona miłość...”, Wydawnictwo Literackie, s. 320. (Fot. materiały prasowe) Barbara Włodarczyk „Szalona miłość...”, Wydawnictwo Literackie, s. 320. (Fot. materiały prasowe)

To miejsce jest wolne?

Ostatnio podróżujemy mniej, więc inaczej czyta się tę książkę dziś, wznowioną po dekadzie. Filip Zawada jest poetą, muzykiem, był basistą świetnej grupy Pustki, a ostatnio dostał nominację do Nike za „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. „Psy pociągowe” to zbiór miniatur – setki reportaży z trasy. Obserwacji pasażerów indywiduów: amatorki chińskich zupek, pana, który zna na pamięć cały rozkład… Świat to ruch, czasem samotność wśród ludzi i wieczna podróż. Dobrze sobie o tym przypomnieć.

Filip Zawada „Psy pociągowe”, Znak, s. 200. Filip Zawada „Psy pociągowe”, Znak, s. 200.

  1. Kultura

Czy nadchodzi zmierzch świata Windsorów?

Królowa Elżbieta II i książę Filip. (Fot. Niklas Halle'n/PHOTOSHOT UPPA/BEW Photo)
Królowa Elżbieta II i książę Filip. (Fot. Niklas Halle'n/PHOTOSHOT UPPA/BEW Photo)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Choć świat idzie do przodu, brytyjska rodzina królewska nadal budzi olbrzymie zainteresowanie i cieszy się dużym poparciem wśród obywateli. Ile w tym zasługi królowej Elżbiety II i czy jej następcy będą równie skuteczni – pytamy znawcę kultury Wielkiej Brytanii i autora książek o Windsorach Marka Rybarczyka.

„Ta opowieść powstaje w historycznym momencie. Sędziwa, prawie 95-letnia już królowa może właśnie w pełnej dyskrecji przygotowywać oddanie lwiej części królewskich obowiązków w ręce syna regenta, nawet nieformalnie, unikając zawiłej procedury konstytucyjnej. Być może monarchini zechce wręcz już wiosną 2021 roku odejść na emeryturę poprzez abdykację i scedowanie korony na syna? Większość biografów uważa, że tak się nie stanie.

– Elżbieta będzie wierna religijnej przysiędze złożonej podczas koronacji w 1953 roku i pozostanie na tronie do samego końca…” – wyjaśnia Marek Rybarczyk we wstępie do swojej najnowszej książki „Elżbieta, Filip, Diana i Meghan. Zmierzch świata Windsorów”. Jednak od chwili, gdy to napisał, sytuacja zmieniła się o tyle, że do szpitala trafił książę Filip i po początkowych uspokajających doniesieniach, że to tylko standardowe badania kontrolne, Pałac Buckingham potwierdził w końcu, że mąż królowej zmaga się z infekcją. Książę Filip ma 99 lat, więc wszystkie scenariusze są możliwe, a ukazujące się nie tylko w brytyjskich serwisach informacje na temat procedury obowiązującej w przypadku śmierci członka rodziny królewskiej, dodatkowo podsycają napięcie.

Małżeństwo królowej od dawna jest formalnością, czy jest jeszcze coś, na co Elżbieta II może liczyć ze strony męża? Tak, Elżbieta i Filip nawet nie mieszkają już razem, poza okresem pandemii, którą spędzają w Windsorze, mimo to mąż jest dla Elżbiety dużym wsparciem. To jedyna osoba, która mówi jej to, czego nie usłyszy od nikogo innego. Filip jest człowiekiem bezpośrednim, dość złośliwym i bardzo inteligentnym, więc jego rady i uwagi są cenne. Odejście męża byłoby dla królowej bardzo dotkliwe i może przyspieszyć jej decyzję o wycofaniu się – choćby częściowym, w postaci ustanowienia regencji na rzecz Karola.

Pisze pan, że wraz z odejściem czy wycofaniem się królowej monarchia brytyjska wejdzie w fazę schyłkową. Czy, parafrazując przypisywane Ludwikowi XIV powiedzenie „państwo to ja”, monarchia brytyjska to Elżbieta II? Tak, brytyjska monarchia w jej obecnym kształcie to Elżbieta II. To królowa nadaje jej dostojeństwo, tajemniczość, pozwala zachować ten przestarzały ustrój. Oczywiście nie jest to monarchia absolutna, ale mamy XXI wiek, a Windsorowie pozdrawiają poddanych z balkonu pałacu czy jeżdżą w złotych karocach. To symbole mające stworzyć wrażenie wielowiekowej tradycji, a faktycznie zostały przywrócone na początku XX wieku przez Edwarda VII. Objęcie władzy przez Karola, co formalnie musi się stać, nawet jeśli miałby niedługo potem abdykować na rzecz Williama, przyniesie monarchię polityczną.

Co to znaczy? Karol jest ambitny, sfrustrowany długim oczekiwaniem na swoją kolej i niskimi notowaniami, czuje potrzebę działania. Choć dziś w Wielkiej Brytanii urzędnicy nadal służą królowej, a ona i jej syn mają nawet prawo odrzucenia regulacji prawnych godzących w ich majątek, to Elżbieta nigdy tego nie zrobiła. Poza tym oprócz odkrytych prób wpłynięcia na rząd w latach 70., praktycznie nie ingeruje w politykę. Wiadomo natomiast, że Karol wysyłał na przykład listy do ministrów Tony'ego Blaira z propozycjami rozwiązań w konkretnych sprawach. Elżbieta doprowadziła do powstania czegoś w rodzaju ewangelii Windsorów, która zastąpiła wykuwane i malowane w średniowieczu na ścianach katedr sceny z życia Chrystusa i Maryi. Zainteresowanie rodziną królewską zwiększył też bez wątpienia serial „The Crown”, nagrodzony właśnie złotym Globem w kategorii „najlepszy film dramatyczny”.

Zawsze się niepokoję, że te wielkie produkcje filmowe tworzą własną rzeczywistość i po obejrzeniu „Troi” czy „Królestwa niebieskiego” wielu widzom może się wydawać, że tak było naprawdę. Akurat „The Crown” nie wpisuje się w ten model, bo jego twórca, Peter Morgan, bardzo starannie dokumentował scenariusz. Dlatego zresztą były próby zablokowania czy ocenzurowania ostatniego sezonu, w którym pojawiła się już Diana Spencer. Odsłonięcie kulis jej relacji z Karolem pokazało go w bardzo niekorzystnym świetle, co odbiło się na jego notowaniach. Serial ma też tę zaletę, że zrywa z powielaniem wyidealizowanego wizerunku Windsorów, który kiedyś powszechnie obowiązywał. A dzieje się u nich jak w wielu rodzinach, na przykład ojciec od lat nie rozmawia z synem – wiemy, że Karol odwiedził Filipa w szpitalu, ale prawdopodobnie nie powiedzieli sobie nic więcej poza grzecznościową wymianą formułek o stanie zdrowia. Cieszę się, że moja poprzednia książka „Skandale angielskich dworów” też w pewien sposób przyczyniła się do zmiany postrzegania rodziny królewskiej.

Nie tyle skandali, ale na pewno wstrząsów nie szczędzą Elżbiecie II Sussexowie. Czy oni nie byliby dobrymi bohaterami „nowej ewangelii”? Mimo oficjalnego odejścia z rodziny królewskiej nadal budzą olbrzymie zainteresowanie światowych mediów. Harry i Meghan ukradli „święty ogień monarchii” i wystawili go na sprzedaż. Ta swoista  „monarchia na uchodźstwie” działa na szkodę Windsorów i królowa dobrze o tym wie. Dlatego pozbawiła swojego ukochanego wnuka wojskowych tytułów honorowych. Korzystając z magii tytułu, Sussexowie, wspierani przez doradców PR, odcinają kupony od swojego nazwiska. Mówią szczytne rzeczy na temat równouprawnienia, kryzysu klimatycznego, z którymi łatwo się zgodzić, ale nie wnoszą one nic szczególnie odkrywczego. Odcinając się od monarchii, za kilka lat przestaną być interesujący. To już się wydarzyło, przykład króla Edwarda VIII i jego żony, Wallis Simpson, dla której abdykował, pokazuje, że sama celebryckość szybko traci na wartości. Tyle że dziś mamy cywilizację mediów społecznościowych i wypalenie się popularności Meghan i Harry'ego nie jest aż tak pewne, a amerykańskie media wróżą księżnej wręcz karierę polityczną.

Ani nielubiany Karol, ani zbyt zwyczajni Kate i William nie zdołają utrzymać tej rangi, jaką zapewnia monarchii Elżbieta II. W ciągu 20 lat po jej odejściu Windsorowie „przesiądą się na rowery”, jak inne europejskie rodziny królewskie i dlatego zatytułowałem swoją książkę „Zmierzch Windsorów”.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Polecamy: „Elżbieta, Filip, Diana i Meghan. Zmierzch świata Windsorów” Marek Rybarczyk, wyd. Muza. Premiera 17 marca.

Marek Rybarczyk (Fot. materiały prasowe) Marek Rybarczyk (Fot. materiały prasowe)

Marek Rybarczyk, publicysta „Polityki”, „Newsweeka” i „Przekroju” , znawca kultury, historii i polityki współczesnej Wielkiej Brytanii, wieloletni dziennikarz radia BBC, korespondent „Gazety Wyborczej” w Londynie, autor książek poświęconych brytyjskiej monarchii.