1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Nadzieja na przyszłość

Nadzieja na przyszłość

(Fot. Małgorzata Kujda)
(Fot. Małgorzata Kujda)
„Zjadacz kurzu”, rzeźba stworzona przez Kubę Bąkowskiego, nie tylko przypomina robota, lecz rzeczywiście nim jest.

Nie na darmo nazwano go Zjadaczem. Jego zadaniem jest pochłanianie kurzu, zanim ten dostanie się do naszych płuc. Ciało mierzącego cztery metry robota zbudowane jest z elementów odzyskanych z nieczynnych zakładów przemysłowych – w tym fragmentów urządzeń pierwotnie służących do filtrowania powietrza.

Artysta Kuba Bąkowski zadbał nie tylko o skądinąd bardzo atrakcyjną formę pracy, lecz także o jej funkcję. „Zjadacz kurzu” został wyposażony w nowoczesne filtry HEPA. Dzięki temu umie pochłaniać cząsteczki PM10 i PM2,5 – najbardziej szkodliwe składniki miejskiego smogu. Posiada także czujniki, dzięki którym może służyć za stację pomiaru jakości powietrza. Zjadacz miał swoją premierę trzy lata temu podczas dziewiątej edycji cyklu „Sztuka w przestrzeni publicznej”, organizowanego w Kielcach przez Fundację „Nowa Przestrzeń Sztuki” Doroty i Tomasza Tworków.

Ten projekt został poświęcony legendarnemu zjazdowi awangardzistów i wizjonerów, którzy 50 lat temu radzili w stolicy Dolnego Śląska, jak za pomocą sztuki w przestrzeni publicznej przekształcać miasto i rzeczywistość. Opracowane wówczas koncepcje nie doczekały się realizacji, ale idea pozostała żywa. Praca Kuby Bąkowskiego jest jednym ze współczesnych dzieł, które się w nią wpisują.

Koronawirus może i usunął w cień dyskusję o skumulowanych kryzysach ekologicznych, o których debatowaliśmy przed zarazą. Pełzająca katastrofa nie robi sobie jednak przerwy na czas pandemii i pełznie dalej. Epidemia w końcu wygaśnie, tymczasem problem z kondycją globalnych i lokalnych ekosystemów zostanie, podobnie jak z powietrza nie znikną zabójcze dla człowieka pyły. Chyba że coś w tej sprawie zrobimy.

W grudniu 2020 roku Zjadacz był eksponowany we Wrocławiua, po czym trafił (znowu) do Buska-Zdroju pod Kielcami, uzdrowiska, w którym leczy się między innymi ludzkie płuca zniszczone toksycznymi skutkami ubocznymi rozwoju cywilizacji przemysłowej.

Ta rzeźba nie „zje” całego kurzu i nie wchłonie wszystkich pyłów zawieszonych. Wykonuje jednak swoją robotę: nie tylko oczyszcza powietrze, lecz także aktywizuje świadomość tych, którzy nim oddychają. Futuryści zachwycali się dymiącymi kominami i innymi maszynami, które zanieczyszczały świat – widzieli w nich symbole postępu. Postfuturyści, tacy jak Kuba Bąkowski, myślą o maszynach, które świat zaczną oczyszczać. W takim przemyśle i w takiej sztuce jest nadzieja na przyszłość – inaczej przyszłości może nie być wcale. 

„Zjadacz Kurzu. Miejska Rzeźba Puryfikacyjna” (2017).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze