1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Podejdź bliżej

Podejdź bliżej

Fot. Gerda Taro © International Center of Photography /Magnum Photos /Forum.
Wbrew okolicznościom, w jakich powstało, to doskonałe zdjęcie ma w sobie pogodę i dużo nadziei. O jego młodej, odważnej i utalentowanej autorce Gerdzie Taro na całe lata niesłusznie zapomniano.

Żołnierza z gołębicą sfotografowała na froncie wojny domowej w Hiszpanii. Była już wtedy znana pod pseudonimem Gerda Taro, ale na świat przyszła jako Gerta Pohorylle, dziewczynka z mieszkającej w Niemczech, za to pochodzącej z Polski żydowskiej rodziny. Rocznik 1910, urodzona w Stuttgarcie, chodziła do dobrych szkół, mówiła swobodnie kilkoma językami, była idealistką i antyfaszystką, od wczesnej młodości „serce miała po lewej stronie”. Gestapo aresztowało ją po raz pierwszy jeszcze w 1933 roku, zaraz po dojściu Hitlera do władzy. Udało jej się uciec do Francji. Tam poznała innego żydowskiego uchodźcę, który właśnie wydostał się z Niemiec, Endrégo Ernő Friedmanna. Zostali parą w życiu i pracy. Friedmann, początkujący, ale zdolny reportażysta, wciągnął ją w fotografię. Stworzyli fikcyjną postać Roberta Capy, rzekomego amerykańskiego reportera, pod którego nazwiskiem sprzedawali zdjęcia do prasy – gazety miały lepsze stawki dla dziennikarza z USA niż dla żydowskich azylantów. Friedmann wkrótce przyjmie tożsamość Capy jako własną. Gerta również wybiera sobie pseudonim i staje się Gerdą.

W 1936 roku oboje wyjeżdżają do Hiszpanii fotografować wojnę między republikańskim rządem a faszystowskimi rebeliantami. Zdjęcia z tego konfliktu otwierają przed Robertem Capą drzwi do kariery jednej z najważniejszych postaci fotografii prasowej XX wieku. W 1936 roku magazyn „Life” oceniał jednak, że najlepsze fotografie pokazujące hiszpańską tragedię zrobiła Taro. Tajemnica siły ich zdjęć polega na zaangażowaniu. Oboje widzieli w Niemczech dojście nazistów do władzy, wiedzieli, czym pachnie faszyzm. Nie mieli dystansu do tego, co dzieje się w Hiszpanii; to była także ich wojna. „Jeżeli zdjęcie nie jest wystarczająco dobre, to znaczy, że nie byłeś wystarczająco blisko” – mawiał Capa.

Spotkanie żołnierza z gołębicą uchwyciła w 1936 roku. Z tej wojny już nie wróciła. Kilkanaście miesięcy po zrobieniu tego zdjęcia zginęła w czasie pracy nad reportażem z walk pod Madrytem. Miała zaledwie 27 lat. Jej śmierć odbiła się wówczas głośnym echem wśród europejskich intelektualistów i artystów zaangażowanych w ruch antyfaszystowski, nagrobek na jej mogile w Paryżu wyrzeźbił sam Alberto Giacometti. Tyle że wkrótce Taro popadła w zapomnienie, ponownie odkryto ją dopiero w XXI wieku. Friedmann/Capa swój koniec znalazł kilka wojen i kilkanaście lat później, kiedy w 1954 roku dokumentował kolonialny konflikt w Indochinach. Oboje zginęli więc z aparatami w rękach. W chwili śmierci on był ikoną reportażu wojennego. Ona z czasem stała się ledwie przypisem w biografii sławnego partnera.

Dziś, kiedy wracamy do dorobku Gerdy Taro, przypominamy sobie wreszcie, że dziewczyna, która z reporterskim aparatem Leica nie bała się podejść blisko, była nie tylko dzielną osobą, lecz także wybitną fotografką. 

Fot. materiały prasowe

Zainspirowana biografią Gerdy Taro „Fotografka”, włoska powieść Heleny Janeczek właśnie ukazała się w polskim tłumaczeniu nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze