1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

„Najgorszy człowiek na świecie” – słodko-gorzki portret współczesnych trzydziestolatków. Recenzja filmu Joachima Triera

„Najgorszy człowiek na świecie” w reżyserii Joachima Triera w kinach od 11 marca. (Fot. materiały prasowe)
W klimacie filmu Joachima Triera „Najgorszy człowiek na świecie” można się zakochać. Ten norweski dramat chwyci was za serce, a historia poszukującej szczęścia w życiu i miłości Julii zostanie z wami na długo.

Przed wami kandydat do Oscara w kategorii Film Międzynarodowy i najlepszy film minionego roku według magazynu „Vanity Fair”. Do tego świetny dowód na to, że moda na kino skandynawskie trwa i ma się całkiem dobrze. Norweski dramat „Najgorszy człowiek na świecie” w reżyserii Joachima Triera („Głośniej od bomb”, „Thelma”) to niesamowicie wdzięczny, zabawny, momentami figlarny i niezwykle błyskotliwy, ale też brutalnie szczery portret współczesnych trzydziestolatków. Opowiada o poszukiwaniu siebie, uczuciach i niepewności, która towarzyszy nam, gdy podejmujemy ważne życiowe decyzje. Pokazuje, że życie nieustannie się zmienia, a razem z nim my sami – nasze potrzeby, poglądy, wymagania, obawy i nadzieje. Bawi i wzrusza.

(Fot. materiały prasowe)

Julia wkrótce skończy 30 lat. Ma mnóstwo pozytywnej energii do życia i tyle samo życiowych dylematów. Głowę zaprzątają jej niepoukładane relacje z rodzicami, ciągle nowe pomysły na siebie i nieustanne poszukiwanie szczęścia w miłości. W jej życiu panuje egzystencjalny chaos, a ona sama pełni w nim jedynie rolę widza. Mimo to próbuje zachować optymizm i iść przez życie z podniesioną głową.

Zaczyna studia medyczne, jednak szybko stwierdza, że bardziej niż ciało interesuje ją ludzki umysł. Potem wybiera psychologię, następnie rzuca ją dla fotografii, aż w końcu podejmuje pracę w księgarni. Próbuje też sił w pisarstwie – jej artykuły wywołują zażarte dyskusje w sieci, jednak w głębi duszy Julia czuje, że to również nie jest to, co chciałaby robić w życiu. W międzyczasie wdaje się w kilka przelotnych romansów. Starsi, ustawieni życiowo znajomi zdają się nie rozumieć jej wyborów i braku chęci założenia rodziny. „Młodzi mają dziś inaczej” – rzucają od niechcenia.

Spełnienie w miłości odnajduje u boku starszego od siebie Aksela (Anders Danielsen Lie), odnoszącego sukcesy zawodowe autora komiksów, jednak ich wizje wspólnej przyszłości szybko zaczynają się rozmijać. Gdy na pewnej imprezie dziewczyna poznaje Elvinda (Herbert Nordrum) – młodszego, lecz niezwykle czarującego chłopaka, zaczyna poważnie zastanawiać się nad swoim życiem i dotychczasowym związkiem. Wkrótce odkrywa, że to nowopoznany mężczyzna jest prawdopodobnie tym, czego najbardziej potrzebuje w życiu.

(Fot. materiały prasowe)

W tej słodko-gorzkiej historii z pewnością odnajdzie się wielu współczesnych trzydziestolatków, którzy wciąż szukają swojej życiowej ścieżki. „Najgorszy człowiek na świecie” kładzie jednak balsam na ich duszę, pokazując, że brak zdecydowania i pomysłu na siebie w tym wieku są całkowicie normalne. Tak samo jak popełnianie błędów, żałowanie pewnych decyzji czy zmienianie zdania. Uczy też, że próbowanie, sprawdzanie, szukanie nie są niczym złym. Co więcej – wszystkie te doświadczenia są nam potrzebne, abyśmy poznali prawdę o nas samych.

Główną rolę w filmie Triera odkrywa jednak uczucie. To ono jest tak naprawdę czołowym powodem zmian, jakie zachodzą w życiu Julii. Jak przyznaje sam reżyser, „Najgorszy człowiek na świecie” to film o miłości, który sięga nieco głębiej, poza ekranowe historie, gdzie wszystko jest proste i klarowne, a uczucia – tak cudownie jednoznaczne. – Chciałem przyjrzeć się temu, jak bardzo nawet ci racjonalni i pewni siebie ludzie mogą stać się zdecydowani i niepewni, gdy się zakochują – dodaje.

Film w swojej strukturze przypomina powieść – podzielony jest na 12 rozdziałów (plus prolog i epilog), które tworzą spójną całość. Niektóre z nich przybierają postać krótkiej scenki, jak np. „Seks oralny w czasach #metoo”, inne zaś – chociażby niezwykle ujmująca „Zdrada” – wywracają całą fabułę do góry nogami. Dzięki temu „Najgorszy człowiek na świecie” jest nieprzewidywalny i pełen zwrotów akcji, a w jego klimacie można się zakochać. Jest świetnie napisany i doskonale zagrany (ogromne brawa dla odtwórczyni głównej roli, zjawiskowej Renate Reinsve, o której z pewnością jeszcze nie raz usłyszmy). Wizualnie zachwyca już od pierwszej sekundy, a całości towarzyszy znakomita, idealnie oddająca charakter filmu ścieżka dźwiękowa. Istna uczta dla oczu i ducha.

(Fot. materiały prasowe)

Dramat Joachima Triera polecamy jednak nie tylko trzydziestolatkom. To film dla każdego, kto nieustannie poszukuje siebie. „Najgorszy człowiek na świecie” uczy bowiem, że warto smakować życie i odkrywać się na nowo, jednak tylko wtedy ma to sens, gdy podążamy za głosem serca i żyjemy w zgodzie ze sobą.

„Najgorszy człowiek na świecie” w reżyserii Joachima Triera w kinach od 11 marca.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze