1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

„C’mon C’mon” – film, który uczy wzajemnej troski i odnajdywania piękna w codzienności

Joaquin Phoenix i Woody Norman w filmie „C’mon C’mon” (Fot. materiały prasowe)
Nowy film Mike’a Millsa z Joaquinem Phoenixem i debiutującym na dużym ekranie Woody’m Normanem to czuła i pokrzepiająca historia o przyjaźni i empatii, którą musicie zobaczyć. Odpowiada na niepokój i niepewność naszych czasów, uczy okazywania emocji i zszywania naderwanych więzi.

Wielki powrót Mike’a Millsa, którego widzowie pokochali za „Debiutantów” i „Kobiety i XX wiek”, a także spektakularny powrót na ekrany Joaquina Phoenixa, jednego z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia, który w „C’mon C’mon” zagrał pierwszą od czasów „Jokera” rolę, zaskakując i całkowicie redefiniując swój wizerunek. Jego bohater – Johnny, dziennikarz radiowy – uczy się uważnie słuchać, budować trwałe więzi, naprawiać błędy przeszłości i… przytulać. Kameralny, przepełniony czułością czarno-biały film Millsa buduje mosty pomiędzy pokoleniami, dodaje otuchy i przykleja plastry na nasze najdotkliwsze rany.

Phoenix wciela się w „C’mon C’mon” w nowojorskiego singla, uroczego, ciepłego dziennikarza, który przemierza Amerykę z mikrofonem, pytając dzieciaki i młodzież o ich życie, marzenia, supermoce i plany na przyszłość. Po drodze reporter odwiedza mieszkającą w Los Angeles siostrę (Gaby Hoffman), z którą nie rozmawiał od lat, a która teraz potrzebuje jego pomocy. Żeby wesprzeć ją w opiece nad dziewięcioletnim synkiem (Woody Norman), Johnny zabiera go ze sobą do Nowego Jorku. Wspólna podróż okaże się lekcją cierpliwości, odpowiedzialności i zwyczajnie – dorosłości, której dziennikarz dotąd unikał. Pozwoli mu także zrozumieć, że prawdziwe supermoce to te, którymi władają matki.

Aktorzy tworzą na ekranie fenomenalne, bezbłędnie zgrane trio, a zachwycający naturalnością dwunastoletni Woody Norman to zjawisko, jakiego w kinie nie było od dawna. Jego rola już została okrzyknięta jednym z najlepszych występów ostatnich lat. Nic dziwnego, że coraz częściej mówi się o Oscarze dla debiutującego w „C’mon C’mon” chłopca. Poruszający film Mike’a Millsa zasłużył zresztą na więcej nominacji. Jest bowiem najlepszą możliwą odpowiedzią na niepokój i niepewność naszych czasów. Uważny, ciepły, skupiony wokół najważniejszych relacji „C’mon C’mon” działa terapeutycznie: uczy wzajemnej troski, okazywania emocji, zszywania naderwanych więzi. Dowodzi też, że najmłodsze pokolenie, które tak chętnie oskarżamy o egoizm, ma nam do zaoferowania o wiele więcej, niż sądzimy. Wystarczy tylko tych dzieciaków uważnie posłuchać. To one są przyszłością.

Dramat Millsa zbiera najwyższe oceny i pozytywne opinie widzów. Został też nagrodzony najważniejszymi laurami, m.in. Nagrodą Publiczności na prestiżowym festiwalu ENERGACamerimage. Czy zachwyci również polską publiczność? Tego dowiemy się niebawem. „C’mon C’mon” trafi na ekrany kin już 21 stycznia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze