1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Nowe twarze polskiego kina w serialu Netflixa „Zachowaj spokój”. Rozmowa z Agatą Łabno i Krzysztofem Oleksynem

Krzysztof Oleksyn, Agata Łabno i Mikołaj Śliwa w serialu „Zachowaj spokój” (Fot. Piotr Liwic/materiały prasowe)
Zdążyli już zachwycić kreacjami w uznanych filmach i serialach („Wszystkie nasze strachy”, „Wesele”, „Rojst ’97”). Teraz zobaczymy ich w kolejnych rolach: zakochanych i nieco pogubionych nastolatków w nowym serialu oryginalnym Netflixa „Zachowaj spokój” na podstawie powieści Harlana Cobena. O problemach współczesnej młodzieży, pracy na planie i planach na przyszłość – rozmawiamy z Agatą Łabno i Krzysztofem Oleksynem.

Scenariusz serialu „Zachowaj spokój” powstał na kanwie powieści Harlana Cobena. Czytaliście ją wcześniej? Znaliście jego twórczość, czy to była Wasza pierwsza styczność z tym autorem?
Agata Łabno: Nie miałam wcześniej dużej styczności z jego twórczością, oglądałam jedynie serial „W głębi lasu” – poprzednią polską produkcję oryginalną Netflix. Jednak przed rozpoczęciem pracy na planie przeczytałam książkę „Zachowaj spokój”, ale oczywiście różni się ona w dużej mierze od serialu.
Krzysztof Oleksyn: Oczywiście słyszałem o Harlanie Cobenie wcześniej. Również widziałem „W głębi lasu” i przeczytałem też powieść „Zachowaj spokój” przed rozpoczęciem pracy.

Co Was skłoniło, aby wystąpić w tym serialu?
K.O.: Kiedy dostałem scenariusz, zachwyciło mnie to, że będę miał okazję zagrać postać, która jest obrazem współczesnej młodzieży. Młodzieży, która poszukuje i potrzebuje kontaktu z rodzicami, ze światem dorosłych, i na którą czyha wiele niebezpieczeństw. Cieszyłem się, że będę miał okazję wejść w buty chłopaka sporo młodszego ode mnie.
A.Ł: Mnie się bardzo spodobała struktura; to, jak zbudowane są seriale i książki Harlana Cobena. To, że jest mnóstwo wątków, z każdym kolejnym odcinkiem się one przeplatają, a w końcu okazuje się, że jest jedno rozwiązanie, na które nigdy w życiu bym nie wpadła. Okazuje się, że da się to wszystko połączyć, i uzyskać zaskakujący efekt. Uwielbiam to.
Bardzo szanuję też relację, która jest między Kają a jej ojcem, Pawłem Kopińskim [granym przez Grzegorza Damięckiego – przyp. red.] – to relacja wzajemnego szacunku, zaufania i polegania na sobie. To jest super. Oraz to głębokie, gorące uczucie do Adama, które prowadziło moją postać przez cały serial.

Krzysztof Oleksyn i Agata Łabno jako Adam Barczyk i Kaja Kopińska (Fot. Piotr Liwic/materiały prasowe)

Wasi bohaterowie nie mają łatwo. Adam najpierw mierzy się z żałobą po śmierci przyjaciela, potem sam nagle znika bez śladu, natomiast Kaja robi wszystko, aby nawiązać z nim kontakt. Tytuł serialu brzmi „Zachowaj spokój”. Czy Wy bylibyście w stanie zachować spokój na miejscu Waszych bohaterów?
A.Ł: Ja bym bardziej panikowała. Ja, jako Agata, nie byłabym na tyle spokojna. Chciałabym działać, byłabym tak samo zdeterminowana, żeby odnaleźć mojego chłopaka, ale chyba nie miałabym w sobie aż tyle cierpliwości i spokoju.
K.O.: Gdyby Adam był Krzyśkiem, to myślę, że ten serial by nie powstał (śmiech).
Myślę, że gdybym ja znajdował się w sytuacji Adama, totalnie mógłbym liczyć na swoich rodziców. Przyszedłbym do nich, chciałbym z nimi porozmawiać. Dlatego też to było dla mnie tak atrakcyjne – wejść i zbadać świat chłopaka, który od tych rodziców ucieka, który im nie ufa, a jednocześnie ma wielki głód bliskości i ciepła.

Adam nie ufa rodzicom, natomiast Kaja chętnie zwierza się ojcu ze swoich problemów.
A.Ł.: Kaja ma swoje tajemnice, ale jest też bardzo blisko z tatą. W pewnym momencie prosi go nawet, aby za pomocą swoich znajomości pomógł jej i przyspieszył to poszukiwanie.

Waszych rodziców grają znakomici aktorzy: Magdalena Boczarska i Leszek Lichota oraz Agnieszka Grochowska i Grzegorz Damięcki. Jak Wam się z nimi współpracowało?
K.O.: Wspaniale! Już od samego castingu czułem, że ja i Magda to może być strzał w dziesiątkę. Czułem chemię i otwartość na pomysły, co jest dla mnie bardzo istotne w pracy. Podziwiałem też na planie niesamowitą zdolność Leszka Lichoty do inscenizacji. Leszek ma czasem tak niesamowite pomysły, które odwrócą scenę, ale podbiją to, o czym chcieliśmy opowiedzieć. Jego czujność mnie zachwycała. To było dla mnie inspirujące spotkanie. Obcowałem z bardziej doświadczonymi ludźmi, których mogłem podglądać w pracy. To jest nieoceniona wartość.

Rodzina Barczyków (Fot. Piotr Liwic/materiały prasowe)

A.Ł.: Z Grzegorzem Damięckim i Agnieszką Grochowską od razu złapałam kontakt i na szczęście był między nami luz. Grzegorz był bardzo wspierający. Był dobrym partnerem. Mogłam się zainspirować, patrząc jak bardziej doświadczeni aktorzy grają oraz też uczyć się od nich.

W pierwszym odcinku rodzice Adama zaczynają go szpiegować za pomocą aplikacji. Uważacie, że postąpili słusznie?
K.O.: Uważam, że jest to droga na skróty. Pochodzę z domu, w którym miałem bardzo dużo wolności i z perspektywy czasu wiem, jak wiele mi to dało. Mogłem sam zderzać się z problemami, jednocześnie wiedząc, że jest ktoś obok, do kogo mogę się zwrócić. Otrzymałem to zaufanie. Jednak warto pamiętać o tym, że zaufanie to też ryzyko. Ważne jest, żeby dzieciaki popełniały błędy. Tego mojej serialowej mamie zabrakło – tego, żeby miała większe przyzwolenie na to, aby Adam mógł te błędy popełniać i mógł sam dojrzeć w swoim świecie, a nie trzymać się kurczowo mamy.
Jest taki moment w życiu młodego człowieka, kiedy rodzice przestają być dla ciebie całym światem, a stają się ludźmi. To jest moment, w którym poznajesz tego rodzica na nowo. To może być przerażające, ale co zrobić, aby dać do siebie większy dostęp i spotkać się w tym nowym świetle? Ja nie widziałbym się w roli dziecka, które miałoby mieć zainstalowane oprogramowanie szpiegowskie.

Leszek Lichota, Krzysztof Oleksyn i Agata Łabno (Fot. Piotr Liwic/materiały prasowe)

Co było największym wyzwaniem podczas kręcenia? Która scena była najtrudniejsza do zagrania?
A.Ł: Nie mam chyba takiej najtrudniejszej sceny. Do każdej podchodzi się z takim samym zaangażowaniem. To nie tak, że jedna jest trudniejsza, inna mniej trudna czy mniej ważna. Każda scena jest ważna, do każdej trzeba się przyłożyć i dać swoją wrażliwość.
Wyzwaniem była praca na dwie kamery, wcześniej tak nie pracowałam. To była nowość – kręciliśmy scenę i musiałam pamiętać o swojej pozycji i o tym, że kamera jest jeszcze z tyłu i z boku. Pamiętać o tym, żeby ustawić się tak, aby nikogo nie zasłonić. Żeby odwrócić się w dobrą stronę i jedną nogą być w postaci, a drugą – tu i teraz, obserwując to, co się dzieje na zewnątrz, słuchać uwag i być skupioną. To zawsze jest wyzwanie, żeby być na tyle skupionym, aby nie włączać tego wewnętrznego krytyka, który mówi: „źle to robisz”, „to była zła mina”.
K.O.: Dla mnie to było wejście w buty chłopaka, który ma 18 lat, bo jestem siedem lat starszy od Adama i zależało mi na tym, aby cofnąć się do czasów, kiedy byłem w tym wieku. Przez te siedem lat świat się naprawdę zmienił. Musiałem złapać kondycję współczesnego nastolatka. To było dla mnie duże wyzwanie. Poświęciłem sporo czasu, aby wejść w ten świat i być wiarygodnym.

Jak nad tym pracowałeś?
K.O.: Obserwowałem i słuchałem młodych ludzi, którzy często przesiadują w mojej ulubionej kawiarni w Warszawie. Nie podsłuchiwałem, dość głośno rozmawiali. To jest ciekawe, jakiego oni języka używają, jak na siebie patrzą… Starałem się brać to z życia. Zwracałem uwagę na sporo młodszych od siebie ludzi na ulicy, widziałem co mają w oczach, jak reagują. To była praca obserwatora.
Jako aktor, dość dużo czasu spędzam przy stoliku w kawiarni. Szukam inspiracji, próbuję stworzyć pejzaż wewnętrzny mojej postaci, aby ten świat, który mam w sobie, mógł się przenieść na ekran. Żeby to nie były tylko sceny do zagrania.

Jesteście dopiero na początku swojej drogi aktorskiej. Jakie są Wasze marzenia i plany zawodowe na najbliższy czas?
A.Ł.: Chciałabym na pewno pracować w zawodzie. Grać w teatrze, filmach i serialach. Moim marzeniem aktualnie jest dubbing. Chciałabym dubbingować i śpiewać w bajkach, więc jeśli ktoś czyta ten artykuł, to polecam się! (śmiech)
K.O.: Ja jestem dość improwizującym człowiekiem, otwartym na życie i nowe możliwości. Na pewno nie wyobrażam sobie nie grać w teatrze i będę tej pracy w teatrze poszukiwał.
Aktorstwo teatralne i filmowe bardzo się od siebie różni. W teatrze nie ma drugiej szansy, nie ma dubli, wszystko dzieje się na żywo. Uwielbiam też obserwować to, jak moja rola w teatrze dojrzewa. Ta powtarzalność jest dla mnie czymś bardzo na plus.
W najbliższym czasie wchodzę na plan kolejnej fabuły, ale czekam też na okres wakacyjny, kiedy wreszcie będę mógł porwać moją drugą połówkę, zmienić przestrzeń i nacieszyć się spokojnym życiem. Zachować spokój.

Agata Łabno, rocznik 1998, aktorka filmowa i teatralna. Studiuje na V roku Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie na wydziale wokalno-aktorskim. Zadebiutowała w nagrodzonym na Festiwalu w Gdyni dramacie „Wszystkie nasze strachy”. Współpracuje z Narodowym Teatrem Starym im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie.

Krzysztof Oleksyn, rocznik 1997, aktor filmowy i teatralny. W 2021 roku ukończył wydział aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Zagrał m.in. w filmie „Wesele” Wojciecha Smarzowskiego oraz serialach „The Liberator” i „Rojst ‘97”.

„Zachowaj spokój” to polski serial oryginalny Netflix na podstawie powieści Harlana Cobena. Zamożne osiedle, gdzie pozostająca w bliskich relacjach lokalna społeczność wiedzie spokojne życie. Wszystko zmienia się, gdy osiemnastoletni Adam (Krzysztof Oleksyn) znika bez śladu. Niebezpieczeństwo szybko eskaluje, a zaniepokojeni rodzice (Magdalena Boczarska i Leszek Lichota) robią wszystko, by chronić swoje dzieci, które u progu dorosłości postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Premiera 22 kwietnia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze