1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Żegnamy Jerzego Trelę

Jerzy Trela zmarł 15 maja 2022 roku. Miał 80 lat. (Fot. Mateusz Włodarczyk/Forum)
Jerzy Trela nie żyje. Wybitny aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, profesor PWST w Krakowie i współtwórca krakowskiego Teatr STU miał 80 lat.

„Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość, że dzisiaj zmarł Jerzy Trela – wspaniały aktor, cudowny człowiek, legenda teatru polskiego, nasz kolega. Każde słowa wydają się w tej chwili niewystarczające. Łączymy się w bólu z Rodziną i Bliskimi” – napisali przedstawiciele Starego Teatru w niedzielę 15 maja na Facebooku.

Jerzy Trela urodził się 14 marca 1942 we wsi Leńcze w powiecie wadowickim. Był aktorem teatralnym i filmowym oraz profesorem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, a w latach 1984–1990 także jej rektorem. Wydział aktorski tej uczelni ukończył w 1969 roku. Był jednym ze współtwórców Krakowskiego Teatru Scena STU.

Zadebiutował jeszcze w czasie studiów w telewizyjnym serialu „Stawka większa niż życie”. Na scenie teatralnej po raz pierwszy wystąpił w 1969 roku – zagrał główną rolę w „Nosie” Gogola w krakowskim Teatrze Rozmaitości. Wcielił się też w postać m.in. Gustawa i Konrada w „Dziadach” Mickiewicza (reż. Konrad Swinarski, 1973), Jaszy w „Wiśniowym sadzie” Czechowa (Jerzy Jarocki, 1975), Raskolnikowa w „Zbrodni i karze” Dostojewskiego (reż. Maciej Prus, 1977) czy Klaudiusza w „Hamlecie” Szekspira wg. Andrzeja Wajdy (1981).

Do jego najbardziej znanych ról filmowych zaliczają się występy m.in. w „Kolumbach” (reż. Janusz Morgenstern, 1970), „Kobiecie samotnej” (Agnieszka Holland, 1981), „Matce Królów” (Janusz Zaorski, 1982), „Trzech kolorach. Białym” (Krzysztof Kieślowski, 1993) i „Panu Tadeuszu” (Andrzej Wajda, 1999).

Zaledwie kilka dni temu Rada Miasta nadała Jerzemu Treli tytuł Honorowego Obywatela Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa „w dowód uznania jego szczególnych zasług dla rozwoju życia teatralnego Krakowa i kultury polskiej”.

Od ponad 20 lat zmagał się z chorobą nowotworową. Zmarł w Krakowie 15 maja 2022 roku.

Jerzy Trela we wspomnieniach ludzi teatru

Dorota Segda, aktorka i rektorka Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie: – Odszedł mój i nasz ukochany rektor. […] Wielkiej dobroci i skromności człowiek, kochający studentów, choćby nie wiem jak byli „niegrzeczni”, choćby nie wiem jak dawali w kość. […] Ta jego skromność, pomimo tego, że był już za życia legendą polskiego teatru, była taką skałą, której nie da się zastąpić. […] Tak jakbym kawałek serca swojego straciła dzisiaj.

Janusz Radziwiłowicz, aktor filmowy i teatralny: – Był jednym z najbliższych mi ludzi. Wiele lat spędziliśmy razem, grając w Starym Teatrze. Właściwie miałem takie poczucie, że był dla mnie niemal starszym bratem. O rolach to oczywiste, nie ma co się wymądrzać, natomiast był to piękny człowiek […] Odchodzi pokolenie, tak jak dziś mój mistrz Ignacy Gogolewski [90-letni aktor zmarł tego samego dnia co Jerzy Trela – przyp. red.]. Taka jest prawda czasu. To się musi zdarzyć. Zawsze za wcześnie, ale tak jest. Wiem, że był ostatnio bardzo chory. Miałem jeszcze okazję rozmawiać z nim jakiś miesiąc temu przez telefon, a później nie chciał się kontaktować, nie odbierał. Rozumiem. I stało się.

Waldemar Raźniak, dyrektor Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie: – O Jerzym Treli można powiedzieć, że nie wyobrażał sobie życia bez tego zawodu. W którymś z wywiadów wspominał o tym, że wiele życia upłynęło mu na tej fikcji teatralnej czy filmowej, którą jako aktor kreował.

Adam Woronowicz, aktor filmowy i teatralny: – Był niezwykle wrażliwy i delikatny. […] Nie pamiętam, żeby Jurek kiedykolwiek na kogokolwiek podniósł głos, zdenerwował się czy okazał jakieś zdenerwowanie. Jego pokora może przejść do legendy. Coś nieprawdopodobnego i niebywałego przy tej klasie aktora, co się niezwykle rzadko zdarza. Był dla mnie też takim – można powiedzieć – mistrzem, mistrzem słowa, w jakiś nieprawdopodobnych sposób interpretował Wyspiańskiego. […] Był człowiekiem bardzo ciepłym i życzliwym. Jurka to się chciało zawsze przytulić, posiedzieć z nim, pośmiać się.

Anna Augustynowicz, reżyserka teatralna: – Miał ogromny szacunek dla każdego człowieka, studenta, był przyjacielem każdego z nas. […] Mieliśmy takie poczucie, że każdego z nas traktuje serio i utwierdzał w przekonaniu, że jest zwykłym człowiekiem z ogromnym poczuciem humoru, opowiadającym anegdoty, dowcipy.

Szymon Kuśmider, aktor filmowy i teatralny: – Przy tak nieprawdopodobnej jego charyzmie, wielkości jako aktora – był bardzo skromnym i cichym człowiekiem i bardzo serdecznym dla innych. […] Cechowały go skromność, cierpliwość, ciepło, życzliwość, chęć słuchania, a jak były jakieś niepowodzenia, katastrofy, to mówił: „Słuchaj, nie przejmuj się, to nie Wietnam”. Od razu robiło się lepiej, kłopoty szły w las.

Teresa Budzisz-Krzyżanowska, aktorka filmowa i teatralna: – Był królem w „Hamlecie”, ja byłam królową i wychodziliśmy razem na scenę. Za kulisami zawsze coś mi jeszcze podpowiadał. Opowiadał też o sobie, że wrócił dopiero z Warszawy, bo oprócz tego, że był aktorem, działał też społecznie. Wszyscy go bardzo kochaliśmy, a ja go ceniłam nadzwyczaj. Parę razy rozmawiałam o nim z panem Gustawem Holoubkiem, który też miał o nim jak najlepsze zdanie i zapraszał go do swoich spektakli. […] Nie ma słów na to, żeby podziękować Bogu za taką postać, jaką stworzył i że taki Jurek Trela znalazł się między nami. I nie ma słów, żeby wyrazić żal, że już go między nami nie ma.

Wojciech Malajkat, aktor i rektor Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie: – To dwie bardzo smutne wiadomości. […] To czarna niedziela […]. Odchodzą ludzie, którzy łączyli sobą nasz świat ze światem, do którego już nigdy nie będziemy mieli dostępu, ze światem romantyzmu. Oni jeszcze otarli się o takich ludzi, którzy przeżyli epokę romantyzmu, epokę najwspanialszą w dziejach – moim zdaniem – sztuki naszej i chyba światowej. A teraz, gdy już ich nie ma, nie będzie z kim o tym pogadać. […] Mnie się udało z nimi oboma pracować, z oboma rozmawiać o tym jak bez romantyzmu nie byłoby współczesnej sztuki, każdej sztuki: i aktorskiej, i malarskiej, i muzyki. […] Jak wszyscy najwięksi aktorzy, a oni byli wielcy, nie robili ze swojej wielkości sprawy, nie uznawali tandety, jednoznaczności, banału. Nie interesował ich świat odruchowego, instynktownego aktorstwa. Budowali kreacje w oparciu o fenomenalną wyobraźnię. Mieli w sobie tajemnicę. Gdyby nie ona, nie byliby w swoich epokach bożyszczami, a przecież do końca nimi byli. Byli bogami w naszym świecie, nie tylko zresztą w naszym środowisku.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze