1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Muzyczne odkrycia lata – nowe płyty

(Fot. materiały prasowe)
Odkrywanie nowych brzmień może być nie lada przyjemnością zwłaszcza w czasie wakacyjnych podróży.

Trzeci solowy album Harry'ego Stylesa

Harry Styles, żeby przygotować przeboje na tegoroczne lato, wrócił na moment z planu filmowego. Jeszcze w tym roku mamy go zobaczyć w thrillerze psychologicznym „Don’t Worry Darling” i dramacie „My Policeman”. Po udanym występie w „Dunkierce” 28-letni brytyjski idol poszedł za ciosem i ostatnio wydaje się częściej zaglądać na plan filmowy niż do studia. O fanach, którzy są z nim od czasów zespołu One Direction, i tych nowszych w końcu sobie jednak przypomniał i po trzech latach doczekali się jego trzeciego solowego albumu. Ale nie tylko oni: płyta „Harry’s House” wzorem poprzedniczek przez wiele miesięcy będzie źródłem radiowych przebojów, jak to stało się już z pierwszym singlem „As It Was” – z miejsca podbił eter także w Polsce. Sprawdźcie koniecznie prosty, ale efektowny teledysk do tego utworu, który jest dziełem współpracowników Stylesa z Ukrainy. No i kolejnym pokazem jego aktorskich zdolności.

Harry Styles, „Harry’s House”

Ucieczka w kosmos

Yann Tiersen nadal kojarzy się z „Amelią” i chyba już tak zostanie, lecz muzyką filmową zajmuje się na pół etatu. Resztę czasu poświęca samodzielnym wydawnictwom, nagrał ich już cały tuzin. Matematyczny tytuł najnowszej płyty Bretończyka dobrze oddaje charakter całości: to efekt zabaw z samplami, sekwencerami i innym elektronicznym ustrojstwem. Gratka dla amatorów kosmicznych brzmień, trochę futurystycznych, trochę retro. A dla Tiersena pewnie kolejna próba ucieczki od „Amelii”.

Yann Tiersen, „11 5 18 2 5 18”

Gdyby…

Debiut gdańskiego tria Byty był wyczekiwany, bo od kilku lat zachwycali singlami i epkami godnymi najlepszych lat trip-hopu. Paweł Przyborowski, Sebastian Lipiński i Katarzyna Siepka dorzucali do tego inne inspiracje. Byty są więc nade wszystko nastrojowe, wręcz zmysłowe. Jakie obrazowe porównanie przychodzi mi do głowy? Niech będzie takie: gdyby „Twin Peaks” kręcono dzisiaj, David Lynch o muzykę zamiast Włocha mógłby poprosić utalentowanych Polaków.

Byty, „Rejs”

Jak za dawnych lat

Piąta, ledwie półgodzinna płyta 36-letniej Lykke Li brzmi jak materiał demo młodszej o połowę debiutantki. Szwedka już na początku prac nad „Eyeye” ostrzegała, że będzie minimalistycznie, ale wyszło wręcz ascetycznie. Już po zakończeniu nagrań tłumaczyła, że w domowym studiu przepracowywała urwaną relację. Uznajmy to za okazję, by posłuchać Lykke Li znowu w skromnych klawiszowych aranżach, bez produkcyjnych oszustw, blisko ucha. Kurczę, a może to faktycznie jej demówka z młodości?

Lykke Li, „Eyeye”

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze