„Złote czasy Rzeczypospolitej” – wystawa na inaugurację Polskiej Prezydencji

Materiały prasowe

Najlepsze dzieła sztuki odzwierciedlające dzieje Polski od końca średniowiecza do rozbiorów można podziwiać na wystawie prezentowanej od 1 czerwca w Pałacu Królewskim w Madrycie. Bez wątpienia jej najważniejszym punktem jest „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci. Ekspozycję, która uświetnia polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej, przygotowało Muzeum Narodowe w Krakowie.

Wielka wystawa „Polska. Skarby i kolekcje dzieł sztuki, czyli Złote czasy Rzeczypospolitej” („Polonia, Tesoros y Colecciones Artísticas”) ukazuje panoramę rozwoju sztuki polskiej od XV do XVIII wieku. 200 obiektów prezentowanych w 11 salach madryckiego pałacu składa się na obraz polskich gustów i możliwości artystycznych. Zabytki pochodzą ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, a także z innych polskich muzeów oraz z kościołów.

Perłą wystawy w Hiszpanii jest arcydzieło Leonarda da Vinci „Dama z gronostajem”, ale znajdują się na niej także inne skarby. Zobaczyć można m.in. obraz z początku XVI wieku, przedstawiający św. Stanisława, patrona Polski; renesansowy portret zbiorowy Jagiellonów, namalowany w warsztacie Łukasza Cranacha mł.; portret króla Stefana Batorego autorstwa Marcina Kobera. Niejednego zadziwi „Taniec śmierci” czy portrety trumienne.

Goście królewskiego pałacu mogą podziwiać arras z serii stanowiącej replikę cyklu „Dziejów Noego”, który po raz pierwszy został wykonany w Brukseli ok. 1550 roku, dla króla Polski Zygmunta II Augusta Jagiellona i oprawę książki haftowaną w XVI wieku przez królową Annę Jagiellonkę. Na wystawie znalazło się też gotyckie berło Uniwersytetu Jagiellońskiego i pierwsze wydanie dzieła Mikołaja Kopernika „De revolutionibus orbium coelestium”.

Główny punkt wystawy – „Dama z gronostajem” – to alegoryczny portret Cecylii Gallerani, namalowany około roku 1490 przez Leonarda da Vinci (1452-1519). Nowatorski na tle epoki, jeden z zaledwie 10 konterfektów stworzonych przez artystę, jest chlubą polskich zbiorów. Został zakupiony przez księcia Adama Jerzego Czartoryskiego około 1800 roku zapewne we Włoszech i trafił do rąk jego matki, księżnej Izabeli z Flemingów Czartoryskiej, która w 1801 roku otworzyła w Puławach pierwsze w Polsce publiczne muzeum. Cecylia Gallerani była damą mediolańskiego dworu, kochanką księcia Lodovica Sforzy zwanego il Moro. Zwierzątko, które trzyma na ręku, należy do rodziny łasicowatych, ale różni się nieco od maleńkiego i niedającego się oswoić gronostaja. Czartoryska uważała, że jest podobne do kuny, inni brali je za łasicę, fretkę, tchórzofretkę, a także tchórza albinosa. W tym przedstawieniu zwierzątko pełni przede wszystkim funkcję emblematu, stanowiącego aluzję zarówno do księcia Sforzy, zwanego ermellino (gronostaj), jak i jego kochanki, której nazwisko Gallerani mogło kojarzyć się z grecką nazwą zwierzęcia gale.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Na uwagę zasługuje także dzieło Marcina Kobera. Pochodzący z Wrocławia artysta po odbyciu wędrówki czeladniczej po Niemczech w 1583 roku przybył do Polski i został malarzem króla Stefana Batorego (1533-1586). Pracował też dla cesarza Rudolfa II (1552-1612) i dla Zygmunta III Wazy (1566-1632). Zaliczany jest do najwybitniejszych malarzy Europy Środkowej tego czasu. Portretował przede wszystkim władców i ich rodziny. Prezentowany na wystawie „Portret Stefana Batorego”, wypożyczony z Muzeum Historyczno-Misyjnego Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie, został namalowany w podobnej konwencji jak inne jego dzieła, np. dziecięce portrety Władysława Zygmunta Wazy czy Anny Marii Wazówny.

Zobaczyć można „De revolutionibus orbium coelestium” – przełomowe w dziejach nauki dzieło Mikołaja Kopernika (1473-1543) – astronoma, matematyka, lekarza, ekonomisty, kanonika warmińskiego – w którym wyłożył on swą teorię heliocentrycznej budowy wszechświata i przedstawił naukowe dowody na to, że Ziemia wraz z innymi planetami krąży wokół Słońca. Egzemplarz prezentowany na wystawie opatrzony jest dedykacją dla papieża Pawła III oraz listem kardynała Mikołaja Schönberga do autora. Był on własnością Zygmunta II Augusta, króla Polski, o czym świadczy napis wytłoczony na okładzinie dolnej oraz superekslibris herbowy na okładzinie górnej: SIGISMVNDI AVGVSTI REGIS POLONIAE MONVMENTVM. 1551.

 

Widzowie wystawy mogą także poznać bliżej charakterystyczny rytuał pogrzebowy, jaki wykształcił się w Polsce w XVII stuleciu (tzw. pompa funebris). Wystawioną na katafalku trumnę ozdabiano aż do przesady, nie stroniąc od teatralnych zabiegów inscenizacyjnych. Magnatom, których pogrzeb odbywał się często kilka tygodni po zgonie, na dzień odprowadzenia zwłok budowano w kościołach bogate konstrukcje baldachimowe – castrum doloris – twierdze boleści. Przykład wielkich panów podchwytywała drobniejsza szlachta, której nie było stać na okazałą ceremonię, więc utrwalała pamięć o swych zmarłych, zamawiając ich trumienne wizerunki. Za ich pośrednictwem zmarli byli nadal obecni wśród żałobników, wraz z nimi uczestniczyli w uroczystościach. Ilustracją tego fenomenu na wystawie jest obraz „Taniec śmierci” oraz portrety trumienne.

Temat „tańca śmierci” był popularny przede wszystkim w kręgu bernardyńskim, gdzie kultywowano franciszkańską tradycję obrazowego przedstawiania wydarzeń (szopki, misteria wielkanocne) czy pojęć (np. równość ludzi wobec nieuchronnej śmierci). Obraz „Taniec śmierci”, wypożyczony na wystawę z kościoła bernardynów w Krakowie, przypisuje się czasem zakonnikowi z tego klasztoru, malarzowi o. Franciszkowi Lekszyckiemu (?-1668).

Prezentowane na wystawie portrety trumienne są oryginalnym polskim zjawiskiem kulturowym, ukształtowanym w XVII i XVIII wieku. Sześcio- lub ośmioboczne, umieszczane były na jednej z poprzecznych ścianek trumny. Po uroczystościach pogrzebowych demontowano je, a następnie, wraz z trumiennymi blachami herbowymi, umieszczano w kościele.

Z kolei wypożyczony z Muzeum Narodowego w Warszawie „Portret króla Jana III Sobieskiego”, przypisywany Jerzemu Eleuterowi Szymonowiczowi-Siemiginowskiemu (1660-1711), nawiązuje do zwycięstwa polskiego władcy w bitwie pod Wiedniem w 1683 roku. Król przedstawiony jest na koniu, w antykizującej karacenowej zbroi, a więc w taki sposób, w jaki ukazywano starożytnych imperatorów. Rozrzucone pod końskimi kopytami trofea tureckie: chorągiew, turban, kałkan i dziryt, gloryfikują triumf monarchy, unaoczniając jednocześnie potęgę jego przeciwnika. Namiastka rozgrywającej się w tle bitwy oraz schematyczny widok Wiednia konkretyzują miejsce najważniejszej wiktorii Jana III, a górująca nad miastem wieża katedry św. Stefana przypomina o roli portretowanego jako wybawcy świata chrześcijańskiego.

Wspaniałym zabytkiem upamiętniającym króla Jana III Sobieskiego jest także tarcza znaleziona w 1679 roku podczas odnawiania kaplicy Świętego Krzyża w kościele katedralnym na Wawelu. Prawdopodobnie została tam ukryta w czasach najazdu szwedzkiego. Ponieważ jej tematem było zwycięstwo chrześcijanina nad poganinem, została ofiarowana Janowi III Sobieskiemu. Poeta Jan z Wielomowic Gawiński (ok. 1622-1684) w dedykowanym królowi wierszu z 1680 roku uznał ją za zapowiedź zwycięstwa w przyszłych walkach z Turkami. Tarcza została prawdopodobnie zabrana na wyprawę pod Wiedeń, a później razem z trofeami wiedeńskimi była przechowywana w Żółkwi.

Wizerunki innego polskiego monarchy ukazują portrety włoskiego malarza Marcello Bacciarelliego (1731-1818), który pojawił się w Warszawie wraz z dworem króla Augusta III Sasa. Potem został nadwornym malarzem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732-1798). Namalował m.in. „Portret w stroju koronacyjnym” władcy, zdobiący Pokój Marmurowy, jedną z najbardziej reprezentacyjnych sal warszawskiego zamku. Powstałe później w różnym czasie kopie tego portretu wykonywał zarówno sam Bacciarelli, jak i jego współpracownicy. Znajdująca się w kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie autorska replika różni się od oryginału. Artysta wybrał najważniejszy fragment obrazu – ukazał postać króla do kolan, z regaliami i orderami, w płaszczu królewskim, na architektonicznym tle.

Drugim prezentowanym na wystawie obrazem Bacciarellego jest „Portret alegoryczny Stanisława Augusta z klepsydrą”. Stanowi on odniesienie do sytuacji państwa, na którą władca nie miał już wówczas wpływu, a także do sytuacji samego króla, w pełni świadomego zbliżającego się końca jego panowania.

Ekspozycja ukazuje również panujące w czasach niewoli wśród polskiej arystokracji pasje kolekcjonerskie. Dotyczyły one nie tylko pamiątek narodowych, ale także sztuki europejskiej. W arystokratycznych siedzibach gromadzono bogate zbiory dzieł najwybitniejszych mistrzów – wśród kolekcjonerów wyróżniały się rodziny Raczyńskich, Lubomirskich, Czartoryskich, Lanckorońskich. Uwagę przyciąga obraz Rembrandta (1606–1669) „Dziewczyna w ramie obrazu” z 1641 roku, wypożyczony z Zamku Królewskiego w Warszawie. Dzieło to zakupione zostało do zbiorów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1777 roku. Po 1798 roku obraz odziedziczył bratanek króla, książę Józef Poniatowski, a po 1813 jego siostra Maria Teresa Tyszkiewicz. W 1815 roku sprzedała go Kazimierzowi Rzewuskiemu, po którym w 1820 roku dziedziczyła jego córka Ludwika Lanckorońska. W 1994 roku Karolina Lanckorońska, ostatnia z rodu, podarowała dzieło Zamkowi Królewskiemu w Warszawie.

Wystawa pod honorowym patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego oraz Króla Hiszpanii Juana Carlosa.

Wystawa czynna od 1 czerwca do 4 września 2011.

Więcej informacji: www.patrimonionacional.es

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>