fbpx

Karolina Breguła: W Seulu dzień jak co dzień

Karolina Breguła: Formy przestrzenne wobec katastrofy

Kiedy 13 lutego dowiedzieliśmy się w Art Studio o próbnej eksplozji jądrowej dokonanej przez Koreę Północną, stanęliśmy wszyscy na baczność.
Przerażeni, zaczęliśmy wypytywać koreańskich znajomych o ich ocenę sytuacji. Byli zupełnie nieporuszeni. – Przyzwyczailiśmy się do sztucznie tworzonego napięcia – mówili zgodnie. – Nie boimy się.

Z trudem naśladując ich spokój, wróciliśmy do swoich artystycznych działań, czujnie jednak śledząc wiadomości i wymieniając się informacjami z dzienników z pięciu różnych krajów.

Kiedy dzisiaj rano dowiedzieliśmy się z prasy, że Korea Północna postanowiła zerwać układ o nieagresji z Koreą Południową, natychmiast pobiegliśmy sprawdzać nastroje naszych koreańskich koleżanek i kolegów. Zastaliśmy ich rozbawionych, jedzących wspólnie drugie śniadanie.

Nie zdążyli jeszcze przeczytać wiadomości, poinformowaliśmy ich więc o najnowszych zdarzeniach między dwoma Koreami. Widząc nasze zmartwienie, uśmiechnęli się spokojnie. – Nie ma powodu do nerwów. To chwilowe – powiedzieli. Sytuacja ich zdaniem niebawem wróci do normy.

Wyszłam na spacer, żeby sprawdzić, czy poza Art Studio ludzie są równie spokojni. Na przystanku autobusowym spotkałam zaśmiewającą się z czegoś do łez grupę nastolatek w pięknych szkolnych mundurkach. Ze sklepu z telefonami komórkowymi jak zawsze dobiegał zbyt głośny taneczny koreański pop. Na targu uśmiechnięci sprzedawcy jak co dzień nawoływali do kupowania ośmiornic. Wyglądało na to, że dziś w Changdong jest dzień jak co dzień.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Wracając spotkałam eleganckiego pana Kima z Art Studio, który powiedział mi, że przeżył już niejedną falę generowanego przez Koreę Północą niepokoju. – Nie martw się – powiedział. – Jestem pewien, że nic wielkiego się nie wydarzy. Za kilka miesięcy nie będziemy już nawet o tym pamiętać.

Breguła: 8 marca, Korea Południowa
Fot. Karolina Breguła

 

 

 

 

 

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>