fbpx

„Chłopiec z listy Schindlera” – przeżyć życie

„Chłopiec z listy Schindlera” - przeżyć życie
fot. materiały prasowe

O Schindlerze i jego liście świat usłyszał dzięki filmowi Stevena Spielberga. Leon Leyson jest jednym z ocalonych przez niemieckiego przedsiębiorcę. W jaki sposób mały chłopiec, który z trudnością dosięgał maszyny, stał się robotnikiem u Schindlera?

„Chłopiec z listy Schindlera” urodził się w przedwojennej Polsce jako Lejb Lejzon. Był najmłodszym dzieckiem swoich rodziców, miał siostrę i trzech braci. Na kilka lat przed wybuchem wojny cała rodzina przeniosła się z położonej w północno-wschodniej części kraju Narewki do Krakowa, gdzie ojciec Lejba miał dobrą pracę w fabryce szkła. Wtedy nikt nawet nie wyobrażał sobie Holokaustu, ale ta przeprowadzka uratowała życie chłopcu – nie przeżył nikt z krewnych i sąsiadów, którzy pozostali w Narewce po czerwcu 1941.

A Oskar Schindler? „O Oskarze Schindlerze różnie mówiono: nazywano go draniem, kobieciarzem, pijakiem, wojennym kombinatorem. Gdy Schindler dał ojcu pracę, nie znałem żadnego z tych określeń, a nawet gdybym je znał, to miałbym je w nosie. Kraków był wtedy pełen Niemców, którzy chcieli zbić interes na wojnie. Dla mnie liczyło się tylko to, że Schindler zatrudnił ojca”. Schindler – postać o wielu twarzach, były oficer wywiadu i kontrwywiadu niemieckiego, członek NSDAP trafił do Polski jesienią 1939 jako jeden z przedsiębiorców zainteresowanych biznesem w okupowanym kraju. Przejął fabrykę wyrobów blaszanych i otworzył tzw. Emalię, gdzie początkowo utrzymywał produkcję naczyń emaliowanych na potrzeby wojska, a potem produkował amunicję. W tym zakładzie ojciec Lejba pracował od początku. Była to praca niewolnicza, ale miała dwie bezcenne zalety – po pierwsze była źródłem racji żywnościowych, po drugie dawała status robotnika niemieckiej firmy. A co najważniejsze, choć to pokazała dopiero dramatyczna przyszłość, pozwoliła przeżyć. Dzięki swoim kontaktom i łapówkom dla niemieckiej administracji Schindler ocalił 1200 robotników. Ewakuował ich z Polski, zanim podzielili los więźniów z innych obozów, zamordowanych przed wkroczeniem Armii Czerwonej.

Zanim Lejb trafił do fabryki Schindlera, przeszedł przez obóz w Płaszowie, gdzie komendantem był psychopatyczny Amon Goeth, znany z polowań na więźniów. Chłopiec był jednym z niewielu, któremu udało się opuścić tę fabrykę śmierci. A to dzięki swojej determinacji, która uratowała go w sytuacji, w której wielu już przestałoby walczyć. Lejb Leyson jako dziecko doświadczył rzeczy ekstremalnych, ale przeżył wojnę i żył dalej. Po wojnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, założył rodzinę, przez wiele lat pracował jako wykładowca, zmarł w wieku ponad 80 lat. Wspaniały triumf życia nad śmiercią!

Choć na temat Holokaustu wiele już napisano, to lektura relacji świadków zawsze mocno mnie porusza. „Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” – mówi Talmud. Dlatego tak ważna jest każda pojedyncza opowieść.

„Chłopiec z listy Schindlera”, Leon Leyson (tłum. Jarosław Skowroński) ; Prószyński i S-ka, 2014, s.256

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze