fbpx

„Klip”. Życie i seks w komórce

Film "Klip"
mat. prasowe

„Klip” to seria perwersyjnych obrazków z życia serbskiej młodzieży. Uniwersalna historia mogłaby być nakręcona komórką w polskim lub amerykańskim domu, szkole, parku i dyskotece.

Film "Klip"
mat. prasowe/więcej w aglerii

Reżyserką i scenarzystką „Klipu” jest Maja Milos. W swoim debiucie zilustrowała życie grupy nastolatków w powojennej Serbii. Główną bohaterką jest Jasna (grająca ją Isidora Simijonović nie miała jeszcze ukończonych 15 lat, gdy dostała angaż do filmu). Dziewczyna rejestruje swoje życie telefonem komórkowym. Do szkoły chodzi tylko po to, by spotkać się ze swoimi koleżankami, z którymi po lekcjach imprezuje i podrywa chłopaków. Jasna nie lubi siedzieć w domu, kłóci się z matką, przygnębia ją stan chorego ojca. Ucieka z mieszkania, by zatracić się w destrukcyjnym uczuciu do chłopaka, którego zna z imprez. Djordje Djole Tosic (Vukasin Jasnic) poniża ją i lekceważy. Im bardziej jest bezwzględny, tym bardziej Jasna jest mu oddana. Niszczy siebie, choć tak naprawdę szuka miłości i akceptacji.

Nastolatków widzimy w bardzo odważnych scenach seksu. Czy to już porno czy jeszcze nie porno, zastanawiamy się, przecież co chwila oglądamy waginy i członki. Władze rosyjskie uznały film za zbyt ostry i nie dopuściły go do dystrybucji. Nie tylko naturalistyczna erotyka może budzić kontrowersje, film jest bardzo agresywny. Złą energią kipią młodzi mężczyźni, szokują agresją bijące się dziewczyny.

Jury festiwalu w Rotterdamie zauważyło w „Klipie” coś więcej niż ostry seks i przyznało mu Tiger Avard i KNF Avard. W uzasadnieniu werdyktu napisała, że „utalentowanej reżyserce udało się stworzyć bezkompromisowy portret środowiska, przy użyciu nie stawiającej barier i coraz powszechniejszej rejestracji obrazów telefonem komórkowym”. To prawda, Maja Milos odważyła się pokazać w kinie to, co dzieje się teraz na porządku dziennym, w ostry, może za ostry, sposób uświadomiła nam, jak zabijamy naszą intymność.

To co najbardziej wyuzdane, dzieje się w naszych głowach. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, żeby zrobić z tego wideo, trzeba było się nieźle natrudzić. Teraz narzędzie do kręcenia filmów porno ma się we własnej kieszeni. Komórka jest pomostem, dzięki któremu możemy łatwo przejść od myśli do wizji. Przełamywanie granic stało się tak łatwe, że aż nudne. W filmie Mai Milos widać, że bohaterowie grzęzną w tej obrzydliwości, zaczadzeni nią i od niej uzależnieni. Nie ma już intymności, jest seks, który trzeba sfilmować, tak jak grę w piłkę i szkolne wygłupy.

Nie żyjemy, tylko filmujemy.

„Klip” od dzisiaj w kinach. Wstęp na seans mają tylko dorośli.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/RFVgVdaIEIks” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze