fbpx

Boss: Szef wszystkich szefów

Serial "Boss"
kadr z filmu

Stworzony przez Farhada Safinię i emitowany przez stację Starz serial „Boss” to gorzka pigułka nihilizmu. Powstały na fali popularności seriali o czarnych charakterach (m.in. „Dextera” czy „Breaking Bad”), opowiada o bohaterze tek zdegenerowanym, że nie sposób się z nim utożsamić. Można tylko z dystansu podziwiać jego krwawą bezkompromisowość i ponurą charyzmę.
Tom Kane (rewelacyjny Kelsey Grammer) od wielu lat jest burmistrzem Chicago. Nie bez powodu nosi to samo nazwisko, co tytułowy bohater „Obywatela Kane’a” Orsona Wellesa, klasycznej opowieści o cenie, jaką płaci się za pragnienie władzy. Jeśli jednak tam mieliśmy do czynienia z postacią dość ambiwalentną (i w gruncie rzeczy zagubioną), to tu nie ma żadnych wątpliwości odnośnie tego, kim jest Szef – wyjaśnia nam to już czołówka, w czasie której miejskiej panoramie akompaniuje piosenka „Satan, Your Kingdom Must Come Down”. Tom Kane to wcielony Diabeł. Makbet, którego nikt nie powstrzymał i który od lat kontynuuje swoje krwawe rządy. Jego królestwo zaczyna się jednak powoli walić – okazuje się, że cierpi na nieuleczalną chorobę mózgu.

To ciekawy punkt wyjścia dla całej fabuły: mistrz marionetek, który pociąga za sznurki wielkomiejskiej polityki, zaczyna tracić kontrolę nad własnym umysłem. Kane nie zamierza jednak zrzec się władzy. Ukrywa swoją chorobę i eliminuje kolejnych przeciwników. Coraz trudniej jest mu jednak rozróżnić cyniczny pragmatyzm od zwykłego szaleństwa. Więcej – dręczony przez halucynacje, nie ma pewności, czy atakuje prawdziwych wrogów, czy rzuca się tylko na przysłowiowe wiatraki.

Kane nie jest jednak jedynym potworem w tej opowieści. Cały świat polityki jest tutaj skorumpowany i pozbawiony śladu idealizmu. Małżeństwa są oparte na wzajemnej wymianie usług – seks za władzę i vice versa – a podtrzymuje się je przede wszystkim w imię pro-rodzinnego PR-u. Jakakolwiek ideologia nie znaczy nic wobec chęci zysku, a zawarte sojusze i umowy zazwyczaj nie trwają dłużej niż kilka dni. Zarówno w slumsach, pośród dilerów i drobnych urzędników, jak i na samym szczycie tej wieży Babel, rządzi przemoc – emocjonalna i fizyczna: agresywnym negocjacjom towarzyszą często pobicia i morderstwa. Nawet postacie, które wydają się pozostawać zdystansowane od tej całej rozgrywki – np. córka Kane’a, narkomanka Emma (Hannah Ware), lub jej czarnoskóry chłopak (Rotimi) – z czasem ujawniają swój egoizm lub głupotę.

Łatwo byłoby przy takiej historii popaść w kicz i bezwstydne epatowanie seksem i przemocą. „Boss” umiejętnie balansuje na krawędzi zwykłej eksploatacji. Pomagają mu w tym świetna obsada i precyzyjny scenariusz, a także intensywny, oparty na bardzo mocnych zbliżeniach, wizualny styl. W efekcie powstaje serial równocześnie populistyczny, dosadny i jeśli nie realistyczny, to przynajmniej realizm świetnie imitujący.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/UZ8F_tGm5rg” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze