fbpx

Daję nam rok – komedia romantyczna na opak

"Daję nam rok"
ITI Cinema

– Daję im rok – mówi jedna z zaproszonych na ślub Nat i Josha. Czy ta przepowiednia się sprawdzi?

"Daję nam rok"
ITI Cinema/więcej w galerii

Akcja filmu rozpoczyna się od ślubu Nat i Josha. Ceremonii zakłóconej zresztą atakiem kaszlu księdza tuż przed ogłoszeniem, że oto Nat i Josh są już małżeństwem. Na szczęście świadek pana młodego ratuje sytuację i podaje księdzu wodę do popicia. Święconą, dodajmy, ale w końcu skąd miał wziąć inną w takiej chwili? W roli drużby Stephen Merchant, filmowiec i komik, znany m.in. jako współtwórca, z Rickym Gervaisem, seriali „The Office” i „Statyści”. Jego obecność już w pierwszych kadrach filmu wskazuje, że będzie rozrywkowo. I rzeczywiście, żartów nie brakuje.

„Daję nam rok” to komedia romantyczna na opak. Zaczyna się od ślubu, po którym powinno się żyć „długo i szczęśliwie”, a okazuje się, że to nie tak. Niby nic się nie zmienia, a jednak jest jakieś napięcie, coś nagle zaczyna przeszkadzać. A na świecie tylu interesujących mężczyzn i kobiet, których się kiedyś nie doceniało…

Zatem Nat i Josh pobierają się. Po siedmiu miesiącach znajomości. Ku zdumieniu przyjaciół, którzy uważają to za nieporozumienie w przypadku dwojga tak różnych ludzi. Nat jest specjalistką w agencji interaktywnej, Josh – pisarzem, wolnym strzelcem. Pochodzą z zupełnie innych środowisk, rodzin. A jednak próbują! W dniu ślubu słyszą, że najtrudniejszy jest pierwszy rok. I jak wszyscy zakochani są przekonani, że w ich przypadku będzie inaczej.

Ale codzienność jest codziennością. Ona zmienia słowa, podśpiewując znane utwory – jego to doprowadza do pasji; on nie zamyka klapy od sedesu – ją to drażni itd. Cóż, nic w tym nowego, że takie drobiazgi mogą urosnąć do rangi wielkich problemów. Najważniejsze to chcieć być razem i starać się o to wspólne bycie. Nat i Josh starają się, po kilku miesiącach zaczynają terapię dla par (inna sprawa, czy dobrze trafioną, ponieważ terapeutka ma zdecydowanie negatywne doświadczenia małżeńskie i nie kryje swojej niewiary w sens tej instytucji) i powstrzymują się od komentowania każdej wpadki tego drugiego. A czy chcą? To jest właśnie kluczowe pytanie, na które odpowiedź mogą dać tylko zainteresowani i właśnie znalezienie jej zajmie cały tytułowy rok.

Reżyser i scenarzysta filmu, Dan Mazer, współpracował wcześniej z filmowym Boratem, królem dosadnego dowcipu. W „Daję nam rok” humor jest bardziej subtelny, ale nie brakuje klasyków, takich jak nagie zdjęcia z podróży poślubnej w ramce cyfrowej-prezencie świątecznym od dystyngowanych rodziców Nat czy problemów gastrycznych wspominanych w czasie kolacji. W efekcie powstał obraz dosyć przerysowany i przewidywalny. Ale bez wątpienia rozrywkowy.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze