fbpx

Koneser, Giuseppe Tornatore– recenzja

Koneser, Giuseppe Tornatore– recenzja
Please Add Photos <br> to your Gallery
Zobacz galerię Zdjęć
mat.pras.monolith.pl

Najnowszy film uznanego włoskiego reżysera Giuseppe Tornatore, to misternie utkana opowieść o miłości, podszyta mocnym thrillerem.


Kto zna twórczość Tornatore, ten wie mniej więcej, czego można się po takim filmie spodziewać. Mistrz włoskiej kinematografii, choć zasłynął nostalgicznym „Cinema Paradiso” oraz obrazem wojny oczami kobiety w pamiętnym filmie z Monicą Bellucci pt. „Malena”, ma też na koncie mroczny thriller „Nieznajoma”. Dotyka w nim społecznego tematu handlu ludźmi, a zarazem pokazuje, jak niszczycielską moc może mieć dla rodziny pojawienie się nowej osoby w ich życiu. Zarówno w „Malenie”, jak i „Nieznajomej” Tornatore tworzy silne sylwetki niezależnych i jednocześnie zdesperowanych kobiet. Kobiety zdają się go fascynować i niepokoić. I takie podejście do płci pięknej przekazuje swojemu bohaterowi w najnowszym filmie „Koneser” (w oryginale „Najlepsza oferta”).

Virgil Oldman (w tej roli zachwycający Goeffrey Rush) jest mistrzem w swoim fachu – jednym z najlepszych znawców sztuki. Biją się o niego domy aukcyjne i muzea, prosząc, by wycenił wartość przedmiotów oraz poprowadził aukcje. Dzięki swojej renomie Oldman żyje spokojne i bardzo dostatnio. Genialna umiejętność rozpoznania oryginału od podróbki sprawia, że nie tylko wyprzedza go sława, ale i on sam potrafi sprytnie na tym skorzystać, kupując przez przyjaciela (Donald Sutherland) co lepsze kąski na aukcji. Kolekcjoner ma też pewną słabość – zbiera mianowiecie jedynie obrazy przedstawiające postaci kobiece. Stwarza sobie prawdziwy azyl, w którym – w otoczeniu dziesiątek wybitnych portretów – spędza samotne wieczory. Do czasu gdy, zaintrygowany nietypową propozycją, decyduje się odwiedzić pewną willę oraz spotkać z jej tajemniczą właścicielką. W tym momencie tak jak Virgil daje się złapać w sidła nieuchronnemu losowi, ale też własnym słabościom, tak widz zostaje wciągniętą w intrygującą fabułę, a Tornatore zaciera ręce.

Piszę tak, ponieważ ten film zbudowany jest równie misternie jak fragmenty dziwnego mechanizmu, na które co i rusz trafia Oldman w starej willi. Tak jak one składają się powoli w całość, tak snuta mistrzowsko przez reżysera opowieść nabiera kształtów. Niczym w szachach lub w kartach, Tornatore powoli wprowadza kolejnych graczy na scenę. Żadna z postaci nie jest przypadkowa, żadna nie jest drugoplanowa. Każda ma do odegrania ważną rolę, o czym przekonamy się w zaskakującym finale filmu. Trudno brnąć dalej w fabułę, by nie zdradzić za wiele. Ale zwróćmy uwagę na kilka szczegółów, bo o detale w końcu chodzi w tym obrazie. Przez film przewijają się nieustannie pytania o wartość oryginału w porównaniu z falsyfikatem. Słyszymy zdanie, że w każdym fałszerstwie jest coś autentycznego. Nasz główny bohater – podstarzały wieczny kawaler – farbuje włosy i nosi rękawiczki, a towarzystwo ludzi go odstręcza. Już jego imię i nazwisko wiele nam o nim mówią – kojarzą się z dziewiczym starcem.

Jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu reżysera, który przemyślał miejsce i rolę każdego detalu. Tornatore wprost poraża konsekwencją! „Koneser” powstawał w kilku włoskich miastach, w tym w Mediolanie i Rzymie, Udine i Trieście, a dodatkowo także w Wiedniu i Pradze, gdzie dochodzi do porażającego finału. Całości dopełnia muzyka Ennio Morricone. Tornatore ze swojego obrazu uczynił to czym powinien być każdy film – dziełem sztuki.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>