fbpx

„Młoda i piękna” – recenzja filmu

„Młoda i piękna” - recenzja filmu
fot. materiały prasowe Kino Świat

W swoim najnowszym filmie enfant terrible francuskiej kinematografii, François Ozon uwodzi widza za pomocą zmysłowej nastolatki. A po zastanawiającym zakończeniu zostawia z brakiem odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytanie.

fot. materiały prasowe Kino Świat

Bohaterka filmu Ozona jest – dokładnie jak sugeruje tytuł – młoda i piękna. Zaledwie 17-letnia Isabelle – nieprzenikniona dla swoich rówieśników, ale także dla matki i ojczyma, nad wiek dojrzała i bardzo skryta, chowa w sobie małą, choć bolesną w konsekwencji, tajemnicę. Otóż po szkolnych zajęciach Isabelle przeistacza się w seksowną Leę. W publicznej łazience zrzuca swoje nastoletnie ciuszki, by założyć „dorosłą” garsonkę i zrobić makijaż, który doda jej kilka lat. A potem rusza na spotkanie z klientem. Bo Lea po godzinach jest luksusową prostytutką.

François Ozon bardzo powoli odpieczętowuje przed nami opowieść o Isabelle/Lei, trochę jakby częstował nas czekoladkami o różnych smakach. Opowiadaną historię dzieli na pory roku, dając widzowi pełny obraz bohaterki we wszystkich odcieniach pór roku. Dodatkowo poznajemy jej młodszego brata, pozwalającą na wiele córce matkę oraz onieśmielonego rozkwitającą Isabelle ojczyma. To dodatkowe elementy układanki „Młodej i pięknej”, ale zamiast rzucić trochę więcej światła na samą bohaterkę raczej jej obraz zaciemniają. Bo już na wstępie rodzi się pytanie: po co młoda, piękna, inteligentna i nad wiek dojrzała dziewczyna z inteligenckiego, bogatego domu, spotyka się z mężczyznami, którzy traktują ją jak towar, po co daje się poniewierać i kupczyć swoją urodą? Ozon podsuwa różne tropy…

Amoralność dziewczyny jest urzekająca. Nie widzi nic złego w tym co, robi, choć ukrywa to przed światem. Nie zakłada żadnych negatywnych konsekwencji: gwałtu czy przemocy ze strony klientów. Uważa, że zarobione pieniądze jej się należą, ale ich nie wydaje. Nie wiadomo, na co chce je przeznaczyć. Czy spotkanie z żoną jednego z klientów ma szansę odmienić spojrzenie Lei na to, co robi?

ZAMÓW

E-WYDANIE

Ozon porusza kilka kwestii. Jedną z nich jest oczywiście dojrzewanie, bo „Młoda i piękna” jest trochę filmem o wchodzeniu w dorosłość. Isabelle czuje się dorosła, ale inaczej tę dorosłość definiuje. Zwłaszcza, że – patrząc na otaczających ją dorosłych – dostrzega wokół wiele fałszu i zdrady. Zatem życie, które wybiera wydaje się cyniczne, ale przynajmniej zasady są jasne i nikt tu nikogo nie oszukuje. Druga sprawa to sposób, w jaki oglądamy Isabelle. Reżyser zdaje się ją cały czas podglądać – za pomocą lornetki młodszego brata, który podziwia z dala opalającą się topless siostrę; za pomocą kamer hotelowych; wreszcie za pomocą luster. Ten voyeuryzm też jest charakterystyczny dla naszych czasów – pozwala patrzeć na ludzi z różnych perspektyw, poprzez różne narzędzia, ale coraz rzadziej wprost, twarzą w twarz. I ofiarami takiej zmiany spojrzenia stają się właśnie nastolatkowie, którzy szybko opanowują zasady obowiązujące w świecie. Ale cokolwiek napiszemy o filmie Ozona, reżyser i tak nie przyzna wprost do tego, co chciał pokazać – udowodnił to już w kilku wywiadach. Zatem idźmy na „Młodą i piękną” i pozwólmy, by zamąciła nam w głowie.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>