fbpx

Samotny port – miłość – recenzja

"Samotny port milość"
Aurora

Co o miłości myślą Finowie? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć reżyser „Samotnego portu”.

"Samotny port milość"
Aurora/więcej w galerii

Jak opowiedzieć o miłości? Sławomir Fabicki wybrał dwugłos i opowiedział miłosną historię związku w obliczu tragedii, ale też, czającego się od jakiegoś czasu, kryzysu. Michael Haneke postawił uczucie dwojga osób w jesieni życia przed nieuchronną śmiercią jednej z nich. Debiutujący filmem „Donoma” Francuz Djinn Carrénard postawił na wielorakość emocji osób, których losy zazębiają się ze sobą.

Tymczasem fiński reżyser Aku Louhimies wybrał podobny mozaikowy wielogłos, ale odrębnych historii, które tylko czasem, jakby z konieczności, przenikają się, bo wszyscy bohaterowie „Samotnego portu” mieszkają w tej samej, wielokulturowej helsińskiej dzielnicy Vuosaari. Trzeba przyznać, że twórcy filmu nie silili się na oryginalność – poznajemy losy osób w krytycznym dla nich momencie w życiu, z którego każde z nich, zależnie od stopnia dorosłości czy też szczęścia, wybrnie lub też nie na własny sposób. Bohaterami epizodów są dorośli i dzieci, każdemu z nich reżyser na chwilę oddaje głos, by wybrzmiał własną piosenką o samotności, smutku i poszukiwaniu miłości. Mamy zatem opowieść o siedmioletnim chłopcu, który codziennie po szkole wraca do pustego mieszkania, bo zapracowana matka nie ma dla niego czasu, i gdzie jedynym towarzyszem zabaw jest pies – dopóki matka nie wywiezie zwierzęcia na wieś. Poznajemy 17-letnią Millę, której potrzeba zaistnienia w świecie jest tak silna, że decyduje się na występ w filmie porno. Zaglądamy do sypialni małżeństwa, w którym od dawna brakuje czułości, a mąż wieczorami odwiedza zakochaną w nim studentkę. Wreszcie śledzimy kolejne wyniki badań Mariki, samotnie wychowującej córeczkę, która powoli żegna się ze swoimi dawnymi miłościami, czując, że śmierć jest blisko.

W tym filmie wszyscy nieudolnie dopominają się o uwagę, tak jak nieudolnie uprawiają seks. Jeśli Aku Louhimies stawia swoim wielogłosowym filmem diagnozę to brzmi ona tak: Finowie o miłości nie mają pojęcia. Zarówno o tej między kochankami, małżeńskiej, jak i miłości rodziców do dzieci. Nie mają też pojęcia o tym, jak tworzyć więzi przyjacielskie, jak komunikować się z drugim człowiekiem. Co ciekawe, i ten element łączy te wszystkie historie: w każdym niemal domu bohaterowie oglądają Big Brothera, gdzie życie sprowadza się do zabaw, picia i miniorgietek, gdzie pojęcie wspólnotowości jest wypaczone, a autorytetem stają się osoby, które na chwilę zyskały rozgłos. Wśród historii tych zabrakło głosu starszych osób, tak jakby nie mieli już oni prawa do miłości.

Nieczęsto mamy do czynienia z fińskim kinem, do naszych kin trafiają nieliczne tytuły, dlatego może warto obejrzeć film, w którym zima na dobre rozgościła się na ulicach i w ludzkich sercach.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze