fbpx

Spring Breakers – recenzja

"Spring Breakers"
ITI Cinema

„Spring Breakers” Harmony’ego Korine’a to energetyczny, pełny zwrotów akcji i szybkich ujęć portret współczesnych nastolatków. Ale chyba przede wszystkim to obraz popkultury kształtującej ich marzenia, który może szokować.

"Spring Breakers"
ITI Cinema/więcej w galerii

Marzeniem paczki koleżanek z jednego z amerykańskich college’ów jest wyjazd na wiosenne ferie. Dziewczyny są zdeterminowane. Wszyscy znajomi już wyjechali, a one w tym roku nie zamierzają przemierzać pustych szkolnych korytarzy. Za wszelką cenę, łamiąc prawo, postanawiają zorganizować fundusze i odszukać miejsce, w którym poczułyby się w końcu dobrze. Wyśnione wakacje Candy (Vanessa Hudgens), Cotty (Rachel Korine), Brit (Ashley Benson) i wrażliwej Faith (Selena Gomez) to niekończąca się impreza, pełna używek, muzyki i otwartych na wszelakie doświadczenia ludzi. „Napisałem ten scenariusz w hotelu, gdzie przy wyjściu ciągle wymiotowały jakieś dzieciaki” – wspomina wyjazd na Florydę podczas wiosennych ferii Harmony Korine, autor scenariusza i reżyser filmu „Spring Breakers”.

Wakacyjny wyjazd szkolnych koleżanek, w które wcieliły się młode amerykańskie gwiazdy popkultury – Vanessa Hudgens, Selena Gomez – w historii przedstawionej przez Korine’a, szybko okazuje się dłuższą i bardziej niebezpieczną podróżą niż z początkowo przyjęty plan zorganizowania wesołej przerwy w nauce. W energetycznym „Spring Breakers” oglądamy szalone imprezy, towarzyszące odbywającym się na plaży koncertom. Tłum roznegliżowanych ciał pokazany jest, jeśli nie realistycznie, to na pewno mniej idealistycznie niż w rozrywkowych teledyskach – ale nie ma wątpliwości, że to one są wzorcem dla bawiącej się młodzieży. Muzyka jest ogromnym atutem filmu Korine’a, której autorami są DJ Skrillex i Cliff Martinez (autor ścieżki dźwiękowej do filmu „Drive” Nicolasa Windinga Refna). Wkrótce trzymające się razem cztery koleżanki popadają w tarapaty, a pomocną dłoń wyciąga Alien (James Franco), nie tylko muzyk, który przyuważył bawiące się na plaży młode dziewczyny, ale, jak się okazuje, także gangster. To w jego towarzystwie bohaterki sięgną po broń i zaangażują się w krwawe porachunku rodem z filmów Quentina Tarantino, występując przeważnie w skąpych bikini i różowych kominiarkach.

Napięcie w filmie Korine’a zbudowane jest na opozycji niewinności, przypisanej młodym, chcącym tylko dobrze się bawić, dziewczynom, a światem pełnym przemocy, w którym część z nich zaczyna całkiem dobrze się odnajdować. To, co przeraża, w filmie „Spring Breakers”, to obraz popkultury, który kształtuje wyobrażenia bohaterek o rzeczywistości. W jednej ze scen, która ma miejsce jeszcze przed wakacyjnym wyjazdem, dziewczyna wkłada sobie do ust pistolet na wodę, udając seks oralny. Dwójka dziewczyn powtórzy tę zabawę z nowym przyjacielem Alienem – umieszczając w jego ustach nabity pistolet, czym dogłębnie go ujmie. Zasady gry są proste jak konstrukcja męskiej dominacji – i nawet młodym dziewczynkom są dobrze znane. Nie w głowie im przyjęcie pozycji ofiary, co nie jest w końcu tak trudno zrozumieć. Ale uczestniczenie w szaleńczych pościgach z bronią i w bikini, nawet w bajce Korine’a nie wydaje się tak znowu bardzo ich oddalać od kulturowo przypisanej roli. Czy taki mariaż popkultury i przemocy może skończyć się happy endem?

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze