fbpx

Stoker – dojrzewanie w cieniu szaleństwa

Stoker
fot. materiały prasowe Imperial Cinepix

Nie musimy być przyjaciółmi, jesteśmy rodziną – to pozornie błahe zdanie jest kluczowe w filmie „Stoker”. Przyjaciół się wybiera, a rodzina jest jak nóż wbity w gardło – i jedno i drugie ma na nas śmiertelny wpływ.

Stoker
fot. materiały prasowe Imperial Cinepix/więcej w galerii

Mógłby to być kolejny z tzw. klasyki horrorów gotyckich. Duży wiktoriański dom na uboczu, zwichrowana emocjonalnie matka, chłód bijący od córki i tajemniczy wujek z niepokojącym uśmiechem. Opowieść o strasznej rodzince lub grasującym upiorze. Ale tak nie jest, bo reżyserem tego nietypowego thrilleru jest Park Chan-Wook, twórca takich dzieł, jak „Pani Zemsta”, „Oldboy” czy „Nocny połów”. Tu strach buduje się nie dramaturgią sceny, ile uświadomieniem widzowi, że mają do czynienia z mrokiem, który za chwilę – niczym pająk pod sukienkę nastoletniej dziewicy – wedrze się do ich serc.

O tym pająku wspominam tu nie przypadkiem, bo to jest stały motyw w filmie. Pająk wchodzi po butach, po łydce, pod spódnicę nastoletniej Indii. Nie wiemy, czy wchodzi naprawdę, czy jest to jej wyobrażenie, ale w filmie „Stoker” wiele rzeczy pozostanie jedynie w sferze domysłu.

Poznajemy Indię, gdy ta – niczego nie przeczuwając – bawi się w dużym ogrodzie otaczającym dom jej rodziców. Scena wydaje się być zupełnie odrealniona, nie wiemy, ile India ma lat, czy takie instytucje jak szkoła w ogóle istnieją w jej świecie. To celowy zabieg. Bajkowy świat Indii za chwilę legnie w gruzach, wraz z wieścią o śmierci jej ojca. India zostaje z matką – rozedrganą emocjonalnie, niestabilną i pochłoniętą sobą – jednak na stypie pojawia się nigdy niewidziany brat jej ojca, wujek Charlie. Gdy Charlie postanawia zostać na parę dni wiemy już, że ta historia nie skończy się dobrze.

Park Chan-wook podrzuca nam, niczym pająk sieci, kilka oczywistych wątków. Jednym z nich jest brak emocjonalnej więzi między matką i córką – India całe swe młode życie kroczyła przy nodze ojca. To on ją wszystkiego nauczył, to on też był jej – jak się okaże – największym obrońcą. Wraz z jego śmiercią znika też bezpieczny świat – India stoi na granicy między dzieciństwem a dorosłością. Wbrew trochę infantylnym strojom i bujaniu w obłokach, to tak naprawdę osiemnastolatka, w której zaczynają do głosu dochodzić hormony. To kolejny wątek – tajemnicze dojrzewanie dziewczynek, przepoczwarzanie się z podlotka w kobietę. Matka Indii (brak mimiki twarzy z powodu nadmiaru botoksu, ale wciąż dramatycznie piękna Nicole Kidman) widzi w niej dziecko, podczas gdy wujek Charlie – już rozkwitającą kobietę. Wspaniała i wiele mówiąca jest scena, gdy Charlie i India grają razem na fortepianie – to dialog uwodziciela z dziewicą, prawdziwie wyrafinowany taniec godowy.

Reżyser, oprócz wysmakowanych wnętrz i wspaniale prowadzącej akcję ścieżce dźwiękowej, zadbał też o świetne aktorstwo. Autystyczną Indię gra Mia Wasikowski, a demonicznego wujka o niepokojącym uśmiechu przerażający Matthew Goode. W jednym z kapitalnych epizodów zagrała też moja ulubienia Jackie Weaver. Już dla samej obsady warto wejść w mroczny świat Stokerów.

Wiele symboliki odnajdziemy w filmie Chan-wooka, każda scena ma tu swoje znaczenie, zarówno dla rozwoju akcji, jak i poznania psychiki i motywacji bohaterów. A jednocześnie z kina wychodzimy skonfundowani. O czym jest „Stoker”? O dojrzewaniu dziewczynek, które zawsze ociera się o szaleństwo? Czy o tym, że gdy raz w rodzinie pojawi się niebezpieczny gen, to mimo starań nie udaje go się wyplenić w kolejnych pokoleniach? Nawiązując do jednej ze scen w filmie, pokuszę się o banał, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach i czasem do zdjęć kontakty wypadałoby ograniczyć.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>