fbpx

Tajemnica Westerplatte – recenzja

Tajemnica Westerplatte
ITI

„Tajemnica Westerplatte” w reżyserii Pawła Chochlewa wchodzi do kin po kilkuletnich problemach związanych z poszukiwaniem środków na produkcję, podczas których scenariuszowi zarzucana była antypolskość. Na pewno dziś trudno taki zarzut jego twórcom postawić.

Tajemnica Westerplatte
ITI/więcej w galerii

Film Chochlewa obrazuje wydarzenie ataku hitlerowskich wojsk na Polskę 1 września 1939 roku – obrony Westerplatte. Garstka polskich żołnierzy (dokładnie 182) broniła placówki przez 7 dni, kiedy rozkaz od dowództwa jasno zaznaczał, że żołnierze są zobowiązani wytrzymać atak przez 12 godzin. O tym, że walczącym na Pomorzu nie przyjdą z pomocą polskie wojska, wiedział major Henryk Sucharski (Michał Żebrowski), dowódca na Westerplatte. I dlatego 2 września chce wywiesić białą flagę, co ma nie dopuścić do niepotrzebnego rozlewu krwi polskich żołnierzy. Nie pozwala na to kpt. Franciszek Dąbrowski (Robert Żołędziewski). Po te znane historyczne fakty sięga reżyser, by uczynić je osią dramaturgii filmu.

„Tajemnica Westerplatte” to jednak w dużej mierze film wojenny, opierający się na rekonstrukcji walk, którego autorzy założyli sobie rozmach zastosowania efektów specjalnych. Jeśli za ich cel przyjąć wierne przeniesienie widza w artyleryjski ostrzał – to został on chyba osiągnięty. A z nim wiąże się także ukazanie śmierci, której ofiarą padają dzielni polscy żołnierze – jak chciałaby postać Franciszka Dąbrowskiego (postać, a nie jej pierwowzór historyczny – co do wiernego oddania historii przez film powinni wypowiedzieć się historycy).

O przedstawionych wydarzeniach trudno mówić inaczej, jak przez pryzmat zarysowanej opozycji postaw majora Sucharskiego i gen. Dąbrowskiego. Wydaje się, że przeciwstawienie wizji romantycznej i racjonalistycznej polskiej historii zostało już opowiedziane na wszystkie możliwe sposoby. Nadal ta opozycja wydaje się jednak mieć moc uruchamiania emocji i być kluczem do rozumienia wyborów, u których podstaw znajdują się odmienne światopoglądy, idee. „Tajemnica Westerplatte” na pewno odnosi się do tych różnic, ale już ich realizacja w postaci kreacji aktorskich, czy rozwiązania scenariuszowe niepozwalające w dostateczny stopniu wybrzmieć tej opozycji, uczynić ją dostatecznie zinterpretowaną, mogą budzić zastrzeżenia.

Major Henryk Sucharski, mimo, że faktyczne dowództwo już w pierwszych dniach walk przejmuje kpt. Franiszek Dąbrowski, czuje się moralnie odpowiedzialny na żołnierzy, którzy mu podlegają. To jego nachodzą wizje umoczonych we krwi rąk. Każdy kolejny dzień to ofiary w ludziach. To, co bardzo ciekawe w filmie „Tajemnica Westerplatte” i co wydaje się może świadczyć o świeżości spojrzenia na wydarzenia historyczne, to ukazanie walczących żołnierzy w innym kontekście niż tylko linia frontu. Jedną z ciekawszych scen filmu jest rozmowa kpt. Franciszka Dąbrowskiego z jednym z żołnierzy, którego zastaje sikającego na propagandowy plakat Silni – zwarci – gotowi. Żołnierz w rozmowie z generałem pali zdjęcia rodzin poległych już w walce Polaków. Scena przypomina płonące kieliszki z wódką w „Popiele i diamencie” Wajdy. Jednak to właśnie zdjęcia rodzinne odsyłają do innego kontekstu funkcjonowania żołnierzy – do ich prywatności, rodzin – przestrzeni, w której ich obecność byłaby równie przydatna dla kraju, czy po prostu dla nich samych i tych rodzin właśnie, jak w polu bitwy. Przydatna, o ile walka nie jest bezsensownym skazywaniem ich na śmierć – w obliczu informacji, o tym, że odsiecz nie przybędzie.

Major Henryk Sucharski w jednej z ostatnich scen filmu mówi, że jedynym tchórzostwem, o którym można mówić podczas obrony placówki na Westerplatte we wrześniu 1939 roku, było niedoprowadzenie przez niego do wywieszenie białej flagi drugiego dnia walk. Takie przedstawienie wydaje się przekonujące.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>