Jamie Lee Curtis zapowiedziała aktorską emeryturę. Choć wciąż pojawia się na ekranie i pracuje nad nowymi projektami, otwarcie mówi, że jej czas w Hollywood dobiega końca. Co wpłynęło na tę decyzję?
Jamie Lee Curtis, zdobywczyni Oscara, ikona kina grozy i hollywoodzka nonkonformistka, zapowiedziała ostateczne opuszczenie świata show-biznesu. Decyzja nie jest nagła. Jak przyznała, od lat „samoemerytuje się”, czyli powoli ogranicza zawodową aktywność. Przyczyną jest bolesna obserwacja losów jej rodziców, sławnych aktorów Janet Leigh i Tony’ego Curtisa, którzy – jak mówi – zostali „odrzuceni” przez przemysł filmowy, gdy osiągnęli „pewien wiek”.
– Byłam świadkiem tego, jak moi rodzice stracili to, co przyniosło im sławę, życie i środki do życia, gdy przemysł ich odrzucił – powiedziała Curtis w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Guardian”. – Obserwowałam, jak osiągnęli niesamowity sukces, który z czasem się rozpłynął. To bardzo bolesne – wyznała.
Kończąca w tym roku 67 lat Curtis na razie wciąż pozostaje aktywna zawodowo. Niedawno wystąpiła z Lindsay Lohan w kontynuacji komedii „Zakręcony piątek”, a także przymierza się do występu w nowej wersji kultowego serialu „Napisała: Morderstwo”. Nie ukrywa jednak, że zbliża się do ostatecznego wycofania z branży.
– Od 30 lat szykuję się do wyjścia. Przygotowuję się na to, żeby nie cierpieć jak moja rodzina. Chcę opuścić imprezę, zanim przestanę być zapraszana – przyznała w tym samym wywiadzie.
Potwierdziła także, że produkcja rebootu hitowego serialu z przełomu lat 80. i 90. z jej udziałem w roli legendarnej Jessiki Fletcher rzeczywiście się wydarzy.
– To się dzieje – powiedziała z entuzjazmem w rozmowie z „Entertainment Tonight”. – Jesteśmy już o krok, ale wstrzymuję ekscytację do momentu rozpoczęcia zdjęć – dodała.
Curtis nigdy nie podążała za hollywoodzkimi standardami piękna. Z dumą nosi siwe włosy, występuje bez makijażu i bez retuszu. Otwarcie poparła decyzję Pameli Anderson o ograniczeniu makijażu, pisząc na Instagramie: „REWOLUCJA NATURALNEGO PIĘKNA WŁAŚNIE SIĘ ZACZĘŁA!”.
– Wierzę, że wymazaliśmy jedno lub dwa pokolenia naturalnego ludzkiego wyglądu. Sama koncepcja, że można zmienić swój wygląd za pomocą chemikaliów, zabiegów chirurgicznych, wypełniaczy – to oszpecenie pokoleń, głównie kobiet, które zmieniają swój wygląd – powiedziała w rozmowie z „The Guardian”.
Jednak nawet Curtis ma swoje granice. W wywiadzie przyznała z rozbrajającą szczerością, że nigdy nie pokaże się publicznie w podkoszulku bez rękawów.
– Nigdy nie zobaczysz mojego zdjęcia w tank topie – wyznała aktorka. – Noszę koszule z długim rękawem. To po prostu zdrowy rozsądek – dodała.
Źródła: variety.com; vanityfair.com; theguardian.com