Troje nieznajomych w różnych momentach życia nawiązuje cichy, intymny kontakt z pewnym drzewem rosnącym na terenie uniwersyteckiego ogrodu. O tym opowiada nagrodzone w Wenecji dzieło Ildikó Enyedi, subtelna opowieść o uważności na otaczającą nas przyrodę i relacjach, które mogą narodzić się poza językiem. Jeśli w kinie szukacie więc spokoju i wyciszenia, ten film jest dla was.
Czy można zaprzyjaźnić się z drzewem i dzięki temu zmienić swoje życie? W tym filmie pytanie to staje się początkiem pełnej emocji podróży. Nagrodzona na weneckim festiwalu „Milcząca przyjaciółka” – opowieść o uważności, samotności i formach więzi, które przekraczają granice ludzkiego rozumienia – zaprasza bowiem do świata, w którym ludzie potrafią nawiązać głębokie relacje z naturą i komunikować się z nią poza słowami.
Czytaj także: 12 filmów „na wyciszenie”, które otulają jak ciepły koc. Idealne na wieczór, gdy masz wszystkiego dość
Akcja filmu rozgrywa się w sercu uniwersyteckiego ogrodu, w którego centrum rośnie okazały miłorząb japoński. Drzewo starsze niż instytucja, która je otacza, staje się więc niemym świadkiem i uczestnikiem historii trojga nieznajomych. Ambitna dziewczyna walczy o miejsce na wydziale botaniki, szukając w cieniu drzewa azylu przed uprzedzeniami zdominowanego przez mężczyzn świata nauki. Student, którego nigdy nie obchodziły rośliny, w jego milczącej obecności odnajduje oparcie po życiowym zawirowaniu. Z kolei neurolog z Hong-Kongu pod wpływem kontaktu z drzewem zaczyna kwestionować swoje naukowe przekonania, odkrywając głęboką więź między tym, co widzialne, a nieuchwytne.
(Fot. materiały prasowe)
„Milcząca przyjaciółka” to kino stworzone do przeżywania; film-medytacja, w którym fabuła ustępuje miejsca doświadczeniu: spokojnemu, zmysłowemu zanurzeniu w świecie natury i pytaniu o to, czy człowiek może naprawdę zrozumieć otaczającą go przyrodę. Enyedi proponuje bowiem opowieść wyciszoną, kontemplacyjną, ale nie pustą – przeciwnie: gęstą od znaczeń i emocji, które ujawniają się powoli, jakby „w rytmie wzrostu” roślin.
Jednym z najciekawszych elementów filmu jest konstrukcja oparta na trzech planach czasowych. Każdy z nich opowiada inną historię naukowej próby zrozumienia świata roślin i miejsca człowieka wobec natury, a jednocześnie pokazuje samotność bohaterów w różnych epokach. To właśnie w ich indywidualnych, często intymnych relacjach z roślinami ujawnia się główny temat filmu: komunikacja wykraczająca poza język i granice gatunków.
(Fot. materiały prasowe)
„Milcząca przyjaciółka” sugeruje również, że porozumienie nie zawsze wymaga słów – czasem wystarczy uważność. Największą siłą filmu jest jednak jego audiowizualna strona, która w wielu opiniach widzów urasta do rangi osobnego bohatera. Zdjęcia – z pewnością jedne z najpiękniejszych, jakie widzieliśmy w tym roku w kinie – budują wrażenie obcowania z czymś niemal fizycznie namacalnym. Z kolei dźwięk, rytm montażu i spokojna narracja tworzą razem efekt „kąpieli leśnej na ekranie”: doświadczenia kojącego, ale też pobudzającego wrażliwość i działające na zmysły.
Czytaj także: Komorebi to słowo, które powinno trafić do słowniczka wszystkich praktykujących uważność. Poznacie je w „Perfect Days”
Film porusza też wątek historii nauki i obecności kobiet w przestrzeni badawczej, zestawiając go z refleksją o „czującym” świecie roślin. Enyedi przesuwa tym samym uwagę z człowieka jako centrum świata na sieć zależności, w której wszystko pozostaje w relacji. W tym sensie film ma subtelny ekologiczny i filozoficzny wydźwięk – przypomina o biologicznej wspólnotowości życia i o tym, że nasza wiedza o naturze wciąż nie jest pełna. To także kino cierpliwe, wymagające i niezwykle kojące. Nie każdy odnajdzie się w jego wolnym rytmie, jednak ci, którzy mu się poddadzą, otrzymają doświadczenie bliskie medytacji, które pozwala inaczej spojrzeć na naturę i na nowo zachwycić się światem.
„Milcząca przyjaciółkę” obejrzeć można w kinach.