fbpx

Hugh Grant o roli w serialu „Od nowa”

Hugh Grant o roli w serialu "Od nowa"
Hugh Grant: Lubię grać nieoczywistych facetów. (Fot. Jason Bell, HBO)

Czas mu sprzyja. Prywatnie i zawodowo. Wreszcie, jak sam mówi, nie jest tylko gwiazdą komedii romantycznych, dostaje najciekawsze role w swojej karierze. Do których zalicza się także postać Jonathana Frasera w serialu HBO „Od nowa”.

Nie dziwię się, że zagrałeś w tym serialu. Za kamerą ceniona duńska reżyserka Susanne Bier, w obsadzie między innymi legenda kina Donald Sutherland czy Nicole Kidman, świetna jako twoja żona. Plus naprawdę zakręcona historia.
Tak, chciałem zagrać w filmie reżyserowanym przez Susanne Bier. Lubię kino skandynawskie, a szczególnie scandi noir [lub nordic noir, termin dotyczy nurtu w skandynawskiej literaturze i kinie; to kryminały i thrillery, które łączy zespół cech i wątków – przyp. red.]. Donald Sutherland wniósł na plan nieco psotnego, dziecięcego humoru, który w nim uwielbiam, dzięki niemu często udawało się rozładowywać różne napięcia…

To dlaczego Nicole Kidman musiała cię z początku błagać, żebyś przyjął rolę Jonathana?
Nieprawda. To zwykłe plotki.

Czytałam o tym wielokrotnie w brytyjskiej i amerykańskiej prasie.
Szybko podjąłem decyzję na tak. Co nie znaczy, że nie miałem wątpliwości. Rozmawiałem o nich i z reżyserką, i z Nicole. Bałem się trochę, czy zdołam połączyć rodzinne obowiązki z pracą w telewizyjnym serialu. Poza tym scenariusz był przed przystąpieniem do zdjęć jeszcze wielokrotnie przerabiany. Także my, aktorzy, nie wiedzieliśmy, jak ta historia się zakończy. Bardzo trudno jest pracować nad postacią, jeśli nie wiesz, co czeka ją w finale.
Jednocześnie, kiedy czytałem scenariusz, od razu, od pierwszej strony, uderzyło mnie, jak doskonale to jest napisane, jaki pomysłowy jest suspens, wyśmienicie budowane napięcie. Niesamowicie mnie wciągnął.
Tak wiele z wątków musimy przyjąć tu na wiarę! Tego, że nasi bohaterowie coś zrobili lub nie, że zachowali się tak, a nie inaczej, bardzo często dowiadujemy się z relacji innych ludzi, nie widzimy na własne oczy. Nie mamy pewności, które z informacji, o jakich niby wiemy, zostały zmyślone. Kolejne warstwy prawdy i fałszu nakładają się na siebie, nie wiadomo, ile w tym wszystkim iluzji, kłamstwa, konfabulacji. Dla aktora taki materiał do zagrania to coś wspaniałego!

Hugh Grant - o
Hugh Grant i Nicole Kidman w serialu „Od nowa” (Fot. materiały prasowe)

Grasz Jonathana Frasera, cenionego nowojorskiego lekarza, męża Grace, odnoszącej sukcesy terapeutki, ojca nastoletniego Henry’ego. Kiedy matka szkolnego kolegi Henry’ego zostaje brutalnie zamordowana, sprawy się komplikują. Scena po scenie okazuje się, że twój bohater niekoniecznie jest tym, za kogo się podaje. Uważasz Jonathana za nieuleczalnego krętacza? A może potrafisz jakoś usprawiedliwić jego zachowanie?
To dobre pytanie. Zastanawiałem się nad tym długo i w końcu uznałem, że Jonathan jest typem kłamcy, który wierzy w swoje kłamstwa. Nie chcę za wiele zdradzać i psuć widzom zabawy, powiem więc już tylko tyle, że mój bohater wierzy w to, co mówi w danym momencie, i w tym sensie jest szczery, autentyczny, pozostaje sobą.

To prawda, o twojej postaci trudno opowiadać, nie zdradzając zbyt wiele. Zapytam więc o inny wątek – o morderstwo. Mówiłeś, że lubisz kino noir, ale sam grałeś do tej pory przede wszystkim w pogodnych filmach. Wydajesz się sympatycznym facetem i być może dlatego tak świetnie pasujesz do tej nieoczywistej roli.
Myślę, że w każdym człowieku tkwią ciemne siły. Cywilizacja, normy społeczne i kulturowe powstrzymują nas przed drastycznymi czynami.

To dlatego wredne postacie gra się ciekawiej?
Lubię grać nieoczywistych facetów, a czarny, a raczej mroczny charakter nigdy nie jest papierowy, stwarza mi więcej możliwości.

Masz teorię, dlaczego ludzie tak uwielbiają oglądać morderstwa na ekranie? Brutalne kryminały, thrillery, horrory. Nie uważasz, że jest w tym coś niepokojącego?
Nie przeceniałbym negatywnego wpływu kina na naszą psychikę. Według mnie kino raczej pomaga rozładowywać emocje, oswajać leki. Nikt nie zabija z powodu filmu. Szekspir także pokazywał ludzkie okrucieństwo, co nie kłóci się z tym, że jego dramaty są wybitne i ponadczasowe. Filmy Tarantina, Scorsesego – zło jest fascynujące w sztuce. Odwrotnie niż w życiu.

Co ciebie w nim fascynuje?
Trudno mi odpowiadać, bo ostatnio w ogóle nie chodzę do kina ani nie oglądam telewizji. Nie mam na to czasu. Kiedy wracam z planu do domu, muszę zajmować się dziećmi. Bawić się z nimi, kąpać je, kłaść spać. Nie pracuję już tak dużo jak kiedyś. Przestałem rozumieć pracoholików, odkąd pochłania mnie życie rodzinne [śmiech].

„Od nowa” musiało być w takim razie dla ciebie wyzwaniem. Krążą legendy o tym, jak długo kręciliście ten serial.
Tak, to był dość intensywny i wyczerpujący projekt. Kręciliśmy przez prawie sześć miesięcy, nigdy wcześniej mi się coś takiego nie przydarzyło. Nie byłem przyzwyczajony do ciągnącej się aż tak długo pracy na planie. A jednak przez cały ten czas nie opuszczało mnie poczucie, że robimy coś ważnego i wysokiej jakości.

Co ze społecznym wydźwiękiem tej historii? Uważasz, że wyższym klasom społecznym, takim jak zamożne, szanowane małżeństwo Jonathana i Grace, łatwiej uchodzi zamiatanie brudów pod dywan niż tym nieuprzywilejowanym?
To stereotyp. Dziś prawie każdy z nas korzysta z Facebooka. I oto nagle każdemu, bez względu na status społeczny czy majątkowy, w ciągu jednej chwili można wykraść najbardziej wrażliwe lub kompromitujące go dane. W takiej sytuacji nie ochroni cię to, że jesteś bogaty i uprzywilejowany.

W dzisiejszym świecie wystawieni jesteśmy na pokaz. Dziś nikt nie czuje się bezpiecznie, i to nie tylko z powodu pandemii.
Nie mogę cię o to nie zapytać – w wywiadach wielokrotnie podkreślałeś, że aktorstwo coraz bardziej cię przeraża. Że myślisz o tym, czyby nie zerwać z graniem. Właściwie powtarzasz to niemal po każdym swoim filmie. I za każdym razem wracasz jednak na plan.
No tak, to obciach [śmiech], wiem. Ale prawda jest taka, że w tej chwili nienawidzę aktorstwa zdecydowanie mniej niż kiedyś.

Co się zmieniło?
Wydaje mi się, że jestem dziś lepszym aktorem niż w przeszłości. Patrząc z perspektywy czasu, przyznaję, że kilka lat zmarnowałem. Niestety. Chociaż z drugiej strony – obecnie czuję się mniej rozczarowany tym, co zrobiłem wcześniej. I ta świadomość mi pomaga. Stałem się bardziej wyrozumiały dla siebie i swoich błędów [śmiech].
Zmieniam się, przechodzę przez różne etapy życia. W wieku 60 lat nie jestem tym samym człowiekiem, którym byłem, mając dwudziestkę czy trzydziestkę. I całe szczęście. Inaczej podchodzę do moich ról, do Jonathana także. Zresztą nie dostałbym takiej roli, gdybym był młodszy.

Zwróciłam uwagę na zbliżenia. W „Od nowa” kamera chętnie pokazuje cię z bardzo, bardzo bliska. Oglądałam to i myślałam, że dla aktora to musi być trudne. Widać przecież każdą zmarszczkę, każde mrugnięcie.
Wielu ludzi w momencie, kiedy obiektyw kamery kieruje się w stronę ich twarzy, wygląda dziwacznie, nienaturalnie, nie mogą pozbyć się świadomości tego, że są rejestrowani. To jest właśnie jeden z najtrudniejszych fragmentów mojej pracy, w ciągu zaledwie kilku sekund musisz skupić na sobie uwagę. Na spojrzeniu, grymasie. Wiem, że niektórzy aktorzy to kochają. Taka na przykład Juliette Binoche jak mało kto potrafi oddać najsubtelniejsze emocje, milcząc. Wyrazem oczu, uśmiechem. Robi to w taki naturalny, niewystudiowany sposób!
Tymczasem większość aktorów, w tym także ja, musi nad tym sporo popracować. Żeby zagrać twarzą, trzeba stworzyć sobie w głowie emocjonalną mapę i po niej się poruszać. Mój egzemplarz scenariusza serialu „Od nowa” jest pełen notatek, uwag, myśli, pomysłów do każdej milczącej sceny, zwłaszcza do zbliżeń na twarz. Jeśli tego nie przepracujesz, nie osiągniesz samoświadomości.
Od niedawna mam zwyczaj, że przed takimi trudnymi scenami specjalnie wstaję wcześniej rano i biegam. Resetuję myśli, oczyszczam się na przyjęcie tych wszystkich emocji. To bardzo pomaga.

Rozmawiamy w wyjątkowo niepewnych dla branży filmowej czasach. Jak myślisz, w jakim kierunku pójdzie kino? Wyobrażasz sobie świat, w którym wszyscy będziemy oglądać filmy tylko online w domu?
Teraz ludzie boją się chodzić do kin z powodu pandemii, a więc zostają w domach i korzystają z platform VOD. Wiadomo, to jest też tańsze i wygodniejsze, nie trzeba kupować biletów, nie musimy nigdzie się ruszać. Coraz więcej ludzi z branży filmowej robi telewizję. Tak sobie jednak myślę, że za jakiś czas zatęsknimy za wspólnym przeżywaniem emocji w kinie. Przynajmniej niektórzy z nas. 

Hugh Grant, rocznik 1960. Gwiazda takich filmów, jak „Cztery wesela i pogrzeb” czy „Notting Hill”. W 2015 roku po dłuższej przerwie zagrał między innymi w „Boskiej Florence”. Od dwóch lat jest żonaty ze szwedzką producentką Anną Elisabet Eberstein. Mają trójkę dzieci. Grant jest też ojcem dwojga z innego związku.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze