Jodie Foster: Po drugiej stronie lustra

ZDJĘCIA: MATERIAŁY PRASOWE (AUSTIN HARGRAVE/NETFLIX).

Zabawna sytuacja: jako aktorka się starzeję, jako reżyserka jestem młoda – mówi i dodaje: – wśród rzeczy, którymi chcę się podzielić ze światem, większość wybrzmi lepiej w ustach Jodie reżyserki.

Biała, zamożna, znana, wykształcona. Przedstawicielka mniejszości seksualnej, matka. Aktorka, reżyserka. A jak pani sama o sobie myśli? Jak określiłaby pani swoją tożsamość?

Żyjemy w epoce, która podkreśla wagę poszukiwania tożsamości. Pomysł, że należy się zidentyfikować z jakąś jedną, wydaje mi się przebrzmiały. Mam wiele tożsamości. Jestem matką, jestem córką. Dorastałam we Francji i w USA, stworzyły mnie zatem dwie kultury. Czasami w snach wrzeszczę na ludzi po francusku, i to tak na całe gardło, ze świństwami włącznie. Nie wiem, co to o mnie mówi… Moją amerykańskość potwierdza niewątpliwie sympatia do hokeja, ale lubię także narciarstwo. Pochodzę z Los Angeles, ale świetnie umiem wyobrazić sobie, jak czuje się ktoś żyjący w małym miasteczku. Chciałabym, żebyśmy jako ludzie tworzący kulturę byli coraz bardziej zróżnicowani.

Pięknie to brzmi, ale zdaje się, że aktualna sytuacja polityczna w USA nie bardzo wspiera taką wizję świata.

Nigdy nie czułam się komfortowo, mówiąc o polityce, bo znam się na niej jedynie jako obywatel. Ale niewątpliwie żyjemy w interesujących czasach. Nasza świadomość jest wyższa niż kiedykolwiek, mamy taką wiedzę na temat ludzkiej natury, zachowań, relacji, jaką nie dysponowały poprzednie pokolenia. A jednocześnie społeczna ignorancja osiąga niespotykany do tej pory poziom. I te dwie tendencje występują w tej samej erze, dekadzie, ba, one mieszkają na tej samej ulicy! Tymi dwiema odnogami świadomości manipuluje się tak, by napuszczać na siebie ludzi. Ta taktyka zbiera żniwo. Według mnie jej efektem musi być kolejny konflikt, to tylko kwestia czasu.

(…)

Więcej w styczniowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 01/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.