fbpx

„Marionetki”, Paweł Jaszczuk – recenzja książki

To trzecia już powieść o dziennikarzu z lwowskiego „Kuriera”, Jakubie Sternie. Tym razem akcja rozgrywa się przez dziesięć upalnych dni na przełomie czerwca i lipca 1938. Autor przenosi czytelników w środowisko aktorów i tytułowych marionetek.
W czasie szkolnej wycieczki grupa uczennic gimnazjum przy ul. Krasickich trafia na zwłoki mężczyzny. Ciało było pozbawione głowy, o czym Stern dowiaduje się bezpośrednio od uczestniczki wydarzenia. Okazuje się, że ofiarą jest Konrad Rewalski, urzędnik bankowy, znany osobiście dziennikarzowi. Ów rozpoczyna więc prywatne dochodzenie, ku nieskrywanemu niezadowoleniu inspektora Andrzeja Zięby. Niestety, wkrótce wydarza się kolejne morderstwo . Trop prowadzi do zamykanego Teatru Colosseum i skupionych wokół niego artystów.

Intryga jak intryga. Ubarwiona egzotycznym wątkiem zaginięcia indyjskiej marionetki, księżniczki Shishi, i scenkami z życia redakcji . Ja chętnie sięgam po kryminały retro nie tylko dla samego wątku śledztwa, ale też ze względu na opis codzienności, w którym odnajduję fakty znane ze źródeł historycznych. Tak było i tym razem. Autor m.in. przywołał postać brata Adama Chmielowskiego, zasygnalizował problem emigracji żydów do Palestyny i nawiązał do tradycji balów karnawałowych organizowanych przez Ułanów Jazłowieckich, o których wiem, że faktycznie były huczne. Dodatkowym bonusem jest słownik gwary lwowskiej i wyrazów żydowskich, dołączony na końcu powieści.

Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, s. 344