fbpx

Cichy dramat: Majgull Axelsson, Pępowina

"Pępowina", Majgull Axelsson
mat. prasowe

Gdyby ktoś chciał sfilmować „Pępowinę”, nie potrzebowałby zbyt wielu pomieszczeń i plenerów.

"Pępowina", Majgull Axelsson
mat. prasowe

Najistotniejsze powieściowe wydarzenia rozgrywają się w restauracji „U Sally”, gdzie powódź więzi właścicielkę Minnę, kelnerkę Anette, dziennikarkę Ritwę oraz małżeństwo: aktorkę Marguerite i naukowca Henrika. Tylko jednemu z nich, mężczyźnie, Axelsson nie oddaje głosu. W roli tego, który przedstawi męski punkt widzenia, obsadza ratownika medycznego Tyronego. W miejscu przymusowego schronienia dzieje się w zasadzie niewiele: goście zamawiają jedzenie i martwią się o powrót do domów. Ze stanu względnej równowagi wytrąca ich dopiero tragiczny wypadek, którego Minna omal nie przypłaci życiem. W tym momencie akcja książki niejako przesuwa się z niewielkiego wnętrza do głów bohaterów, każdy z nich opowiada swoją historię, a do tego potrzebny jest już szerszy kadr i zmiana dekoracji.

Najważniejsza jest oczywiście opowieść około czterdziestoletniej Minny, pogrążonej w żałobie po śmierci córki. Zrozpaczona jest do tego stopnia, że udaje przed obcymi ludźmi, właśnie przypadkowymi towarzyszami niedoli, iż Sophie żyje. By wreszcie pogodzić się ze stratą, Minna nie tylko rozpamiętuje przeszłość, własną, a także babci i matki, obciążonych piętnem „puszczalstwa”. W czasie podróży w głąb siebie, jaką odbywa w czasie śpiączki, Minna wspomina także ojca, który wciąż żyje, ale nigdy jej nie uznał, a także ciotkę Sally, dzięki której miała szczęśliwe dzieciństwo. Nie uchroniło jej to jednak, jak sądzi, przed rodzinną klątwą. Nie zdołała też przed nią obronić swojego dziecka. Balast doświadczeń jest tak ogromny, że być może Minna dalej trwałaby w psychicznym letargu, gdyby nie pomoc przypadkiem poznanych kobiet, nieszczęśliwych z innego powodu, ale także tkwiących w impasie.

Można by tę książkę nazwać opowieścią o spotkaniu, które doprowadza do przełomu w życiu bohaterów. Nie sposób jednak uciekać się do uproszczeń, kiedy chce się coś powiedzieć o formie tej powieści. Szkielet fabularny mógłby posłużyć tysiącom lekkich historii z happy endem, jakie zapomina się zaraz po przeczytaniu. „Pępowina” jest przykładem na to, jak z pozornie zbanalizowanym tematem rodzinnych obciążeń radzi sobie wybitna pisarka. Axelsson pokazuje antyczną wręcz tragedię zupełnie bez patosu, które niechybnie oddziałałby na emocje, ale i tak wstrząsa czytelnikiem do głębi. Jak zawsze.

Majgull Axelsson, Pępowina, przełożyła Katarzyna Tubylewicz, W.A.B., Warszawa 2013

?>