fbpx

Slow living po japońsku: „Pan Nakano i kobiety” Hiromi Kawakami

Slow living po japońsku: "Pan Nakano i kobiety" Hiromi Kawakami
materiały prasowe

Pan Nakano prowadzi sklep ze starzyzną, programowo nie udając, że handluje antykami.

materiały prasowe

Jego siostra, pani Masayo, to artystka-plastyczka wciąż szukająca formy wyrazu, która najbardziej by jej pasowała. Kochanka sklepikarza, pani Sakiko jest z kolei utalentowaną pisarką, lecz zadowala ją tworzenie do szuflady. Wreszcie dwójka młodych sprzedawców: uzdolniona matematycznie narratorka Hitomi i pięknie rysujący Takeo. Piątka głównych bohaterów powieści Kawakami nie przejawia specjalnych ambicji w żadnej sferze życia. Egzystując na uboczu, wydają się jednak całkiem zadowoleni z tego, co mają. I tylko za jednym tęsknią – za miłością.

Tęsknotę tę najmocniej odczuwa dwójka najmłodszych protagonistów: zakochani w sobie po uszy, nie potrafią przełamać lęku przed odrzuceniem i popełnieniem życiowej pomyłki. Ich nieśmiałym próbom przezwyciężenia barier, ich niekończącemu się tańcowi godowemu (w stylu żurawia i czapli) nie brak jednak uroku. Wszystko przecież sprzyja tej parze: i wzajemna fascynacja, i dręczące ich poczucie osamotnienia, i życzliwe, kibicujące im otoczenie. Nie może się to zatem skończyć źle, tylko musi się rozwijać tak wolno, jak niespiesznie toczą się powieściowe wydarzenia.

Nietrudno odgadnąć, dlaczego bohaterom donikąd się nie spieszy – szybkie tempo życia nie sprzyja jego smakowaniu. Oczywiście wśród smaków do skosztowania obok słodyczy znajdzie się i gorycz, ale łatwiej ją przełknąć, kiedy nie brakuje czasu na trawienie. Przy czym swoją wiedzę o smakach życia czerpią oni nie tylko z własnych doświadczeń, ale także z przeżyć klientów, którzy przewijają się przez sklepik pana Nakano.

Chyba nie sposób nie skojarzyć tej książki z dziełem, w którym padły znamienne słowa „Zwolnij, stary”, czyli z „Dymem” Wayne’a Wanga. Zrealizowanym w 1996 roku, a więc na długo przed zainicjowaniem mody na zwolnienie życiowego tempa. Lecz przy zagłębianiu się w powieść Kawakami lepiej przywołać w pamięci obraz chaotycznego i zgiełkliwego Tokio z „Między słowami” Sofii Coppoli. Jakiż kontrast! U Kawakami nie spotkamy przepracowanych kandydatów do karoshi, nie usłyszymy zgiełku, ani nie doświadczymy innego chaosu niż ten uczuciowy. I może nie zobaczymy jakiejś innej Japonii, lecz na pewno taką, jaką lubimy poznawać, czytając japońską literaturę. Japonię pełną ciszy, powściągliwości i poezji.

Hiromi Kawakami, Pan Nakano i kobiety, przełożyła Anna Zalewska, W.A.B. Warszawa 2012, s.256.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze