fbpx

Wojna moja miłość. Krystyna Skarbek – ulubiona agentka Churchilla

W czerwcu minie 60 lat od śmierci Krystyny Skarbek, Polki związanej z wywiadem brytyjskim, której biografii mógłby pozazdrościć niejeden filmowy szpieg. Wydawnictwo Vesper przypomina tę niezwykłą postać.
W czerwcu 1952 r. pisarka Madeleine Masson płynęła statkiem „the Winchester Castle” z Kapsztadu w Południowej Afryce do Wielkiej Brytanii. Jej kabiną zajmowała się stewardessa, po której znać było dobre urodzenie, staranne wychowanie i klasę. Podróż nie sprzyjała jednak zwierzeniom, więc kobiety nie wyszły poza zdawkową uprzejmość. Po przyjeździe na wyspę Masson dowiedziała się, że przyszło jej spotkać osobę wyjątkową. Ale było już za późno na nadrobienie straconej okazji – wkrótce po rejsie Krystyna Skarbek została zamordowana.

Dwie dekady później pisarka zmierzyła się z legendą i zaczęła pracować nad książką o ulubionej agentce Churchilla. W latach 70.,wielu dawnych znajomych i współpracowników Skarbek jeszcze żyło i chciało o niej rozmawiać. Wśród nich nawet wieloletni partner, Andrzej Kowerski, wcześniej niechętny biografom, których podejrzewał o szukanie sensacji. Tym razem zgodził się mówić i był to głos bezcenny. Książka powstała. Na tyle dużo jednak w niej luk, że trudno mówić o biografii, a raczej o powieści opartej na faktach. Bardzo skrótowo potraktowane jest dzieciństwo i wczesna młodość bohaterki. Właściwie ogranicza się do kilkunastu haseł na temat rodziny, psikusów w szkole i życia towarzyskiego. Nic w tym dziwnego, skoro rozmówcy Masson nie przyjaźnili się wtedy z Krystyną, a polskich archiwów autorka nie badała. Esencję powieści stanowi czas wojenny i choć nadal nie jest to literatura faktu, to potwierdzonych faktów świadczących o niespotykanej sile, determinacji, ale też żywiołowości i brawurze Polki nie brakuje. Koleżanka z wywiadu, Vera Atkins, powiedziała po prostu : „Proszę jej nie pomniejszać przez wybielanie jej wad. Nie była świętą figurką, lecz żywym, zdrowym, pięknym zwierzęciem o wielkim apetycie na miłość i śmiech, miała też niesamowity charakter”.

Skarbek zaangażowała się w walkę z Niemcami tuż po wybuchu wojny. Nielegalnie przedostawała się do kraju, skąd przywoziła informacje dla aliantów; pomagała przy przerzucaniu polskich pilotów do Wielkiej Brytanii. Uratowała licznych uciekinierów różnych narodowości, ale nie zdołała uchronić własnej matki, która odmawiała ucieczki z kraju i podzieliła los milionów polskich Żydów. Krystyna nigdy nie wracała do tego dramatu (a przynajmniej nie zachowały się żadne ślady takich wspomnień). Uczestniczyła w nowych misjach, pod nowymi nazwiskami: Christine Granville, Pauline Armand. Być może używała innych pseudonimów, które nie opuszczą brytyjskich archiwów. W wojennym życiorysie Skarbkówny wiele zresztą białych plam, m.in. okresowe odsunięcie od pracy, spowodowane ponoć podejrzeniami o nieczystą grę; szczegóły współpracy z „Muszkieterami”, polską organizacją podziemną, do dziś budzącą kontrowersje. Bez wątpienia była zaangażowana w wielką politykę – rozmowę o strategii Brytyjczyków, przeprowadzoną z agentką wkrótce po niemieckiej inwazji na Jugosławię, przytoczył w „Zielonych oczach” publicysta Stanisław Mackiewicz.

Prawdopodobnie nie poznamy nigdy prawdziwej historii polskiej hrabianki, która działała na rzecz SOE (Special Operations Executive Kierownictwo Operacji Specjalnych), tajnej agendy powołanej przez Winstona Churchilla i rozwiązanej po zakończeniu II wojny światowej. Tym bardziej warto więc sięgnąć po książkę Madeleine Masson, która wyciąga z mroków niepamięci tę wyjątkową kobietę.