1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. „Drzewo życzeń” – książka dla dzieci, którą dorośli pokochają równie mocno. To ciepła opowieść o inności, tolerancji i nadziei

„Drzewo życzeń” – książka dla dzieci, którą dorośli pokochają równie mocno. To ciepła opowieść o inności, tolerancji i nadziei

(Fot. Charles Baugniet/Fine Art Photographic/Getty Images)
(Fot. Charles Baugniet/Fine Art Photographic/Getty Images)
Niektóre książki trafiają na półkę z literaturą dziecięcą, choć tak naprawdę chwytają za serce czytelników w każdym wieku. „Drzewo życzeń” Katherine Applegate jest właśnie jedną z nich. To dość krótka, pełna ciepła opowieść o pewnym starym dębie, który od ponad dwóch stuleci obserwuje ludzi i ich marzenia. A przy okazji przypomina o czymś, o czym dorośli czasem zapominają: że życzliwość, otwartość i odwaga, by wyciągnąć rękę do drugiego człowieka, potrafią zmieniać więcej, niż nam się wydaje.

W literaturze dla dzieci nie brakuje zwierzęcych narratorów, ale znacznie rzadziej głos otrzymują drzewa. A przecież trudno wyobrazić sobie lepszych obserwatorów ludzkiego życia. Stoją w tym samym miejscu przez dziesiątki, czasem setki lat, patrząc, jak wokół nich zmienia się świat, a wraz z nim – kolejne pokolenia, ich radości, rozczarowania, małe dramaty i wielkie marzenia. Katherine Applegate wykorzystuje właśnie ten pomysł, by opowiedzieć historię prostą, a jednocześnie zaskakująco głęboką i poruszającą. Historię o tym, że każdy chce czuć się zauważony, akceptowany i po prostu mile widziany.

Czytaj także: Czego możemy nauczyć się z bajek? Rozmowa z Katarzyną Miller

„Drzewo życzeń” – o czym jest książka Katherine Applegate?

Narratorem tej historii jest dwustuletni dąb o imieniu… Dąb. Nie jest to jednak zwyczajne drzewo. Od pokoleń mieszkańcy pewnego amerykańskiego miasteczka traktują je jak drzewo życzeń – każdego roku zawieszają na jego gałęziach karteczki, wstążki, skrawki materiału i inne drobiazgi, wcześniej zapisując na nich swoje marzenia.

Dąb przez lata obserwował ludzi i zna okolicę lepiej niż ktokolwiek inny. Towarzyszą mu też zwierzęcy przyjaciele, na czele z wygadaną wroną Bongo, dla których jego pień i gałęzie są bezpiecznym schronieniem. Wydaje się, że po ponad dwóch stuleciach nic już nie jest w stanie go zaskoczyć. A jednak pewnego dnia do jednego z domów przy jego ulicy wprowadza się rodzina z zagranicy. Wśród nowych mieszkańców jest dziewczynka o imieniu Samar. Niestety nie wszyscy witają ją z otwartością, a jedno przykre wydarzenie sprawia, że atmosfera wokół nowych przybyszów staje się coraz bardziej napięta.

Wkrótce Samar zawiesza na drzewie swoje życzenie. To właśnie ono sprawia, że Dąb zaczyna przyglądać się dziewczynce uważniej. Z czasem dostrzega jej samotność, tęsknotę za przyjaźnią i potrzebę znalezienia swojego miejsca w nowej rzeczywistości. A gdy sytuacja staje się coraz trudniejsza, stary dąb decyduje się zrobić coś, czego żadne drzewo zrobić nie powinno – złamać najważniejszą zasadę i przemówić do ludzi.

„Tyle rzeczy chciałem im powiedzieć! Że przyjaźń wcale nie musi być trudna. Że czasami sami pozwalamy ją sobie zabrać. Żeby nie przestawali rozmawiać. Bardzo chciałem coś zmienić na lepsze, chociaż trochę, zanim będę musiał opuścić ten piękny świat.

Zdecydowałem się.

Złamałam zasadę.

– Zostańcie – powiedziałem”.

Choć fabuła „Drzewa życzeń” brzmi niezwykle baśniowo – dlatego właśnie spodoba się najmłodszym – pod powierzchnią Applegate opowiada o sprawach bardzo rzeczywistych. O tym, jak łatwo odrzucić kogoś tylko dlatego, że wydaje się inny. O tym, jak trudno czasem zrobić pierwszy krok. I o tym, że czasem to właśnie życzliwość okazuje się najtrudniejszym – i najbardziej odważnym – wyborem.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Dlaczego warto przeczytać „Drzewo życzeń”?

Jest w „Drzewie życzeń” coś, co przywodzi na myśl książki takie jak „Mały Książę”, „Kubuś Puchatek” czy „Oskar i pani Róża”. Nie dlatego, że opowiada podobną historię, ale dlatego, że z podobną prostotą mówi o sprawach najważniejszych: przyjaźni, samotności, odwadze, stracie i potrzebie bycia kochanym. To jeden z tych tekstów, które dzieci odbierają jako piękną opowieść, a dorośli czytają między wierszami, odnajdując w niej refleksje trafiające prosto w serce.

Jednocześnie Katherine Applegate nie moralizuje, nie wygłasza wielkich przemówień i nie próbuje wzruszać na siłę. Zamiast tego oddaje głos staremu drzewu, które przez ponad dwieście lat nauczyło się jednego: świat bywa nieuporządkowany i nieprzewidywalny, a ludzie – skomplikowani, ale zawsze warto zachować nadzieję.

Choć „Drzewo życzeń” ukazało się w 2018 roku, cały czas pozostaje niezwykle aktualne. Autorka pokazuje bowiem, jak rodzą się uprzedzenia i jak łatwo zamienić czyjąś inność w powód do wykluczenia. Przypomina przy tym, że otwartość i ciekawość drugiego człowieka są często najlepszą odpowiedzią na lęk przed tym, co nieznane.

To również książka przepełniona czułością – zarówno wobec ludzi, jak i natury. Nawet kiedy opowiada o trudnych doświadczeniach, robi to z ogromną łagodnością i zrozumieniem dla naszych słabości. Między wierszami pojawia się także refleksja nad przemijaniem. Katherine Applegate mówi jednak o stracie i odchodzeniu z taką delikatnością, że te fragmenty nie przygnębiają, lecz raczej uczą oswajać to, co nieuniknione.

„Drzewo życzeń” liczy niespełna dwieście stron, ale zostawia po sobie zaskakująco dużo emocji. To piękna, mądra i pokrzepiająca historia, która udowadnia, że czasem w krótkich, prostych zdaniach można zawrzeć więcej prawdy o życiu niż w niejednej opasłej powieści. Pełna cennych myśli, do których chce się wracać, przypomina, że każdy pragnie czuć się mile widziany i akceptowany. A kiedy zamkniesz ostatnią stronę, prawdopodobnie zostanie z tobą jeszcze na długo. Podobnie jak subtelne, pełne uroku ilustracje Sary Olszewskiej, które idealnie dopełniają tę wyjątkową opowieść.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE