Kultura na Blue Monday – jak przeżyć najbardziej depresyjny dzień w roku?

Serial "Grace and Frankie" to pozycja obowiązkowa na Blue Monday. (Fot. materiały prasowe Netflix)

Blue Monday to najbardziej depresyjny dzień w roku przypadający na trzeci poniedziałek stycznia. Podobno zostało to potwierdzone naukowo, a data wyliczona za pomocą specjalnego algorytmu uwzględniającego m.in. poziom nasłonecznienia, dotrzymywanie postanowień noworocznych, niski poziom motywacji itd. Co zrobić, by ten dzień nie przytłoczył nas ostatecznie?

Za oknami, jak jest – każdy widzi, motywacja do ćwiczeń i utrzymywania postanowień noworocznych z dnia na dzień maleje, do kolejnych świąt daleko… Co w związku z tym zrobić? Przede wszystkim – sięgnąć po niezawodną kulturę. Dobra książka i pozytywne filmy zawsze zdają egzamin, a do tego, nie musimy nigdzie ruszać się z domu. Możemy w ogóle udawać, że Blue Monday nie istnieje i absolutnie nas nie dotyczy. Oto sprawdzone sposoby na przeżycie tego depresyjnego dnia i nie poddanie się wszechobecnemu spadkowi nastroju:

„Za jakie grzechy dobry Boże?”, reż. Philippe de Chauveron

To lekka, przezabawna komedia, która nie wymaga od nas wiele więcej niż sprawnego telewizora, kanapy i pudełka z popcornem. Jeden z najpopularniejszych francuskich aktorów, czyli Christian Clavier dobrze wie, jak zadbać o to, by było śmiesznie i odrobinę wzruszająco. Główny bohater ma cztery córki i za wszelką cenę stara się, by trafiły na dobrego męża, oczywiście Francuza. Los płata mu jednak figle i zdecydowanie nie jest tak, jak sobie wymarzył. W 2019 roku w kinach pojawiła się druga część komedii – „I znowu zgrzeszyliśmy, dobry Boże!” także warta uwagi.

„Porto”, reż. Gabe Klinger

Już samo nazwisko producenta wykonawczego tego portugalskiego filmu (jest nim bowiem sam Jim Jarmusch) robi wrażenie. Choć o filmie nie było tak głośno, jak można się było tego spodziewać, warto obejrzeć go po prostu dla miłego, leniwego jak samo Porto obrazu. Film opowiada historię dwojga ludzi, którzy po spędzonej wspólnie nocy zaczynają lepiej się poznawać i odkrywać coraz więcej rzeczy o sobie nawzajem. „Porto” to nieco melancholijne dzieło, pozwala jednak na chwilę przenieść się z rzeczywistego świata do zupełnie innej, wciągającej historii.

„I tak cię kocham”, reż. Michael Showalter

To – moim zdaniem – jedna z zabawniejszych komedii ostatnich lat ze świetnym Kumailem Nanjiani w roli głównej. Opowiedziana z ogromną dawką poczucia humoru historia chłopaka z pakistańskiej, konserwatywnej rodziny, który zakochuje się w wyrwanej z zupełnie innego świata, nowoczesnej amerykańskiej dziewczynie buntującej się przeciwko miłości i związkom. W wyniku dziwnego i na pozór tragicznego splotu wydarzeń, para wystawiona zostaje na prawdziwą próbę, która wbrew pozorom… może zakończyć się zupełnie inaczej niż oboje przypuszczali.

„Grace i Frankie”, serial Netflix

„Grace i Frankie” to serial dostępny na platformie Netflix, który doczekał się już… sześciu sezonów. Główne role odgrywają Jane Fonda i Lily Tomlin, wcielające się w postacie dwóch kobiet, których życie niespodziewanie staje na głowie. Ich mężowie nagle obwieszczają, że są gejami i mają się ku sobie. Mimo że nigdy za sobą nie przepadały, panie muszą stanąć ramię w ramię, zmierzyć się z niepewną przyszłością i wypracować nową definicję „rodziny”. Świetny na poprawę humoru i nie tylko!

„Notting Hill”, reż. Roger Michell

Albo którykolwiek inny klasyk z młodym Hugh Grantem w roli głównej… Polecamy jeszcze „Cztery wesela i pogrzeb” – to pozycja idealna na jakąkolwiek zniżkę nastroju. Urok osobisty głównego bohatera, jego ironiczne poczucie humoru i stosunek do samego siebie to mieszanka, która wywołuje uśmiech u każdego. Łącznie z niedostępną, piękną i młodą Julią Roberts. Nawet, jeśli historię słynnego wywiadu znasz na pamięć, warto odświeżać tę komedię. I śmiać się do łez.

„Green Book”, reż. Peter Farrelly

Jeśli chcesz stanąć twarzą w twarz z okrutnym poniedziałkiem, obejrzyj „Green Book”. Mocny, oscarowy film opowiadający przyjemną historię o mniej przyjemnych rzeczach, poruszając ważne społecznie problemy. W dobry nastrój na pewno wprawi bezbłędny duet Viggo Mortensen i Mahershala Ali. Warto!

Co dla spragnionych pozytywnej lektury? Tu też znajdzie się kilka fajnych, poprawiających samopoczucie pozycji:

„Depresja – jedzenie, które leczy” Karolina i Maciej Szaciłło, Wydawnictwo Zwierciadło – wydaje nam się, że ta pozycja w taki dzień jest absolutnie obowiązkowa. Choć mamy nadzieję, że Blue Monday aż tak nie wpłynie na waszą kondycję psychiczną, warto odrobinę poczytać o tym, jak za pomocą jedzenia… wprawić się w lepszy nastrój i zadbać o siebie w gorszych chwilach. „Korzystając z najstarszego systemu medycznego ajurwedy oraz współczesnej dietetyki, autorzy radzą, w jaki sposób przeciwdziałać depresji, jak podnieść życiową energię oraz jak odróżnić depresję od okresowego spadku nastroju.”

„Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata” Kacper Godycki-Ćwirko, Wydawnictwo Zwierciadło – a gdyby tak rzucić wszystko, sprzedać lodówkę i jechać dookoła świata? Pewnie nie jeden raz w życiu zadawaliśmy sobie to odwieczne pytanie – co by się stało, gdybyśmy zostawili za sobą wszystkie obowiązki i problemy i spróbowali czegoś nieznanego i szalonego? Dobrą inspiracją do takiej decyzji jest książka K. Godyckiego-Ćwirko, w której opowiada, jak za pomocą wszelkich możliwych transportów dotarł do najdalszych zakątków świata.

„Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu”, Pema Chodron, Wydawnictwo Zwierciadło – poradnik w sam raz na takie dni, jak Blue Monday. Polecany przez mnóstwo gwiazd (m.in. Oprah Winfrey, czy Gwyneth Paltrow) podpowiada, jak nauczyć się akceptować niepowodzenia i porażki i czerpać z nich lekcje. W książce znajdują się m.in. porady o tym, jak oswajać strach i niepokój, jak wykorzystywać trudne i bolesne przeżycia do kształtowania wewnętrznej mądrości i odwagi oraz inne cenne rady.