Florence and the Machine: 12 harf i peleryna Gucci

http://florenceandthemachine.net/

A Karl Lagerfeld? Jak to się stało, że zaprosił cię tu, do Paryża, żebyś wykonała jedną ze swoich piosenek, wyłaniając się z wielkiej muszli podczas pokazu Chanel?

Z Karlem poznaliśmy się, gdy pracował ze mną nad okładkową sesją japońskiego „Vogue’a”. Rozmawialiśmy między innymi o tym, jak wiele motywów wodnych będzie na mojej nowej płycie i jak bardzo najnowsza kolekcja Chanel będzie inspirowana podwodną naturą. W pewnym momencie Karl objął mnie ramieniem i powiedział: „A czyż to nie byłoby wspaniałe, gdybyś zaśpiewała na najnowszym pokazie Chanel? Wokół ciebie 12 harf i ty jedna dryfująca niczym podwodne zjawisko?”. Myślałam, że tak sobie mówi, odparłam coś w stylu: „Tak, tak, to byłoby zabawne”. Karl na to: „Świetnie, to jesteśmy umówieni”. Zamarłam. Tak właśnie działa Lagerfeld. Jest znakomicie zorganizowany, nie traci czasu, nie rzuca słów na wiatr. Kiedy przychodzi mu do głowy jakiś pomysł, realizuje go, i już.

Skąd wzięły się te podwodne motywy? Przewijają się od twojego scenicznego debiutu.

Woda mnie fascynuje, kocham pływać. Pierwszym filmem, na który wybrałam się do kina, była „Mała syrenka”. Siadywałam potem w łazience z czerwonym ręcznikiem na głowie i śpiewałam melodie z tego filmu. Ujęło mnie to, że Ariel oddała swój głos za miłość. Na nowej płycie oddaję też hołd Virginii Woolf, która przecież postanowiła w wodzie pożegnać się z życiem. Zdarzało mi się śpiewać o dziewczynie, która nie chce żyć na powierzchni, chce, by wrzucono ją z powrotem w morskie głębiny. Bo tylko tam czuje się bezpieczna. Potrafię to zrozumieć.

Teraz na koncertach wyglądasz jak diwa. To już nie ta sama rozkrzyczana, bosonoga dziewczyna sprzed kilku lat.

Przede wszystkim jestem dziś bardziej zdyscyplinowana niż kiedyś. Tak bardzo jestem dumna z drugiej płyty „Ceremonials”, że chcę, by koncerty oddały jakość tego albumu. Dla mnie one są jak przedstawienia operowe, spektakle. Mój głos ma być doskonały, by oddał wszystkie emocje każdej z piosenek całą swoją siłą. Chcę grać świetne koncerty, bo wciąż tak wiele przede mną. Na całym świecie są miejsca, w których chcę być znana bardziej. To zabawne dziwne doświadczenie, bo grywam w najbardziej prestiżowych salach świata, na największych festiwalach, ale i w małych klubach. Lubię w nich grać, bo tam się wszystko dla mnie zaczęło.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »

Otrzymujesz tę wiadomość ponieważ Twój adres został zapisany w naszej bazie osób zainteresowanych informacjami z Wydawnictwa Zwierciadło. aby nie otrzymywać wiadomości z grupy mailingowej Zwierciadlo.pl, wypisz się z niej, odwiedzając ten link