Katarzyna Rosłaniec: Kręcę

Fot. Rafał Masłow

Zamieszała w polskim filmie. Na „Galerianki” poszło do kin 600 tysięcy widzów. Niektórzy reżyserzy mówili, że nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie temat. Katarzyna Rosłaniec odpowiadała: „Leżał na ulicy, trzeba było podnieść”. Właśnie skończyła nowy film, którym potwierdza, że jest na właściwym miejscu!

Fot. Rafał Masłow/więcej w galerii

Kończyłaś „Galerianki” i wiedziałaś już, o czym będzie twój następny film?

Wpadłam na ten trop, kiedy byliśmy na etapie montażu. Zauważyłam, że istnieje coś takiego jak moda na ciążę. Młode dziewczyny decydują się na dziecko, bo jest fajnie je mieć i w końcu będą miały kogo kochać. Nie chciałam mrocznej historii o biednych małoletnich matkach, na które spadają wszystkie nieszczęścia. Chciałam opowiedzieć o dziewczynie, która bardzo stara się być dobrą matką, chociaż tego nie umie. Bo skąd? Sama była niekochanym dzieckiem. Taka jest Natalia, główna bohaterka mojego nowego filmu „Baby Blues”.

Mam poczucie, że oba twoje filmy są o samotności.

No, tak. Ale to nie jest odkrycie, że ludzie są coraz bardziej sami. Kiedyś relacje między ludźmi miały większe znaczenie. Dzisiaj dążymy do samorealizacji, staliśmy się egoistami. Po drugiej stronie egoizmu jest samotność. Natalia mogłaby sobie kupić zabawkę albo szczeniaczka. Funduje sobie dziecko.

Umiesz postawić się na jej miejscu?

Nie, bo nie byłam samotna. Dzięki takiemu domowi, w jakim się wychowałam, mam poczucie bezpieczeństwa. Od początku dla moich rodziców wszystko, co robiłam, było wspaniałe. Rodzice nigdy nie wymuszali na mnie żadnych wyborów. Miałam 19 lat, a oni wciąż traktowali mnie jak dziecko. Dzięki temu zyskałam czas na odnalezienie i określenie siebie w tym chaosie. Natalia ma coś ze mnie. Ja też nie wiedziałam, co będę robić jutro, za miesiąc, co w ogóle będę robić w życiu. Najpierw coś robiłam, bez myślenia o konsekwencjach, a potem dopiero przychodziła refleksja. Albo nie.