fbpx

Anna Mucha: Chwilo trwaj!

Anna Mucha: Chwilo trwaj!
Fot. Maciej Biedrzycki/FORUM

O ogromnej zmianie w jej życiu – pojawieniu się na świecie córki Stefanii, opowiada aktorka Anna Mucha.
Odbiło Ci w ciąży?

Odbiło.

Opowiesz jak?

Zaczęłam wzruszać się na widok dzieci. Totalnie.

Nawet tych w reklamach pieluch?

Zwłaszcza tych. A dzisiaj złapałam się na tym, że zaczęłam wolniej prowadzić. Straciłam potrzebę szaleństwa. Zobaczyłam mężczyznę spacerującego ze śliczną dziewczynką. Ona szła bliżej krawężnika, zwolniłam i czekałam aż on się zorientuje, że jadę w niebezpiecznie bliskiej odległości i wreszcie zamienią się miejscami.

Z tego co pamiętam, nie jesteś płaczliwa.

Teraz to się zmieniło. Ciężko mi się do tego przyzwyczaić. Jeśli jeszcze zobaczę krzywdę wyrządzaną dziecku, odbieram to szalenie osobiście.

Chyba Cię rozumiem.

To rodzaj empatii, wymieszanej z rozżaleniem, agresją i bólem. Jednak jeśli miałabym się jakoś tu określić, powiedziałabym że jestem przeciętną miejską matką, funkcjonującą w społeczeństwie z komórką w dłoni. Mało tego, nawet śpię przy komórce, bo używam jej jako budzika. Używam też jednorazowych pieluch i nie biegam z wyparzaczem…

Kto w takim razie jest dla Ciebie przykładem, jeśli nie ta telewizyjna, poradnikowa matka ze „śniadaniówki”?

Moja mama jest dla mnie wzorcem i przewodnikiem. Jej rady sprowadzają się do wielkich pokładów miłości, jakimi byłam obdarowywana, i generowania pomysłów, na to, co można robić w czasie wolnym. Tomek, nie podpuszczaj mnie, mam dopiero sześciomiesięczną córkę, nie będę się wymądrzać jaką to ja nie jestem doskonałą matką.

Ja tylko chcę zbadać, jak głęboko zaszła ta metamorfoza.

Z domu wyniosłam miłość, więc Mała jest ciągle obcałowywana, ma nawet wyślizgane miejsca na ciele, tak często ją przytulamy.

Ciekaw jestem jeszcze tych twoich matczynych nowości.

Nowe jest, że czuję się jak na haju. Przypomina to stan, w którym człowiek się zakochuje po raz pierwszy. Oczywiście, jak ktoś mnie pyta, z przyjemnością opowiadam i pokazuję zdjęcia, natomiast staram się utrzymywać równowagę, by nie robić tego ciągle, męcząc ludzi dookoła. To jest coś, czego ja sama kiedyś nie znosiłam.

Psujesz mi trochę koncepcję na tę rozmowę, bowiem spodziewałem się zbzikowanej na punkcie chowu kwoki, jak ma to ostatnio ciągle miejsce z tzw. gwiazdami.

Umówmy się, że zmieniło mi się, ale nie aż tak. Ponieważ zmienił mi się świat, perspektywa, poczucie czasu i wartość tego czasu. Jeśli jestem z dzieckiem, to na 100%, a nie przy okazji czegoś innego. Oczywiście sięgam po pomoc innych, w tym m.in. opiekunki. Kiedy Mała śpi, mam czas na załatwienie wielu innych rzeczy, a ponieważ pilnuje Jej niania, jestem spokojna, że wszystko jest w porządku. Uważam, że to jest naturalne i nie ma się co krygować, i udawać, że tak nie jest.

Podobała Ci się okładka „TIME” z mamą karmiącą piersią, kilkuletnie dziecko?

Zaczęłam się zastanawiać…

O, też byś tak długo nie potrafiła jej odkleić, przecież to pornografia?

Mam chytry plan, żeby karmić przez rok, ale wiem, że potem będzie mi szalenie trudno powiedzieć sobie dosyć.

To kwestia więzi czy wygody, bo łatwiej dać cyca niż podgrzewać butelkę w nocy?

Zdecydowanie więź. Dla mnie to celebracja i wyjątkowo ważna bliskość.

Co będzie jak córka wcześniej odklei się od cycka?

Będę płakać, czując się odrzucona.

Czyli w robocie masz ją stale.

Tak, jest ze mną na planie. Ale nie decyduje, gdzie ustawiać światła. Jeszcze…

Właśnie przypomniałem sobie, jak reklamowałaś plastry antykoncepcyjne, a teraz gadamy o tym, jakich butelek do karmienia używamy.

Powiem ci więcej, dostałam teraz propozycję reklamowania pieluch i już to uważam za niesamowitą przewrotność.

Anka, jak to było z tym porodem, na który wybierałaś się w szpilkach i makijażu?

Doszłam do wniosku, że jeśli ma to się zdarzyć lada moment, nie chcę wyglądać tak, żeby dziecko miało poczucie obciachu. Przejrzałam oczywiście wszystkie opcje i one mnie przeraziły.

Istotnie szlafrok i kapcie mogą wystraszyć na całe życie. Jak to się zaczęło?

Od przyjemnej kolacji, którą spędziłam w towarzystwie moich przyjaciół. Moment celebracji i czegoś, co długo będę pamiętać. Potem pojechałam do lekarza w szpitalu i zrobiłam swoje.

Spryciula. Nie każda ma tyle szczęścia.

Zaraz, ja chciałam rodzić naturalnie, ale się nie udało.

Ważne że finał szczęśliwy, a ty mistrzowsko wymanewrowałaś prasę.

Z prywatna ochrona, w prywatnym i dyskretnym szpitalu…

Szykowała się inwazja paparazzi?

Dowiedziałam się że był opłacony człowiek, który siedział 24 h pod moim domem i pilnował. Dlatego też m.in., wiedząc, że nadchodzi ten moment, nie wróciłam do domu i nie było mnie w nim przez następne 3 miesiące.

Zaimponowałaś mi swoim nieprzejednaniem. Masa popularnych osób lubi i zaprasza na porodówkę brukowce.

To było i jest dla mnie bardzo ważne. Nie chcę, żeby Mała pojawiała się na zdjęciach. W Polsce mamy takie prawo, że jeśli nie chcę, żeby ktoś publikował zdjęcia mojego dziecku, to powinien to uszanować. A jak będzie – to się okaże. Wariuję do tego stopnia, że nawet zastanawiałam się ostatnio, czy nie zrobić z siebie idiotki i nie zasłonić małej pieluchą tetrową. Chcę, by miała w miarę spokojne i normalne życie.

Co się bardziej opłaca: bycie kwoką wychowującą czy słupem reklamowym?

Rzeczywiście wróciłam do pracy, co sobie cenię. Zauważyłam inną fajną rzecz. Otóż wiele kobiet rzuca robotę w korporacjach, bo po urodzeniu nie chce tam wracać. Wolą pracę w tematach okołodziecięcych. Moje koleżanki też tam robią.

Teraz rozumiesz Reni Jusis. Wytykają jej, że ona też jest słupem reklamowym.

Ja też jestem billboardem, co zauważyły tabloidy. Natomiast po raz pierwszy to ja czerpię z tego korzyści, a nie jak do tej pory, że to inni mieli z tego tytułu profity.

A co z Twoim wizerunkiem, który zaczyna się mocno zmieniać. Planujesz coś czy na razie wybrałaś hasło: chwilo trwaj?

Obecnie to drugie. Jestem szczęśliwa i zadowolona, nie będę udawała czegoś innego.

Reżyserom przeszkadza twój obowiązek laktacyjny na planie czy widzieli większy problem kiedy miałaś brzuch?

Jestem wdzięczna temu, że ktoś szanuje to, że jestem teraz matką i pozwala mi pracować, i mieć Stefanię w pobliżu. To pozytywny przekaz. Jestem wdzięczna i dziękuję, nawet jeśli są jakieś kłopotliwe sytuacje, typu Mała w camperze na planie. Schodzę z planu, kiedy ustawiają światło. Na próbach jestem, na ujęciach oczywiście jestem, ale potem nie siedzę i nie gadam o dupie Maryni, tylko wychodzę do Małej, czego nikt mi chyba nie ma za złe. Poza tym jestem na planie tylko 10 dni w miesiącu. Nie robię tego non stop kolor.

Jak wygląda Twój rozkład dnia?

Lepiej niż kiedyś, kiedy trzeba było zrywać się o piątej, by za godzinę być na planie. Dziecko jest łaskawsze dla mnie niż producenci, bo otwiera oczy o siódmej. Potem mamy zabawę w przeciąganie, która w weekendy trwa do południa. Potem zabawa i gonienie się z rzeczywistością, ale wtedy na szczęście dołącza niania.

Kto kąpie? Ja swoje tylko wieczorem.

U nas różnie. Podobno niemiecki model, to kąpiele raz w tygodniu. Nic dziwnego, że Wanda nie chciała Niemca…

Śpiewasz kołysanki?

Nie.

Rozmowa odbyła się w Warszawie 14 maja.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze