fbpx

Anne Hathaway – Miłość bez używek

Anne Hathaway - Miłość bez używek
Forum / Anne Hathaway na gali Złotych Globów

„Kto prowadził tegoroczne rozdanie Oscarów? Anne… Jaka Anne?” – wiekowi członkowie Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej nie nadążają za krokiem fabryki snów, która produkuje celebrytów w tempie szybszym niż chiński wzrost gospodarczy. Tylko że 29-letnia Anne Hathaway nie jest celebrytką – ona jest gwiazdą. W starym, dobrym stylu.
Piękna, pracowita, utalentowana i dyskretna. O uroku Audrey Hepburn i wdzięku Judy Garland. Nie występuje w reality show i nie opowiada o swoich chłopakach ani cellulicie. Pytana przez dziennikarzy o skandale i dramaty, cytuje Oscara Wilde’a: „im mniej mówi się o bolączkach życia, tym lepiej”. Dobór pary prowadzącej 83. ceremonię rozdania Oscarów świadczy o tym, że w Hollywood nastała nowa era. U boku Hathaway wystąpił 32-letni aktor James Franco („Spider-Man”, „W dolinie Elah”, „Obywatel Milk”). Starsze wiekiem legendy świata filmu pojawią się na scenie przelotnie, wręczając zwycięzcom kolejne statuetki, ale ten wieczór będzie należał do młodych gospodarzy. Dla młodej publiczności to właśnie oni są gwiazdami – Goldie Hawn czy Steve Martin różnią się przecież od starożytnych Rzymian tylko tym, że jeszcze żyją.

Różowa szuflada

Mała Anne marzyła o wstąpieniu do klasztoru. Jednak po kilku latach zorientowała się, że co innego w życiu ją nęci. Zaczęła spędzać godziny przed lustrem na zmianach kostiumów, makijażu, wygłaszaniu wkutych na pamięć monologów i śpiewaniu do szczotki do włosów. Na próbach do szkolnych przedstawień była w swoim żywiole, na scenie czuła się jak w raju. Śpiewanie w chórze i lekcje baletu traktowała jako przyjemność, ale przede wszystkim – zawodową konieczność. „Już w wieku dziesięciu lat wiedziałam, że chcę być aktorką, i traktowałam tę decyzję bardzo poważnie. Kilka lat później postanowiłam się nie rozpraszać i nie próbować po godzinach zostać adwokatem. Granie wychodziło mi najlepiej i dawało najwięcej frajdy” – powiedziała w wywiadzie dla brytyjskiej „Marie Claire”.

Rodzice wspierali każdą jej decyzję. Ojciec, prawnik, dbał o to, aby utalentowanej córce nie brakło ptasiego mleka. Mama, aktorka teatru muzycznego, która nie zrobiła wielkiej kariery artystycznej, widziała w Anne lepszą wersję samej siebie. Dwaj bracia – młodszy Thomas i starszy Michael – dbali, żeby „małej księżniczce” nie przewróciło się w głowie. Braterską powinność wykonali solidnie, bo siostra miała ku temu wszelkie powody. Jej występ w szkolnej inscenizacji sztuki „Dawno temu w materacu” przyniósł jej nagrodę dla najlepszej wschodzącej gwiazdy przyznawaną przez Paper Mill Playhouse w rodzinnym Millburn, w stanie New Jersey. Ten sam teatr obsadził ją niedługo później we własnych spektaklach „Gigi” i „Jane Eyre”. Na plan filmowy trafiła po raz pierwszy jako 18-latka. Wygrany casting do „The Other Side of Heaven”, w którym gra narzeczoną misjonarza, był skokiem na głęboką wodę: zdjęcia kręcono w Nowej Zelandii, a nad produkcją czuwał zdobywca Oscara za „Listę Schindlera” Gerald R. Molen.

Ledwo padł ostatni klaps, Anne, prosto z samolotu i półżywa z niewyspania, siedziała już na nowojorskim castingu do disnejowskiej adaptacji książki „Pamiętnik księżniczki”. Oszołomienie zmianą czasu spowodowało, że obijała się o meble i o mało nie spadła z krzesła. „Śliczna niezgraba – dokładnie to, czego szukam!” – zdecydował reżyser Garry Marshall. Opowieść o zwykłej amerykańskiej dziewczynie, która dowiaduje się, że jest następczynią tronu europejskiego księstwa Genovia, była międzynarodowym hitem i doczekała się kolejnych dwóch części. Anne została idolką nastolatek. Jej role w familijnych filmach takich jak „Nicholas Nickleby” czy „Ella zaklęta” tylko potwierdzały ten wizerunek. Hathaway dołączyła do panteonu bajkowych księżniczek, w którym, gdyby nie jej trzeźwa ocena rzeczywistości, tkwiłaby jak zamrożona w czasie zapewne do dziś. Zwłaszcza że pierwsza próba wyrwania się z różowej, disnejowskiej szuflady nie była szczególnie udana.

Dorośnij, schudnij, zdejmik stanik

Czy czerpałam do tej roli z własnych, prywatnych doświadczeń? Oczywiście. Byłam zupełnie psychicznie rozbita i wyczerpana. Ale dałam radę i jestem gotowa na nowe wyzwania.

Film „Spustoszenie” („Havoc”), w którym jej bohaterka fascynuje się hip-hopem i kulturą gangów, był spektakularną klapą i nigdy nie doczekał się kinowej premiery. Hathaway, która nie stroni od rozbieranych scen przed kamera („jeśli ma to uzasadnienie w opowiadanej historii”), uwolniła się jednak dzięki niemu z kajdanek kina familijnego. Disnejowskie księżniczki nie słuchają przecież gangsta rapu i nie uprawiają przygodnego seksu. Ryzyko się opłaciło: następna rola, żony Jake’a Gyllenhaala w „Tajemnicy Brokeback Mountain” wpisała ją do grona najbardziej liczących się w Hollywood młodych zdolnych. Hathaway, która wzięła udział w tym filmie przede wszystkim dlatego, że jej brat Michael jest gejem, na premierze dostała ataku paniki. „Moja postać pojawia się dopiero po półgodzinie filmu. Byłam tak przerażona, że zaraz wszystko spieprzę swoim występem, że musiałam wyjść z sali. Nie mogłam na to patrzeć. Wróciłam jednak dzielnie po kilku minutach, wytrzymałam, a pod koniec rozryczałam się i nie mogłam przestać przez godzinę. Obok mnie siedziała ówczesna dziewczyna Jake’a Kirsten Dunst, za nami – jego siostra Maggie i wszystkie zalewałyśmy się łzami”.

Udział w obsypanej nagrodami „Tajemnicy Brokeback Mountain” był dla Hathaway prologiem do kariery prawdziwie gwiazdorskiej. Choć tego akurat z góry sobie nie zakładała. „Mój jedyny plan kariery to taki, aby każda następna rola była przeciwieństwem poprzedniej. Na razie się to sprawdza” – powiedziała w wywiadzie dla magazynu „IndieLondon”. Tak z pewnością było tym razem. Ekranizacja książki „Diabeł ubiera się u Prady”, w której Anne gra asystentkę socjopatycznej redaktor naczelnej magazynu o modzie (pastisz Anny Wintour, szefowej amerykańskiego „Vogue’a”), wywindowała ją do statusu bohaterki masowej wyobraźni kobiet na całym świecie. Zagrała tu u boku swojej idolki Meryl Streep, ale do roli musiała schudnąć kilka kilo. „Jadłam tylko ryby i warzywa, waga zlatywała ze mnie w imponującym tempie, ale razem z Emily Blunt – również stosującą tę dietę – płakałyśmy z głodu. Zdecydowanie nikomu tego nie polecam…” – mówiła Hathaway o przygotowaniach do tej roli.

Jej aktorska polityka kameleona działała jak dobrze naoliwiona maszyna. Tytułowa rola w filmie biograficznym o pisarce Jane Austen przyniosła jej znakomite recenzje. I zupełnie nowy zestaw umiejętności! „Nauczyłam się porządnie tańczyć, kaligrafować gęsim piórem i mówić z brytyjskim akcentem”. Udział w komedii hicie „Dorwać Smarta” – kolejny wzrost akcji u szefów studiów filmowych. I wreszcie świetna, świadcząca o aktorskim dojrzewaniu Hathaway, rola narkomanki na przepustce z odwyku w psychologicznym dramacie rodzinnym „Rachel wychodzi za mąż”, która przyniosła jej nominację do Oscara dla najlepszej aktorki.

Diamenty dla FBI

Kadr z filmu Alicja w Krainie Czarów, reż. Tim Burton (2010)/ Forum Film PolandAnne, uparcie dyskretna w sprawach dotyczących jej prywatnego życia, stała się jednak mimowolną bohaterką skandalu, który przez długie tygodnie nie schodził ze stron amerykańskich gazet. Przez cztery lata związana była z włoskim deweloperem Raffaello Follierim. Był on umiarkowanym przedmiotem zainteresowania plotkarskich kolumn do momentu, kiedy do drzwi ich wspólnego z Hathaway mieszkania zapukali agenci FBI. Anne, zasiadającej do tej pory we władzach założonej przez narzeczonego fundacji charytatywnej zapewniającej m.in. szczepienia dzieciom w krajach Trzeciego Świata, musiało się zdawać, że gra w jednym ze swoich filmów. Niedopatrzenia związane z płaceniem przez fundację podatków były jednak najmniejszym problemem. Follieri został oskarżony o oszustwo i defraudację milionów dolarów – aby wyłudzić pieniądze, podawał się za przedstawiciela spółki zarejestrowanej w… Watykanie. FBI zarekwirowało prywatne pamiętniki i zapiski aktorki, jak również biżuterię, którą kupił jej narzeczony. Hathaway nie została oskarżona o żadne przestępstwo, ale kilka miesięcy później dowiedziała się z prasy, że jej diamenty wystawiono na aukcję. Follieri, który przyznał się do winy, odsiaduje teraz wyrok czterech i pół roku więzienia. „Nauczyło mnie to kilku rzeczy. Jestem mniej naiwna i mniej ufna. To był szok i szybka lekcja dorastania” – wyznała w wywiadzie dla „Vogue’a”.

Wkrótce potem Anne związała się z aktorem i reżyserem Adamem Shulmanem. Swoim zwyczajem unika rozwodzenia się nad nowym uczuciem. Na pytania o to, czy nie było jej trudno po tak rozczarowującym doświadczeniu znów angażować się uczuciowo, odpowiada lakonicznie: „po prostu się zakochujesz i już”.

Skandal w życiu osobistym nie zaszkodził jej karierze. Firma Lancôme zaproponowała jej udział w kampanii perfum Magnifique, a Hathaway nie tylko przyjęła lukratywną ofertę, ale i zażartowała z prywatnego dramatu w programie komediowym „Saturday Night Live”: „może gdyby perfumy nazywały się Diamonds, woleliby kogoś innego?”. W wygrzebaniu się z dołka pomógł wir pracy: „cudownie komercyjna” komedia „Ślubne wojny” z Kate Hudson, rola Białej Królowej w „Alicji w Krainie Czarów” Tima Burtona czy wreszcie jej najnowsze przedsięwzięcie – „Miłość i inne używki”. Na planie tego filmu spotkała się ponownie ze swoim filmowym mężem z „Tajemnicy Brokeback Mountain” Jakiem Gyllenhaalem.

„Od czasu, kiedy poprzednio graliśmy razem, minęło sześć lat. Wiele się przez ten czas wydarzyło. Nasze kariery nabrały tempa, oboje dorośliśmy. I dobrze, bo większość czasu na planie spędziliśmy przecież w łóżku…” – śmiała się Anne na konferencji prasowej poprzedzającej premierę filmu w Sydney. Jake gra w nim sprzedawcę viagry, a Hathaway – emocjonalnie zablokowaną kobietę, która cierpi na wczesne stadium choroby Parkinsona. Ich bohaterowie używają seksu jako namiastki bliskości. Fizyczną nagością maskują lęk przed psychicznym obnażeniem. „Czy czerpałam do tej roli z własnych, prywatnych doświadczeń? Oczywiście. Byłam zupełnie psychicznie rozbita i wyczerpana. Ale dałam radę i jestem gotowa na nowe wyzwania”. Tych nie brakuje. Jej kalendarz zawodowy aż kipi. „Kuszące byłoby stwierdzenie, że Anne jest u szczytu swojej kariery – powiedział o niej reżyser „Miłości i innych używek” Edward Zwick. – Ale ta dziewczyna, choć osiągnęła już tak wiele, dopiero rozwija skrzydła”.

Sama Hathaway wydaje się mało spięta własnym sukcesem. Widziano ją ostatnio, jak grabiła liście na tyłach swojego domu. Kiedy tam zamieszkali z Shulmanem, nie kryła entuzjazmu, że wreszcie po latach znów ma ogródek. Poza tym uczy się gotowania i gry na gitarze. Dużo czyta. Fascynują ją dokonania współczesnej fizyki, zwłaszcza ich wymiar duchowy. Z upodobaniem przytacza Einsteina, który powiedział, że wierzy w Boga, bo jest naukowcem. Jej zainteresowania metafizyką mają początek we wczesnym dzieciństwie, kiedy marzyła o tym, by wstąpić do klasztoru. Wprawdzie nie została zakonnicą i wraz z całą rodziną odeszła od Kościoła katolickiego przez solidarność z Michaelem, bratem Anne, który jest gejem, to poszukiwania duchowe nadal są częścią jej życia. Mówi, że jest zwyczajną dziewczyną z amerykańskiego domu klasy średniej. I nie zamierza być kimś innym.