Papcio Chmiel: Nie wierzę w życie pozagrobowe

Fot. Tomasz Kin

maszynka do mięsa?

„Wannolot” jest nadal aktualny!

Dobra, ale w księdze „Tytus Dziennikarzem” podaję sposoby druku. Jak się rozbija na kolory, jak pracują maszyny. To już przeżytek. Dziś każdy ma drukarkę w domu.

Ogląda się to jak ciekawą historię, żarty są wciąż śmieszne. Moje dzieci po prostu pytają z ciekawością: a co to jest?

Cieszę się. Kiedy to rysowałem, moje dzieci były w szkole i mój kontakt ze światem dzieci i młodzieży był zupełnie inny, poza tym jeździłem po Polsce na spotkania autorskie, typu święto pracy młodzieżowej i sportowej. Wysyłano mnie, bo załatwiałem tzw. odcinek dziecięcy. Dlatego Tytus i chłopcy byli tacy jak ówczesna młodzież. Nie wiem, co dziś dzieje się wśród młodych, dlatego nie wiem, co oni widzą w tych starych komiksach. Tytus Romek i A’Tomek nie odzwierciedlają już dzisiejszego życia. Dlatego przerzuciłem się na historię. Tytus ma w ostatnich albumach zupełnie inne rzeczy na głowie (śmiech).

Nikt nie chce mi wierzyć, że wszystkie oryginały Tytusa trzyma Pan w tapczanie.

O przepraszam, zostały już przeniesione do piwnicy (śmiech).

Może czas na bankowy depozyt?

Nie, musiałbym do tego jeszcze dopłacać. Syn zabronił mi szastania archiwum. Oryginały książeczek były w Muzeum Powstania Warszawskiego. Jestem przecież kombatantem. Firmy i instytucje mogą upaść, a muzeum będzie stało jeszcze sto lat, chyba że znowu wkroczą ościenni (śmiech).

Co by Pan chciał na 90-te urodziny?

Święty spokój. Opowiem ci co mnie ostatnio rozbawiło. Otóż uświadomiłem sobie, że moja córeczka ma 60 lat. Śmiałem się do boleści.