fbpx

Miniseriale na jeden wieczór

Miniseriale na jeden wieczór
Ricky Gervais wyreżyserował i wyprodukował serial „After Life”, zagrał w nim główną rolę i jeszcze napisał scenariusz. Warto go sobie przypomnieć, bo już 24 kwietnia nowy sezon! (Fot. materiały prasowe)

Cały serial na raz? Czemu nie, każdy czasem potrzebuje odskoczni od rzeczywistości, a już zwłaszcza w czasie odosobnienia. Bing-watching najlepiej zacząć jednak na spokojnie i wybrać sobie kilkuodcinkową produkcję. Oto nasze propozycje.

„Jak nas widzą”

4 odcinki o długości od 64 do 88 minut, Netflix

Miniseriale na jeden wieczór
Pierwsza część miniserialu „Jak nas widzą” to poruszający dramat sądowy. (fot. materiały prasowe)

W kwietniu 1989 roku w Nowym Jorku dokonano gwałtu z brutalnym pobiciem na kobiecie uprawiającej jogging w Central Parku. O zbrodnię oskarżono przypadkowo złapanych, nastoletnich chłopców, Afroamerykanów i Latynosa. Bez dowodów, tylko dlatego że znaleźli się w złym miejscu o złej porze. Miniserial Netflixa drobiazgowo odtwarza te wydarzenia, jego pierwsze dwa odcinki to przejmujący dramat sądowy. Trudno spokojnie usiedzieć przed ekranem, patrząc na to, jak walec systemu, który miał zapewniać sprawiedliwość, miażdży jednostki, nie licząc się z ich podstawowymi prawami. Antybohaterami są tu cyniczni i bezwzględni policjanci, prokuratorki, które dla zawodowych korzyści, zapominają o wątpliwościach i przyzwoitości, media szukające sensacji zamiast prawdy, instytucje wymiaru sprawiedliwości podszyte rasistowskimi uprzedzeniami.

Owszem, nie brakuje tu patosu, ale trudno go uniknąć przy opowiadaniu o tak rażącej niesprawiedliwości. Ciekawostką jest to, że na dalszym planie pojawiają się archiwalne wypowiedzi Trumpa, który w 1989 roku wykupił ogłoszenia nawołujące do przywrócenia kary śmierci w kontekście procesu chłopców. Informacje o przebiegu i finale tej sprawy bez trudu można znaleźć w sieci, jednak nie warto psuć sobie przyjemności z oglądania. Za to po seansie można obejrzeć sobie program Oprah Winfrey „Jak nas widzą teraz”, również dostępny na Netflixie. To okazja do spotkania z reżyserką i współscenarzystką miniserialu Avą Duvernay, obsadą, ale przede wszystkim prawdziwą Piątką z Central Parku, Koreyem Wise’em, Antronem McCrayem, Yusefem Salaamem, Raymondem Santanym i Kevinem Richardsonem.

 

Miniseriale na jeden wieczór
Jharrel Jerome i pierwowzór jego bohatera, czyli Kory Wise. Rola Jerome’a została nagrodzona Emmy i Złotym Globem. (fot. materiały prasowe)

Status związku

10 odcinków o długości około 10 minut, HBO GO

Ze współpracy reżysera Stephena Frearsa („Niebezpieczne związki”, „Królowa”) i powieściopisarza Nicka Hornby’ego, który tym razem zabawił się w scenarzystę, powstał wyjątkowy serial, a właściwie mikroserial. „Status związku” to kameralna produkcja – żadnych efektów specjalnych i kosztownych kostiumów czy dekoracji. Dwoje aktorów (Rosamund Pike znana z „Zagubionej dziewczyny” oraz Chirs O’Dowd, którego możecie pamiętać z komedii „Druhny”), wnętrze pubu i kawałek ulicy prowadzącej do gabinetu terapeutki par. Główną atrakcją są tutaj błyskotliwe i zabawne dialogi.

Serial zaczyna się w miejscu, gdzie nie dociera fabuła żadnej romantycznej komedii. Para z 15-letnim stażem i dwójką dzieci staje wobec kryzysu. Doszło do zdrady jednego z nich, muszą więc odpowiedzieć sobie na pytanie o tytułowy status związku, czyli o to, czy po tym, co się stało, wciąż jeszcze chcą być razem. Relacja ostrej w sądach gerontolożki oraz niedojrzałego (i bezrobotnego) krytyka muzycznego opiera się na przeciwieństwach. To różnice ich wrażliwości i temperamentów napędzają słowną szermierkę i tak często nas rozśmieszają. Jednak pod tym całym przekomarzaniem się i uszczypliwościami kryje się dużo czułości i przywiązania, a także wiele kwestii, nad którymi warto się zastanowić wraz z bohaterami.

Criminal Wielka Brytania

3 odcinki o długości 43 minut, Netflix

Miniseriale na jeden wieczór
David Tennant jako doktor, który próbuje przekonać śledczych, że nie zabił swojej pasierbicy. (fot. materiały prasowe)

Nie zobaczycie tu samochodowych pościgów, scen zbrodni, właściwie żadnych scen kręconych poza studiem. Tylko sala przesłuchań, w której siedzą podejrzani z adwokatami i prowadzący przesłuchania policjanci oraz połączony z nim weneckim lustrem pokój śledczych obserwujących przebieg tych rozmów. A jednak nie brakuje tu ani napięcia, ani niespodziewanych zwrotów akcji. Te przesłuchania są jak pojedynki, detektywi nie zawahają się balansować na granicy prawa, żeby odnaleźć słaby punkt podejrzanych i wyciągnąć z nich prawdę. Do tego trzeba dołożyć niezłe fabularne pomysły i precyzyjną konstrukcję każdego odcinka. W pierwszym David Tennant (policjant z serialu „Broadchurch”) wciela się rolę lekarza posądzanego o molestowanie i morderstwo swojej nieletniej pasierbicy, w drugim Hayley Atwell (ukochana Kapitana Ameryki) tłumaczy się z zarzutu otrucia szwagra. W trzecim przesłuchanie mrukliwego kierowcy tira (Youssef Kerkour) zmienia się w grę o życie przewożonych przez niego nielegalnie emigrantów.

Showrunnerzy „Criminal” George Kay and Jim Field Smith poza serią Wielka Brytania stworzyli jeszcze trzy: Niemcy, Francja i Hiszpania. Każda liczy 3 odcinki i była kręcona w tym samym madryckim studiu. Różnią się opowiadanymi historiami, językiem, obsadą i filmową ekipą. Prawdziwa gratka dla lubiących śledzić różnice kulturowe w wyrażaniu emocji i społecznym dystansie.

Własnymi rękoma. Historia madam C.J. Walker

4 odcinki o długości od 45 do 49 minut, Netflix

Miniseriale na jeden wieczór
W biograficznym serialu o awansie społecznym od zera do sąsiadki Rockefellera główną rolę zagrała Olivia Spencer. (fot. materiały prasowe).

Produkcja opowiada losy historycznej postaci, pierwszej Afroamerykanki, która na początku XX wieku została milionerką. Tytułowa madam C.J. Walker przyszła na świat jako Sarah Breedlove w rodzinie byłych niewolników i pracowała jako praczka. A jednak potrafiła wziąć los w swoje ręce i zbudować kosmetyczne imperium oferujące kosmetyki do włosów dla Afroamerykanek. I już sama ta biografia warta jest serialu. Trochę szkoda, że twórcy zamiast dociekać, skąd brała się niewyczerpana determinacja i siła tej wyjątkowej postaci, za wszelką cenę chcą nas zabawić. Mamy więc wspaniałe kostiumy, świetną obsadę (w roli głównej Octavia Spencer znana m.in. ze „Służących”), ale i komediowo-melodramatyczną, momentami odrealnioną konwencję, która nie sprzyja refleksji i wnikaniu w szczegóły. Mimo wszystko warto się z tą opowieścią zapoznać, historii kobiet, które wbrew całemu światu osiągają spektakularny sukces nigdy za wiele.

After Life

6 odcinków o długości od 25 do 31 minut, Netflix

Miniseriale na jeden wieczór
Tony (Ricky Gervais) i jego cmentarna znajoma Anne (Penelope Wilton). (fot. materiały prasowe)

„To serial o mężczyźnie, który chce się zabić, bo jego żona umarła na raka, a i tak jest tam więcej zabawy niż tutaj” – powiedział Ricky Gervais podczas prowadzenia uroczystości wręczenia Złotych Globów w tym roku. Niby wie, co mówi, bo sam napisał scenariusz do „After Life”, wyreżyserował go i jeszcze zagrał w nim główną rolę. A jednak jego streszczenie nie oddaje w pełni wyjątkowości miniserialu, który stworzył.

Obserwujemy w nim, jak Tony przechodzi przez żałobę po żonie Lisie i ich 25-letnim związku, a właściwie pierwsze jej etapy: zaprzeczenie, gniew i bunt. Od samobójstwa powstrzymuje go ukochany pies, którego ktoś musi karmić, i filmowy przewodnik po życiu, który zostawiła mu Lisa. „Nie warto być grubym, użalającym się nad sobą bucem, wstań, odsuń zasłony i ciesz się słońcem, póki możesz” – mówi mu z ekranu laptopa, więc Tony’emu nie zostaje nic innego, jak stawić czoła życiu.

Mimo poważnego tematu Gervaisowi scenarzyście i reżyserowi udało się nasączyć fabułę wątkami komediowymi, wypełnia ją galeria barwnych postaci, takich jak współpracownicy z lokalnej gazetki „Tambury Chronicle”, rezolutna pracownica seksualna czy cierpiący na demencję ojciec i opiekująca się nim pielęgniarka. Sarkastyczny, często niepoprawny politycznie dowcip przypomina jego dawne produkcje takie jak „Biuro” czy występy na rozdaniu Złotych Globów. Ale jest coś jeszcze, u niego niespotykanego – szorstki rodzaj czułości i ciepła w stosunku do bohaterów. Nawet jeśli widzieliście już ten miniserial, warto go sobie odświeżyć, bo już 24 kwietnia premiera drugiego sezonu. Zobaczymy, czy Tony dojrzeje w końcu do akceptacji swojej straty i zacznie żyć na nowo.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze