fbpx

Pati Cze: Ego – recenzja płyty

Pati Cze, Ego
fot. materiały prasowe Polskie Radio

Pod tym wieloznacznym pseudonimem skrywa się Patrycja Kawęcka, wokalistka i autorka, debiutująca w roli solistki, ale znana od lat ze współpracy z taki artystami, jak Grzech Piotrowski czy Krzysztof Herdzin.

Pati Cze, Ego
fot. materiały prasowe Polskie Radio

Stylistyka albumu waha się pomiędzy ambitną, melodyjną muzyką pop („Stop”, „Nie czekam”), a okolicami smooth jazzu („Ciszej się nie da”). Są też piosenki – jak „Tylko tyle chcę” – nawiązujące do stylu Anny Marii Jopek czy Doroty Miśkiewicz, ale to oczywiście wspaniałe wzorce (przy okazji mamy na płycie ładną wersję instrumentalną tego utworu). Najlepsze są te piosenki, w których solistkę oplata swobodnie pulsujący zespół („Nimfomanka”). Walory tej płyty są przede wszystkim muzyczne, warto więc odnotować udział znakomitej sekcji Michał Barański (kontrabas) i Robert Luty (perkusja) oraz zawsze interesującą grę obu pianistów, a zarazem producentów albumu: Pawła „Bzima” Zareckiego i Grzecha Piotrowskiego. Udział docenionych ostatnio kameralistów Atom String Quartet (Fryderyk za jazzowy album roku), dodaje urody kilku piosenkom. Uroda jest też niewątpliwie atutem samej Pati Cze, jej muzykalność nie ulega wątpliwości, aż chciałoby się ją zobaczyć/usłyszeć w mocniejszym repertuarze – debiutancki album z wyłącznie autorskim repertuarem to zawsze pewne ryzyko. Jeden tekst Wojciecha Młynarskiego („W błękit świat zmieniasz mi”) nie robi znaczącej różnicy. Na pewno warto śledzić rozwój tej piosenkarki.

Pati Cze, „Ego”, Polskie Radio

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze