fbpx

Van Morrison, „Born to Sing: No Plan B”

Van Morrison, "Born to Sing: No Plan B"
materiały prasowe

Van The Man milczał przez lat kilka, aby powrócić bardzo udanym albumem w edycji prestiżowej wytwórni jazzowej Blue Note.
Rzecz jasna czysty jazz to nie jest, tytuł jednego z utworów brzmi trafnie „Close Enough For Jazz”. Wielki Irlandczyk tworzy muzykę osobną – melanż folku, rocka, jazzu i muzyki soul, nieodłącznej w wokalnych popisach mistycznego poety.

materiały prasowe

Album „Urodzony by śpiewać – nie ma planu B” zawiera te wszystkie elementy, tym razem w proporcjach, które definiowały najlepsze płyty artysty (ostatnio choćby „What’s Wrong With This Picture?” z 2003 roku). Pierwsza piosenka na płycie, „Open The Door (To Your Heart)” wprowadza dobre wibracje, do których irlandzki mistyk przyzwyczaja nas od niemal pół wieku. Van Morrison gra jak zwykle na wielu instrumentach: gitarze, fortepianie i saksofonie altowym, na którym wykonuje stylowe partie solo (w żywiołowych dialogach z trębaczem lub puzonistą).

Tytułowy utwór „Born To Sing” to – jakże naturalna w twórczości barda z Belfastu – retrospekcja, w której mieszają się plany czasowe, a sama muzyka jest kliszą z epoki, w której kształtowały się styl i fascynacje artysty (podobnie „Mystic Of The East”). Pulsujący temat instrumentalny „Close Enough For Jazz” pojawił się pierwotnie na znakomitej płycie Morrisona „Too Long In Exile” z 1993 roku. Tutaj powraca raczej z potrzeby zagrania go raz jeszcze ze znakomitym zespołem, jaki towarzyszy artyście.

W niedawnym wywiadzie Van Morrison wyraził głęboki niepokój związany z sytuacją w świecie, w którym „chciwość i żądza bogacenia się zatruwają społeczeństwo”. Na albumie nie ma bezpośrednich protest-songów, jednak centralną kompozycją jest tu niewątpliwie oskarżycielski blues „If In Money We Trust”, bardzo ciekawy muzycznie, wypełniony nerwową pulsacją kontrabasu (w tej roli irlandzki mistrz, Paul Moore). Van The Man sam jest producentem albumu, nagrań dokonał w rodzinnym Belfaście. Jednym z powodów, dla których nowej płyty słucha się z tak wielką przyjemnością jest zastosowanie techniki „live in studio” – muzycy grają razem, jak Bóg przykazał.

Van Morrison, Born To Sing: No Plan B, Blue Note